Więcej wpisów

  • w

    Wjechał ciężarówką na deptak w Zielonej Górze. Tłumaczył, że taką trasę wyznaczyła nawigacja (newslubuski.pl)

    Niecodzienny incydent miał miejsce w Zielonej Górze, gdzie kierowca ciężarówki nagle wjechał na deptak. Całe zajście zostało udokumentowane przez monitoring, a na miejsce wezwano stróżów prawa. Mężczyzna tłumaczył się, że taką drogę wyznaczyła dla niego nawigacja.

    Mieszkańcy Zielonej Góry byli bardzo zaskoczeni, gdy kierowca ciągnika siodłowego marki Mercedes z naczepą pojawił się na placu Powstańców Wielkopolskich. Następnie pojazd skręcił w ulicę Adama Mickiewicza i wjechał na starówkę. Wszystko zarejestrował operator miejskiego monitoringu, który natychmiast powiadomił policję.

    Do zadania przydzielono patrol z Wydziału Ruchu Drogowego. Okazało się, że kierowca zdecydował się na przejechanie przez deptak, aby ostatecznie opuścić starówkę, dojeżdżając do skrzyżowania ulicy Bohaterów Westerplatte i alei Wojska Polskiego.

    Jego przejażdżka po deptaku dokonała po drodze kilku zniszczeń, takich jak uszkodzenie latarni, znaku drogowego i roślinności. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Doświadczony kierowca był pewny, że nawigacja zawsze doprowadzi go do celu, wyznaczając odpowiednią trasę. W rozmowie z policją powiedział, że zaufał nawigacji, co sprawiło, że wtargnął ciężarówką na zielonogórski deptak (obszar przeznaczony wyłącznie dla pieszych i rowerzystów).

    Ostatecznie został zatrzymany przez policjantów z drogówki, którzy ukarali go mandatem w wysokości 1100 złotych i 8 punktami karnymi. Ponadto, będzie musiał pokryć koszty naprawy szkód, jakie spowodowała jego przejażdżka po deptaku.

  • w

    Sędzia przykleiła na książki niższe ceny, żeby uzyskać korzyść majątkową podczas zakupu (www.prawo.pl)

    Sąd Najwyższy w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej podjął decyzję o obniżeniu uposażenia sędzi w stanie spoczynku. Uposażenie zmniejszono o 20 proc. z powodu naruszenia godności urzędu. Jest to już drugi wyrok ws. tej samej sędzi, tym razem z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej – za wywołanie strat w hipermarkecie.

    Sędzia Wiesława B. została oskarżona o celowe obniżenie cen na okładkach trzech przewodników turystycznych, co spowodowało niekorzystne rozporządzenie mieniem sklepu. Sędzia zmieniła ceny na trzech przewodnikach turystycznych, płacąc 5 zł za każdy z nich, pomimo że oryginalna cena każdego z nich wynosiła 15 zł. Tym sposobem naraziła sklep na stratę 30 zł.

    Choć wydarzenie miało miejsce siedem lat temu, Sąd Najwyższy dopiero teraz podjął decyzję w sprawie odpowiedzialności dyscyplinarnej. Sprawą zajmowała się Izba Dyscyplinarna, a sędzia została na miesiąc zawieszona w czynnościach służbowych.

    W wyniku rozwiązania Izby Dyscyplinarnej w lipcu 2022 roku, wniosek o ukaranie przejęła nowo utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Sędzia Wiesława B. zdecydowała się dobrowolnie poddać karze, z racji czego nie zaistniała potrzeba przeprowadzenia rozprawy. Jej obrońca zaproponował obniżenie uposażenia o 20 proc. na rok.

    Sąd Najwyższy uznał porozumienie z prokuratorem za akceptowalne i obniżył uposażenie sędzi na 12 miesięcy. Decyzja ta została podjęta, biorąc pod uwagę wcześniejszy wyrok sądu powszechnego oraz fakt, że sędzia już od czterech lat jest emerytką. Zdaniem Sądu Najwyższego dobrowolne poddanie się karze było akceptowalne, a wymierzona kara była adekwatna.

