Pracownicy krakowskiej odlewni Metalodlew SA protestują po wypowiedzeniu umowy dzierżawy przez ArcelorMittal. W efekcie zakład został unieruchomiony, z racji czego około 150 osób nie może wykonywać swojej pracy. Zatrudnieni obawiają się, że bez porozumienia firma zakończy działalność.
Metalodlew od miesięcy zmaga się z problemami finansowymi, a w kwietniu ogłoszono jego upadłość. Szansą na uratowanie zakładu miał być nowy inwestor, który deklaruje kontynuację produkcji i przejęcie większości pracowników. Jednak przeszkodą pozostaje brak porozumienia z właścicielem hal – przedsiębiorstwem ArcelorMittal.
Po wygaśnięciu umowy dzierżawy pracownicy utracili dostęp do zakładu, a odcięcie mediów doprowadziło do całkowitego wstrzymania produkcji. Jeszcze kilka dni wcześniej odlewnia normalnie realizowała zamówienia. Obecnie zatrudnieni codziennie protestują, licząc na wznowienie rozmów.
Nowy inwestor zapowiada zatrudnienie 129 osób, ale bez możliwości dalszego korzystania z hal realizacja tych planów stoi pod znakiem zapytania. Protestujący apelują o zaangażowanie państwa w negocjacje i podkreślają, że w grę wchodzą miejsca pracy oraz przyszłość ważnego zakładu przemysłowego.
Metalodlew jest ostatnią w Polsce odlewnią, która produkuje specjalistyczne komponenty dla energetyki, kolejnictwa i sektora nowoczesnej energetyki. Pracownicy zwracają uwagę, że zatrudnieni tam fachowcy posiadają unikalne kwalifikacje, których odtworzenie w przyszłości byłoby niezwykle trudne. Dlatego liczą, że uda się osiągnąć porozumienie i uratować zakład.


