W czwartek wieczorem na Placu Solidarności w Gdańsku zgromadziło się około 200 osób, które protestowały przeciwko polityce rządu. Uczestnicy następnie przeszli w kierunku Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, prezentując swoje stanowisko w sprawach krajowych i europejskich. Manifestacja przebiegała stosunkowo spokojnie. Wśród skandowanych haseł dominowały te o charakterze narodowym, antyimigracyjnym i antyunijnym.
Do udziału w wydarzeniu zachęcali politycy ugrupowań prawicowych, w tym Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. W zapowiedziach organizatorzy krytykowali politykę migracyjną rządu i zarzucali mu finansowanie świadczeń dla cudzoziemców z pieniędzy podatników. Ostatecznie na ulicach pojawiło się około 200 protestujących, a nie miliony, o których wspominano w materiałach promujących wydarzenie.
Podczas przemarszu uczestnicy krytykowali działania rządu, jego kadry i politykę migracyjną. Domagali się bezpiecznych ulic dla Polaków. Pojawiały się również hasła wymierzone w premiera Donalda Tuska i Unię Europejską. Najczęściej powtarzanym okrzykiem było „Polska państwem narodowym”.


