Więcej wpisów

  • w

    Rzęsiste ulewy w woj. śląskim gwałtownie podniosły stan wód. Ponad 300 interwencji straży pożarnej (dziennikzachodni.pl)

    Nad obszar województwa śląskiego nadciągnęły mroczne chmury, powodując intensywne opady deszczu. Rzęsiste ulewy doprowadziły do wzrostu stanów wody i wydania ostrzeżeń hydrologicznych. Straż pożarna odnotowała już ponad 300 interwencji, głównie w powiatach częstochowskim i będzińskim.

    Intensywne opady deszczu na Śląsku skłoniły władze do wydania ostrzeżenia hydrologicznego z powodu gwałtownego wzrostu poziomu wód. Sytuacja w regionie częstochowskim jest krytyczna, czego dowodem są m.in. liczne interwencje straży pożarnej.

    Jak relacjonuje bryg. Aneta Gołębiowska, rzecznik prasowa Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach, w niespełna jeden dzień straż pożarna odnotowała 307 interwencji związanych głównie z pompowaniem wody. Najwięcej zgłoszeń dotarło z powiatów częstochowskiego i będzińskiego.

  • w

    IX Bieg Walentynkowy Parami zmienia termin. Odwilż roztopiła śnieg na trasach biegowych w Kościelisku (zakopane.naszemiasto.pl)

    Nagła zmiana pogody na Podhalu mocno pokrzyżowała plany zakochanych, którzy przygotowują się do Biegu Walentynkowego Parami na Chotarzu w Kościelisku. Utrzymująca się odwilż całkowicie roztopiła trasy biegowe.

    Zima powoli ustępuje nadchodzącej wiośnie, a dodatnia temperatura, deszcz i wiatr sprawiają, że śnieg na Podhalu znika w zawrotnym tempie. Co prawda, na stokach narciarskich jest jeszcze szansa na aktywności zimowe, czego nie można niestety powiedzieć o trasach do narciarstwa biegowego na Chotarzu w Kościelisku.

    Faktem jest, że śnieg w Kościelisku już niemal całkowicie się roztopił, podobnie jak na trasach biathlonowych w Kirach. A to sprawia, że treningi stają się coraz trudniejsze.

    W rezultacie brak śniegu skłonił organizatorów IX Walentynkowego Biegu Narciarskiego Parami do zmiany daty. W związku z tym zawody przesunięto z 10 lutego na 18 lutego. Wcześniej zmieniono też miejsce ich przeprowadzenia. Pierwotnie miały odbyć się na stadionie biathlonowym w Kirach, ale przeniesiono je na trasy biegowe na Chotarzu.

  • w

    W Gdyni powstała nowa ścieżka leśna łącząca dwie części Oksywia w celu poprawy komunikacji (www.whitemad.pl)

    W Gdyni dostępna jest już nowa ścieżka leśna, która przecina Oksywie Dolne i Górne. Jest to rezultat ostatnich działań modernizacyjnych, zrealizowanych przez miasto. Projekt nie tylko poprawił infrastrukturę komunikacyjną. Zafundował również atrakcyjny wizerunek całej okolicy.

    Wcześniej, naturalne ukształtowanie terenu sprawiało, że teren Oksywia podzielony był na dwie części, co powodowało trudności w komunikacji pieszej. Z kolei nowe rozwiązania skutecznie ułatwiają teraz przemieszczanie się po tym obszarze.

    Projekt ścieżki leśnej został wybrany w konkursie, a jego realizacja trwała niespełna rok. Ścieżka liczy około 350 m i jest dostosowana do różnych potrzeb, w tym dla osób o ograniczonej mobilności.

    Ciekawym elementem są lampy oświetleniowe, połączone pomarańczowymi rurkami. Dodają charakteru całej przestrzeni. Ponadto, na ścieżce ustawiono też drewniane ławki z koszami na śmieci, a także plac zabaw dla dzieci.

