Więcej wpisów

  • w

    Ruszył proces Białorusina Aliaksandra S. Oskarżony nie czuje się winny z powodu zabicia 27-letniej Aleksandry L. (www.fakt.pl)

    Na sali sądowej ruszył proces Aliaksandra S., kierowcy ubera, który stoi w obliczu zarzutów dotyczących tragicznego wypadku. Podczas tego tragicznego zdarzenia zginęła 27-letnia Aleksandra L. z Poznania. Sprawca przyznał się do zabójstwa, ale nie czuje się winny. Ponadto, wcześniej planował ucieczkę z kraju.

    W lutym 2023 r. na ul. Dąbrowskiego w Poznaniu doszło do wypadku na oznakowanym przejeździe dla rowerów, po którym Aleksandra L. przejeżdżała zgodnie z przepisami. W pewnym momencie na drodze pojawił się białoruski kierowca ubera, Aliaksandr S., który w trakcie swojego czwartego kursu doprowadził do potrącenia kobiety. Sytuacja miała miejsce w ostatni dzień przeprowadzki Aleksandry do jej partnera.

    Prokuratura stawia Białorusinowi zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku poprzez celowe zlekceważenie zasad bezpieczeństwa na drodze. Ponadto, kierowca odpowie za zbyt szybką jazdę i spożycie marihuany. Jego stan odpowiadał osobie, która ma pół promila alkoholu we krwi.

    Aliaksandr S. przyznał się do zabicia 27-latki, aczkolwiek uważa, że działał celowo, dlatego nie czuje się winny. Tłumaczył, że powodem były problemy z samochodem i możliwe rozpraszacze, takie jak telefon czy rozmowa z pasażerami. Ponadto, nie przyznaje się też do zażycia marihuany.

    Prokuratura nałożyła na podejrzanego zakaz opuszczenia kraju. Kolejna rozprawa odbędzie się w styczniu.

  • w

    Drogowcy z kosiarkami w zaśnieżonym Poznaniu. Niecodzienne nagranie obiegło sieć! (www.polsatnews.pl)

    Niespodziewane opady śniegu w Poznaniu doprowadziły do niezwykłego zdarzenia z udziałem drogowców. Pomimo sporych opadów białego puchu pracownicy postanowili posłużyć się kosiarkami, zamiast skorzystać z typowych środków do odśnieżania. Nagranie szybko obiegło internet, wywołując ogromne zainteresowanie wśród internautów.

    Ostatnie dni w Polsce przyniosły opady śniegu, również w Poznaniu. Jednakże drogowcy zadecydowali, że zamiast tradycyjnych piaskarek, przerzucą się na kosiarki. Nagranie tego wydarzenia szybko obiegło media społecznościowe, powodując lawinę zabawnych komentarzy.

    W sprawie koszących drogowców wypowiedział się Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu, wyjaśniając, że podjęto decyzję o szybkim skoszeniu trawy, która nagle wyrosła na ul. Krzywoustego. Jak dodano, planowo prace miały zostać zakończone do 30 listopada z uwagi na jak najszybsze zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom ruchu drogowego.

    Oświadczenie zostało przekazane w portalu epoznan.pl. Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu zaznaczył, że prace dotyczyły wyłącznie przycinania wyższych, zdrewniałych części roślin.

  • w

    Poznań zapłaci 10 mln zł odszkodowania deweloperowi z powodu błędu urzędnika (gloswielkopolski.pl)

    Ostatnio pojawiły się informacje dotyczące błędu, jaki popełnili urzędnicy w Poznaniu. Ich pomyłka sprawiła, że miasto musi teraz wypłacić deweloperowi z Warszawy blisko 10 mln zł odszkodowania. Rzeczniczka prasowa prezydenta miasta, Joanna Żabierek, zaznaczyła, że dokonano już częściowej zapłaty w ramach tego zobowiązania.