  • w

    Matka bliźniąt zmarła po leku podanym przez pielęgniarkę. Poznański sąd wydał wyrok (gloswielkopolski.pl)

    Anna Kołcz, matka dwójki 8-miesięcznych bliźniąt, zmarła po tym, jak skorzystała z usług kliniki medycyny naturalnej w Poznaniu. Odpowiedzialność za śmierć kobiety poniosła pielęgniarka Lucyna P., która podała jej niewłaściwą dawkę leku. Rodzina zmarłej domagała się 1,8 mln złotych zadośćuczynienia zarówno od pielęgniarki, jak i kliniki. Sąd podjął decyzję w tej sprawie.

    Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że rodzina otrzyma łącznie 1,6 mln złotych zadośćuczynienia, które powędrują do męża i bliźniąt Anny Kołcz. Mąż Anny otrzymał 400 tys. złotych, a każde dziecko 600 tys. złotych. Ponadto, sąd przyznał również dla bliźniąt rentę miesięczną w wysokości 1000 zł, a do tego 18 tys. złotych renty za ostatnie dwa lata. Orzeczenie nie jest prawomocne.

    Pełnomocnik Macieja Kołcza, adwokat Krzysztof Szczepański, uznaje wyrok sądu za sprawiedliwy. Jego zdaniem sąd w pełni uwzględnił żądanie zadośćuczynienia dla małoletnich.

    Pełnomocnik Lucyny P. nie zamierza składać apelacji od wyroku, ponieważ uważa, że jest to bezskuteczne na podstawie uzasadnienia sądu. Aczkolwiek zaznaczył, że przyznane zadośćuczynienie przekracza możliwości finansowe Lucyny P.

    Anna Kołcz, cierpiąc na liczne dolegliwości zdrowotne, nie otrzymała precyzyjnej diagnozy. Kobieta trafiła do kliniki medycyny naturalnej w Poznaniu po wizycie u lekarza w Gdyni, który przepisał wlewy dożylne z witaminami i lekami. Po podaniu kroplówki przez pielęgniarkę Lucynę P., Anna Kołcz zmarła następnego dnia.

    Lucyna P. została skazana na 1,5 roku więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci Anny Kołcz.

  • w

    Nowe budynki mieszkalne powstaną w pobliżu Magnolia Park we Wrocławiu (investmap.pl)

    Jeden z czołowych deweloperów w Polsce, firma Develia S.A., planuje nową inwestycję w stolicy Dolnego Śląska. Projekt ten ma znaleźć się na wolnej działce w pobliżu centrum handlowego Magnolia Park.

    Dnia 29 grudnia 2023 r. inwestor otrzymał zielone światło na budowę dwóch wielorodzinnych budynków mieszkalnych z dwukondygnacyjnymi garażami podziemnymi. Lokalizacja inwestycji to ulica Legnicka 51a.

    Nowy kompleks mieszkaniowy nosi nazwę handlową „Legnicka Vita”. W ramach projektu Develia zapowiada 290 mieszkań z balkonami. Natomiast parter budynków będzie przeznaczony na lokale usługowe.

    Osiedle przy ul. Legnickiej 52a, blisko Magnolia Park, obejmie dwa wysokie budynki o 16 i 18 kondygnacjach naziemnych. Dla kierowców przewidziany jest garaż podziemny z platformami i tradycyjnymi miejscami postojowymi, a także kilkanaście miejsc naziemnych, w tym sześć dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami.

    Na terenie osiedla pojawią się także plac zabaw, elementy małej architektury i miejsca dla rowerów.

    Develia nabyła prawo własności nieruchomości przy ul. Legnickiej 5 maja 2023 r. Cena transakcji wyniosła 35 mln zł netto, co daje 43 mln zł brutto.

    Niemniej jednak pojawiają się pytania, czy miejsce pod wzniesienie tych budynków jest adekwatne. Warto zaznaczyć, że na tym obszarze panuje intensywny ruch samochodowy i często tworzą się korki, zwłaszcza przy wyjeździe z parkingu przed Magnolia Park.

  • w

    Jest decyzja posłów o utworzeniu Komisji Śledczej ds. Pegasusa (wiadomosci.wp.pl)

    Sejm jednogłośnie zatwierdził decyzję o utworzeniu Komisji Śledczej ds. Pegasusa. Głosowanie poparło 432 posłów, którzy byli obecni na sali. Nie odnotowano żadnych sprzeciwów ani wstrzymań. Planowana komisja będzie badać legalność, prawidłowość i celowość działań operacyjno-rozpoznawczych wykorzystujących system Pegasus.

