Więcej wpisów

  • w

    Gdańsk chciał przekazać Ukrainie pięć starych autobusów. Jeden się zepsuł, a drugi się zapalił (pulsgdanska.pl)

    Fundacja Gdańska zdecydowała się przekazać Ukrainie kilka autobusów wycofanych przez GaiT. Jednak pojazdy mają już jakieś 20 lat, w związku z czym ich wiek bardzo szybko dał o sobie znać. Cała akcja zakończyła się kompromitacją, ponieważ opłakany stan techniczny niektórych pojazdów nawet nie dowiózł ich do granicy.

    W sumie planowano przekazać pięć autobusów MAN z lat 2002 i 2004 oraz dwa Solarisy przegubowe z 2003 roku, które były w złym stanie. Pojazdy miały trafić do różnych miejscowości na Ukrainie. Jednakże część z nich nawet nie dojechała do granicy.

    Jeden z autobusów, Solaris Urbino 18, stanął w płomieniach w okolicy Elbląga. Co prawda, ugaszono ogień w komorze silnika, ale złom nie nadaje się już do dalszej jazdy. Został odholowany z powrotem do Gdańska. Drugi autobus to MAN, który rozkraczył się pod Nowym Dworem Mazowieckim. Okazało się, że problemem jest skrzynia biegów.

    Warto zaznaczyć, że te przekazane Ukrainie autobusy były jeszcze niedawno eksploatowane przez GaiT. Obsługiwały głównie kursy w godzinach szczytu, a potem zostały zastąpione nowymi autobusami elektrycznymi. Z tego względu podczas przekazywania ich Ukrainie, autobusy były już w bardzo złym stanie technicznym.

  • w

    W budżecie woj. lubelskiego jest już prawie 1,9 mld zł na rok 2024 (kurierlubelski.pl)

    Województwo lubelskie zaplanowało budżet na nachodzący rok. Jak na tę chwilę wynosi 1,88 mld zł, a zaplanowane wydatki obejmują kwotę 1,78 mld zł. Kwestia budżetu była omawiana przez radnych sejmiku na sesji.

    Marszałek Jarosław Stawiarski podkreślał, że budżet pozwoli na wykorzystanie środków finansowych, które umożliwią optymalną realizację zadań, spłatę kredytów i wykup papierów wartościowych. Projekt zakłada 15% wzrost dochodów w wysokości 1,88 mld zł, z największym wpływem z podatku CIT wynoszącym 416 mln zł.

    Finanse województwa zostaną wzmocnione środkami z Unii Europejskiej, sięgającymi prawie 260 mln zł, przy nadwyżce budżetowej wynoszącej 104 mln zł. Duża część wydatków inwestycyjnych, około 521 mln zł, zostanie przeznaczona na rozbudowę dróg, wspierana przez różne programy.

    Co więcej, ponad 90 mln zł zostanie przekazane na ochronę zdrowia, w tym na utworzenie Oddziału Neurochirurgii. Budżet przewiduje również środki na kulturę, administrację oraz wsparcie dla przewozów kolejowych. Coraz lepsza kondycja finansów sprawia, że dług województwa zaczyna maleć i powinien zmniejszyć się do ok. 230 mln zł pod koniec 2024 r.

    Radni sejmiku poparli też stanowisko ws. reparacji za straty poniesione przez Polskę w wyniku II wojny światowej, szczególnie dotyczące zbrodni niemieckich na terenie województwa lubelskiego. Straty te oszacowano na ok. 80 mld zł. Głosowanie poparło 18 radnych.

  • w

    Zmarł proboszcz Ryszard Walner z parafii w Bieniowie. Duchownego pochowano na cmentarzu w Lubanicach (gazetalubuska.pl)

    Ksiądz Ryszard Walner, duszpasterz parafii w Bieniowie, został pochowany na cmentarzu w Lubanicach. Jego pogrzeb zgromadził liczną społeczność osób niesłyszących, dla których odprawiona msza była tłumaczona na język migowy.