    Rzeczniczka urzędu potwierdziła, że miasto musi wypłacić kwotę prawie 9,7 mln zł wraz z odsetkami i kosztami zastępstwa procesowego na mocy wyroku z 31 października. Sprawa dotyczy nieważnego pozwolenia na budowę Dworu Marcelin, a miasto musi teraz znaleźć fundusze w bieżącym budżecie.

    Konflikt ten trwa już od kilkunastu lat, a decyzja sądu nakazała miastu zapłacenie odszkodowania z powodu błędu urzędników, który uniemożliwił realizację inwestycji dewelopera. Dnia 5 grudnia rada miejska będzie decydować o przesunięciu środków na pokrycie tej sumy z innych pozycji budżetowych.

    Radny miejski z PiS, Michał Grześ, domaga się ukarania odpowiedzialnego urzędnika. Twierdzi, że sprawa powinna być skierowana do prokuratury, która obciąży winnego urzędnika. Grześ krytykuje zarówno założenie, że urzędnicy są nieomylni, jak i niskie płace w jednostkach miejskich. Jego zdaniem prowadzi to do braku możliwości zatrudnienia wybitnych fachowców. Na koniec wskazał też na wysiłek wielu urzędników, którzy pomimo niskich zarobków wykazują zaangażowanie w wykonywaną pracę.

    Radny obiecuje, że nie pozwoli, aby ta sprawa została „zamieciona pod dywan”.

  • w

    Ewakuacja z powodu pożaru prezentów w galerii handlowej Avenida Poznań (gloswielkopolski.pl)

    Wczoraj przed godziną 10:00 zapadła decyzja o ewakuacji galerii handlowej Avenida Poznań. Powodem był pożar w jednym ze sklepów, w związku z czym doszło do aktywacji systemu przeciwpożarowego. Na zewnątrz wyprowadzono wszystkich klientów i personel galerii.

    Do niebezpiecznej sytuacji doszło w jednym ze sklepów w galerii handlowej Avenida Poznań, która mieści się w pobliżu dworca głównego. Jak przekazuje oficer dyżurny wielkopolskiej straży pożarnej, ogień pojawił się w sklepie z prezentami. Na szczęście pożar był niewielki i ograniczył się jedynie do 1 mkw. powierzchni.

    Okazuje się, że ogień zaatakował sklep z prezentami Nanu Nana, którego asortyment obejmuje głównie odzież.

    Dzięki sprawnej akcji strażaków płomienie zostały szybko opanowane, a budynek sprawdzono pod względem potencjalnych zagrożeń. Nie zaszła też potrzeba ewakuacji dworca Poznań Główny.

    Ewakuacja została przerwana około godz. 10:30, dzięki czemu pracownicy mogli wrócić do pełnienia swoich obowiązków, a klienci do robienia zakupów.

    Należy zaznaczyć, że służby nie podały informacji o osobach poszkodowanych.

  • w

    Dwójka złodziei kradła sejfy w rejonie Przeźmierowa. Zostali zatrzymani na gorącym uczynku (gloswielkopolski.pl)

    Policja z Poznania schwytała na gorącym uczynku dwójkę przestępców, którzy włamali się do jednej z firm w rejonie Przeźmierowa. W rezultacie sprawcy wynieśli stamtąd dwa sejfy. Podejrzanymi są kobieta w wieku 20 lat i mężczyzna w wieku 48 lat, którzy zostali aresztowani po postawieniu zarzutów.

    Dnia 24 listopada w trakcie nocnego patrolu mundurowi z Poznania zauważyli dwie osoby, które nerwowo opuszczały teren jednej z firm w rejonie Przeźmierowa. W rękach trzymały jakieś przedmioty. Kiedy złodzieje zorientowali się, że nadjeżdża radiowóz, rzucili się do ucieczki, wskakując do zaparkowanego w pobliżu samochodu. Policjanci rozpoczęli pościg i szybko zatrzymali uciekinierów, skutecznie blokując im drogę.

    Marta Mróz z poznańskiej policji podaje, że sprawcy zostali zidentyfikowani, przy czym jeden z nich miał już wcześniej na swoim koncie podobne przestępstwa. Okazało się, że para włamała się do firmy zajmującej się sprzedażą klimatyzatorów. Najpierw wyważyli okno, a następnie ukradli dwa sejfy.

