Więcej wpisów

  • w

    Ukraina narzeka na Polskę. Chyba zapomniała o szczodrym wsparciu militarnym i humanitarnym (wiadomosci.wp.pl)

    W ostatnim czasie relacje między Polską a Ukrainą zaczynają być coraz chłodniejsze. Pomimo że Polska udzieliła pomocy w krytycznych momentach dla Ukrainy, wygląda na to, że Kijów przestaje doceniać polskie wsparcie militarne i charytatywne. Głównymi powodami są dostawy uzbrojenia i spór dotyczący ukraińskiego zboża.

    Co prawda były rząd PiS zakończył kontrowersyjny spór związany z blokadą importu ukraińskiego zboża. Jednakże to wcale nie stłumiło obaw, jakie utrzymują się w relacjach między obydwoma krajami. Co więcej, kryzys na granicy i protesty pracowników firm transportowych również pogorszyły całą sytuację. Rząd twierdzi, że dzięki temu Niemcy zbliżyły się do Ukrainy.

    Premier Mateusz Morawiecki podkreślał rolę Polski w udzielaniu pomocy Ukrainie w czasie kryzysu, jednocześnie ostrzegając prezydenta Zełeńskiego przed niemieckimi intencjami. Niemniej jednak relacje Polski z Ukrainą ulegają osłabieniu, a relacje Ukrainy z Niemcami stają się coraz mocniejsze.

    Okazuje się, że Niemcy są głównym krajem przyjmującym ukraińskich emigrantów, a ich pomoc humanitarna przewyższa pomoc Polski. Jednakże w kwestii dostaw uzbrojenia Polska znacząco przewyższa Niemcy. Faktem jest, że Wojsko Polskie dostarczyło znaczną ilość czołgów, haubic i innego sprzętu na Ukrainę. Był to silny zastrzyk militarny dla ukraińskich sił zbrojnych.

    Polska przekazała Ukrainie znaczną ilość sprzętu wojskowego w czasie kluczowych momentów konfliktu z Rosją. Dostarczono zarówno broń, jak i pojazdy ciężkie, które pozwoliły Ukrainie szybko zwiększyć potencjał bojowy. Niestety, zaniepokojenie w relacjach między Polską a Ukrainą narasta, a brak klarownej polityki informacyjnej ze strony polskiego rządu przyczynia się do osłabienia wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.

  • w

    OMZRiK złożył zawiadomienie do prokuratury po wywiadzie Moniki Jaruzelskiej i Grzegorza Brauna (www.pudelek.pl)

    Monika Jaruzelska zaprosiła Grzegorza Brauna do dyskusji na temat jego postępowania w Sejmie. Chodzi oczywiście o użycie gaśnicy do zgaszenia świecy chanukowej. Warto zaznaczyć, że wywiadem zainteresował się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

    Faktem jest, że ostatnio Sejm wzbudza więcej emocji niż programy rozrywkowe. Nagłe wydarzenia podczas obrad stają się bardzo popularne w mediach, podobnie jak wydarzenia kuluarowe. Przykładowo, skandal z udziałem posła Brauna, który użył gaśnicy do zdmuchnięcia chanukiji, szeroko odbił się na całym świecie.

    Za swoje zachowanie Braun został wykluczony z posiedzenia Sejmu, a do tego ukarano go finansowo. I pomimo że wiele osób natychmiast odcięło się od posła Konfederacji, Jaruzelska postanowiła dać szansę politykowi, aby zrozumieć jego punkt widzenia. W trakcie rozmowy z córką generała Braun tłumaczył swoje działania, podkreślając, że w Sejmie nie ma miejsca na rytuały religijne.

    Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, po usłyszeniu wywiadu, postanowił złożyć zawiadomienie w sprawie Brauna i Jaruzelskiej. OMZRiK zarzuca Jaruzelskiej i Braunowi znieważenie Żydów oraz szerzenie nienawiści. W rezultacie skarga wpłynęła do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

  • w

    Marcin Wiącek: Należy wycofać stosowanie „pushbacków” przez straż graniczną (forsal.pl)

    Rzecznik Praw Obywatelskich, Marcin Wiącek, skierował list do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Marcina Kierwińskiego. W treści listu poruszył główny problem związany z praktyką „pushbacków”, jakie stosowane są przez straż graniczną. RPO domaga się uchylenia obowiązujących przepisów umożliwiających takie działania.

