Kierowca samochodu elektrycznego zaparkował w strefie płatnego parkowania w Zakopanem, licząc na przysługujące mu zwolnienie z opłat. Za szybą zostawił kartkę z informacją, że jego pojazd jest w pełni elektryczny i zgodnie z przepisami nie musi płacić za postój. Mimo tego na samochodzie pojawiło się wezwanie do zapłaty.
Problem wynikał z tego, że auto było zarejestrowane za granicą i nie posiadało charakterystycznych zielonych tablic rejestracyjnych stosowanych w Polsce. W sieci pojawiły się komentarze wskazujące, że kontrolerzy często kierują się wyłącznie kolorem tablic, nie sprawdzając, czy pojazd rzeczywiście jest elektryczny. Wielu użytkowników przyznało, że spotkało się z podobnymi sytuacjami.
Obowiązujące przepisy przewidują darmowe parkowanie dla samochodów w pełni elektrycznych w miejskich strefach płatnego parkowania. Zwolnienie nie jest jednak uzależnione od posiadania zielonych tablic rejestracyjnych, lecz od rodzaju napędu pojazdu. Oznacza to, że również auta sprowadzone z zagranicy mogą korzystać z tego przywileju.
W praktyce systemy kontroli oraz osoby sprawdzające opłaty nie zawsze prawidłowo rozpoznają takie pojazdy. Problemy mogą dotyczyć również samochodów z białymi tablicami czy pojazdów, których oznaczenia są słabo widoczne. W efekcie kierowcy muszą później udowadniać, że mandat został wystawiony niesłusznie.
Eksperci przypominają jednak, że zwolnienie z opłat obowiązuje wyłącznie w miejskich strefach płatnego parkowania. Nie obejmuje ono parkingów prywatnych, znajdujących się m.in. przy hotelach, atrakcjach turystycznych czy centrach handlowych. W takich miejscach właściciele samochodów elektrycznych są zobowiązani do uiszczenia opłaty na takich samych zasadach jak pozostali kierowcy.


