Więcej wpisów

  • w

    Reklama piwa Tatra uznana za nieetyczną, bo promuje relaks i wypoczynek (www.wirtualnemedia.pl)

    Ostatnio na YouTube pojawiła się reklama internetowa piwa Tatra (Grupa Żywiec) pod hasłem „Tatry się należą”. Reklama bardzo szybko została uznana przez KER za naruszającą Kodeks Etyki Reklamy. Jako powód podano, że bezpośrednio łączy alkohol z wypoczynkiem i relaksem.

    Komisja Etyki Reklamy rozpatrzyła skargę dotyczącą reklamy piwa Tatra na YouTube, która sugerowała, że picie piwa wiąże się z okolicznościami relaksu i odpoczynku. Jak twierdzi wniesiona skarga, reklama alkoholu nie może kojarzyć się z relaksem, rozluźnieniem, czy narzędziem do zażegnywania stresu. Ponadto w skardze dodano, że jest to okropna manipulacja, która wykorzystuje górskie krajobrazy.

    Grupa Żywiec broniła swojej reklamy, argumentując, że marka Tatra zawsze była utożsamiana z górami, a reklama miała na celu promowanie równowagi między pracą a odpoczynkiem. Natomiast jej głównym celem było docenianie wysiłku mężczyzn.

    KER nie zaakceptowała argumentacji Grupy Żywiec, uznając reklamę za naruszającą Kodeks Etyki Reklamy. Zdaniem KER reklama sugeruje, że alkohol jest nagrodą za wysiłek, co jest tutaj błędnym przekonaniem.

    Co więcej, KER krytykuje, że reklama przekonuje o konieczności spożywania alkoholu dla pełnowartościowego odpoczynku. I dodaje, że taka insynuacja może wpływać na błędne wyobrażenie o męskich spotkaniach towarzyskich.

    Mało tego, KER zwraca również uwagę na pokazane w reklamie spożywanie alkoholu w plenerze, sugerując, że spędzanie czasu w gronie znajomych nie musi się wiązać ze spożyciem alkoholu. Zaznacza też, że równowaga między pracą a odpoczynkiem nie powinna zależeć od alkoholu.

  • w

    Wyniki badań: Tylko co druga Ukrainka w Polsce aktywnie pracuje (www.bankier.pl)

    Ostatnio pojawiły się wyniki najnowszego badania w sprawie obywatelek Ukrainy, które mieszkają i pracują w Polsce. Okazuje się, że tylko połowa z nich aktywnie uczęszcza do pracy i zarabia na życie w Polsce.

    Naukowcy z Interdyscyplinarnego Laboratorium Badań Wojny w Ukrainie w Krakowie ponownie przeanalizowali sytuację uchodźczyń, które przebywają w Polsce. Badanie składało się z 466 ankiet i zostało przeprowadzone w październiku i listopadzie 2023 roku.

    Wyniki raportu ukazały, że tylko 63 proc. obywatelek Ukrainy pracuje w Polsce, natomiast 23 proc. pracuje zdalnie na Ukrainie. Według badania najczęstszymi przeszkodami dla uchodźczyń w Polsce są trudności z komunikacją w języku polskim, stanowiska pracy poniżej kwalifikacji, a także opieka nad dziećmi.

    Większość respondentek mieszka w dużych miastach, przeważnie w wynajmowanych mieszkaniach. Kobiety przybywają głównie z dużych miast ukraińskich, często przyjeżdżając z dziećmi. Ponadto, zazwyczaj posiadają średnie wykształcenie. Należy też dodać, że około 42 proc. Ukrainek, które obecnie mieszkają w Polsce, planuje powrót do swojego kraju.

  • w

    Ogródki działkowe mogą zniknąć z krajobrazu Polski? (www.polsatnews.pl)

    Pojawiły się informacje, że połowa ogródków działkowych w Polsce może zakończyć swoje istnienie. Powodem jest nowelizacja prawa planistycznego, które miało być skierowane przeciwko patodeweloperce. Prezes ROD im. Westerplatte w Warszawie, Ryszard Oracz zaznaczył, że ogródki stale się rozwijają i modernizują. Jednak teraz mogą trafić pod młotek.