    Ks. Ryszard Walner, proboszcz z Bieniowa, odszedł 6 grudnia w hospicjum w Żarach, kilka dni po swoich 67. urodzinach. Po długiej chorobie odprawiono mszę w kościele w Bieniowie, gdzie pełnił swoje obowiązki przez ostatnie dwa lata. Na mszy, która była tłumaczona na język migowy, pojawiła się liczna grupa niesłyszących, aby pożegnać księdza.

    Uroczystości poprowadził biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, Tadeusz Lityński. Zmarłego duchownego pochowano na cmentarzu w Lubanicach.

    Śp. ks. Ryszard Walner przyszedł na świat 2 grudnia 1956 r. we Wschowie. Swoją edukację rozpoczął w Osowej Sieni, kontynuując naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Lesznie oraz w Technikum Mechanicznym we Wschowie. W 1978 r. wstąpił do wyższego seminarium duchownego w Paradyżu. Święcenia kapłańskie otrzymał 27 maja 1984 r. od biskupa Wilhelma Pluty w gorzowskim kościele katedralnym.

    Jego posługa duszpasterska obejmowała wiele parafii, w tym parafię pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Bieniowie, gdzie 2 sierpnia 2021 r. mianowano go proboszczem.

    Już podczas nauki w seminarium duchownym opanował język migowy, co zaowocowało zaangażowaniem w duszpasterstwo osób niesłyszących po święceniach. Od 15 października 1998 r. pełnił rolę diecezjalnego duszpasterza niesłyszących.

  • w

    Włamywacz zdewastował gabinet burmistrza w Urzędzie Miejskim w Chociwlu (gs24.pl)

    Jakiś czas temu do gabinetu burmistrza oraz centralki telefonicznej w Urzędzie Miejskim w Chociwlu włamał się mężczyzna. W wyniku swojego postępowania spowodował szkody na prawie 4 tys. zł. Miesiąc później wpadł w ręce policji, dzięki której przebywa teraz w areszcie tymczasowym.

    Wskutek włamania do Urzędu Miejskiego w Chociwlu, instytucja ta została zamknięta na czas śledztwa. Jak podaje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, policjanci ustalili tożsamość podejrzanego, a Sąd Rejonowy w Stargardzie umieścił go na trzy miesiące w więziennej celi.

    Włamanie do Urzędu Miejskiego w Chociwlu miało miejsce nocą z 19 na 20 października br. Ślady tego zdarzenia zauważono rankiem, z racji czego pracownicy wezwali policję i tymczasowo zamknęli budynek urzędu. Grupa dochodzeniowo-śledcza zabezpieczyła ślady, zgromadziła dowody i przesłuchała świadków. W działaniach pomagał pies policyjny.

    Policja ustaliła, że sprawca nie dokonał żadnej kradzieży, ale za to zniszczył sprzęt, między innymi w gabinecie burmistrza. W efekcie spowodował straty na 3800 złotych. Zatrzymany mężczyzna został oskarżony o usiłowanie kradzieży i włamanie, za co może grozić mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

    Co więcej, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie postawił mu także zarzuty związane z przestępczością narkotykową.

  • w

    Bierzglinek: Podpalili dźwig, ciężarówkę, naczepę i opony. Straty oszacowano na 110 tys. zł (wielkopolskamagazyn.pl)

    W ręce kryminalnych wpadli dwaj mężczyźni, którzy będą się tłumaczyć z podpalenia dźwigu, ciężarówki i opon. W sumie spowodowali straty na 110 tysięcy złotych. Jeżeli trafią do więzienia z pełnym wymiarem kary, nie wyjdą na wolność przez najbliższe 5 lat.

    W nocy 5 grudnia na ulicy Bukowej w miejscowości Bierzglinek (gm. Września) doszło do pożaru pojazdu ciężarowego marki Scania i dźwigu marki Hydros, a także naczepy oraz 15 opon samochodowych. Jak poinformował właściciel zniszczonego sprzętu budowlanego, wyrządzone szkody oscylują w granicach 110 tysięcy złotych.

    Sprawą zajęła się grupa dochodzeniowo-śledcza i technik kryminalistyki. Biegli zabezpieczyli na miejscu pożaru ślady wskazujące na celowe podpalenie. Wykluczono, że mogło dojść do samozapłonu.