    W piśmie do ministra MSWiA rzecznik podkreślił, że kluczowym problemem jest wykorzystywanie „pushbacków”, czyli odsyłania cudzoziemców do granicy bez oceny ich sytuacji prawnej i osobistej. Zmiany wprowadzone wraz z rozporządzeniem z marca 2020 uniemożliwiają skuteczne przekroczenie granicy cudzoziemcom ubiegającym się o ochronę międzynarodową. Co więcej, utrudniają też złożenie wniosku o ochronę.

    Po interwencji RPO i wizytacji na granicy stwierdzono, że są tam wielokrotnie stosowane „pushbacki”, jeszcze przed formalnym zatrzymaniem cudzoziemców. Ponadto, praktykowane są także dwa sposoby odsyłania osób na białoruską stronę granicy. Rzecznik zauważył, że żadna z tych procedur nie gwarantuje należytego poszanowania prawa cudzoziemców do złożenia wniosku o ochronę międzynarodową w Polsce.

    RPO podkreślił, że odesłanie cudzoziemców do granicy powinno być wyjątkiem, wymagającym gwarancji ochrony przed nieludzkim traktowaniem. Aktualne przepisy w Polsce nie odpowiadają temu standardowi, dlatego rzecznik domaga się uchylenia obowiązujących rozporządzeń i zmiany lub nowelizacji ustawy o cudzoziemcach.

  • w

    Dorota Kania: Uzurpatorzy usunęli „Resortowe dzieci” z platformy VOD TVP (i.pl)

    Redaktor naczelna Polska Press, Dorota Kania ogłosiła, że z platformy VOD TVP został ściągnięty program „Resortowe dzieci”. Należy zaznaczyć, że autorkami serialu były Dorota Kania i Anna Zapert.

    Dorota Kania podkreśliła, że ostatni epizod „Resortowych dzieci” skupiał się na rodzinie Jerzego Owsiaka oraz na samym Owsiaku. Natomiast kolejny miał dotyczyć ojca Marcina Kierwińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji.

    Kania dodaje, że zniknięcie programu z platformy jest efektem dyrektorowania programów w TVP przez Sławomira Zielińskiego, znanego jako TW Posłaniec. Aczkolwiek zaznaczyła, że pomimo zatrzymania emisji programu, książki „Resortowe dzieci” w dalszym ciągu są w trakcie pisania.

    W odrębnym komunikacie Dorota Kania zasygnalizowała też, że „uzurpatorzy” w TVP mianowali na stanowisko dyrektora biura programowego Sławomira Zielińskiego. A jak wiadomo, Zieliński zarejestrowany był przez SB jako Tajny Współpracownik o kryptonimie Posłaniec. Co więcej, autorka „Resortowych dzieci” podkreśliła, że Zieliński pracował jako dziennikarz w Polskim Radiu podczas stanu wojennego.

    Warto przypomnieć, że w odcinku wyemitowanym 18 grudnia na antenie TVP Info Dorota Kania zaprezentowała nieznaną do końca historię rodziny oraz kulisy kariery Jerzego Owsiaka.

  • w

    Nie żyje Krzysztof Respondek. Znany artysta kabaretowy zmarł w wieku 54 lat (www.slazag.pl)

    Wczoraj w szpitalu zmarł Krzysztof Respondek, popularny artysta śląski, który od lat związany był z kabaretem Rak. Respondek był również znany z programu „Twoja twarz brzmi znajomo”. Tragiczną wieść o odejściu artysty ogłosił Krzysztof Hanke z kabaretu Rak, składając szczere wyrazy żalu z powodu śmierci długoletniego przyjaciela.

    Informację o śmierci potwierdził Teatr Alternatywny BELFEgoR, który wspomina Respondka jako artystę z kabaretu RAK, który uwielbiany był przez liczną publikę w całym kraju. Zdaniem Krzysztofa Hanke, Respondek trzy dni wcześniej doznał zawału serca. Zmarł 22 grudnia przed godziną 13:00 w szpitalu.

    Krzysztof Respondek (54 lata) urodził się w Tarnowskich Górach, ale pochodził z Miasteczka Śląskiego. Jako aktor znany był ze sceny Teatru Rozrywki w Chorzowie, a od 1999 roku był także jednym z członków kabaretu Rak. Widzowie znają go z roli w „Barwach szczęścia”, a także jako zwycięzcę jednej z edycji „Jak oni śpiewają”.