    Decyzję o utworzeniu komisji poparło 432 posłów obecnych na sali. Nikt nie zagłosował przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. W głosowaniu nie uczestniczyło 25 posłów. Zakres działania komisji będzie obejmować okres od 16 listopada 2015 do 20 listopada 2023, skupiając się na analizie podejmowanych wówczas działań.

    Zadania Komisji Śledczej ds. Pegasusa obejmują ocenę legalności, prawidłowości i celowości czynności związanych z systemem Pegasus oraz podobnymi oprogramowaniami.

    Ponadto, komisja skupi się także na działaniach podejmowanych przez członków Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz organy ścigania, w tym szefa CBA Ernesta Bejdę.

    Poseł Lewicy Tomasz Trela skomentował decyzję o utworzeniu komisji, zwracając uwagę na to, że wszyscy będą zeznawać, a komisja wyciągnie z nich nawet te najdrobniejsze informacje. Jak twierdzi, ma zamiar przeprowadzić otwarte i szczegółowe dochodzenie.

    Pegasus to izraelskie oprogramowanie śledzące, zdolne do zdalnego szpiegowania poprzez smartfony lub komputery. Zakupiony przez polskie służby z Funduszu Sprawiedliwości, pierwotnie miał służyć pomocą ofiarom przestępstw. Jednak informacje potwierdzają, że system był używany do inwigilacji kluczowych postaci, jak senator KO Krzysztof Brejza czy lider AgroUnii Michał Kołodziejczak.

  • w

    Arcybiskup Jędraszewski nie pojawił się na pogrzebie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego (wydarzenia.interia.pl)

    Arcybiskup Marek Jędraszewski zdecydował się na pominięcie ceremonii pogrzebowej księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Zamiast tego, w tym samym czasie duchowny zaplanował spotkanie z przedstawicielami małopolskiego oddziału Solidarności.

    Msza pogrzebowa rozpoczęła się o godzinie 12:00 w kościele w Radwanowicach, a po jej zakończeniu ks. Isakowicza-Zaleskiego pochowano na cmentarzu w Rudawie. Przed pogrzebem wypowiedział się arcybiskup Jędraszewski, który oznajmił, że nie pojawi się na ostatnim pożegnaniu. Jak zaznaczył, preferuje selektywne uczestnictwo w takich uroczystościach, skupiając się głównie na pogrzebach księży związanych z kurią.

    W trakcie uroczystości pogrzebowych księdza Isakowicza-Zaleskiego, arcybiskup Jędraszewski uczestniczył w spotkaniu opłatkowym małopolskiego oddziału NSZZ Solidarność. Wydarzenie to odbyło się w domu kolejarza przy ul. św. Filipa w Krakowie.

    Na stronach kurii przez długi czas nie było żadnych informacji o tym, że ksiądz nie żyje, co wzbudziło spore kontrowersje. Ponadto, katolicki publicysta, Tomasz Terlikowski zwrócił też uwagę, że arcybiskup Jędraszewski nie wyraża żalu po stracie duchownego.

    Kuria zamieściła informację o śmierci dopiero po ponad dobie od śmierci.

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, urodzony 7 września 1956 roku w Krakowie, był aktywnym uczestnikiem opozycji antykomunistycznej w czasach PRL. Jako Ormianin katolickiego obrządku angażował się w działalność NSZZ „Solidarność” i pisał dla „Tygodnika Powszechnego”. Działał także na rzecz upamiętnienia ludobójstwa Polaków na Wołyniu.

  • w

    OMZRiK skierował do prokuratury doniesienie ws. Samuela Pereiry (www.salon24.pl)

    W prokuraturze pojawiło się doniesienie dotyczące Samuela Pereiry, które nadeszło z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł z OMZRiK przedstawili zarzuty wobec byłego wicedyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej oraz kierownika TVP Info.

    Na oficjalnym profilu Konrada Dulkowskiego z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych pojawiło się nagranie związane z Samuelem Pereirą. Ośrodek zgłosił podejrzenie popełnienia różnych przestępstw przez byłego pracownika TVP, takich jak naruszenie miru domowego instytucji, bezprawne legitymowanie i utrudnianie pracy dziennikarzom.

    Ponadto, doniesienie obejmuje też przywłaszczenie prywatnych kanałów TVP na platformach YouTube i Twitter.