    ROD im. Westerplatte, położony niedaleko Lotniska Chopina w Warszawie, stoi w obliczu kryzysu spowodowanego zmianami prawnymi. Działkowcy obawiają się, że może dojść do likwidacji kolejnej części ogródków, a cały obszar trafi na sprzedaż.

    Co więcej, lokalne wyzwania mogą rozszerzyć się na skalę krajową wskutek nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Ustawa ta zobowiązuje gminy do opracowania planów ogólnych do 2025 r. Plany te dzielą tereny na różne strefy, w których ogródki działkowe mają ograniczone miejsce. Faktem jest, że nowa ustawa dopuszcza ogródki tylko w trzech rodzajach stref spośród dostępnych 13.

    Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapewnia, że nikt nie zamierza likwidować działek. Jednak faktem jest, że takie rozwiązanie ogranicza pole manewru dla gmin, co budzi obawy o przyszłość Rodzinnych Ogródków Działkowych.

  • w

    UE zamierza wprowadzić podwyżki w opłatach za węgiel, gaz i benzynę. Mogą sięgnąć nawet 60% (bithub.pl)

    Krajowe Forum Energii opublikowało raport dotyczący ogrzewania budynków w Polsce. Według najnowszych informacji, od 2027 roku zostaną wprowadzone wysokie opłaty za emisję dwutlenku węgla dla gazu ziemnego i węgla, zgodnie z unijnym systemem handlu uprawnieniami do emisji.

    Według raportu koszty ogrzewania tymi źródłami ciepła wzrosną znacząco od początku 2027 roku. Szacuje się, że gaz zdrożeje o 20%, natomiast węgiel nawet o 60%. Ponadto, podskoczy też cena benzyny. Proces ten będzie się nasilał, gdyż koszty emisji CO2 będą stale rosnąć.

    Perspektywa wprowadzenia wysokich opłat za emisję dwutlenku węgla nie przynosi optymizmu dla właścicieli kotłów węglowych i gazowych.

    W kontekście niewielkiego zaniepokojenia dwutlenkiem węgla ze strony Chin i USA, unijne działania budzą tutaj wiele kontrowersji. Jednakże to wcale nie przeszkadza Brukseli w kontynuacji projektu, który popiera jedynie część społeczeństwa europejskiego.

    Od roku 2027 wszystkie paliwa kopalne wykorzystywane do ogrzewania domów będą opodatkowane, co prawdopodobnie przyniesie znaczny wzrost cen ogrzewania, wskazując na przybliżony wzrost o 25%.

    Raport Forum Energii nazywa to zjawisko pułapką gazową, wskazując na relatywnie niskie obecne koszty ogrzewania gazem, które jednak mają znacznie wzrosnąć w przyszłości. Analiza pokazuje, że pomimo obecnej korzystności instalacji gazowych w porównaniu z pompami ciepła, sytuacja ta może się odwrócić w związku z rosnącymi opłatami za emisję CO2.

    Według raportu koszty ogrzewania pompą ciepła mogą być obecnie wyższe niż gazem, ale tendencja ta może się odwrócić wraz ze wzrostem opłat za emisję CO2 dla gazu. Unia Europejska wyraża pewność co do opłacalności pomp ciepła w długoterminowej perspektywie, jednakże prognozowanie cen prądu na dłuższą metę jest trudne.

  • w

    Zakazane substancje w suszonych jabłkach i spleśniałe maliny z Ukrainy. Towary cofnięto z granicy (www.sad24.pl)

    Polskie służby cofnęły z granicy towar sprowadzany z Ukrainy w postaci malin i suszonych jabłek. Okazało się, że maliny pokryte są pleśnią. Natomiast w jabłkach wykryto obecność bifentryny i chloropiryfosu.

    Informacja o zanieczyszczonych malinach bardzo szybko rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych, ukazując zdjęcia zepsutych owoców pokrytych pleśnią. Podobna sytuacja dotyczy suszonych jabłek, które – podobnie jak maliny – próbowano przewieźć przez granicę.