    Według ustaleń policji nie było to pierwsze przestępstwo tej dwójki. W innych przypadkach też włamywali się do lokali, głównie w poszukiwaniu gotówki. Łączne straty oszacowano na ponad 20 tysięcy złotych.

    W sumie podejrzani zostali oskarżeni o 8 przestępstw związanych z kradzieżami i włamaniami do sklepów i restauracji w Wielkopolsce. Co więcej, 48-latek został też oskarżony o niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Za popełnione czyny grozi im do 10 lat w zakładzie karnym.

  • w

    Plaga szczurów na ulicach Poznania. Nie pomagają nawet pułapki i trutki (www.polsatnews.pl)

    W Poznaniu szerzy się plaga szczurów od czasu rozkopania głównej płyty Starego Rynku. Mieszkańcy dostrzegają gryzonie biegające po ulicach, grzebiące w śmietnikach i przemykające przez ogródki. Problem w dalszym ciągu nie ustaje, pomimo że próbowano już użyć pułapek z trutkami.

    Po rozkopaniu głównej płyty na Starym Rynku w Poznaniu szczury zaczęły się mnożyć w całym mieście. Według relacji mieszkańców gryzonie mogą szukać nowych schronień. A to z kolei powoduje strach i trudności w codziennych czynnościach, takich jak sprzątanie śmietników.

    Chociaż na ulicach rozmieszczono trutki, poznaniacy są przekonani, że taka walka nie przyniesie żadnych efektów. A to dlatego, że pomimo dziennego ustawiania nowych pułapek liczba szczurów i tak nie maleje. Stacje deratyzacyjne zostały rozłożone w okolicach Starego Rynku, ale szczury nadal panoszą się po miejskich ulicach.

    Zastępczyni dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej wskazuje, że skala problemu związana z obecnością szczurów jest niezwykle wysoka. Aktualnie szczury aktywnie poszukują pożywienia na zimę, a do tego reagują na prace ziemne. I to jest powodem trudności, jakie pojawiają się w zwalczaniu ich obecności.

    Do walki z plagą szczurów zaangażowana została Straż Miejska, która rozpoczęła działania mające na celu namierzenie gniazda gryzoni. Mieszkańcy też nie pozostają bierni i podejmują własne inicjatywy, takie jak zorganizowane dezynsekcje przez wspólnoty mieszkaniowe.

  • w

    Zawrotne ceny na jarmarkach w Poznaniu. Prezydent Jaśkowiak zachęca do przynoszenia własnych grzańców i kanapek (www.dlahandlu.pl)

    Poznańskie jarmarki świąteczne to doskonałe miejsce na zaznanie zimowego relaksu i zaczerpnięcie prawdziwie świątecznej atmosfery. Jednakże w tym roku – oprócz wspaniałych atrakcji – pojawiły się również tzw. paragony grozy. Na mediach społecznościowych liczni internauci wyrażają swoje oburzenie z powodu wygórowanych cen na jarmarkach, które w niejednym przypadku osiągają absurdalne poziomy.

    Na tegorocznych jarmarkach świątecznych w Poznaniu największą uwagę przykuwają… ceny. Na przykład, trzy szaszłyki kosztują około 170 zł, a pajda chleba „full wypas” to wydatek rzędu 30 zł. Natomiast za grzaniec zapłacimy 18 zł. Prezydent miasta, Jacek Jaśkowiak, doradza, aby mieszkańcy zabierali na jarmarki własne grzańce, kanapki, czy inne przekąski.

    Poznański jarmark świąteczny odbywa się w dwóch miejscach. Pierwszym jest plac Wolności, a drugim teren Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wielu odwiedzających poinformowało w internecie o wysokich cenach, które skutecznie obniżają atrakcyjność tegorocznych jarmarków.