    Dzięki sprawnym działaniom policji następnego dnia zatrzymano dwóch mieszkańców gminy Września. Okazało się, że są to młodzi mężczyźni w wieku 18 i 20 lat. W trakcie przesłuchania przyznali się do popełnionych czynów. Teraz będą się tłumaczyć ze swojego zachowania na sali sądowej. Za to przestępstwo może im grozić nawet do 5 lat więzienia.

  • w

    Ochroniarz zoo pomógł w ujęciu Maksymiliana F. Jednak nagroda powędruje tylko do policjantów (www.tuwroclaw.com)

    Nagroda w wysokości 100 tysięcy złotych za zatrzymanie Maksymiliana F., zabójcy dwóch wrocławskich policjantów, została przypisana jedynie funkcjonariuszom zaangażowanym w obławę. Ochroniarz z wrocławskiego zoo, który przekazał informacje o uciekającym bandycie, nie otrzymał ani złotówki. Mężczyzna udzielił policji istotnych wskazówek, ale jego zaangażowanie uznano tylko za „pomoc pośrednią”.

    Pracownik firmy ochroniarskiej Impel, która sprawuje pieczę nad ogrodem zoologicznym, zauważył podejrzanego mężczyznę poruszającego się w kierunku zoo. Kiedy rozpoznał, że to Maksymilian F., natychmiast powiadomił policję. Przekazał także nagrania z monitoringu ogrodu, które zarejestrowały, w jakim kierunku podążył podejrzany.

    Dzięki informacjom z monitoringu policja szybko podjęła działania, wysyłając patrole na miejsce zdarzenia. Po intensywnej obławie bandyta został zatrzymany na wałach nadodrzańskich. Rzecznik policji stwierdził, że pomoc ochroniarza była jedynie „pośrednia” i nie miała bezpośredniego wpływu na zatrzymanie Maksymiliana F.

    Ochroniarz nie otrzymał nagrody. Pieniądze otrzymają tylko policjanci, którzy brali udział w działaniach poszukiwawczych. Pojawia się pytanie, czy działania ochroniarza faktycznie nie zasługują na nagrodę, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że została ogłoszona publicznie?

    Maksymilian F. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Przed sądem odpowie za podwójne zabójstwo policjantów, za co może otrzymać dożywotni pobyt w więzieniu.

  • w

    Arka Gdynia ukarana grzywną 10 tys. zł przez Komisję Dyscyplinarną PZPN (sport.trojmiasto.pl)

    Arka Gdynia została ukarana przez Komisję Dyscyplinarną PZPN za wydarzenia podczas meczu z Lechią Gdańsk. Klub będzie musiał zapłacić 10 tysięcy złotych kary za naruszenie zasad porządku i bezpieczeństwa. Incydent miał miejsce 24 listopada podczas derbów Trójmiasta, gdzie użyto środków pirotechnicznych.

    Podobna sytuacja miała miejsce 7 grudnia podczas meczu z Lechem Poznań w 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski, którą organy piłkarskiej centrali mają zbadać w przyszłym tygodniu.

    Arka Gdynia otrzymała karę 10 tysięcy złotych za wydarzenia związane z derbami Trójmiasta, na których brakowało kibiców Lechii Gdańsk, ponieważ nałożono na nich zakaz wyjazdowy. Incydent z naruszeniem zasad bezpieczeństwa miał miejsce na sektorach zajmowanych przez kibiców Arki, gdzie użyto środków pirotechnicznych. Odpowiedzialność za tę sytuację ponoszą organizatorzy meczu.

    Ponadto, przedmiotem oceny podczas posiedzenia Komisji Dyscyplinarnej PZPN, które odbędzie się w przyszłym tygodniu, będą kolejne wydarzenia z udziałem Arki Gdynia, szczególnie mecz z Lechem Poznań w ramach 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski. W trakcie spotkania kibice użyli środków pirotechnicznych, co spowodowało przerwę w meczu z powodu dymu utrudniającego widoczność.