    Rafał Gaweł, obecnie na uchodźstwie w Norwegii, wyjaśnił na nagraniu, że Pereirę zgłoszono do prokuratury z powodu utrudniania obowiązków dziennikarzom. Gaweł podkreślił, że wyłączenie kanału YouTube TVP Info przynosi spółce ogromne straty finansowe i narusza jej wizerunek.

    Dla przypomnienia; Od 20 grudnia Michał Adamczyk, wraz z grupą towarzyszących mu osób, w tym Samuelem Pereirą i Marcinem Tulickim, prawie cały swój czas spędził w siedzibie Telewizyjnej Agencji Informacyjnej przy placu Powstańców Warszawy.

    W trakcie konferencji prasowej przed siedzibą TAI, która odbyła się w sobotę, Michał Adamczyk wyraził wdzięczność widzom legalnej, prawdziwej i wolnej Telewizji Polskiej za wsparcie. Adamczyk podziękował za słowa otuchy, które nieprzerwanie napływają do nich od trzech tygodni.

  • w

    Po dobie poszukiwań znaleziono ciało Ewy Potok. Syn zmarłej oskarża policję o zaniedbanie (wiadomosci.wp.pl)

    Radosław Potok, syn zmarłej Ewy Potok, nie szczędził krytyki w kierunku Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Jego zdaniem mundurowi nie potrafią nawet namierzyć najnowszego smartfona, którym przed śmiercią posługiwała się jego matka. Po zgłoszeniu zaginięcia kobieta zmarła z wyziębienia, za co jej syn obwinia policję.

    Ciało Ewy Potok odnaleziono w sobotę w Kocmyrzowie pod Krakowem. Syn, Radosław Potok, zarzuca funkcjonariuszom liczne zaniedbania i błędy w działaniach. Ewa Potok przez cały czas miała włączony telefon, leżąc w śnieżnej zaspie ze złamaną nogą. Należy zaznaczyć, że poszkodowana spędziła tam prawie dobę, zanim zdołano namierzyć jej lokalizację.

    Ratownicy, strażacy i policjanci rozpoczęli poszukiwania o godzinie 18:00. Jednak pomimo aktywnego telefonu policja przez blisko 24 godziny nie potrafiła namierzyć miejsca pobytu wyziębionej kobiety. Syn twierdzi, że matka kontaktowała się z nim wielokrotnie, próbując przekazać informacje o swoim położeniu.

    Dodaje też, że odbył z matką kilkanaście rozmów, a policja nie mogła jej namierzyć. Tester, który miał namierzyć sygnał z telefonu, dotarł dopiero o godzinie 22:00, lecz całą akcję rozpoczęto o godzinie 18:00.

    Radosław Potok oskarża też policję o brak chęci do sprawdzania nagrań z monitoringu, które mogłyby przyspieszyć poszukiwania.

    Prokuratura poinformowała, że prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Ponadto zaznaczyła, że śmierć kobiety nastąpiła z powodu wyziębienia.

  • w

    Lotnisko w Pyrzowicach ustanowiło rekord w liczbie obsłużonych pasażerów (www.rmf24.pl)

    W 2023 roku lotnisko w Pyrzowicach osiągnęło rekordowy wynik, obsługując ponad 5,6 mln pasażerów. Należy zaznaczyć, że tym osiągnięciem lotnisko przekroczyło swój poprzedni rekord z 2019 roku, podwyższając poprzeczkę o 770 tys. podróżnych.

    Jak wynika z danych, Katowice Airport odnotowało wzrost liczby podróżnych, osiągając najlepszy wynik w historii. Rekordowy 2023 rok zanotował 5,61 mln obsłużonych pasażerów. Oznacza to, że liczba pasażerów wzrosła o 26,9 proc. w porównaniu z 2022 rokiem, a także o 15,8 proc. w stosunku do rekordu z 2019 roku.

    W ubiegłym roku linie lotnicze, takie jak Wizz Air, Ryanair, PLL LOT i Air Dolomiti, obsłużyły w ramach regularnego rozkładu lotów 2,95 mln pasażerów. Największym wzięciem cieszyły się połączenia do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii oraz Norwegii.