    Z tego względu Prezydent Jaśkowiak zachęca do zabierania własnych napojów i przekąsek, dodając, że wiele osób, aby poczuć atmosferę, bierze ze sobą termosy z grzańcem i inne smakołyki. Zdaniem prezydenta niższe ceny byłyby możliwe, ale wtedy wymagałyby dopłat samorządu do organizacji jarmarków.

  • w

    Kolejne opóźnienie prac remontowych w centrum Poznania – prawdopodobnie zakończą się w czerwcu (gloswielkopolski.pl)

    Poznań zakomunikował kolejne opóźnienie dotyczące zakończenia terminu prac, które prowadzone są w centrum miasta. Jak podają władze miasta, prace przebiegające przy pl. Wolności zostaną wydłużone o co najmniej sześć miesięcy. To samo dotyczy robót na ul. Kantaka, ul. Gwarnej oraz ul. 27 Grudnia. Nowy termin przewiduje zakończenie realizacji tych projektów dopiero w czerwcu 2024 r.

    Od 2017 roku w ramach Projektu Centrum na terenie Poznania rozpoczęły się intensywne prace budowlane i remontowe. Pierwotnie urzędnicy podawali, że wszystko zakończy się najpóźniej w 2020 r. Następnie – w wyniku opóźnienia – datę przesunięto na rok 2022, a potem na rok 2023. A teraz doszło do kolejnego opóźnienia, przez które prace zakończą się dopiero w czerwcu 2024 roku… prawdopodobnie.

    Podczas komisji polityki przestrzennej i rewitalizacji, która miała miejsce w tym miesiącu, została przedstawiona prezentacja obejmująca prace na wspomnianych terenach. Projekt przedstawiły Weronika Sińska-Mikuła i Katarzyna Parysek-Kasprzyk z Biura Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta.

    Prezentacja ukazuje, że ruch tramwajowy rozpocznie się na remontowanych ulicach jeszcze w tym roku. Aczkolwiek w kwestii ogółu prac na ulicach Gwarnej, 27 Grudnia oraz Kantaka, będą w toku aż do czerwca przyszłego roku.

  • w

    Morderca z Puszczykowa przez pięć dni mieszkał z ciałami trzech ofiar (gloswielkopolski.pl)

    W Puszczykowie koło Poznania doszło do tragicznego zabójstwa, które wstrząsnęło całą Wielkopolską. W wyniku zdarzenia 42-letni Ukrainiec zabił swoją żonę i dwie małe córki. Co więcej – według najnowszych doniesień – sprawca mieszkał razem z ciałami przez 5 dni.

    Serhii T., 42-latek z Ukrainy, przez 5 dni nikomu nie zdradził, że w jego domu znajdują się ciała trzech ofiar. W tym czasie ukrywał prawdę przed synem żony i nieustannie walczył z myślami samobójczymi. Ponadto, sprzedał również telefon żony w lombardzie. Zabójstwa Julii (29 lat), Darii (4,5 lat) i Julii (1,5 roku), które były efektem kłótni małżeńskiej, miały miejsce 13 listopada w miejscowości Puszczykowo pod Poznaniem.

    Pomimo myśli o samobójstwie, mężczyzna nie zabił syna swojej żony. Powiedział podczas przesłuchania, że nie jest jego dzieckiem. Okłamywał chłopca, mówiąc, że matka i siostry przebywają w szpitalu z powodu COVID-19. Nie pozwalał mu również wejść na górę, twierdząc, że jest tam rozpylona substancja zwalczająca wirusa. Dopiero przed wyjazdem do Avenidy powiedział chłopcu prawdę.

    Z racji tego, że Serhii T. sprzedał telefon komórkowy zamordowanej żony, rodzinę Julii zaniepokoił fakt, że nie może się na niego dodzwonić. Mogło to doprowadzić Ukraińca do ostatecznego przyznania się do winy, którą wyznał ochroniarzowi galerii. Za potrójne zabójstwo grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

  • w

    Sąd okręgowy zmienia wyrok w sprawie protestującej grupy proaborcyjnej, która wtargnęła do poznańskiej katedry (www.salon24.pl)

    Sąd Okręgowy w Poznaniu unieważnił wyrok uniewinniający protestujących, którzy wtargnęli do poznańskiej katedry. Grupa weszła do budynku po tym, jak Trybunał Konstytucyjny ogłosił wyrok dotyczący aborcji. Decyzja sądu poparła argumenty prokuratury, co skutkuje ponownym rozpatrzeniem sprawy przez Sąd Rejonowy.