    Dane z unijnej bazy RASFF pokazują, że partia suszonych jabłek została wycofana z granicy. Kontrola graniczna wykazała, że doszło do przekroczenia dopuszczalnych poziomów bifentryny i chloropiryfosu w suszonych jabłkach. Są to substancje od lat zakazane w Unii Europejskiej. Niemniej nadal używane są w takich krajach jak Ukraina i Turcja.

    Ponadto, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Lublinie podjęła decyzję o zakazie wprowadzenia malin mrożonych z Ukrainy do obrotu z powodu pleśni i nietypowej barwy. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

  • w

    Wicewojewoda wygwizdany przez rolników w Dorohusku. Skandowali: Tu jest Polska! (www.polsatnews.pl)

    W niedzielę na przejściu granicznym w Dorohusku odbył się protest rolników, którzy domagają się zamknięcia granicy z Ukrainą. W ramach protestów rolników odwiedził wicewojewoda lubelski, Andrzej Maj, który zaprezentował stanowisko rządu oraz plany władz. Jego wypowiedź szybko spotkała się z oburzeniem protestujących, którzy wygwizdali jego wystąpienie i zażądali konkretnych działań.

    Maj wyraził solidarność zarówno z protestującymi, jak i z władzami, podkreślając determinację rządu w pomocy dla rolnictwa. Wicewojewoda wspomniał o rozmowach z ministrem rolnictwa Czesławem Siekierskim. Jednak, gdy tylko wymówił to nazwisko, od razu spotkał się z reakcją protestujących. Rolnicy zaczęli gwizdać i domagać się konkretnych działań.

    Maj zapowiedział, że postulaty rolników zostaną przekazane na forum Unii Europejskiej w nadchodzącym tygodniu, tak samo, jak ich zdecydowany sprzeciw wobec „Zielonego Ładu”. Ponadto dodał, że wszystkie produkty rolno-spożywcze, które wprowadzane są na polski rynek, są bezpieczne. Jego oświadczenie ponownie wywołało salwy gwizdów i gromkiego śmiechu.

    Następnie wicewojewoda wspomniał o kwestii zamknięcia granicy, wyjaśniając, że decyzja ta zależy od Komisji Europejskiej i koalicji krajów europejskich, a nie od niego. Rolnicy zareagowali na to krzykami „tu jest Polska”.

    W kontekście współpracy z Ukrainą Maj zapowiedział planowane spotkanie w Warszawie oraz powrót do systemu limitów importu produktów, jaki obowiązywał przed wojną.

  • w

    Alaksandr Łukaszenka: Polska chce zabrać ziemie białoruskie w przypadku porażki Rosji (www.polsatnews.pl)

    Alaksandr Łukaszenka oskarżył Polaków o chęć przyłączenia do swojego kraju zachodnich ziem Białorusi – obszarów sięgających aż do Mińska. Według niego Polska ma zamiar wcielić te plany w życie w przypadku ewentualnej porażki Rosji. Ponadto, Łukaszenka przekonuje, że za procesem podziału Białorusi stoi wroga mu opozycja.

    Podczas walnego zgromadzenia Białoruskiego Republikańskiego Związku Stowarzyszeń Konsumenckich Łukaszenka ostrzegał przed dywersją i planami opozycji dotyczącymi zachodniej Białorusi. Oskarżał także Zachód, zwłaszcza Polskę, sugerując, że opozycja Białorusi współpracuje z zachodnimi elitami w celu podziału kraju.

    Według rzekomego planu Polska miałaby sięgać aż do Mińska, zaś Białorusi przypadłyby ziemie obwodów smoleńskiego, pskowskiego i briańskiego. Łukaszenka stanowczo sprzeciwia się takiemu scenariuszowi, deklarując, że nigdy nie przystanie na takie rozwiązanie. Podkreślił również, że Białoruś nie rości sobie praw do terytoriów należących obecnie do innych państw.

    Łukaszenka twierdził, że na granicy z Ukrainą zatrzymano dywersantów planujących zamachy na Białoruś i Rosję. Informacje te zostały uznane za absurdalne przez Ukrainę.