    Krzysztof Hanke zaznaczył, że wraz z Respondkiem łączy ich wspólna historia, która toczyła się przez 30 lat. Jak dodaje Hanke, Respondek był osobą, która zawsze zapewniała dobrą zabawę w każdym towarzystwie.

    Mimo popularności na skalę krajową Respondek pozostał wierny Śląskowi i Tarnowskim Górom. Wcześniej powiedział, że nadal mieszka z rodziną w Tarnowskich Górach, ponieważ łączą go bardzo silne więzi z regionem śląskim.

  • w

    Donald Tusk: Środki przeznaczone na media publiczne powędrują na onkologię dziecięcą (www.rmf24.pl)

    Premier Donald Tusk poinformował, że na nadchodzącej Radzie Ministrów omówi kwestie związane z Funduszem Kościelnym oraz przesunięciem środków z TVP na onkologię dziecięcą.

    Na konferencji prasowej premier Tusk odniósł się do finansowania mediów publicznych, wyrażając gotowość do ewentualnego wsparcia tych instytucji po uporządkowaniu sytuacji. Jednakże na ten moment nie ma żadnych planów związanych z przekazywaniem pieniędzy na media publiczne. Zdaniem premiera, nie istnieją żadne podstawy, aby telewizja publiczna obciążała polskiego podatnika kosztami w wysokości miliardów złotych.

    W autopoprawce do ustawy budżetowej na rok 2024 pojawił się przepis umożliwiający, lecz nie nakazujący, przekazanie skarbowych papierów wartościowych dla mediów publicznych jako rekompensaty za spadek wpływów z abonamentów w 2024 roku.

    W lutym 2020 roku Sejm odrzucił wniosek Senatu sprzeciwiający się nowelizacji przyznającej prawie 2 mld zł dla TVP i Polskiego Radia na rok 2020. Senat, w którym dominowali ówcześni członkowie opozycji, sugerował wówczas przeznaczenie tych pieniędzy na onkologię. Natomiast we wrześniu tego roku Donald Tusk zapowiedział „odpolitycznienie” telewizji publicznej, przedstawiając program wsparcia dla artystów.

    Tusk zapowiedział, że w ramach planu „100 konkretów” część środków, które wcześniej trafiały do Funduszu Kościelnego, zostanie przeznaczona na wsparcie projektów kulturalnych, status artystów i ich potrzeby finansowe. Zadeklarował również zaniechanie natychmiastowego finansowania propagandy oraz „maszyny kłamstwa”, jaką według niego jest TVP Info i telewizja publiczna w kontekście politycznym.

  • w

    Zapadł wyrok w sprawie rodziny K., która nękała sąsiadów i groziła im śmiercią (uwaga.tvn.pl)

    Małgorzata K. oraz jej syn, Andrzej K., zostali skazani przez sąd w Mielcu na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Wyrok zapadł również w sprawie córki, która została skazana na siedem miesięcy w zawieszeniu na 3 lata. Wszyscy oskarżeni dobrowolnie zaakceptowali wyrok.

    Podczas rozprawy w Sądzie Rejonowym w Mielcu, członkowie rodziny K. zdecydowali się na dobrowolne przyjęcie kary, która nie jest jeszcze prawomocna. Co więcej, oprócz kary pozbawienia wolności, nałożono na nich również zakaz zbliżania się do ofiar, w tym Bożeny Wołowicz. Zakaz obejmuje zachowanie odległości nie mniejszej niż 30 metrów przez 5 lat. Ponadto, sąd nakazał też wypłatę zadośćuczynienia każdemu z pokrzywdzonych.

    W Sądzie Rejonowym w Tarnowie toczy się kolejna sprawa dotycząca stalkingu ze strony rodziny K. Rozprawa została zaplanowana na kwiecień 2024 roku. Warto przypomnieć, że 10 lat temu Bożena Wołowicz sprzedała rodzinie K. dom, który sąsiaduje z jej domem. Od tego momentu zaczął się jej koszmar. Kobieta była systematycznie nękana i otrzymywała groźby śmierci.

    Pani Bożena musiała uciekać przed członkami rodziny K., opuszczając swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania. Przez długi czas wracała do domu jedynie w obecności policji, odwiedzając swoją posesję raz lub dwa razy w tygodniu. W rezultacie musiała sprzedać nieruchomość, którą zakupił pan Antoni. Niestety on również zaczął doświadczać nękania ze strony piekielnych sąsiadów.