    We wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu unieważnił wyrok jednego oskarżonego, umarzając jednocześnie jego postępowanie. Co do pozostałych 31 osób, sąd uchylił wyrok pierwszej instancji, kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy.

    Sędzia Justyna Andrzejczak, uzasadniając wyrok, podkreśliła, że Sąd Okręgowy w Poznaniu poparł argumenty prokuratury zawarte w apelacji. Sąd uznał, że zachowanie oskarżonych było wyrazem złośliwości. Wydane przez sąd orzeczenie jest prawomocne. Sprawa dotyczy wydarzeń z października 2020 roku, które zaistniały po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Decyzja ta wywołała demonstracje w całej Polsce.

    Krótko po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, podczas mszy w poznańskiej katedrze, w sprawie protestowała grupa osób. Protestujący stanęli przy ołtarzu, trzymając transparenty nawołujące do prawa aborcyjnego. Grupa skandowała i prezentowała hasła antyklerykalne m.in. „katoliczki też potrzebują aborcji”.

    W rezultacie prokuratura oskarżyła 32 osoby o zakłócanie wykonywania aktu religijnego. Oskarżeni nie przyznali się do winy. W marcu bieżącego roku Sąd Rejonowy w Poznaniu nieprawomocnie uniewinnił oskarżonych, twierdząc, że ich protest nie wykazał złośliwości. Prokuratura złożyła apelację do sądu drugiej instancji, dążąc do ponownego rozpatrzenia sprawy.

  • w

    NIK powiadomiła prokuraturę w sprawie prezydenta Jaśkowiaka. Poznań mógł stracić nawet kilka milionów złotych (epoznan.pl)

    Najważniejszym wynikiem zakończonej w maju kontroli NIK było zawiadomienie do prokuratury dotyczące zarządzania przez prezydenta Jaśkowiaka. Działania prezydenta Poznania, które miały związek z reklamami, mogły zakończyć się stratą kilku milionów złotych dla miasta.

    Przeprowadzona kontrola, poparta wnioskiem Tomasza Hejny z „Gemeli poznańskiej”, ujawniła, że działania prezydenta w kwestii uregulowania przestrzeni publicznej z nośnikami reklamowymi okazały się niewystarczające. Raport NIK z maja br. wskazywał na niedostateczne działania miasta w kwestii zarabiania należnych środków finansowych z reklam.

    Według NIK monopol na zarządzanie nośnikami reklamowymi w mieście przejęły Międzynarodowe Targi Poznańskie, po przekazaniu im zarządzania wiatami przystankowymi i słupami ogłoszeniowymi. NIK oznajmiła, że to działanie prezydenta przekroczyło zakres upoważnienia zawartego w uchwale Rady Miasta.

    Ponadto, raport NIK wskazał także na brak kontroli nad reklamami umieszczanymi na innych terenach miejskich oraz na zaniedbanie Miejskiego Konserwatora Zabytków w reagowaniu na nielegalne reklamy na zabytkach. Tomasz Hejna powiedział, że sprawa została już zgłoszona do prokuratury.

    Jacek Jaśkowiak odpowiedział, że nie odczuwa strachu, ponieważ najpoważniejsze zarzuty zostały już odrzucone. Natomiast decyzje wobec miasta, Targów Poznańskich i ZDM uległy zmianie z negatywnych na opisowe, co stanowi ogromną różnicę.