    Całkowity koszt projektu opiewał na 3,8 mln zł, a jego wykonawcą była firma FB-Jelcz z Chwaszczyna. Inwestycja została częściowo sfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach programu operacyjnego dla województwa pomorskiego.

  • w

    Gdańsk planuje rewitalizację placu Wałowego w 2025 roku. Prace miały rozpocząć się 15 lat temu (dziennikbaltycki.pl)

    Plany rewitalizacji placu Wałowego w Gdańsku pojawiły się już 15 lat temu, jednak do dzisiaj nie zostały zrealizowane. Najnowszy termin rozpoczęcia prac wyznaczono na pierwszy kwartał 2025 roku. Jest to rezultat dyskusji, które rozpoczęły się w 2010 roku.

    Planowane od niemal 15 lat prace rewitalizacyjne na placu Wałowym, który znajduje się na uboczu turystycznych szlaków, powoli zaczynają nabierać kształtu. Dokumentacja techniczna jest już na ostatnim etapie, a pozwolenie na budowę powinno ukazać się na przełomie drugiego i trzeciego kwartału br.

    Prace budowlane mają rozpocząć się w pierwszym kwartale 2025 roku, zgodnie z zapewnieniami wiceprezydenta Gdańska, Piotra Kryszewskiego.

    Miasto już w 2010 roku zadeklarowało podjęcie działań rewitalizacyjnych, które miały uwzględniać artystyczną i akademicką specyfikę tego miejsca. Jednak pomimo inicjatyw i konkursów organizowanych przez miasto, brak środków finansowych uniemożliwił kontynuację projektu.

    Dopiero po uzyskaniu funduszy unijnych w 2017 roku pojawiła się szansa na realizację programów rewitalizacyjnych. Gdańsk zawnioskował o środki na kilka projektów, w tym na odnowę placu Wałowego. Jednak problemy z przetargami i przekroczenie budżetu również opóźniły planowany termin rozpoczęcia prac.

    Kolejne komplikacje pojawiły się w trakcie przetargu na projekt budowlany, gdzie oferty przekroczyły dostępny budżet, a wybrana pracownia nie dotrzymała terminów. W międzyczasie środki z programu rewitalizacyjnego przepadły, co wymagało nowych konsultacji nad kolejną edycją programu, z którego ma być sfinansowana dalsza rewitalizacja tego obiektu.

  • w

    Okropny fetor na klatce schodowej przy ul. Zielone Wzgórze. Źródło smrodu zszokowało lokatorów (kurierlubelski.pl)

    Na klatce schodowej przy ulicy Zielone Wzgórze unosił się okropny smród, który coraz bardziej niepokoił mieszkańców. Z racji tego lokatorzy budynku postanowili powiadomić o sytuacji funkcjonariuszy policji. Jak się okazało, mieszkanie, z którego wydobywał się fetor, było zanieczyszczone licznymi psimi odchodami.

    Mieszkańcy opowiadają, że na klatce pojawił się intensywny fetor, który mógł wskazywać, że w jednym z lokali doszło do zgonu. Zaniepokojeni lokatorzy zgłosili sprawę do administracji, która nie mogła skontaktować się z właścicielem mieszkania. W związku z tym sprawa trafiła na policję.

    Do akcji oddelegowano policjantów i strażaków, którzy zamierzali siłą wejść do mieszkania, gdzie unosił się wspomniany smród. Jednak nie było to potrzebne, ponieważ drzwi otworzyły im dwie osoby, które wynajmowały ten lokal. W środku władze natrafiły na duże ilości odchodów, które pochodziły od dwóch mniejszych psów. Zwierzęta nie wyglądały na zaniedbane.

    Mieszkanie było tak zanieczyszczone, że odchody w pomieszczeniach były widoczne już na samym wejściu. W rezultacie osoby wynajmujące lokal zobowiązały się do posprzątania fekaliów.

    Jeden z mieszkańców, zaniepokojony warunkami dla psów, postanowił zgłosić to fundacji ochrony praw zwierząt. Dodał też, że lokatorka mieszkania powiedziała mu, że to nie jego sprawa, co ona robi u siebie za zamkniętymi drzwiami.