    Natomiast w sektorze lotów czarterowych odnotowano rekordowy wzrost – z obsługą 2,63 mln pasażerów w 2023 r. Jest to wzrost o 31,7 proc. w porównaniu do 2022 roku i o 31,3 proc. więcej niż w rekordowym 2019 roku. Najpopularniejszymi kierunkami lotów czarterowych były Turcja, Egipt, Grecja, Tunezja oraz Hiszpania.

    Jak poinformował prezydent Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, Artura Tomasik, ruch lotniczy przewyższył jego oczekiwania. W związku z tym zaznaczył, że kluczowym elementem jest budowa nowego terminalu pasażerskiego, który ma wesprzeć rosnący ruch pasażerski.

    Prognozy na 2024 rok zakładają obsłużenie ponad 6 mln podróżnych na katowickim lotnisku.

  • w

    Turystę porwała lawina w Tatrach Wysokich. Na akcję wyruszyło pięciu ratowników i pies lawinowy (zakopane.naszemiasto.pl)

    Dnia 15 stycznia wędrowiec, który penetrował tatrzańskie szlaki, miał bardzo wiele szczęścia. W pewnym momencie został porwany przez lawinę w Tatrach Wysokich, ale wyszedł z tego niebezpiecznego incydentu bez szwanku. W związku z pogarszającą się pogodą TOPR ogłosiło trzeci stopień zagrożenia lawinowego.

    Zgłoszenie o wypadku lawinowym w rejonie Rysów dotarło do TOPR w poniedziałek o godzinie 10.40. Ratownicy natychmiast zorganizowali akcję, podejrzewając, że przynajmniej jedna osoba mogła zostać zasypana. Śmigłowiec dostarczył na miejsce pięciu ratowników i psa lawinowego, aby podjąć szybką i sprawną akcję ratunkową.

    Po dotarciu okazało się, że jedna osoba rzeczywiście została porwana przez lawinę. Jednak nic takiego się nie stało, ponieważ udało jej się uniknąć zasypania. W rezultacie pomoc ratowników nie była potrzebna. Jednak dla pewności przeszukano obszar lawiniska w Wielkim Wołowym Żlebie za pomocą detektora, zestawu Recco oraz psa lawinowego. Akcja zakończyła się o godzinie 16:00.

    TOPR stanowczo odradza wychodzenie w wyższe partie gór, gdyż sytuacja lawinowa staje się wyjątkowo niebezpieczna. W wyniku opadów śniegu i silnego wiatru ogłoszono trzeci stopień zagrożenia lawinowego, nakazując ostrożność i rezygnację z eksploracji górskich obszarów.

    Komunikat lawinowy podkreśla, że pokrywa śnieżna na wielu stromych stokach jest słabo lub umiarkowanie związana. Nawet niewielkie obciążenie może spowodować wyzwolenie lawiny, zwłaszcza na stokach wskazanych w komunikacie lawinowym.

  • w

    Bartłomiej Obajtek nie zasiada już w radzie nadzorczej WFOŚ w Gdańsku (zielona.interia.pl)

    Według informacji przekazanych przez wiceministra Miłosza Motykę, Bartłomiej Obajtek nie zasiada już w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Gdańsku. Jest to kolejna utracona funkcja Obajtka. Wcześniej został odwołany ze stanowiska dyrektora regionalnego Lasów Państwowych.

    Wiceminister klimatu, Miłosz Motyka, potwierdził odwołanie Bartłomieja Obajtka z funkcji członka rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Informacje te zostały również zweryfikowane przez WFOŚiGW Gdańsk, gdzie nazwisko Bartłomieja Obajtka nie występuje już w sekcji poświęconej członkom rady nadzorczej.

    Urszula Pakulska, rzeczniczka WFOŚiGW w Gdańsku, udzieliła komentarza w tej sprawie. Zaznaczyła, że WFOŚiGW otrzymał informację od ministra klimatu i środowiska o zmianach w składzie rady nadzorczej. Na miejsce Bartłomieja Obajtka został powołany Maciej Lorek, reprezentujący organizacje pozarządowe.

    W poniedziałek media poinformowały, że brat Daniela Obajtka stracił stanowisko dyrektora regionalnego Lasów Państwowych, które zajmował od 2018 roku. Zmiany te mogą być związane z powołaniem nowego dyrektora generalnego Lasów Państwowych, Witolda Kossa.