  • w

    Serhii T. oskarżony o potrójne morderstwo w Puszczykowie. Obywatel Ukrainy złożył szokujące wyjaśnienia (gloswielkopolski.pl)

    Serhii T., obywatel Ukrainy, został oskarżony o potrójne zabójstwo w związku z tragedią w Puszczykowie. Podejrzany przyznał się do uduszenia swojej 29-letniej żony Julii oraz ich dwóch córek; 4,5-letniej Darii i 1,5-rocznej Marii. Ukrainiec dokonał tego ohydnego czynu po kłótni z żoną. Później planował popełnić samobójstwo, lecz ostatecznie zrezygnował i wyznał całą prawdę ochroniarzowi z galerii handlowej w Poznaniu.

    Policja odkryła zwłoki 29-letniej Julii i jej dwóch córek w ich domu w Puszczykowie w sobotę, 18 listopada. Obywatel Ukrainy, Serhii T. (mąż i ojciec), został zatrzymany w momencie, gdy w mieszkaniu przebywał też nastoletni syn z poprzedniego związku. Okazuje się, że sprawca opowiedział o swoim czynie ochroniarzowi z galerii handlowej Avenida, który o wszystkim powiadomił policję.

    Sekcja zwłok zamordowanych ofiar odbyła się w poniedziałek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu. Prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu stwierdził, że zarówno matka, jak i dzieci, zostały uduszone rękoma.

    Ukraińcowi przedstawiono trzy zarzuty zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Podejrzany przyznał się do winy, wyjaśniając, że wszystko z powodu awantury z żoną. Tłumaczył, że kłócił się z Julią o jej nadużywanie alkoholu i o to, że od długiego czasu nie znalazła sobie żadnej pracy. Powiedział, że najpierw postanowił zabić żonę, ale gdy jedna z córek się obudziła, w rezultacie zabił całą trójkę.

  • w

    Znaleziono zwłoki kobiety i jej dwóch córeczek w mieszkaniu w Puszczykowie. Zatrzymano ojca dzieci (gloswielkopolski.pl)

    Rzecznik policji poinformował o makabrycznym znalezisku, na które natrafiono w Puszczykowie. W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki 29-letniej kobiety i jej dwóch małych córek. Funkcjonariusze w związku ze sprawą zatrzymali męża kobiety i ojca dzieci, który będzie przesłuchiwany 20 listopada.

    Dyżurny policyjny przyjął zgłoszenie po godzinie 15.00, uzyskując informacje dotyczące zwłok kobiety i dwóch dziewcząt w wieku 1,5 roku i 4,5 roku, które znaleziono w mieszkaniu w Puszczykowie. Szczegóły śledztwa nadal są niejasne, a służby prowadzą w tej sprawie odpowiednie działania. Technicy kryminalistyki oraz eksperci spędzili wiele godzin na miejscu zdarzenia, dokonując oględzin i gromadząc materiał dowodowy.

    Podejrzanym jest 42-letni mężczyzna, który trafił już do aresztu. Zaplanowano też jego przesłuchanie, które odbędzie się po konsultacji z ekspertami i lekarzami sądowymi. Ponadto, przewidziana jest również sekcja zwłok kobiet i dzieci.

    Pojawiły się także nieoficjalne doniesienia o synu pary. Jednak policja zdementowała te informacje, dodając, że to nie jest ich dziecko. Faktem jest, że nastolatek był wtedy w domu, ale nie ma żadnego związku z tą sprawą.

    Policjanci nie odpowiedzieli też na pytanie, czy podejrzany sam zgłosił się na komendę. I nie podają, czy mężczyzna w momencie aresztowania był trzeźwy.

    Istnieją niepotwierdzone doniesienia, że rodzina mogła pochodzić z Ukrainy. Jednak śledczy na razie nie komentują tych informacji.

  • w

    Tajemnicza śmierć dwóch nastolatek w Poznaniu. Prokuratura czeka na wyniki badań toksykologicznych (gloswielkopolski.pl)

    Pod koniec listopada doszło do tragedii, w wyniku której zmarły dwie młode kobiety w wieku 16 i 19 lat. Śledztwo w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze poznańskiej policji, działając pod nadzorem prokuratura.

    Kluczowe dla postępowania są badania toksykologiczne, które mają wyjaśnić przyczynę zgonu. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że przyczyną śmierci mogła być reakcja organizmu na spożycie mieszanki opioidów w postaci silnych leków przeciwbólowych.