  • w

    Płk SG Monika Musielak z awansem na komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej (gazetalubuska.pl)

    W dniu 5 lutego odbyła się ceremonia przekazania obowiązków na stanowisku komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Od tego momentu funkcję tę będzie pełnić płk SG Monika Musielak, która zastąpiła gen. bryg. SG Tomasza Michalskiego.

    Decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz rozkaz personalny Komendanta Głównego Straży Granicznej potwierdziły powierzenie obowiązków służbowych płk SG Monice Musielak, która zajęła stanowisko Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

    Płk SG Monika Musielak ma ponad 20 lat pracy w służbie wojskowej. Wcześniej pełniła obowiązki w różnych wydziałach Straży Granicznej, zdobywając doświadczenie operacyjno-śledcze.

    Musielak posiada wykształcenie prawnicze, uzyskane na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Co więcej, zdobyła też dodatkowe umiejętności podczas szkoleń specjalistycznych.

    Należy jeszcze zaznaczyć, że w minionym roku pełniła funkcję Zastępcy Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Za swoją służbę została odznaczona Brązowym i Srebrnym Medalem za Zasługi dla Straży Granicznej oraz innymi wyróżnieniami.

  • w

    Wybuch butli gazowej odebrał dom rodzinie z Podjuch. Zorganizowano zbiórkę w internecie (gs24.pl)

    Dnia 2 lutego przy ulicy Metalowej w szczecińskich Podjuchach wybuchł pożar, który całkowicie pochłonął dom rodziny Stefanko. Z tego względu zorganizowano zbiórkę na portalu zrzutka.pl, aby wspomóc poszkodowanych w tych trudnych chwilach.

    Wybuch nastąpił w piątek o godzinie 3:00 w budynku przy ulicy Metalowej, stawiając na nogi całą rodzinę. Jak podają mieszkańcy, wybuch wstrząsnął budynkiem, a potem rozległ się hałas tłukących się dachówek. Następnie zapanowała chwilowa cisza, która szybko została przerwana przez zawalenie się ściany w sypialni. Runięcie ściany odsłoniło widok na pożar w sąsiednim mieszkaniu.

    Mieszkańcy dostrzegli syczącą butlę z gazem, z której wylatywał strumień ognia. W związku z zagrożeniem natychmiast ewakuowali się z budynku, zostawiając wszystkie swoje rzeczy. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił, doprowadzając do utraty majątku rodziny.

    Pożar spowodowała eksplozja butli gazowej o wadze 11 kg. W akcji ratunkowej uczestniczyło wielu strażaków. Na skutek pożaru ucierpiała jedna osoba, którą przewieziono do szpitala.

    W celu wsparcia poszkodowanej rodziny zorganizowano zbiórkę w internecie, gdzie każdy może dorzucić swoją cegiełkę. Rodzina potrzebuje 500 tys. zł na odbudowę swojego domostwa.

  • w

    Protest pod urzędem miasta przeciwko wycince lasów: Jaśkowiak chce wyciąć nam płuca (gloswielkopolski.pl)

    Plac Kolegiacki pod budynkiem Urzędu Miasta Poznania zgromadził na swoim terenie mieszkańców Krajkowa oraz inne osoby sprzeciwiające się wycince lasów ochronnych w okolicach Poznania. Protestujący domagają się nadania tym lasom funkcji społecznej i wyrażają swój sprzeciw ws. usuwania drzew wokół rezerwatu Krajkowo (część Rogalińskiego Parku Krajobrazowego).

    Mieszkańcy Krajkowa, z Martą Olejnik na czele, walczą o zachowanie lasów ochronnych w rejonie Mosiny. Oskarżają Nadleśnictwo Konstantynowo o lekceważenie wydanych przez Ministerstwo reguł. Celem protestujących jest całkowite zatrzymanie wycinki w Krajkowie.