  • w

    UE: Polska ma „wybór” – albo przyjmie migrantów, albo zdecyduje się na wkład finansowy (pch24.pl)

    Rada i Parlament Europejski doszły do porozumienia w sprawie paktu migracyjnego. Ylvy Johansson, komisarz UE ds. wewnętrznych, stwierdziła, że jest to historyczny moment.

    Zaproponowane rozwiązania nowego paktu migracyjnego zakładają zrównoważenie obecnego systemu migracyjnego. Państwa członkowskie będą miały możliwość „wyboru” formy indywidualnego wkładu. Przyjęcie migrantów z krajów trzecich miałoby być proporcjonalne do liczby mieszkańców kraju. Na przykład w Polsce byłaby to liczba około 2500 osób. A jeśli kraj chce odmówić przyjęcia migrantów, musi wówczas zdecydować się na wkład finansowy na rzecz pomocy krajom trzecim, do których Unia chce przenieść część uchodźców.

    Reakcje polityków Prawa i Sprawiedliwości na porozumienie ws. paktu migracyjnego pojawiły się w mediach społecznościowych. Paweł Jabłoński, były wiceminister spraw zagranicznych, zauważył, że pakt wprowadza zasadę przymusowej solidarności, co w praktyce może oznaczać przymusową relokację nielegalnych imigrantów do Polski. Z kolei decyzja w tej sprawie nie będzie należeć do Polski, tylko do Komisji Europejskiej i Rady UE.

    Mariusz Błaszczak, były szef MON, zaznaczył, że jeśli dokument zostanie przyjęty, Polska będzie musiała podporządkować się decyzjom unijnych urzędników. Przypomniał, że wcześniej ostrzegano przed próbami wymuszania na państwach członkowskich przyjmowania migrantów, a Donald Tusk zaprzeczał takim planom. Błaszczak dodał, że Tusk i jego europosłowie mają obowiązek sprzeciwiać się tym zmianom na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady UE.

  • w

    Polityk Konfederacji będzie walczyć o legalizację marihuany w Polsce (www.rmf24.pl)

    Konrad Berkowicz (Konfederacja) ogłosił powołanie parlamentarnego zespołu do legalizacji marihuany. Polityk ma zamiar udostępnić obywatelom korzystanie z konopi indyjskich, które nasączone są THC. W związku z tym Berkowicz zachęca też innych polityków do współpracy, niezależnie od ich partii politycznych.

    Konrad Berkowicz wyznaje, że duża grupa osób wyznaje wolnościowe poglądy. Z tego względu uważa, że Polska nie powinna traktować dorosłych jak dzieci, tylko pozwolić im na podejmowanie decyzji o własnym życiu. Celem grupy zwolenników marihuany jest jej legalizacja, a także zlikwidowanie kar za jej posiadanie, ponieważ są one bezsensowne i nieludzkie.

    Berkowicz wspomniał o wcześniejszych próbach utworzenia zespołu w poprzedniej kadencji Sejmu. A teraz ma nadzieję na zmianę podejścia z uwagi na nowy rząd, który deklaruje większą otwartość na ideę wolności. Zachęcając do współpracy, poseł Konfederacji zaprosił innych polityków, którzy podzielają te postulaty, aby dołączyli do nowo powołanego zespołu.

    Warto wspomnieć, że od 2017 r. w Polsce legalne są tylko produkty konopne z niskim poziomem THC, a posiadanie wyższych stężeń grozi surowymi karami. Marihuana legalna w Polsce zawiera wyłącznie związek CBD, a stężenie THC dostępne jest tylko na poziomie maksymalnie 0,3%, co nie wywołuje żadnego odurzenia w użytkowniku.

  • w

    „Reset” znika z platformy Telewizji Polskiej. Michał Rachoń: Nadciąga „Reset 2.0” (dorzeczy.pl)

    Serial dokumentalny „Reset” na dobre zniknął już z platformy Telewizji Polskiej. Warto przypomnieć, że twórcami „Resetu” są Michał Rachoń i dr Sławomir Cenckiewicz, którzy stworzyli ten dokument, aby przedstawiać coraz bliższe stosunki rządu PO-PSL z Rosją, które trwają już od 2007 roku.