    Warto przypomnieć, że 16 grudnia na stadionie przy ul. Olimpijskiej odbędzie się jeszcze jeden mecz. Arka Gdynia zmierzy się z Górnikiem Łęczna w ramach 19. kolejki Fortuna 1. Ligi. Natomiast wcześniej, 11 grudnia, gdyński klub uda się na spotkanie wyjazdowe w Niecieczy.

  • w

    Węgierscy przewoźnicy dołączają do Polaków i Słowaków protestujących na granicy ukraińskiej (wiadomosci.wp.pl)

    Protesty przewoźników na granicy ukraińskiej nie tylko nie ustają, ale zaczynają się rozszerzać na kolejne obszary. W ostatnim czasie podobne działania planują węgierscy przewoźnicy, którzy wkrótce również rozpoczną protesty na granicy, dołączając do Polaków i Słowaków.

    Od 6 listopada trwają protesty na polsko-ukraińskich przejściach granicznych, gdzie blokujący przepuszczają pojazdy humanitarne i wojskowe, ograniczając przejazd pozostałych pojazdów ciężarowych. Kolejki TIR-ów są ogromne, a na przejazd przez granicę trzeba czekać nawet kilkanaście dni.

    Żądania protestujących obejmują m.in. zezwolenia dla ukraińskich firm na przewóz towarów i zawieszenie licencji dla firm powstałych po wybuchu wojny.

    Podobne protesty prowadzone są przez przewoźników słowackich, a od poniedziałku mają do nich dołączyć również Węgrzy. Działania węgierskich przewoźników ruszą 11 grudnia, koncentrując się na przejściu granicznym Czop-Záhony. Należy zaznaczyć, że związek otrzymał zgodę policji na działania protestacyjne na tym obszarze.

    Celem protestu jest zwrócenie uwagi Unii Europejskiej i rządu węgierskiego na negatywne skutki umowy z Ukrainą i Mołdawią dla węgierskich firm transportowych. Przewoźnicy domagają się rewizji umowy, przywrócenia limitów licencyjnych i lepszej kontroli ukraińskich przewoźników. Ponadto, są również plany zablokowania drugiego przejścia granicznego, ale na razie nie zostały jeszcze podjęte żadne konkretne kroki w tej sprawie.

  • w

    Badanie opinii młodych Polaków na temat posiadania dzieci w Polsce (www.bankier.pl)

    Badanie przeprowadzone w pięciu krajach przez Fundację Allianz we współpracy z instytutem SINUS wykazało, że aż 86% Polaków w wieku od 18 do 39 lat rozumie obawy dotyczące decyzji o posiadaniu dzieci. Jest to wyższy odsetek osób niż w innych krajach objętych badaniem. W związku z tym postanowiono sprawdzić powód takiej postawy młodych Polaków.

    Wyniki badania ukazują, że w Polsce bardzo wiele osób akceptuje decyzję o nieposiadaniu dzieci. I jest to większy procent niż w innych krajach badanych. W pozostałych krajach, które poddano tej analizie, wyniki są następujące: 82% we Włoszech, 81% w Wielkiej Brytanii, 78% w Niemczech i 75% w Grecji.

    Dr Simon Morris-Lange z Fundacji Allianz zwrócił uwagę, że mimo różnic, wyniki badań wskazują na więcej podobieństw niż rozbieżności między badanymi krajami.

    Michał Kot z Instytutu Pokolenia podkreślił, że polska sytuacja demograficzna może być wynikiem m.in. historycznych uwarunkowań kulturowych oraz tych związanych z aktualnymi wydarzeniami, takimi jak konflikt na wschodniej granicy. Wojna na Ukrainie wpłynęła na obawy związane z przyszłością i decyzjami o rodzicielstwie.

    Badanie donosi, że trudności związane z wojną oraz inflacją wzbudziły szczególny lęk wśród młodych Polaków.

    Warto zaznaczyć, że młodzi Polacy wyrażają sprzeciw wobec adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Jednakże bardzo wspierają kwestię wolnych mediów, niezależnych sądów i zaangażowania obywatelskiego.

    Badanie uważa, że zapaść demograficzna w Polsce, spowodowana zarówno spadającą liczbą kobiet w wieku rozrodczym, jak i malejącym współczynnikiem dzietności, to bardzo istotny problem.