    Co więcej, Łukaszenka ogłosił zakończenie operacji antyterrorystycznej, która miała miejsce na południu kraju. Białoruski przywódca poinformował, że w operacji zatrzymano Ukraińców i Białorusinów, którzy mieli przewozić materiały wybuchowe na terytorium Białorusi i Rosji. Nie podano jednak liczby zatrzymanych osób ani szczegółów operacji.

  • w

    Ojciec Rydzyk wzbudza kolejne kontrowersje. Chce postawić klasztor przy Muzeum Pamięć i Tożsamość? (www.wprost.pl)

    Ojciec Tadeusz Rydzyk, który stoi za inicjatywą budowy Muzeum Pamięć i Tożsamość w Toruniu, ponownie wzbudza kontrowersje. Powodem jest fakt, iż pojawiły się informacje, że duchowny zamierza postawić klasztor przy muzeum. Redemptoryści stanowczo zaprzeczają tym doniesieniom.

    Według ustaleń Wirtualnej Polski, inicjatywa ojca Tadeusza Rydzyka, finansowana głównie ze środków publicznych, ma obejmować również klasztor. Jak na tę chwilę projekt ten uzyskał już 206 mln zł. Informacje te potwierdziła dziennikarka Bianka Mikołajewska.

    Rzecznik prasowy Prowincji Warszawskiej redemptorystów, o. Mariusz Mazurkiewicz, stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom, informując, że żaden zarząd prowincji nie podjął decyzji o budowie klasztoru przy muzeum. Oświadczenie Mazurkiewicza jest reakcją na szerzenie informacji o rzekomym klasztorze redemptorystów przy Muzeum Pamięć i Tożsamość.

    Co więcej, o. Mariusz Mazurkiewicz wskazał też na możliwe konsekwencje prawne dla osób, które nadal będą rozpowszechniać te informacje.

    Aktualnie tak naprawdę nie wiadomo, czy Muzeum Pamięć i Tożsamość będzie pełnić tylko funkcję miejsca kultury, czy też może będzie powiązane z klasztorem.

  • w

    Były prezes PKO BP usłyszał zarzuty związane z dużymi sumami pieniędzy (www.fakt.pl)

    Zbigniew Jagiełło, który według doniesień „Rzeczpospolitej” jest przyjacielem Mateusza Morawieckiego, został postawiony w stan oskarżenia przez prokuraturę. Zarzuty wobec byłego prezesa banku PKO BP dotyczą dużych sum pieniędzy. W związku ze sprawą wypowiedział się sam Jagiełło.

    Jagiełło objął posadę prezesa banku PKO BP w 2009 roku (jeszcze za rządów koalicji PO-PSL) i pełnił swoje obowiązki przez 12 lat. Był jedynym szefem spółki Skarbu Państwa, który nie stracił stanowiska po zmianie władzy. W efekcie zakończył swoją kadencję w 2021 roku. Byłemu prezesowi postawiono aż osiem zarzutów, z których jeden dotyczy nieprawidłowego rozdziału środków pieniężnych w wysokości 5 mln zł, przeznaczonych na kadry kierownicze.

    Wspomniane fundusze miały być przeznaczone na odprawy i ekwiwalenty za niewykorzystany urlop. Jagiełło otrzymał ponad 750 tys. zł za niewykorzystany urlop. Warto zaznaczyć, że te 5 mln zł to wypłaty dotyczące zmian w nowelizacji ustawy kominowej przez partię PiS. Zmiana statusu pracowników kierowniczych na menedżerski umożliwiła otrzymanie ekwiwalentów za urlop i odpraw.

    Beata Syk-Jankowska, nowa rzeczniczka lubelskiej prokuratury, poinformowała, że Jagiełło nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator nałożył na niego poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Ponadto, zastosował też zabezpieczenie majątkowe w kwocie ponad 4,9 mln zł na poczet ewentualnej rekompensaty oraz grzywny, poprzez ustanowienie hipotek przymusowych na trzech jego nieruchomościach.