    W momencie, gdy władze nowego rządu zajęły siedzibę TVP, ich natychmiastową decyzją była likwidacja serialu dokumentalnego „Reset”, który został już usunięty z serwisu VOD. Michał Rachoń stwierdził, że koalicja, która wydała to postanowienie i przyjęła uchwałę kagańcową, powinna być nazwana „koalicją 13 grudnia”. Dodał też, że zakończenie emisji programu „Reset” było pierwszą decyzją podjętą przez tę koalicję.

    Ponadto zaznaczył, że priorytetem nowej władzy było umieszczenie bohaterów „Resetu” na kluczowych stanowiskach. Natomiast ich priorytetem jest likwidacja komisji badającej rosyjskie wpływy. Od momentu, gdy tylko przedstawiciele nowego rządu mogli dobrać się do infrastruktury TVP, z miejsca rozpoczęli czystki w tej instytucji. A jedną z tych konsekwencji jest usunięcie dokumentu „Reset”.

    Należy zaznaczyć, że ministerstwem kultury kieruje pułkownik związany z tzw. grupą krakowską. Pułkownik Urzędu Ochrony Państwa odpowiedzialny jest za nielegalne działania dotyczące TVP, takie jak okupowanie gabinetu prezesa. Zdaniem autorów usuniętego dokumentu jest to dopiero początek działań prowadzonych przez nowe służby, tzw. Reset 2.0.

  • w

    Posłowie PiS pełnią dyżury w gmachu TVP w obronie wolnych mediów. Kaczyński spędził z nimi całą noc (www.polsatnews.pl)

    Jarosław Kaczyński określił protest posłów w TVP jako obronę demokracji. Prezes PiS wskazał na znaczenie pluralizmu mediów, a także na obecność silnych mediów antyrządowych. Według niego sytuacja w Polsce, szczególnie w mediach publicznych, wymaga od posłów PiS pełnienia dyżurów w TVP, ze względu na obawy związane z manipulacją i kontrolowaniem stacji.

    Sejm przyjął uchwałę w celu przywrócenia ładu prawnego, obiektywizmu oraz rzetelności w mediach publicznych i Polskiej Agencji Prasowej. W głosowaniu nie uczestniczyło około 100 posłów PiS. Zamiast tego, udali się do siedziby TVP na Mokotowie w Warszawie. Jarosław Kaczyński oraz szef klubu Mariusz Błaszczak również przyłączyli się do grupy, a Kaczyński spędził w TVP całą noc. Zapowiedział też dyżury, jakie będą pełnić politycy PiS.

    Były premier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że demokracja to prawo do prezentowania różnorodnych poglądów, wskazując na brak pluralizmu w obecnym monopolu mediów. Krytykował sytuację w TVP Info, argumentując, że rzekome dążenie do pluralizmu jest jedynie fałszowaniem rzeczywistości.

    Morawiecki wyraził potrzebę różnorodności w prezentowaniu poglądów, oskarżając większość mediów o jednostronność i podkreślając rolę TVP w dostarczaniu alternatywnego punktu widzenia. Jego zdaniem należy unikać monopolu, który był bardzo powszechnym zjawiskiem w czasach PRL-u.

    Morawiecki zaznaczył, że dzisiaj istnieje tzw. koalicja ośmiu gwiazdek, która dąży do monopolizacji rynku medialnego, z zamiarem opanowania telewizji publicznej. Apelował do społeczeństwa o obronę niezależności mediów, wyrażając potrzebę zapewnienia TVP możliwości prezentowania odmiennego punktu widzenia niż inne stacje.

  • w

    PGZ-Narew przyjęło zamówienie na 24 nowoczesne radary dla Wojska Polskiego (www.polon.pl)

    Agencja Uzbrojenia podpisała umowę wykonawczą na zakup 24 radarów dalekiego zasięgu P-18PL (UW-10) od konsorcjum PGZ-Narew. Łączna wartość tego innowacyjnego sprzętu wojskowego szacowana jest na 3,1 mld zł.

    Umowa obejmuje realizację kontraktu w latach 2023-2035, zawierając nie tylko dostawę samych radarów, ale również serwis, szkolenia i wsparcie techniczne. Radar P-18PL może integrować się z systemami dowodzenia i obrony Sił Powietrznych oraz OPL Wojska Polskiego. Docelowo ma współpracować z Systemem Dowodzenia IBCS dla zestawów obrony powietrznej o kryptonimie NAREW i zestawami WISŁA.