    Głośność wokół Bartłomieja Obajtka wzrosła z powodu jego służbowego mieszkania w Gdyni. Warto zaznaczyć, że trzypokojowe lokum, położone w atrakcyjnej okolicy, miało przejść na własność zwolnionego dyrektora regionalnego. Pomimo że wartość mieszkania szacowana jest na około 700 tysięcy złotych, Obajtek miał nabyć ten lokal za jedyne 35 tysięcy złotych.

  • w

    Zwabili ofiarę na imprezę, brutalnie ją pobili, okradli z mienia i zamknęli w garażu (dziennikbaltycki.pl)

    Funkcjonariusze z miejscowości Rumia zatrzymali podejrzanych, którzy poszukiwani są za rozbój i porwanie. Należy zaznaczyć, że inicjatorką tych działań przestępczych jest 32-latka, która była w konflikcie z ofiarą.

    Dnia 13 stycznia policjanci otrzymali zgłoszenie od 29-letniego mężczyzny, który padł ofiarą napadu, kradzieży oraz pozbawienia wolności. Dochodzenie wykazało, że w trakcie planowania tego przestępstwa 32-latka była skłócona z pokrzywdzonym. W ramach zemsty zorganizowała imprezę, która miała być zasadzką na nieświadomego 29-latka.

    Pokrzywdzony, przybywając na zaproszoną imprezę, został brutalnie zaatakowany przez dwóch sprawców, którzy kopali go i bili po głowie i klatce piersiowej. A następnie okradli go z mienia. Później ofiarę związano i umieszczono w kanale garażowym, skąd zdołała uciec po kilku godzinach. Po dwóch dniach poszkodowany o wszystkim powiadomił policję.

    Kryminalni natychmiast zareagowali i dzięki sprawnym działaniom zatrzymali podejrzanych. Jeden z zatrzymanych – 33-latek – miał przy sobie narkotyki. Zarówno organizatorka, jak i obaj wspólnicy zostali aresztowani na trzy miesiące.

    Zarzuty obejmują pozbawienie wolności, rozboje, pobicie, groźby oraz posiadanie narkotyków. Za popełnione przestępstwa grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.

  • w

    72-latek próbował zabić sąsiadkę siekierą. Sąd Okręgowy w Lublinie wydał wyrok (kurierlubelski.pl)

    Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 72-letniego Jana D., który oskarżony jest o usiłowanie zabójstwa sąsiadki. Mężczyzna zaatakował swoją ofiarę siekierą, ponieważ uważał, że sąsiadka ukradła mu pieniądze. W trakcie procesu 72-latek nie przyznał się do winy, ale i tak otrzymał 9 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.

    Biuro prasowe Sądu Okręgowego w Lublinie poinformowało we wtorek o wyroku skazującym w sprawie ataku na kobietę. Oskarżonym jest 72-letni Jan D. Sąd nałożył na seniora 3 tys. złotych zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej, a do tego skazał go na 9 lat więzienia.

    Incydent miał miejsce wieczorem 20 maja 2023 roku w jednym z bloków mieszkalnych we Włodawie. Według prokuratury Jan D. próbował zaatakować siekierą swoją 57-letnią sąsiadkę, gdy ta znajdowała się w łóżku. Pokrzywdzona zdołała się obronić, zasłaniając się ręką, a następnie uciekła z mieszkania. Wcześniej obie strony wspólnie spożywały alkohol.

    Podczas procesu pokrzywdzona opisywała dramatyczne wydarzenia. Jak twierdziła, gdy się obudziła, ujrzała stojącego nad nią Jana D., który w ręku trzymał siekierę. Zarzucił jej, że okradła go z pieniędzy. A kiedy powiedziała, że niczego nie wzięła, mężczyzna zaatakował.

    Jak dodaje pokrzywdzona, podczas ataku zasłoniła się ręką, w przeciwnym razie otrzymałaby cios w głowę. W efekcie Jan D. zranił ją tylko w przedramię.

  • w

    Urząd Pracy w Zielonej Górze opublikował dane o bezrobociu w Lubuskiem (gazetalubuska.pl)

    W grudniu Wojewódzki Urząd Pracy w Zielonej Górze opublikował dane dotyczące bezrobocia w Lubuskiem. Analiza pokazała, że liczba bezrobotnych w regionie wzrosła. W porównaniu do listopada, w grudniu liczba ta zwiększyła się o 236 bezrobotnych.