    Jagiełło nie jest jednak zaskoczony działaniem prokuratury regionalnej w Lublinie. Jak sam podkreślił, od kilku lat różne służby związane z partią PiS próbowały znaleźć na niego jakiś „haczyk”. Z tego względu uważa te zarzuty za kuriozalne i planuje bronić swojej dobrej reputacji oraz renomy PKO Banku Polskiego.

  • w

    Komisja wojskowa w Opatowie oceni zdolność do służby prawie 340 osób z roczników 2000-2005 (radiokielce.pl)

    W powiecie opatowskim ruszyła kwalifikacja wojskowa, obejmująca 337 osób z roczników 2000 do 2005. Młode osoby stawiły się przed komisją w celu określenia ich kategorii zdolności do czynnej służby wojskowej. Komisja będzie prowadzić swoje działania przez 10 dni w budynku Liceum Ogólnokształcącego im. Bartosza Głowackiego w Opatowie.

    Podczas kwalifikacji starosta opatowski, Tomasz Staniek, wyjaśnił osobom stającym przed komisją, że cały proces ma związek z ewentualną służbą dla ojczyzny. Z racji tego podkreślił wagę wartości takich jak odwaga, patriotyzm i przywiązanie do ziemi ojczystej. Przypomniał również, że każdy może być wezwany do służby, cytując znaną maksymę „chcesz pokoju, szykuj się do wojny”.

    Ppłk Janusz Głodowski, szef Wojskowego Centrum Rekrutacji w Sandomierzu, zwrócił uwagę na korzyści płynące z poznania pracy w mundurze podczas kwalifikacji wojskowej, sugerując, że może to być inspiracja do wyboru ścieżki zawodowej. Dodał też, że każdy uczestnik otrzyma zaświadczenie o stawieniu się do kwalifikacji, a do tego zachęcał do służby w wojsku poprzez różne materiały informacyjne.

    Wśród uczniów biorących udział w kwalifikacji znaleźli się także ci, którzy interesują się przyszłością w służbach mundurowych i wyrażają chęć służenia np. w wojskach terytorialnych.

    W tym roku przed komisją stanie także 28 kobiet. Kwalifikacja wojskowa w powiecie opatowskim odbywa się kolejno w różnych gminach, zaczynając od Ożarowa, a kończąc na Iwaniskach.

  • w

    Funkcjonariusze ABW zatrzymali Ukraińca działającego na rzecz wywiadu rosyjskiego (wydarzenia.interia.pl)

    Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała obywatela Ukrainy podejrzanego o działania na rzecz rosyjskich służb wywiadowczych, takich jak przygotowania do działań dywersyjnych. O jego działaniach, a w szczególności podpaleniach obiektów na terenie miasta, poinformowali funkcjonariusze ABW.

    Doniesienia o zatrzymaniu agenta przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego potwierdził minister Siemoniak.

    ABW donosi, że zatrzymany mężczyzna jest obywatelem Ukrainy, któremu powierzono zadanie przygotowania podpaleń obiektów we Wrocławiu, szczególnie tych znajdujących się blisko elementów strategicznej infrastruktury.

    Funkcjonariusze ABW z Wrocławia zatrzymali podejrzanego, a następnie przeszukali jego bagaże, odkrywając dowody planowania przestępstw.

    Wobec zatrzymanego Ukraińca wszczęto dochodzenie, oskarżając go o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i planowanie operacji dywersyjnych na zlecenie Rosji. Sąd zdecydował o umieszczeniu mężczyzny w areszcie tymczasowym na trzy miesiące.

    Podejrzanemu grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Dochodzenie ma charakter rozwojowy.

  • w

    Andrzej Duda i Donald Tusk złożą wizytę Joe Bidenowi w Białym Domu (www.polsatnews.pl)

    Joe Biden planuje spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem Donaldem Tuskiem. Polscy politycy mają spotkać się z prezydentem USA 12 marca w Białym Domu.

    Korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, Marek Wałkuski, jako pierwszy podał informację o marcowym spotkaniu Bidena z Dudą i Tuskiem. Dziennikarz otrzymał tę wiadomość od wysokiego rangą przedstawiciela Białego Domu.