    Podpisanie umowy ma istotne znaczenie dla Konsorcjum PGZ-NAREW i Wojska Polskiego. P-18PL stanowi zaawansowane rozwiązanie w radiolokacji, dopełniając system obrony przeciwlotniczej Narew i Wisła. Jest to potwierdzenie innowacyjności technicznej PIT-RADWAR S.A., ustanawiającej trendy w radiolokacji na światowym poziomie.

    Zadania radaru obejmują wczesne wykrywanie zagrożeń powietrznych, a także określanie kierunku ataku i rodzaju ataku. Tym sposobem radar pozwala na identyfikację celów do kierowania ogniem. P-18PL to trójwspółrzędny radar, skanujący przestrzeń w płaszczyznach azymutu i elewacji.

    W radarze jest antena aktywna z elektronicznie sterowaną wiązką nadawczą (AESA), umożliwiając wykrycie odległości, azymutu oraz wysokości celu. Praca radaru odbywa się w zakresie fal metrowych, co stanowi wyjątek w porównaniu z większością zachodnich konstrukcji, działających w paśmie mikrofalowym.

    P-18PL charakteryzuje się zdolnością wykrywania pocisków balistycznych i hipersonicznych, obiektów typu Stealth oraz śmigłowców w zawisie. Potrafi działać też w trybie pasywnym, zachowując wysoką mobilność. Gotowość bojową osiąga w czasie poniżej 30 minut.

  • w

    Tusk: Budżet państwa nie będzie finansować mediów publicznych. Najpierw należy „uzdrowić sytuację” (www.wirtualnemedia.pl)

    Premier Donald Tusk podczas konferencji po posiedzeniu rządu ogłosił plany dotyczące finansowania mediów publicznych na 2024 rok. Zaznaczył, że budżet państwa nie przewiduje żadnych rekompensat dla mediów publicznych. Jego zdaniem najpierw należy „uzdrowić sytuację” tych instytucji.

    Tusk stanowczo zaznaczył, że w obecnym stanie media publiczne nie zasługują na finansowanie z kieszeni podatników. Dodał, że on i politycy rządzący omawiali problem marnotrawstwa środków w telewizji publicznej oraz nadmiernych wydatków. Na telewizje i media publiczne wydawane są grube miliardy, ale te instytucje nie zasługują na taki zastrzyk środków.

    W związku z powyższym premier poinformował o planach wprowadzenia „bardzo poważnych oszczędności” dla telewizji i mediów publicznych, przekierowując większe środki budżetowe na ochronę zdrowia. Wspomniał też o wzroście rekompensat z budżetu państwa dla mediów publicznych w ostatnich latach, zwłaszcza dla Telewizji Polskiej.

    Dane finansowe dotyczące Telewizji Polskiej wskazywały na wzrost straty netto w poprzednim roku, pomimo zwiększenia przychodów. Koszty związane z rekompensatą abonamentową przyczyniły się do znacznego obciążenia budżetu TVP, a liczba pracowników w spółce uległa zmniejszeniu.

    Polskie Radio również zanotowało wysoką stratę netto, co było najgorszym wynikiem od lat. Doszło do spadku liczby pracowników etatowych, a średnie pensje wzrosły. Jednakże ocena działań TVP, zwłaszcza w kontekście programów informacyjnych – według różnych sondaży – jest negatywna.

    Badania opinii publicznej wskazują, że TVP nie cieszy się zbyt dużym zaufaniem społecznym, a wiele osób wyraża krytyczne opinie na temat wiarygodności informacji prezentowanych przez tę instytucję. W porównaniu z innymi nadawcami telewizyjnymi TVP wypada najgorzej w ocenie społecznej.

  • w

    Macierewicz stracił limuzynę służbową i ochronę Żandarmerii Wojskowej (wiadomosci.onet.pl)

    Wiceszef resortu obrony, Cezary Tomczyk poinformował, że Antoni Macierewicz stracił wsparcie Żandarmerii Wojskowej oraz służbową limuzynę. Jak dodał, ta ośmioletnia farsa nareszcie dobiegła końca. Podkomisja przekazała sprzęt, a także materiały, które obecnie poddawane są analizie.

    Na samym początku wystąpienia Tomczyk przedstawił nowych szefów służb, Jarosława Stróżyka jako szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Dorotę Kawecką jako szefową Służby Wywiadu Wojskowego. Tomczyk dodał, że usunięcie Żandarmerii Wojskowej, która pełniła funkcję ochroniarza Macierewicza, a także jego limuzyny, ma tutaj istotne znaczenie symboliczne.