  • w

    Ponad połowa Polaków nie chce ponownie zakładać maseczek ochronnych (dorzeczy.pl)

    Koronawirus znowu daje o sobie znać, zarażając coraz więcej osób. Z tego względu na horyzoncie mogą się znowu pojawić ograniczenia pandemiczne, takie jak dystans społeczny, czy zakrywanie twarzy. Jednakże według najnowszego sondażu wśród Polaków ponad połowa badanych sprzeciwia się ponownemu noszeniu maseczek.

    Wzrost przypadków zakażenia koronawirusem w ostatnich tygodniach powoduje powrót dyskusji na temat przywrócenia restrykcji związanych z pandemią. Badanie SW Research na zlecenie rp.pl pokazuje, że 54% ankietowanych jest przeciwnych obowiązkowi noszenia masek w miejscach publicznych, które mogą ponownie wejść w życie z powodu rosnącej liczby zakażeń. Według 32% respondentów maseczki powinny powrócić, a 14% nie ma zdania na ten temat.

    Decyzje Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) potwierdzają ważność zakazów podróżowania oraz obowiązków związanych z testami diagnostycznymi i kwarantanną w kontekście COVID-19. TSUE podkreślił, że państwo członkowskie może wprowadzać ograniczenia podróży oraz nakładać testy i kwarantannę, ale muszą być one uzasadnione.

    TSUE dodaje, że kraj członkowski może zakazać podróży do innych krajów członkowskich, które objęte są czerwoną strefą. I wyjaśnia, że ograniczenia takie są dozwolone w walce z pandemią, ale muszą być proporcjonalne i nie mogą zakłócać swobody przemieszczania się w UE.

  • w

    W niedzielę pięć ulic w Krakowie zmieniło swoją nazwę na jeden dzień (www.rmf24.pl)

    W niedzielę na jeden dzień zmieniono nazwy pięciu ulic w Krakowie. Inicjatywa wyszła z urzędu miasta w ramach Dnia Praw Człowieka. Zdaniem urzędników to tymczasowe rozwiązanie ma na celu promowanie szacunku i solidarności.

    Na przykład, Plac Wszystkich Świętych zmienił się w Plac Praw Człowieka, a pl. Centralny im. Ronalda Reagana na pl. Sprawiedliwości Społecznej. W związku z inicjatywą zmieniono także nazwę ul. Krupnicza na ul. Poszukiwania Dialogu, ul. Wielopole na ul. Równego Traktowania oraz al. Focha na al. Braterstwa i Siostrzeństwa.

    Urząd Miasta w Krakowie zaznacza, że jest to już trzecia edycja tej akcji. Nina Gabryś-Janowska, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. polityki równościowej, podkreśliła, że celem jest tworzenie miasta opartego na szacunku i wrażliwości na krzywdę drugiej osoby. „Kraków dla równości” to nie tylko slogan, lecz także realizacja wielu zadań związanych z równym traktowaniem.

    Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka, obchodzony 10 grudnia, upamiętnia podpisanie w 1948 r. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Jest to święto, które ma na celu promowanie i przypominanie o fundamentalnych prawach człowieka.

  • w

    Sepultura zagra pożegnalny koncert w katowickim Spodku (www.metalnews.pl)

    Historia zespołu Sepultura zaczęła się w Brazylii w 1984 roku w Belo Horizonte. Kapela została założona przez braci Maxa i Igora Cavalerę, którzy początkowo eksplorowali świat thrash metalu, jednak szybko rozwinęli swój unikalny styl. Ich brzmienie to znakomite połączenie groove, death metalu i muzyki etnicznej.

    Sepultura osiągnęła znaczną popularność w latach 90., dzięki albumom takim jak „Beneath the Remains” (1989) i „Arise” (1991), ugruntowując swoją pozycję wśród czołowych zespołów tamtego okresu. Odejście Maxa Cavalery w 1996 roku stało się punktem zwrotnym, jednak zespół kontynuował działalność z Derrickiem Greenem jako nowym wokalistą, eksperymentując z różnym brzmieniem i angażując się w społeczno-polityczne treści tekstów.