    Biały Dom oficjalnie potwierdził spotkanie na 12 marca. Data ta jest również 25. rocznicą przystąpienia Polski do NATO w 1999 roku. Podczas wizyty prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk będą omawiać z Bidenem kwestię obrony Ukrainy, a także wspólne zaangażowanie w Sojusz NATO.

    W trakcie dyskusji będzie omawiana koordynacja przed szczytem NATO w Waszyngtonie oraz aspekty strategicznego partnerstwa w obszarze bezpieczeństwa energetycznego i gospodarczego. Politycy podejmą także rozmowy na temat wartości demokratycznych.

    Poprzednie spotkanie między Andrzejem Dudą a Joe Bidenem miało miejsce rok temu w Warszawie. Mniej więcej w tym samym czasie Biden pojawił się również w Kijowie, gdzie spotkał się z prezydentem Zełenskim, podkreślając kluczowe kwestie dotyczące wschodniej flanki Sojuszu.

    Ambasador USA przy NATO, Julianne Smith zaznaczyła, że ma wątpliwości co do tego, aby podczas lipcowego szczytu Sojuszu Ukraina zasiliła grono państw NATO.

    Warto przypomnieć, że podczas zeszłorocznego szczytu NATO zaznaczyło, że przyszłość Ukrainy jest w ich Sojuszu. Jednak NATO nie podało żadnej daty ani nie wystosowało żadnego zaproszenia w stronę Ukrainy.

  • w

    KE przyjęła Pakt Migracyjny. Za dwa lata migranci napłyną do Polski (podlaski.info)

    Ylva Johansson, komisarz europejska mówi, że chciałaby ok 4,5 miliona migrantów rocznie przyjmować i rozdzielać do różnych państw. Za tym wszystkim głosowały partie, w których jest PO, PSL Hołownia i Lewica. Komisja w Parlamencie Europejskim przyjęła właśnie Pakt Migracyjny. Partie: Koalicja Obywatelska, PSL, Lewica i Hołownia2050 poparły „przyjęcie migrantów do Polski lub zapłatę przez Polaków 20 tys. euro za każdego migranta”. Polskę czeka katastrofa – przekazał na platformie X poseł Patryk Jaki.

  • w

    Chiny biją rekordy w sektorze węglowym. W cztery dni wydobyły więcej niż Polska przez cały rok (biznes.interia.pl)

    Media donoszą o rekordowym wzroście produkcji węgla kamiennego w Chinach, który wyniósł ponad 4,5 mld ton w ubiegłym roku. Jest to 2,9% wzrost w porównaniu z 2022 r. Prognozy ekspertów sugerują umiarkowany wzrost wydobycia w najbliższych miesiącach. Można dodać, że Chiny wydobyły więcej węgla w cztery dni niż Polska przez cały rok.

    Wzrost produkcji węgla widoczny jest również na innych rynkach azjatyckich, jak Indonezja, gdzie wydobyto 775 mln ton w 2023 r., głównie z myślą o zaspokojeniu lokalnych potrzeb. Chińskie wydobycie węgla w 2023 r. przekroczyło 4,66 mld ton, z rekordowymi liczbami osiągniętymi w ostatnim miesiącu.

    Dla porównania polskie kopalnie wydobyły ok. 49 mln ton węgla w ubiegłym roku, co wskazuje na znaczną dysproporcję w produkcji w stosunku do Chin. Jak mówi prof. Paweł Bogacz z AGH, planowane wzmacnianie sektora węglowego do 2035 r. ma umożliwić Chinom utrzymanie niskich kosztów energii opartej na własnych zasobach.

    Analiza finansowania projektów związanych z wydobyciem paliw kopalnych w 2022 r. wykazała, że aż 76% zarejestrowanego finansowania węgla, czyli 93 mld dolarów, pochodziło z Chin. Tam też swoje siedziby ma większość największych banków zajmujących się finansowaniem tego sektora gospodarki.

    W przypadku Indonezji, w roku ubiegłym kraj ten wydobył aż 775 milionów ton węgla, co stanowi znaczące przewyższenie ustalonego wcześniej celu, który wynosił 695 milionów ton. Prognozy na rok 2024 zakładają produkcję na poziomie 710 milionów ton tego surowca.