    Organizatorzy protestu, w tym Zielona Fala, Rozbrat oraz Poznaniacy Przeciwko Myśliwym, podkreślają, że lasy stanowią ochronę dla zdrowia miasta. Marta Olejnik opowiada o utracie cennych starodrzewów, takich jak ponad 120-letnie sosny, które zostały już wycięte.

    Burmistrz Gminy Mosina wyraził wsparcie dla protestujących, interweniując u Dyrektora Regionalny Lasów Państwowych w Poznaniu. W liście do Wiesława Krzewiny domaga się ograniczenia pozyskiwania drewna oraz stworzenia forum dyskusji z lokalną społecznością.

    Protestujący apelują także do prezydenta Poznania, prosząc o zaangażowanie w sprawę. Pismo zostało wysłane 23 stycznia, ale jak na razie nie ma żadnej odpowiedzi.

  • w

    Otrucie Pauliny Antczak. Nieudolne śledztwo wywołało protest obywatelski przed wrocławskim sądem (www.polsatnews.pl)

    Rodzice młodej Pauliny Antczak nie wierzą w oficjalne zakończenie śledztwa dotyczące śmierci ich córki. W związku z tym po umorzeniu sprawy zorganizowali prywatne dochodzenie, które doprowadziło do ekshumacji ciała. Wyniki badań wykazały, że Paulina została otruta. Głównym podejrzanym był jej chłopak, Dawid Z., który nagle zniknął. Sytuacja doprowadziła do protestu obywatelskiego przed sądem we Wrocławiu.

    Paulina Antczak, 25-letnia studentka anglistyki, mieszkała we Wrocławiu razem z partnerem Dawidem Z. Rodzice niejednokrotnie zauważali na jej ciele siniaki, lecz Paulina zawsze tłumaczyła, że gdzieś się przypadkiem uderzyła – o umywalkę albo barierkę w autobusie.

    Związek między Pauliną a Dawidem zaczął się psuć, co skutkowało częstymi kłótniami. W efekcie Paulina coraz częściej wspominała o rozstaniu. Sytuacja osiągnęła szczyt jesienią 2014 roku, gdy Dawid oskarżył ją o zdradę.

    Dzień po burzliwych wydarzeniach Dawid odnalazł ciało Pauliny w ich mieszkaniu. Rodzice zauważyli ślady pobicia na ciele córki, jednak prokuratura początkowo orzekła, że jej śmierć to wynik upojenia alkoholowego.

    Mimo próśb rodziców sprawę umorzono. Z tego względu rodzice postanowili podjąć własne kroki, co doprowadziło do ekshumacji ciała Pauliny i odkrycia nowych faktów, które wskazywały na otrucie.

    W maju 2023 r. sąd uchylił wyrok uniewinniający Dawida Z. i rozpoczął kolejny proces. Jednakże mężczyzna zniknął. Skłoniło to rodziców do organizacji protestu obywatelskiego ws. śmierci Pauliny, do którego doszło przed sądem we Wrocławiu. Powodem protestu jest sposób prowadzenia tej sprawy przez władze.

  • w

    Rząd weryfikuje nowe plany dotyczące wsparcia dla Ukraińców w Polsce (wydarzenia.interia.pl)

    Rząd planuje przedłużenie terminu legalnego pobytu oraz praw do świadczeń socjalnych, takich jak 800 plus, dla obywateli Ukrainy. Niemniej, trwają też konsultacje na poziomie wojewodów i ministerstw w celu dokonania weryfikacji obowiązujących rozwiązań oraz zdefiniowania nowych kierunków wsparcia. Bliski współpracownik Donalda Tuska podkreśla, że choć pomoc dla uchodźców będzie kontynuowana, jej zasady mogą się nieco zmienić.

    Aktualnie nowelizacją ustawy dotyczącej obywateli Ukrainy zajmuje się MSWiA. Wiceminister Tomasz Szymański, odpowiedzialny za opracowanie projektu, akcentuje, że pomoc dla Ukraińców jest zgodna z dyrektywą unijną, a termin obowiązywania ustawy ma zostać przedłużony do 30 czerwca 2024 r. Świadczenia, takie jak 40 zł dziennie za pobyt w mieszkaniu prywatnym i 300 zł za przekroczenie granicy, nie są uzależnione od tej dyrektywy.