    Odejście Maxa Cavalery miało znaczący wpływ na zespół, gdyż przez lata był on kluczową postacią w Sepulturze. Do tej decyzji przyczyniły się także konflikty wewnątrz zespołu, włączając kwestie menadżerskie. A wcielenie do zespołu Derricka Greena było wyzwaniem nie tylko dla fanów, ale i samego zespołu. Sepultura zmieniła swoje brzmienie i stworzyła dla siebie nową tożsamość, ale część fanów nadal tęskniła za pierwotnym składem.

    Sepultura wyrusza teraz w pożegnalną trasę, dzięki której zawita również w katowickim Spodku, dając pożegnalny koncert przed polską publicznością. Po 40 latach działalności zespół podjął decyzję o zakończeniu kariery. Zarówno organizatorzy trasy koncertowej, jak i sami fani, oczekują, że będzie to historyczny występ, który zapewni miłośnikom Sepultury niezapomniane wrażenia z tej szalonej imprezy.

    Pożegnalny koncert Sepultury odbędzie się 21 listopada 2024 r. w katowickim Spodku.

  • w

    Właściciele pensjonatów w Zakopanem zaniepokojeni brakiem zainteresowania turystów na spędzenie sylwestra w górach (turystyka.wp.pl)

    Zbliżający się okres świąteczno-noworoczny zawsze przyciąga w rejony górskie ogromne ilości turystów. Natomiast Zakopane od lat jest jednym z najpopularniejszych miejsc na spędzanie sylwestra w Polsce. Do końca roku zostały już niecałe trzy tygodnie, ale górale zamiast ekscytacji wyrażają swoje zaniepokojenie.

    Sylwester w górach od długich lat stanowi atrakcyjny wybór dla Polaków. W tym roku noc sylwestrowa wypada w niedzielę, dlatego właściciele pensjonatów w Zakopanem mieli nadzieję, że jak co roku wielu turystów zarezerwuje noclegi na długi weekend, planując pobyt od piątku 29 grudnia do poniedziałku 1 stycznia.

    Zakopane od dłuższego czasu zajmuje pierwsze miejsce na liście miejsc na zabawę sylwestrową w Polsce. Jednak dane zebrane na początku października nie wskazują na zbyt ogromne zainteresowanie tą imprezą w tym roku. Faktem jest, że w minionych latach o tej porze zarezerwowanych było już 95% miejsc noclegowych na okres 29 grudnia – 1 stycznia. Z kolei na samą noc sylwestrową zajętych było już 99% noclegów.

    Im bliżej sylwestra, tym właściciele obiektów noclegowych w górach wyrażają coraz większe niezadowolenie. Powodem są liczne wolne miejsca noclegowe i znacznie niższy stopień zainteresowania sylwestrem w górach niż w latach poprzednich.

    Kontrowersje pojawiły się również wokół planowanej imprezy „Sylwester Marzeń”, która organizowana jest przez TVP. Pomimo faktu, iż ostatecznie ogłoszono, że impreza odbędzie się w Zakopanem, nad wydarzeniem zawisła ciemna chmura. Wiele osób jest zdania, że impreza ta nie przynosi miastu żadnych korzyści ani nie zapewnia pozytywnego wizerunku.

  • w

    Pościg za kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli i potrącił policjantkę w Gdańsku (www.rmf24.pl)

    36-letni mężczyzna będzie musiał odpowiedzieć za swoje postępowanie, jakiego dopuścił się w nocy z czwartku na piątek. Podejrzany postanowił uniknąć kontroli drogowej w Gdańsku, w związku z czym potrącił policjantkę.

    Jak podaje Mariusz Chrzanowski z gdańskiej policji, do zdarzenia doszło na ulicy Grunwaldzkiej, gdzie mundurowi z „drogówki” próbowali zatrzymać kierowcę samochodu osobowego marki Skoda. Jednak mężczyzna miał inne zamiary i zamiast tego rozpoczął ucieczkę, w wyniku której potrącił funkcjonariuszkę. Zdarzenie miało miejsce w nocy z 7 na 8 grudnia po godzinie 3:00. Do pościgu włączyły się również inne patrole policyjne.

