Zgłosił się do szpitala, zmarł trzy godziny później. Lekarz rozpoznał przeziębienie, a nie pękniętego tętniaka (www.o2.pl)
Do szpitala w Oświęcimiu zgłosił się 38-letni Mariusz, u którego lekarz Borys Z. zdiagnozował przeziębienie. Trzy godziny później mężczyzna zmarł w domu, ponieważ okazało się, że cierpiał z powodu pękniętego tętniaka aorty piersiowej.
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie 38-letniego Mariusza, uznając jego śmierć za nieszczęśliwy wypadek. Z decyzją prokuratora nie zgadza się żona zmarłego, Sylwia, która postanowiła wnieść skargę do sądu i Rzecznika Praw Pacjenta.
Sąd nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy, w związku z czym wszczęto kolejne dochodzenie.
Dramatyczna sytuacja rozpoczęła się w momencie, gdy Mariusz zgłosił się do poradni nocnej przy Szpitalu Powiatowym w Oświęcimiu. W trakcie badań został zdiagnozowany przez młodego lekarza, który stwierdził, że pacjent cierpi na przeziębienie. Z kolei Sylwia zaznacza, że jej mąż narzekał na znaczne osłabienie i ściskający ból w okolicy gardła.
Po powrocie do domu Mariusz zaczął umierać, w związku z czym Sylwia rozpoczęła reanimację i wezwała pogotowie. Niestety było już za późno.
Śledztwo w sprawie rzekomego błędu lekarskiego zostało umorzone. Szpital odmawia wypowiedzi na temat diagnozy postawionej przez lekarza. Natomiast na internecie można przeczytać wiele skarg związanych z lekarzem Borysem Z.