    Wiceminister zaznacza, że poprzedni rząd zadeklarował kontrolę nad procesem wsparcia, ale brakowało woli politycznej do jego realizacji. Obecna większość polityczna przeprowadza konsultacje, analizując obecne rozwiązania i poszukując potencjalnych oszczędności.

    W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pojawiły się informacje o poszukiwaniu oszczędności przez ekipę Tuska. Faktem jest, iż politycy PO uważają, że pomoc dla Ukraińców jest bardzo ważna. Aczkolwiek, jednocześnie wskazują też na konieczność analizy kosztów oraz potrzeby dostosowania świadczeń z uwagi na zwiększające się wydatki.

    Podczas oficjalnych rozmów politycy PO argumentują, że pomoc dla Ukraińców ma także korzyści dla państwa, ze względu na cyrkulację środków w gospodarce. Oczekiwane zmiany w wysokości świadczeń socjalnych pozostają jednak kwestią decyzji rządowej. Jak zaznacza sam rząd, system musi być elastyczny, ponieważ musi mieć na względzie długotrwały konflikt na Wschodzie.

  • w

    Rząd pozbawił dotacji uczelnię Rydzyka. Władze uczelni: To dyskryminacja (natemat.pl)

    Ostatnio pojawiły się kontrowersje dotyczące decyzji rządu o pozbawieniu dotacji dla Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, założonej przez ojca Tadeusza Rydzyka. Dotacje miały być przeznaczone na utworzenie kierunku pn. „Informatyka medialna”. Uczelnia, należąca do Fundacji Lux Veritatis, straciła wsparcie finansowe ze względu na żądanie od kandydatów zaświadczeń od proboszczów. Władze uczelni mówią o dyskryminacji.

    Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz argumentuje, że sytuacja jest kuriozalna, a ministerstwo nie uznało zaświadczeń od proboszczów za niezbędne do przyjęcia na studia. Chodzi o projekt „Informatyka medialna twoją szansą na sukces!”, finansowany z unijnego programu „POWER”. Dotacje na kwotę ponad 400 tys. zł miały umożliwić otwarcie nowych kierunków.

    O. dr Zdzisław Klafka, rektor uczelni, podkreśla, że projekt został wcześniej zaakceptowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a forma rekrutacji z zaświadczeniem od proboszcza również była akceptowana. Mimo to ministerstwo podjęło decyzję o cofnięciu dotacji. A to z kolei jest sprzeczne z wynikami kontroli doraźnej, przeprowadzonej przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na zlecenie Komisji Europejskiej.

    Kwestia ta ma powiązania z poprzednimi zawiadomieniami ze strony europosłów i rzecznika praw obywatelskich. Zawiadomienia te spowodowały, że uczelnią zajęła się Komisja Europejska. KE uważa, że narzucanie opinii proboszcza jako warunku uczestnictwa w nauce jest działaniem dyskryminacyjnym.

    Warto zauważyć, że mimo sporu wokół dotacji, w 2024 roku PiS zobowiązało się zapłacić Fundacji Lux Veritatis niemal 370 tys. zł za transmisje na żywo mszy świętych. Umowa w tej sprawie została podpisana w 2015 r. i obowiązuje do końca 2024 r., z przewidzianym aneksem zwiększającym kwotę płatności w drugim półroczu 2024 r. A to z kolei wywołuje kontrowersje w kontekście wcześniejszych dotacji dla Fundacji Lux Veritatis z Funduszu Sprawiedliwości, które przekroczyły 22 mln zł – prawie 21,5 mln zł z tej sumy trafiło do fundacji podczas rządów PiS.