  • w

    Polacy mówią „nie” samochodom elektrycznym. Wolą silniki benzynowe i diesla (motoryzacja.interia.pl)

    Najnowszy raport Deloitte ujawnił, że w Polsce spada zainteresowanie samochodami elektrycznymi. Ponad połowa ankietowanych stwierdziła, że preferuje silniki benzynowe lub silniki diesla. Wyniki badania ukazują, że jest to wzrost o 10 proc. niż rok temu.

    Deloitte przeprowadził tę ankietę w ramach badania „2024 Global Automotive Consumer Study”, przepytując łącznie 27 tys. konsumentów z 26 państw, w tym również z Polski. Podczas badania sprawdzano trendy motoryzacyjne i preferencje zakupowe, w tym także nastawienie kierowców do samochodów elektrycznych. Okazuje się, że ponad połowa ankietowanych Polaków wybrałaby pojazd z silnikiem benzynowym lub diesla, co oznacza wzrost o ponad 10 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

    Niepewność gospodarcza i pogorszenie sytuacji finansowej konsumentów obniżyły zainteresowanie pojazdami z napędem alternatywnym na całym świecie. Dlatego już teraz można dostrzec, że pomimo spadku cen i państwowych dotacji na auta elektryczne, odejście od samochodów spalinowych będzie długim i stopniowym procesem.

    Obawy Polaków dotyczą przede wszystkim kosztów i infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych. Badanie wykazało, że większość respondentów jest gotowa poświęcić maksymalnie 40 minut na ładowanie. Z kolei brak infrastruktury ładowania i niewystarczająca liczba ładowarek to kolejne problemy.

    Interesujące są także preferencje dotyczące źródła ładowania. W Polsce 40 proc. osób wybiera publiczne stacje, a 49 proc. korzysta z ładowarki domowej, podczas gdy w USA domową ładowarkę preferuje aż 82 proc. Kwestie zasięgu pojazdów elektrycznych są również istotne, ponieważ niemal 2/3 ankietowanych oczekuje zasięgu co najmniej 400 km.

    Samochody elektryczne w Polsce stanowią jedynie 3,5 proc., co jest jednym z najniższych wyników w Europie.

  • w

    20 lutego polscy rolnicy zablokują wszystkie przejścia graniczne z Ukrainą (www.rmf24.pl)

    Rolnicy zapowiedzieli, że 20 lutego zablokują każde przejście na granicy polsko-ukraińskiej. Jak podaje NSZZ RI „Solidarność”, oprócz przejść granicznych blokady obejmą także drogi dojazdowe i węzły komunikacyjne prowadzące do stacji kolejowych i portów morskich, gdzie dochodzi do przeładunku towarów.

    Dnia 9 lutego NSZZ RI „Solidarność” rozpoczął 30-dniowy strajk generalny rolników. Ponadto, związkowcy wyrazili swoją wdzięczność wszystkim osobom, które biorą udział w strajku i wspierają ich postulaty.

    Rolnicy protestują przeciwko niekontrolowanemu napływowi towarów z Ukrainy, które zagrażają opłacalności produkcji rolnej i związanych z nią branż. Z racji tego na najbliższy wtorek planują całkowitą blokadę przejść granicznych z Ukrainą.

    Związkowcy zamierzają zablokować nie tylko granice, lecz także węzły komunikacyjne i drogi do portów morskich. Z tego względu apelują o wsparcie społeczne dla ich działań, aby zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe dla wszystkich polskich obywateli.

    Warto dodać, że protesty rolników to część szerszego ruchu w Europie, który sprzeciwia się nie tylko importowi żywności. Na jego celowniku znalazły się również regulacje unijne obejmujące „Zielony Ład”.

    Zadaniem Zielonego Ładu jest promowanie neutralności klimatycznej, którą UE zamierza osiągnąć do 2050 roku. W ramach programu mają obowiązywać prawa ograniczające użycie pestycydów i nawozów, tym samym zapewniając zdrowszą jakość żywności.