    Kierowca zdołał dojechać na ulicę Nowe Ogrody w centrum miasta, gdzie ostatecznie został zatrzymany i aresztowany. Badanie na zawartość alkoholu wykazało, że był trzeźwy. Aczkolwiek, policjanci pobrali mu krew, aby sprawdzić, czy jest pod wpływem innych substancji odurzających.

    Na miejscu pojawił się Zespół Ratownictwa Medycznego, który przebadał poszkodowaną policjantkę. Na szczęście hospitalizacja pacjentki nie była konieczna.

    Po zatrzymaniu 36-latek wylądował w areszcie policyjnym, gdzie zostaną przedstawione mu zarzuty. Najprawdopodobniej odpowie za uniknięcie kontroli drogowej i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji.

    Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej może otrzymać nawet do 5 lat w zakładzie karnym. A za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta grożą mu kolejne 3 lata.

  • w

    Nagrywał film, jak oddaje mocz na radiowóz, nie wiedząc, że w środku siedzą policjanci (www.lublin112.pl)

    Młody mężczyzna, który miał zamiar zdobyć popularność na mediach społecznościowych, wpadł na fatalny pomysł. Postanowił nagrać, jak oddaje mocz na radiowóz. Nie wziął pod uwagę jednego, drobnego szczegółu – w radiowozie siedzieli w tym momencie policjanci.

    Wydarzenie miało miejsce w nocy z piątku na sobotę w centrum Lublina, gdzie pojawił się patrol drogówki, który przyjechał na miejsce kolizji. Radiowóz pełnił rolę mobilnego biura dla funkcjonariuszy zajmujących się incydentami drogowymi.

    Podczas dokumentowania zdarzenia do radiowozu podszedł młody mężczyzna, który postanowił stworzyć film, na którym wypróżnia się na policyjny pojazd, oddając swój mocz. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że w samochodzie siedzieli funkcjonariusze.

    W momencie, gdy otworzyły się drzwi radiowozu, mężczyzna był bardzo zaskoczony. Po chwili z pojazdu wyszli policjanci, którzy przyłapali podejrzanego na gorącym uczynku. Początkowo mężczyzna próbował się bronić, jednak szybko zdał sobie sprawę z beznadziejnej sytuacji, zwłaszcza gdy pojawił się kolejny radiowóz.

    W trakcie rozmowy z policją zaczął się tłumaczyć, że był pod wpływem alkoholu, co skłoniło go do głupiego pomysłu na stworzenie tego nagrania. W chwili, gdy funkcjonariusze zagrozili mu pobytem w areszcie, mężczyzna wykazał skruchę, przepraszając i prosząc policjantów. Ostatecznie uniknął przewiezienia na izbę wytrzeźwień i został wypuszczony do domu.

  • w

    Pociągi z Gorzowa do Berlina rozpoczną kursy wiosną 2024 (gazetalubuska.pl)

    Polregio ogłosiło uruchomienie trzech bezpośrednich połączeń z Gorzowa do Berlina. Pociągi zaczną kursować na wiosnę 2024 r. Pasażerowie udający się do Berlina będą podróżować taborami niemieckiego przewoźnika.

    Wiosną Gorzów zamierza udostępnić trzy bezpośrednie połączenia z Berlinem, które według komunikatu Polregio można już sprawdzić w nowym rozkładzie jazdy. Nowy rozkład obowiązuje od 10 grudnia br. i zawiera informacje o połączeniach, jakie planowane są na nadchodzący rok.

    Według nowego rozkładu podróże między Gorzowem a Berlinem mają być dostępne już za trzy miesiące. Aczkolwiek, jak na tę chwilę nie ma jeszcze tych informacji w wyszukiwarce połączeń, ale są na rozkładzie plakatowym, który wskazuje na datę 11 marca. Stacją docelową ma być Kuestrin-Kietz, ponieważ połączenia będą realizowane przez niemieckiego przewoźnika kolejowego NEB.

    Planowane są trzy pociągi z Gorzowa do Berlina, kursujące od poniedziałku do piątku o godzinach: 5.16, 12.21, 21.17. W weekendy rozkład obejmuje wyjazdy z Gorzowa o godzinach: 8.24, 15.10, 21.17. Co do połączeń powrotnych, w dni robocze pociągi z Berlina mają przyjeżdżać do Gorzowa o godzinach: 8.15, 10.30, 19.40, zaś w weekendy o godzinach: 13.42, 19.40.