  • w

    Skradziono mu obrączkę, a teraz będzie musiał zapłacić za komornika (www.polsatnews.pl)

    Pan Krzysztof padł ofiarą bezczelnej kradzieży, w wyniku której stracił swoją obrączkę. Złodziejem okazał się jego kolega, który zgarnął swój łup w momencie, gdy pokrzywdzony podwoził go po pracy. Sprawca nigdy nie zwrócił pieniędzy za skradziony przedmiot, pomimo że komornik przez sześć lat próbował wyegzekwować od niego rekompensatę. W rezultacie teraz pan Krzysztof musi zapłacić za działania komornicze.

    Krzysztof Dąbrowski podczas podwożenia kolegi z pracy padł ofiarą złodzieja, który ukradł mu obrączkę. Pan Krzysztof zostawił obrączkę w schowku, gdy szedł do pracy. Natomiast po pracy zgodził się podwieźć swojego kolegę. Kiedy już siedzieli w samochodzie, pan Krzysztof musiał na chwilę wyjść, żeby podpisać dokumenty. Wówczas złodziej skorzystał z okazji i dokonał kradzieży.

    Niedługo po tym złodziej został schwytany i przyznał się do winy. Niestety, obrączki nie udało się odzyskać, ponieważ wcześniej zdążył już ją sprzedać w lombardzie. Z kolei właściciel punktu odmówił wydania przedmiotu prawowitemu właścicielowi.

    Mimo ujęcia sprawcy sąd skazał go tylko na 30 godzin prac społecznych i zwrot kosztów obrączki. Komornik, odpowiedzialny za odzyskanie pieniędzy, przez sześć lat nie potrafił ściągnąć z niego żadnej kwoty. Złodziej utrzymywał, że praca dorywcza nie pozwala mu na uzyskiwanie regularnych dochodów.

    Po upływie sześciu lat komornik umorzył sprawę i zażądał pieniędzy od właściciela obrączki. Komornik argumentuje, że ktoś musi pokryć koszty jego działań – a skoro nie można ściągnąć długu z dłużnika, wówczas rachunkiem zostaje obciążona ofiara.

    Krzysztof Dąbrowski nie zgodził się na poniesienie kosztów za własne nieszczęście, w związku z czym odmówił uiszczenia płatności. Komornik zadeklarował, że w przypadku braku zapłaty rozpocznie egzekucję długu.

  • w

    Zaatakował nożem policjantkę i ranił ją w twarz. Policja użyła broni służbowej (www.polsatnews.pl)

    W trakcie interwencji w Krakowie doszło do ataku na policjantów, w wyniku którego napastnik zaatakował funkcjonariuszkę nożem. W odpowiedzi na atak inny policjant zdecydował się na użycie broni służbowej. W rezultacie zarówno policjantka, jak i podejrzany, zostali poddani hospitalizacji.

    Informacje o ryzykownej interwencji krakowskiej policji pojawiły się na mediach społecznościowych w poniedziałek. Natomiast zdarzenie miało miejsce 29 stycznia. Do dramatycznej sytuacji doprowadziło zgłoszenie od kobiety, która martwiła się stanem psychicznym swojego syna. Jak stwierdziła, nie może dostać się do jego mieszkania ani nie ma z nim kontaktu.

    Po przybyciu na miejsce policjanci próbowali siłowo wkroczyć do mieszkania w asyście strażaków, ponieważ 40-latek przejawiał bardzo agresywne zachowanie. Mężczyzna stosował przemoc wobec funkcjonariuszy, rzucając w nich szklanymi przedmiotami. Co więcej, w pewnym momencie próbował nawet oblać ich wrzątkiem.

    Podejrzany nie ustawał w swoich działaniach pomimo próśb o zachowanie spokoju. W związku z tym policjanci zdecydowali się na użycie gazu, zanim weszli do lokalu.

    W trakcie interwencji agresor sięgnął po nóż, raniąc policjantkę w twarz. Nawet po użyciu paralizatora napastnik nadal wykazywał agresję, co zmusiło drugiego funkcjonariusza do użycia broni palnej. Ostatecznie policjantka i podejrzany trafili do szpitala.

    Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie napaści. Natomiast policja prowadzi czynności wyjaśniające w związku z użyciem broni przez funkcjonariusza. Wstępne ustalenia pokazują, że broń służbowa została użyta zgodnie z przepisami.

  • w

    Policja w Katowicach zlikwidowała gang pseudokibiców, który wyprodukował co najmniej 50 kg narkotyków (www.rmf24.pl)

    Policjanci z katowickiej komendy wojewódzkiej zlikwidowali grupę przestępczą skupioną wokół pseudokibiców. W sprawie zatrzymano czterech mężczyzn, którzy oskarżeni są o produkcję i wprowadzanie do obrotu co najmniej 50 kilogramów narkotyków.

    Katowiccy policjanci – w ramach śledztwa w sprawie organizacji przestępczych związanych z pseudokibicami – rozbili grupę narkotykową. Zatrzymani to czterej mężczyźni w wieku od 26 do 39 lat. Członkowie zorganizowanej grupy przestępczej produkowali i wprowadzali do obrotu znaczną ilość substancji psychoaktywnych od stycznia 2021 r.

    Dwóch z oskarżonych w wieku 28 i 39 lat zajmowało się produkcją narkotyków, natomiast cała grupa brała udział w ich dystrybucji. Śledczy ustalili, że oskarżeni wytworzyli przynajmniej 50 kilogramów mefedronu, klefedronu i klofedronu. Przestępcy operowali głównie na obszarze województwa śląskiego i małopolskiego, regularnie zmieniając lokalizację laboratorium, w którym produkowali narkotyki.

    Na wniosek prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu sąd wydał nakaz tymczasowego aresztowania 28-, 29- i 39-latka. Z kolei wobec 26-latka zastosowano dozór policyjny, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju. Oskarżeni odpowiedzą za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępczość narkotykową, za co grozi im nawet kilkanaście lat w więziennej celi.

  • w

    Ceny na Gubałówce zwalają z nóg. Kubek grzanego wina za 40 zł! (www.onet.pl)

    Ferie zimowe to znakomity czas na wypoczynek i korzystanie ze śniegowych atrakcji. Nic więc dziwnego, że w tym okresie wiele osób wybiera się do Zakopanego. Niestety, ostatnio frekwencja turystyczna w mieście pod Giewontem coraz bardziej kuleje. Powodem są absurdalnie wysokie ceny nie tylko noclegów, ale również napojów i posiłków.

    Pani Karina, jedna z turystek, która zdecydowała się spędzić ferie w Zakopanem, twierdzi, że ceny w tym mieście po prostu zwalają z nóg. Jednym z przykładów może być tutaj kubek gorącego wina, za który na Gubałówce trzeba zapłacić aż 40 zł! Jak dodaje pani Karina, to już nawet przestało być śmieszne.

    Informacje z „Gazety Wyborczej” wskazują, że w tym roku turyści ponownie zawitali do Zakopanego, ale frekwencja wcale nie jest aż tak zadowalająca. Faktem jest, że podczas warszawskich ferii zarezerwowano jedynie 50–60 proc. miejsc noclegowych, co jest jednym z najniższych wyników w ostatnich latach.

    Pani Karina, która przyjechała do Zakopanego z okolic Warszawy, wyraża swoje niezadowolenie w związku z cenami, jakie się tu utrzymują. Jak sama uważa, nie ma większego sensu, aby spędzać czas w tym miejscu, ponieważ ceny są bardzo wysokie. Jakby nie było, kubek grzańca za 40 zł to rozbój w biały dzień.

    W związku z sytuacją pani Karina zaznaczyła, że jest to jej ostatnia wycieczka do Zakopanego.

  • w

    Gdyńscy policjanci zatrzymali Gruzina ściganego przez Interpol za zabójstwo w Rosji (dziennikbaltycki.pl)

    W ubiegły piątek przestępca poszukiwany czerwoną notą Interpolu został schwytany przez funkcjonariuszy z Komisariatu w Gdyni Chyloni. 42-letni obywatel Gruzji trafił już do policyjnego aresztu, gdzie poczeka na dalsze działania w swojej sprawie.

