Marynarka Wojenna RP zaprosiła do Portu Wojennego w Świnoujściu nietypowego gościa. Był nim Edward Warchocki, robot-influencer wykorzystujący humanoidalnego Unitree G1, chińskiej produkcji. Informacja o jego wizycie pojawiła się na oficjalnych profilach Marynarki Wojennej, ale po kilku godzinach wpisy dotyczące spotkania zostały usunięte.
Unitree G1 jest wyposażony między innymi w przednie kamery stereo, jednostkę inercyjną oraz czujniki siły i momentu w stawach. Urządzenia te służą przede wszystkim do orientacji w przestrzeni, utrzymywania równowagi i wykonywania ruchów. Sam robot nie posiada jednak takich elementów jak lidar, radar czy kamery termowizyjne. Jednocześnie pozostaje urządzeniem wyposażonym w kamery i moduły komunikacyjne, którego oprogramowanie nie jest kontrolowane przez polskie wojsko.
Wizyta wzbudziła zainteresowanie w mediach społecznościowych, ponieważ od dłuższego czasu obowiązują ograniczenia dotyczące wjazdu chińskich samochodów na teren jednostek wojskowych. Argumentem za takimi ograniczeniami są kwestie bezpieczeństwa oraz ryzyko gromadzenia danych przez zagraniczne urządzenia. Tymczasem do portu wojennego wpuszczono chińskiego robota wyposażonego w elektronikę i kamery, co wywołało pytania o procedury bezpieczeństwa oraz zakres dostępu urządzenia do wojskowej infrastruktury.
Po pojawieniu się krytycznych komentarzy wszystkie posty dotyczące wizyty zniknęły z oficjalnych kanałów Marynarki Wojennej. Nie przedstawiono przy tym publicznego wyjaśnienia ani informacji, dlaczego materiały zostały usunięte. Co więcej, sam Edward Warchocki nie opublikował materiału dokumentującego wizytę w porcie.
Cała sytuacja wywołała dyskusję o tym, czy przy zapraszaniu zagranicznych urządzeń elektronicznych do obiektów wojskowych zastosowano odpowiednie procedury. Sama konstrukcja robota nie oznacza automatycznie, że stanowił on zagrożenie. Aczkolwiek jego chińskie pochodzenie, obecność kamer i modułów komunikacyjnych powinny skłaniać do przeprowadzenia analizy ryzyka.
Usunięcie informacji bez przedstawienia powodów sprawiło, że zamiast promocji nowoczesnych technologii, wizyta stała się przedmiotem pytań o bezpieczeństwo i procedury obowiązujące w polskiej armii.



Szczecin oddam za jurka draniewicza 10 razy tyle co pozyczyl ukrainska mafia sprzedaje mieszkania na slupy narko biznes na ochronkach policji ciechocinek paserka samochodowa z niemiec I holandi vatowcy maja gorzelnie I fabryke suplemetuw, jest z czego brac