    Pod koniec grudnia w powiatowych urzędach pracy województwa lubuskiego zarejestrowanych było 15,4 tys. bezrobotnych, z czego 8,4 tys. to kobiety, stanowiące 54,4% ogółu.

    W grudniu odnotowano wzrost liczby zarejestrowanych bezrobotnych wśród osób wcześniej pracujących (o 305 osób), przy jednoczesnym spadku wśród osób dotychczas niepracujących (o 69 osób). Bezrobotni zarejestrowani na koniec listopada 2023 roku stanowili 4,3% aktywnej ludności zawodowej. Wojewódzki wskaźnik bezrobocia był o 0,7 proc. niższy od ogólnokrajowego wskaźnika (5,0%).

    W grudniu 2023 roku województwo lubuskie miało 5,8 tys. długotrwale bezrobotnych, co stanowiło 37,7% ogółu bezrobotnych. W tym okresie zarejestrowało się 568 osób długotrwale bezrobotnych, a wyrejestrowano 393 osoby z tej kategorii.

    Osoby powyżej 50 roku życia stanowiły trudną grupę na rynku pracy, reprezentując 28,0% ogółu bezrobotnych w regionie. W grudniu zarejestrowano 584 bezrobotnych powyżej 50 roku życia, a wyłączono z ewidencji 418 osób.

  • w

    Czy w centrum Szczecina stanie 60-metrowy maszt flagowy? Jeden z radnych ma taki pomysł (gs24.pl)

    Ostatnio jeden ze szczecińskich radnych zgłosił pomysł postawienia masztu flagowego na terenie miasta. Maszt z biało-czerwoną flagą miałby liczyć 60 m wysokości i witałby podróżnych przy wjeździe do Szczecina od strony Trasy Zamkowej.

    Jak wiadomo, na rondzie Zgrupowania AK „Radosław” w Warszawie stoi imponujący pomnik w postaci 60-metrowego masztu flagowego z narodową flagą Polski. Krzysztof Romianowski, radny miejski PiS, złożył wniosek o postawienie podobnej konstrukcji w Szczecinie.

    Planowo maszt miałby znaleźć się przy wjeździe do centrum, obok zachodniego wylotu Trasy Zamkowej. Kiedyś stał tam maszt statku „Kapitan Konstanty Maciejewicz”. Autor projektu rozważał także inne lokalizacje, takie jak plac Rodła czy plac Grunwaldzki. Zdaniem radnego w Szczecinie brakuje pomników wielkich Polaków i symboli narodowych.

    Radna Urszula Pańka – nastawiona sceptycznie do tego pomysłu – uważa, że na ostatecznej ocenie powinny zaważyć specjalistyczne opinie. W związku z tym proponuje, aby skupić się na promocji bulwarów nadodrzańskich, które są ważniejsze od budowy nowego masztu.

    Michał Wilkocki, doradca Prezydenta Miasta ds. polityki miejskiej, zaznacza, że w Szczecinie jest już wiele miejsc i pomników celebrujących historię i kulturę miasta. Natomiast wprowadzenie nowych elementów wymaga zastanowienia i konsultacji z lokalną społecznością.

  • w

    Dwie kobiety dwukrotnie pobite przez grupę napastników pod klubem w Poznaniu (epoznan.pl)

    W klubie Pod Minogą, jednym z popularnych miejsc na rozrywkę w Poznaniu, doszło do pobicia dwóch kobiet. Aktualnie funkcjonariusze prowadzą dochodzenie w sprawie, poszukując winowajców i gromadząc materiał dowodowy.

    Z relacji kilku świadków wynika, że do incydentu doszło po koncercie, który odbywał się w nocy z 13 na 14 stycznia w klubie Pod Minogą. W mediach społecznościowych pojawił się wpis mężczyzny, opisujący pobicie dwóch kobiet przez grupę mężczyzn i jedną kobietę.

    Sprawcy zaatakowali swoje ofiary, dotkliwie bijąc je po koncercie, a następnie odeszli. Poszkodowane kobiety próbowały podnieść się z ziemi, lecz kiedy się pozbierały, napastnicy wrócili i pobili je ponownie. Według jednego ze świadków agresorzy nie tylko pobili kobiety, ale też zdemolowali mienie miejskie w okolicach klubu.

    Inny świadek opisuje nagranie, na którym można dostrzec, jak jedna z ofiar jest ciągnięta za włosy, podczas gdy sprawca wlecze ją po ziemi.