    Z kolei rolnicy argumentują, że te przepisy unijne nie przekładają się na istniejącą sytuację, zwłaszcza w kontekście wojny na Ukrainie. Jak twierdzą, te zmiany w prawie skutkują wzrostem kosztów produkcji rolnej. Polski resort rolnictwa zaznaczył, że będzie w pełni wspierać protestujących.

  • w

    Ujawniono polskie nazwiska na liście osób poszukiwanych przez władze rosyjskie (www.polsatnews.pl)

    Niezależny portal Mediazona opublikował informacje o czterech Polakach, którzy figurują na rosyjskiej liście osób poszukiwanych. Wśród nich znajdują się m.in. prezes IPN Karol Nawrocki oraz prezes Międzynarodowego Trybunału Karnego Piotr Hofmański.

    Mediazona przeanalizowała przecieki z rosyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, odsłaniając setki spraw karnych skierowanych przeciwko cudzoziemcom, którzy prawdopodobnie nie wejdą już na teren Rosji. Wśród poszukiwanych są ukraińscy wojskowi, członkowie Międzynarodowego Legionu Ukraińskich Sił Zbrojnych, europejscy politycy oraz urzędnicy.

    Ponadto, listę zasilają też nazwiska kilku Polaków. Oprócz Karola Nawrockiego i Piotra Hofmańskiego lista obejmuje też takie osoby jak wiceminister aktywów państwowych Karol Rabend oraz prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej.

    Redakcja zebrała i przeanalizowała listy gończe, które widnieją na stronie MSWiA. Faktem jest, że na początku lutego na liście było łącznie prawie 97 tys. osób poszukiwanych w sprawach karnych, a także ponad 41,5 tys. osób, które uznano za zaginione. Nie podano jednak artykułu prawa, na mocy którego osoby te są ścigane.

    Na liście poszukiwanych przez Rosję znalazła się również premier Estonii Kaja Kallas. Jednakże nie wiadomo, dlaczego jest poszukiwana, ponieważ w tym przypadku również nie sprecyzowano zarzutów.

    Propaganda rosyjska zaznacza, że Kallas wielokrotnie wyrażała antyrosyjskie stanowisko i chciała, aby NATO zaangażowało się w konfrontację z Moskwą.

  • w

    Kryzys zbożowy na granicy. Skandaliczna sytuacja z ukraińskimi towarami (agroprofil.pl)

    Od najazdu Rosji na Ukrainę minęły już prawie dwa lata, jednak Polska wciąż odczuwa konsekwencje tych działań, zwłaszcza w handlu ukraińskimi produktami rolnymi. Sytuacja ta wpływa też znacznie na krajowy rynek zbóż, czemu winny jest eksport ukraińskiego zboża.

    Co prawda, Polska udzieliła pomocy Ukrainie w eksporcie jej zboża, jednakże skutki tej decyzji są teraz boleśnie odczuwane na rynku krajowym. Alarmujące doniesienia z obszarów przy granicy z Ukrainą wyraźnie pokazują, że problem z napływem zboża nadal się utrzymuje i jak na tę chwilę nie widać rozwiązania tego problemu.

    W kwietniu zeszłego roku alarmowano o całych hałdach zgniłego zboża z Ukrainy, które było wyrzucane z transportu przeznaczonego na tranzyt do portu. Podobna sytuacja miała miejsce w październiku, kiedy na bocznicach kolejowych pojawiły się ładunki zepsutej kukurydzy. Okazało się, że wagony z kukurydzą, które dotarły do Polski, były w środku zalane wodą, która doszczętnie zniszczyła cały towar.

    W związku z zepsutym ładunkiem transport wstrzymano. Prawdopodobnie została przeznaczona do utylizacji.

    W związku z sytuacją w lutym opublikowano materiały ukazujące kolejne przypadki zgniłego zboża, które nadal stanowią duży problem na granicy polsko-ukraińskiej. Na opublikowanych zdjęciach można dostrzec wagony, które po brzegi wypełnione są rzepakiem i zgniłą kukurydzą. Ponadto, rzepak ładowany jest teraz na ciężarówki, które będą go przewozić jako polski rzepak.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.