    Należy dodać, że marcowe rozpoczęcie kursów budzi wątpliwości ze względu na niedokończony przez Niemców most graniczny na Odrze, między Kostrzynem nad Odrą a Kuestrin-Kietz.

    Zgodnie z komunikatem Polregio, pociągi będą uruchomione od kwietnia, po zakończeniu prac na moście. Pociągi nie kursują przez Odrę już od dwóch lat, ponieważ prace nad mostem rozpoczęły się jesienią 2021 roku.

  • w

    Przystawił maczetę do gardła i chciał pieniędzy na alkohol. Już jest w rękach szczecińskiej policji (gs24.pl)

    Napastnik, który potrzebował pieniędzy na alkohol, postanowił je zdobyć, atakując maczetą pasażera autobusu. Sprawca został szybko aresztowany. Aktualnie oczekuje na proces sądowy, podczas którego może trafić do więziennej celi na co najmniej 3 lata.

    Prokuratura Rejonowa Szczecin-Niebuszewo zakończyła śledztwo dotyczące incydentu, jaki miał miejsce 21 sierpnia 2023 r. Atak nastąpił po godzinie 4:00 na przystanku autobusowym na pl. Rodła w Szczecinie. Agresywny mężczyzna zaatakował ofiarę, żądając pieniędzy i grożąc użyciem maczety.

    Piotr Wieczorkiewicz, prokurator z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, wyjaśnia, że agresor zastraszył swoją ofiarę, a następnie wyjął maczetę i domagał się gotówki na alkohol. Przestraszony pasażer oddał mu swój portfel z pieniędzmi, a sprawca zabrał z niego 310 złotych. Po wszystkim oddalił się w kierunku alei Wyzwolenia.

    Pokrzywdzony natychmiast powiadomił policję, informując, że sprawca uzbrojony jest w maczetę. Policja uzyskała szczegółowy opis podejrzanego, dzięki czemu został zatrzymany bardzo szybko. W trakcie aresztowania znaleziono maczetę i nielegalne substancje psychotropowe.

    Podczas przesłuchania podejrzany przyznał się do zarzucanego czynu, tłumacząc, że potrzebował pieniędzy na alkohol. Sąd, na wniosek prokuratora, zadecydował o aresztowaniu mężczyzny.

  • w

    Strajk okupacyjny w DS Jowita w Poznaniu. Studenci protestują przeciwko rozbiórce akademika (gloswielkopolski.pl)

    W minioną środę nastąpił kolejny protest studentów ws. planowanej likwidacji Domu Studenckiego Jowita w Poznaniu. Młodzi ludzie sprzeciwiają się decyzjom Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Z tego względu zdecydowali się także na strajk okupacyjny, oznajmiając, że nie opuszczą budynku akademika. Wizytę protestującym złożył w tej sprawie kanclerz UAM, dr Marcin Wysocki.

    Po ponownym zgromadzeniu kilkudziesięciu osób przed Domem Studenckim Jowita, studenci zdecydowali się na okupację budynku. Zapełnili salę konferencyjną śpiworami, jedzeniem i odzieżą, deklarując, że zostaną wewnątrz budynku. Podczas manifestacji studenci trzymali transparenty z hasłami „Studia nie tylko dla bogatych”, „Mieszkanie to prawo, a nie towar” itp. Studenci domagają się tanich akademików i wyższych stypendiów socjalnych.

    Akademik zamknięto w październiku, ale studenci podkreślają, że obecnie okupują salę, wyrażając niezadowolenie z bierności władz uniwersytetu, zwłaszcza rektor Kaniewskiej. Student Jakub Straszewski wspomina, że zebrano ponad tysiąc podpisów studentów w liście do władz uczelni, ale nie otrzymano żadnych konkretnych rozwiązań.

    Jowita to akademik dla mniej zamożnych studentów, który ma zostać zamknięty na rzecz droższego budynku DS Meteor.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.