    Łukasz Paterski z poznańskiej policji potwierdza, że wszczęto śledztwo w sprawie pobicia dwóch kobiet. Dodaje też, że zdrowiu ofiar nie zagraża niebezpieczeństwo, a policja skrupulatnie analizuje okoliczności incydentu.

    Mundurowi apelują, aby świadkowie zdarzenia i osoby posiadające informacje w związku ze sprawą zgłosiły się na komendę lub skorzystały z kontaktu telefonicznego.

  • w

    Wystawa 300 miniaturowych pianin w Toy Piano we Wrocławiu. Można na nich grać (www.rmf24.pl)

    Galeria Toy Piano we Wrocławiu zaprasza na wystawę ponad 300 miniaturowych pianin, których zebranie zajęło kolekcjonerowi kilkanaście lat. Odwiedzający mają szansę nie tylko na podziwianie pianin z bliska, ale także próbowanie swoich sił na niektórych instrumentach.

    W Galerii Toy Piano Pod przy ul. Ruskiej można obejrzeć ponad 300 miniaturowych pianin, które pochodzą z różnych zakątków świata, takich jak Anglia, Brazylia, Francja, Hiszpania, Izrael, Japonia, Niemcy, Polska, Stany Zjednoczone, Włochy, a nawet byłego ZSRR.

    Paweł Romańczuk, inicjator wystawy, rozpoczął swoją przygodę z miniaturowymi instrumentami kilkanaście lat temu. Założył też zespół „Małe instrumenty” i nagrał płytę z muzyką Chopina, korzystając właśnie z tych pianin.

    Romańczuk podkreśla, że podczas wzbogacania swojej kolekcji w jego głowie narodził się pomysł na stworzenie galerii. Najstarsze z okazów mają około 150 lat i różnią się nie tylko designem, ale również liczbą klawiszy – od 4 do aż 49.

    Dobrą wiadomością dla wszystkich melomanów jest fakt, że eksponaty będą dostępne zarówno do oglądania, jak i wypróbowania przez samych odwiedzających.

  • w

    Kontrowersyjny wyrok ws. incydentu z łódzkim profesorem. Szokująco niska kara dla sprawcy (www.fakt.pl)

    38-letni Szymon Kaczyński nadal boryka się z konsekwencjami ubiegłorocznego wypadku, do którego doprowadził nieodpowiedzialny kierowca w Lgocie Błotnej. Jak twierdzi Szymon Kaczyński, kara nałożona na sprawcę jest zbyt łagodna, zważywszy, że kierowca nawet go nie przeprosił za swoje postępowanie.

    Dramatyczna sytuacja rozegrała się o godzinie 10.30 na DK46 w Lgocie Błotnej, gdzie kierowca samochodu marki Toyota notorycznie łamał przepisy drogowe. Pewnej chwili chciał wyprzedzić kolumnę pojazdów na łuku drogi i podwójnej ciągłej. Szymon Kaczyński, aby uniknąć zderzenia, gwałtownie skręcił i uderzył w przepust drogowy. Sprawca uciekł z miejsca wypadku, pozostawiając poszkodowanego na pastwę losu.

    Szymon Kaczyński – z poważnymi obrażeniami – został uwięziony w uszkodzonym aucie. Błagał o pomoc, ponieważ obawiał się, że samochód może eksplodować. W wyniku wypadku doznał wieloodłamowego złamania kości udowej oraz wstrząsu mózgu, co skutkowało przeprowadzeniem dwóch operacji.

    Sprawcą incydentu jest 64-letni profesor z Łodzi, który już wcześniej był zatrzymywany za przekroczenie prędkości.

    Minął już rok od tragicznego wypadku, a Szymon Kaczyński wciąż boryka się z poważnymi konsekwencjami. Mimo rehabilitacji i leków mówi, że czuje się jak wrak człowieka i nie ma pojęcia, czy jeszcze kiedyś wróci za kierownicę.

    Sąd nałożył na profesora grzywnę, odebrał mu prawo jazdy na trzy lata, a także nakazał zapłatę zadośćuczynienia w wysokości 10 tys. zł. Jednak Kaczyński uważa, że kara jest skandalicznie niska. Jego zdanie popiera prokuratura, zaznaczając, że jest to rażąco niewspółmierna kara wobec stopnia społecznej szkodliwości czynu.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.