    W połowie listopada odnaleziono ciała dwóch młodych kobiet w wieku 16 i 19 lat. Zwłoki 16-latki znaleziono w Suchym Lesie, a zwłoki 19-latki na Nowym Mieście w Poznaniu. Jednocześnie służbom udało się także uratować życie innego młodego człowieka, który trafił do szpitala.

    Policja z Poznania – pod nadzorem prokuratury – prowadzi dochodzenie w sprawie tajemniczej śmierci dwóch nastolatek. Aktualnie prowadzone są osobne śledztwa w każdej z tych spraw. Znalezione ciała skierowano na sekcję zwłok.

    Prokurator Łukasz Wawrzyniak podkreślił, że wyniki sekcji zwłok, a zwłaszcza badań toksykologicznych, są tutaj bardzo istotne. Natomiast według nieoficjalnych ustaleń portalu RadioZET.pl, przyczyną śmierci dziewczyn mogła być reakcja organizmu na zażycie mieszanki opioidów w postaci potężnych leków przeciwbólowych.

    Redakcja Radia ZET zapytała prokuratora Wawrzyniaka, czy śmierć mogła być rezultatem zażycia określonych leków. Jednak aktualnie nie ma potwierdzenia tego faktu. Ponadto, nikt nie został też zatrzymany przez policję w związku z zaistniałą tragedią.

  • w

    Varia Posnania opublikowała Białą Księgę, wskazując na niezgodne z prawem statuty szkolne w Poznaniu (gloswielkopolski.pl)

    Varia Posnania opublikowała wczoraj Białą Księgę, która dotyczy przestrzegania praworządności w poznańskich szkołach. Analiza 41 statutów szkolnych wykazała, że placówki te nie funkcjonują zgodnie z podstawowymi prawami i wymogami zawartymi w ustawach oświatowych.

    Fundacja Varia Posnania, specjalizująca się w obronie praw uczniów, zorganizowała konferencję prasową, podczas której ogłosiła publikację Białej Księgi dotyczącej praworządności w szkołach poznańskich. Prezes zarządu fundacji, Kacper Nowicki, podkreślił, że dokument ten jest bardzo istotny dla kształtu polskiego systemu edukacyjnego.

    Po analizie 41 statutów szkół ponadpodstawowych w Poznaniu fundacja planuje wysłanie zaleceń obejmujących zmiany niezgodnych z prawem zapisów w tych dokumentach. Jan Pieniążek, koordynator działu prawnego, wyjaśnił, że w przypadku braku reakcji fundacja skieruje wnioski o kontrolę do nowego kuratora oświaty.

    Przedstawiciele fundacji omówili problemy związane ze statutami poznańskich szkół, wskazując na nieprawidłowości, takie jak ograniczenia w usprawiedliwianiu nieobecności pełnoletnich uczniów i zakazy dotyczące wyrazu indywidualności, takich jak koloryzacja włosów. Kacper Nowicki zwrócił uwagę na naruszenia Konstytucji i przepisów oświatowych.

    Posłanka Lewicy, Katarzyna Ueberhan, zasygnalizowała nadchodzące zmiany w systemie edukacji, wspominając o nowych nominacjach na stanowiska Ministra Edukacji, Kuratora Oświaty i Rzecznika Praw Dziecka. Ueberhan dodała, że bezpieczeństwo, opieka i prawa uczniów powinny być zagwarantowane w każdej szkole.

  • w

    Złodziej w kajdankach uciekł sprzed komisariatu w Poznaniu. Zbiega poszukuje policja (gloswielkopolski.pl)

    Dnia 14 listopada zdarzyła się niecodzienna sytuacja, w wyniku której aresztowany przez policję złodziej uciekł spod poznańskiego komisariatu na Starym Mieście. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania zbiega, wysyłając na ulice liczne radiowozy.