    Cezary Tomczyk ujawnił, że Antoni Macierewicz korzystał z przywilejów od 2018 roku, pomimo braku pełnienia funkcji w MON. Procedura odebrania ochrony już od jakiegoś czasu była w trakcie realizacji. A teraz specjalny zespół MON ma zbadać działalność podkomisji smoleńskiej kierowanej przez Macierewicza.

    Wiceminister obrony wskazał na potrzebę przejrzystego działania podkomisji oraz jej raportu, który ma zostać upubliczniony. Jego zdaniem kraj powinien wyciągnąć ważne wnioski z tej sytuacji.

    Decyzje MON były reakcją na ostatnie zachowanie Macierewicza, który nielegalnie wznowił obrady podkomisji smoleńskiej oraz odmówił dostępu dziennikarzom. Macierewicz twierdzi, że decyzja resortu jest bezprawna, a podkomisja będzie działać do sierpnia 2024 roku. Co więcej, od lutego 2018 roku byłemu szefowi MON przyznano też specjalne przywileje, chociaż oficjalne powody ich udzielenia nie zostały ujawnione.

  • w

    Donald Tusk: Jacek Kurski zostanie odwołany z Banku Światowego (www.wirtualnemedia.pl)

    Jacek Kurski, były prezes Telewizji Polskiej, zostanie odwołany ze stanowiska w szwajcarsko-polskiej konstytuancie Banku Światowego. Tak zadecydował Donald Tusk. Decyzja została potwierdzona po zakończeniu posiedzenia rządu.

    Nowi liderzy służb oraz zatwierdzenie budżetu to niektóre z priorytetów, o jakich wspomniał Donald Tusk na platformie X. Wtorkowy poranek był dniem pełnym istotnych wydarzeń dla administracji, podczas którego premier potwierdził wcześniejsze zapowiedzi dotyczące odwołania Jacka Kurskiego z Banku Światowego, decyzją Rady Ministrów.

    Procedura odwołania Kurskiego wywołała dyskusję na temat kompetencji, gdyż dotychczas polskiego przedstawiciela w Banku Światowym mianował prezes NBP. Narodowy Bank Polski stanowczo podkreślił, że to prezes powinien reprezentować Polskę w międzynarodowych instytucjach bankowych zgodnie z ustawą o NBP, a nie Rada Ministrów.

    NBP argumentuje, że uchwały Rady Ministrów nie stanowią powszechnie obowiązującego prawa w odniesieniu do banku centralnego. Według nich kompetencje do wyznaczania reprezentanta RP w instytucjach bankowych leżą w gestii prezesa NBP, co wynika z ustawy o NBP.

    NBP podkreślił także bogate kwalifikacje Jacka Kurskiego, który zdaniem prezesa NBP posiada olbrzymie doświadczenie w sektorze publicznym oraz szeroką wiedzę ekonomiczną. Kurski – z wykształcenia ekonomista – zdobył doświadczenie na różnych szczeblach działalności publicznej, m.in. w rozwoju regionalnym, finansach i ochronie środowiska.

  • w

    Sąd umorzył sprawę o zniesławienie Mejzy przez Wróblewskiego po 10 minutach. Ale polityk nie odpuszcza (www.onet.pl)

    Łukasz Mejza, poseł Prawa i Sprawiedliwości, skierował pozew przeciwko nastoletniemu Jakubowi Wróblewskiemu za rzekome zniesławienie w mediach społecznościowych. Pomimo tego, że sąd bardzo szybko umorzył sprawę, Mejza nie rezygnuje i dąży do ponownego rozpatrzenia.

    Według źródeł prasowych 19-letni Wróblewski złożył zażalenie związane z planowanym spotkaniem w drugiej instancji z udziałem Sądu Okręgowego. W swoich wpisach na mediach społecznościowych Wróblewski krytykował działalność firmy Mejzy. Twierdził, że oferuje kosztowne terapie bez naukowego potwierdzenia. Wpis spowodował, że dwa miesiące później Mejza zrezygnował z pełnienia funkcji wiceministra sportu.

    Wróblewski użył w swoich postach ostrych słów, nazywając Mejzę m.in. „mentalnym dnem” oraz „obrzydliwą postacią” w polskiej polityce. Poseł domagał się skazania młodego blogera oraz odszkodowania w wysokości 50 tys. zł. Sąd w Poznaniu umorzył tę sprawę zaledwie po 10 minutach rozprawy.

