Lubelska prokuratura bada sprawę, w której blisko 200 osób mogło stracić ogromne pieniądze na inwestycjach w kamienie szlachetne. Straty szacowane są na niemal 33 miliony złotych. Głównym podejrzanym jest 51-letni Marcin M., który miał kierować całym procederem.
Z ustaleń śledczych wynika, że działalność trwała od końca 2019 roku do marca 2024 roku. Firmy powiązane ze sprawą działały w wielu dużych miastach, m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Bydgoszczy i Poznaniu. Klienci wpłacali pieniądze, licząc na wysokie zyski z obrotu diamentami.
Prokuratura podejrzewa jednak, że mechanizm działania przypominał piramidę finansową. Inwestorzy mogli być wprowadzani w błąd co do rzeczywistego wykorzystania środków, kondycji spółek oraz gwarantowanych zysków. W efekcie 192 osoby miały stracić swoje pieniądze.
Marcin M. nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, których treść nie została ujawniona. Zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze, w tym dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy i liczba poszkodowanych może wzrosnąć.