    Jak relacjonuje mł. asp. Łukasz Kędziora, rzecznik prasowy Wielkopolskiej Policji, incydent miał miejsce we wtorek około godziny 17:00 przed Komisariatem Policji Poznań Stare Miasto. Zakuty w kajdanki mężczyzna, który podejrzany jest o kradzież, wykorzystał nieuwagę mundurowych i rzucił się do ucieczki.

    Jak dodaje rzecznik, mężczyzna został zatrzymany za kradzież, jakiej dopuścił się w jednym ze sklepów. Jednakże zaznacza również, że podejrzany nie jest niebezpieczny, a do tego ma na rękach kajdanki. Aktualnie funkcjonariusze poszukują zbiega. Ponadto, znają jego tożsamość, w związku z czym doprowadzenie go przed oblicze prawa nie powinno potrwać zbyt długo.

    Policjanci z Poznania wyjaśniają także okoliczności zaistniałej sytuacji.

  • w

    Pobili mężczyznę do nieprzytomności, wciągnęli go do auta i odjechali. Poznańska policja szuka czterech sprawców (epoznan.pl)

    Dnia 13 listopada miała miejsce dramatyczna sytuacja, o której poinformował Poznański Trójkąt Bermudzki. Mężczyzna został pobity do nieprzytomności przez czterech napastników, którzy następnie siłą wepchnęli ofiarę do auta. Funkcjonariusze apelują do świadków zdarzenia, aby skontaktowali się z policją.

    Do okropnego zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem na al. Marcinkowskiego w Poznaniu. Dyżurny przyjął zgłoszenie od naocznych świadków, którzy przekazali, że cztery osoby wciągnęły siłą do samochodu mężczyznę, którego wcześniej dotkliwie pobiły. Atak był tak brutalny, że ofiara straciła przytomność.

    Jak relacjonuje mł. asp. Marta Mróz z poznańskiej policji, w momencie, gdy świadkowie wzywali pomoc, napastnicy odjechali wraz ze swoją ofiarą. Funkcjonariusze policji przesłuchiwali świadków aż do późnych godzin nocnych. Ponadto, patrol policji próbował namierzyć pojazd, którym uciekli sprawcy, ale działania nie przyniosły żadnych rezultatów.

    Aktualnie służby kryminalne ustalają szczegóły zdarzenia oraz tożsamości osób zaangażowanych. Policja apeluje też do świadków z prośbą o cenne informacje dotyczące incydentu na al. Marcinkowskiego.

  • w

    Mieszkańcy Przeźmierowa protestują przeciwko budowie wieży Play w pobliżu ich domów (gloswielkopolski.pl)

    Firma telekomunikacyjna Play postanowiła wznieść kolejną ze swoich wież telefonii komórkowej w Wielkopolsce. Jednak wybór prywatnej działki w Przeźmierowie wywołał protesty miejscowej społeczności, co skłoniło senatora Waldego Dzikowskiego do przekazania informacji o możliwości rezygnacji z tego miejsca.

    Firma Play zamierza skonstruować nową wieżę telekomunikacyjną w Wielkopolsce. Z kolei mieszkańcy Przeźmierowa stanowczo sprzeciwiają się lokalizacji, jaką firma upatrzyła sobie na wieżę na prywatnej działce. Protestujący próbowali już zablokować budowę w dniu 6 listopada. Napisali też petycje i zaangażowali w sprawę media.

    W niedzielę senator Waldy Dzikowski przekazał mieszkańcom, że Play może zrezygnuje z postawienia wieży na tym terenie.

    Odstąpienie od budowy w danym miejscu nie oznacza jednak zaniechania inwestycji. Waldy Dzikowski przyznał, że firma jest skłonna do rozmów o zmianie lokalizacji, ale wciąż nie wydała oficjalnego potwierdzenia. Z kolei wójt Tadeusz Czajka ma zamiar spotkać się z przedstawicielem Play, aby zaproponować firmie nowe miejsca.

    W odpowiedzi na protesty mieszkańców firma Play przesłała oświadczenie, w którym wspomina o uzyskanych pozwoleniach i przygotowaniach związanych z budową, ale nie odnosi się do kwestii o zmianie lokalizacji.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.