    Do zatrzymania doszło 2 lutego około godziny 14:00 w Gdyni. Policjanci otrzymali zgłoszenie o kradzieży w jednym ze sklepów na terenie miasta. Złodziej został ujęty przez pracownika ochrony, który przyłapał go na kradzieży towaru, a następnie przetrzymał do czasu przyjazdu mundurowych.

    Jak informuje mł. asp. Marek Kobiałko, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, podejrzany to 42-letni obywatel Gruzji, który poszukiwany jest czerwoną notą Interpolu. Za mężczyzną wydano list gończy, ponieważ podejrzany jest o zabójstwo na terenie Federacji Rosyjskiej.

    Podejrzany został doprowadzony przed oblicze Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, a następnie – na mocy decyzji Sądu Okręgowego w Gdańsku – umieszczony w areszcie tymczasowym.

  • w

    Zderzenie trzech tirów na drodze S6 z Gdańska do Gdyni (dziennikbaltycki.pl)

    Wczoraj na Obwodnicy Trójmiasta w kierunku Gdyni zderzyły się trzy samochody ciężarowe. W związku ze zdarzeniem zablokowano pas prawy i pasy awaryjny, a cały ruch odbywał się pasem lewym.

    Jak podaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, do wypadku doszło 5 lutego na Obwodnicy Trójmiasta w Gdańsku na 339 km drogi S6 w kierunku Gdyni. Na miejsce oddelegowano funkcjonariuszy policji i strażaków, a także zespół ratownictwa medycznego.

    Bryg. Jacek Jakóbczyk z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku poinformował, że w zdarzeniu wzięły udział trzy samochody ciężarowe, które doświadczyły kolizji na drodze do Gdyni.

    W wyniku kolizji mundurowi zablokowali dwa pasy (prawy i awaryjny), a cały ruch skierowano na lewy pas.

    Jak relacjonuje policja, w wypadku ucierpieli wszyscy kierowcy tirów, którzy następnie zostali przebadani na miejscu zdarzenia przez medyków pogotowia ratunkowego. Według opinii lekarzy tylko jeden kierowca wymagał hospitalizacji w wyniku odniesionych obrażeń. Pozostali dwaj mężczyźni odnieśli jedynie niegroźne rany powierzchowne.

  • w

    Recydywista potraktował kobietę gazem łzawiącym i ukradł jej telefon w Lublinie (kurierlubelski.pl)

    W nocy 1 lutego miał miejsce agresywny napad w Lublinie, w wyniku którego sprawca potraktował kobietę gazem łzawiącym i skonfiskował jej telefon komórkowy. 39-letni recydywista został już aresztowany, a teraz może posiedzieć w zakładzie karnym nawet 15 lat.

    Atak nastąpił nocą, 1 lutego, w dzielnicy LSM. Sprawca napadł na kobietę, która szła ze swoim bratem, okradając ją z kosztownego telefonu o wartości 5000 zł. Zdesperowana kobieta próbowała odzyskać mienie, ale sprawca zaatakował ją gazem łzawiącym. A potem uciekł do pobliskiego budynku.

    Na miejsce zdarzenia od razu wysłano patrol policyjny. Funkcjonariusze namierzyli mieszkanie i weszli siłą do środka. W lokalu zastali m.in. 39-letniego recydywistę, który miał przy sobie 20 gramów amfetaminy. Mężczyzna został aresztowany, podobnie jak pozostałe osoby, które przebywały w mieszkaniu.

    Jak podaje nadkom. Kamil Gołębiowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, funkcjonariusze wszczęli dochodzenie związane z narkotykami. Podejrzany stanął już przed obliczem prokuratury, a stamtąd trafił do aresztu tymczasowego. Zarzuty obejmują nie tylko akt przemocy, ale także posiadanie narkotyków. Grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.