    Podczas rozmowy z prasą 19-latek obstawał przy swoim, argumentując, że ujawnił informacje na temat spółek zakładanych przez Mejzę. Polityk zakładał je na młodych asystentów, którzy otrzymywali fundusze unijne i bony rozwojowe. Jednak środki te były niejednoznacznie wydatkowane.

    Wróblewski, redaktor portalu WiadomościBliskoCiebie24, podkreślił konieczność kontrolowania władzy niezależnie od jej charakteru. Jego zdaniem śledzenie działań władzy stanowi podstawę dziennikarstwa.

  • w

    Czy można nagrywać działania policyjne? Czy trzeba odblokować telefon na żądanie policjanta? (www.biznesinfo.pl)

    W dzisiejszych czasach nagrywanie działań policjantów przez obywateli przy użyciu telefonów stało się już powszechnym zjawiskiem. Pojawiają się jednak pytania, czy faktycznie można nagrywać działania policji i czy należy odblokować swój telefon, jeżeli policja tego od nas żąda?

    Z racji tego, że w sieci pojawia się coraz większa liczba zdjęć i filmów dokumentujących interwencje policji, warto zaznaczyć, że samo dokumentowanie działań policjantów jest zazwyczaj legalne. Aczkolwiek nie powinno ono utrudniać ich działań, ponieważ wtedy można trafić do więzienia nawet na 3 lata.

    Z kolei w przypadku żądania przez policję odblokowania telefonu przez użytkownika, warto mieć na uwadze, że nie trzeba spełniać tych wymagań. Użytkownik telefonu ma pełne prawo odmówić wykonania tego polecenia. Kodeks karny stwierdza, że osoba oskarżona nie musi udowadniać swojej niewinności ani też dostarczać dowodów na swoją winę.

    Faktem jest, że telefon może zostać skonfiskowany, jednak odblokowanie urządzenia wymaga zgody prokuratora lub uzasadnienia przez policję, że istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia.

    W przypadku zatrzymania telefonu przez policjantów i podejrzeń, że złamali oni prawo, należy złożyć wniosek do sądu. Udowodnienie naruszenia przepisów może nie tylko umożliwić odzyskanie sprzętu, ale także otrzymanie odszkodowania za poniesione szkody moralne.

  • w

    Młodzi Polacy stawiają na patriotyzm konsumencki i umacniają polskie marki (www.salon24.pl)

    Badania przeprowadzone m.in. przez Fundację „Teraz Polska” wykazują, że Polacy kierują się świadomym patriotyzmem konsumenckim. Jest to podejście oparte na racjonalnych korzyściach płynących z wyboru produktów i usług krajowych.

    Badanie Instytutu Staszica, prowadzone w ramach inicjatywy „Dobra Kariera”, we współpracy z partnerami takimi jak PKO BP, PZU SA, Alior Bank i Enea, ukazuje, że 49% badanych wybrałoby pracę w polskiej firmie przy porównywalnych warunkach. Natomiast około 40% rozważyłoby zatrudnienie w firmie krajowej nawet przy niższych zarobkach.

    Należy zaznaczyć, że połowa respondentów nie postrzega Polski jako rozpoznawalnej marki globalnej, a trzy czwarte popiera rządowe wsparcie dla narodowych liderów gospodarczych. Jednakże ponad 90% popiera pomysł rządowego wspierania małych i średnich firm operujących w sektorach innowacyjnych. Z kolei 80% uważa, że silne polskie marki mogą korzystnie wpłynąć na satysfakcję życiową obywateli.

    Patriotyzm ekonomiczny, obejmujący aspekty zakupowe i zatrudnienia, nie powinien opierać się na emocjach, lecz na wyborach pragmatycznych. Badania Instytutu Staszica pokazują, że młodzi Polacy preferują rozumny patriotyzm. 40 proc. z nich preferuje pracę w polskiej firmie za niższą płacę niż lepsze warunki w firmie zagranicznej. Ich decyzje uwzględniają możliwości rozwoju, karierę i udział w budowaniu krajowych marek. Potwierdza to również sondaż „Teraz Polska”, wskazując na patriotyzm poprzez zakupy polskich produktów i troskę o wspólną przestrzeń.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.