Więcej wpisów

  • w

    Kaczyński o odwołaniu Wawrzyka: Nigdy nie twierdziłem, że nie było afery wizowej (www.rmf24.pl)

    Prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, iż nigdy nie twierdził, że afera wizowa nie miała miejsca. Powiedział tylko, że on sam nic o tym nie wie. Jego zdaniem, gdy nadzorował CBA, nie było żadnych zarzutów karnych wobec odwołanego wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka. A został odwołany, dlatego że pojawiły się obawy dotyczące jego nadzoru.

    W środę Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka. Prokuratura wyznaczyła mu 100 tys. zł poręczenia majątkowego. Wawrzyk nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

    Prezes PiS odniósł się do zatrzymania byłego wiceministra, podkreślając, że nie negował istnienia afery wizowej, lecz twierdził, że nie posiadał wiedzy na ten temat. Kaczyński zaznaczył, że w czasie, gdy kierował CBA, nie było żadnych zarzutów karnych wobec Wawrzyka, lecz istniały obawy co do jego nadzoru, co skłoniło do jego odwołania.

    Według śledczych, Wawrzyk, będąc sekretarzem stanu w MSZ w latach 2019-2023, naruszył procedury ministerialne związane z dokumentami i interweniował w kwestiach wizowych. Materiał dowodowy wskazuje na przekroczenie uprawnień oraz udostępnienie informacji tajemniczej osobie.

    Dział prasowy Prokuratury Krajowej przypomniał, że śledztwo dotyczy nieprawidłowości przy składaniu wniosków o wizy w kilku krajach, a zarzuty usłyszało już dziewięć osób. Prokurator ustalił, że nieprawidłowości dotyczyły placówek dyplomatycznych m.in. w Hongkongu, Tajwanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indiach, Arabii Saudyjskiej, Singapurze, Filipinach i Katarze.

  • w

    Była wiceprezydent Krakowa podejrzana o przyjęcie 210 tys. zł łapówki (krknews.pl)

    Była wiceprezydent Krakowa ds. edukacji, Katarzyna Ś., jest podejrzana o przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości 210 tys. zł. Sprawa ta wiąże się z działalnością sieci przedszkoli „Pod Magnolią”, które oskarżone są o wyłudzenie 5 milionów złotych z miejskich dotacji edukacyjnych. Katarzyna Ś. usłyszała zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych i nadużywania wpływów w instytucjach państwowych.

    Wcześniej pojawiły się informacje o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu sieci przedszkoli „Pod Magnolią”, gdzie rzekomo zawyżano liczbę dzieci w placówkach, aby uzyskiwać nielegalne dotacje oświatowe z budżetu miasta. Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Krakowie ujawniło, że nielegalny proceder trwał przez kilka lat, a oskarżeni przyznali się do wyłudzeń, co skutkowało zamknięciem przedszkoli.

    Aktualnie śledztwo przeszło na wyższy szczebel, trafiając do krakowskiej prokuratury regionalnej. Jak donoszą media, urzędnicy z krakowskiego magistratu mieli przyznawać dotacje i zaniechać kontroli w zamian za korzyści majątkowe. Podejrzanych jest sześć osób – zarówno właściciele przedszkoli, jak i urzędnicy.

    Była wiceprezydent Krakowa pełniła swoją funkcję od lutego 2015 do listopada 2018 roku. Zrezygnowała z powodu wprowadzenia przepisów zakazujących członkom rodziny i partnerom władz gminnych pełnienia funkcji w spółkach gminnych. Po odwołaniu przez krótką chwilę pełniła funkcję dyrektora ds. ekonomicznych w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej.

    Katarzyna Ś. rozpoczęła pracę w miejskich strukturach jako kierownik biura dyrektora i rzecznik prasowy w Zarządzie Dróg i Komunikacji. Wcześniej, przez osiem lat, pracowała jako asystent parlamentarny posła Parlamentu Europejskiego Bogusława Sonika z PO.

  • w

    Błędne mapy Europy w Wizz Air: Katowice i Wrocław leżą w Czechach, a Wiedeń na Słowacji (www.eska.pl)

    Pasażerowie węgierskich linii Wizz Air mieli możliwość nauczenia się „nowej” geografii po tym, jak otrzymali do wglądu mapę Europy podczas lotu z Katowic do Rzymu. Okazało się, że mapa zawiera w sobie dziwne nieścisłości. Według niej Katowice położone są w Czechach, a do tego leżą poniżej Pragi.

    W niedzielę (7 stycznia) kobieta samolotu linii Wizz Air, który leciał z Katowic do Rzymu, zauważyła nietypową mapę dostępną dla pasażerów w trakcie lotu. Mapa węgierskiego przewoźnika miała w sobie kilka geograficznych pomyłek, z powodu których wiele miast znalazło się poza odpowiednią szerokością geograficzną. Niektóre z nich nawet przekraczały granice państw.

    Według mapy linii lotniczej Katowice zostały umieszczone w Czechach, a do tego poniżej Pragi. Z kolei Wiedeń został umieszczony na Słowacji, a Wrocław również znalazł się w Czechach. Pasażerka wskazała na absurdalność tej sytuacji, dodając, że podobny chaos panuje również na ich mapie miast we Włoszech.

    Mapa stworzona przez Wizz Air umieściła Koszyce jakieś 100 km od rumuńskiego miasta Satu Mare. W rzeczywistości odległość ta wynosi około 200 km. Ponadto, Kraków również zdaje się leżeć w Czechach, a Lublana jest teraz we Włoszech.

  • w

    Policjanci na nartach pilnują porządku na popularnych stokach narciarskich (zakopane.naszemiasto.pl)

    W ostatnim czasie tatrzańscy turyści mogą natrafiać na policjantów, którzy pełnią swoje obowiązki, poruszając się na nartach. Zadaniem tej grupy policyjnej jest monitorowanie bezpieczeństwa na popularnych stokach narciarskich na Podhalu. Policjanci nie tylko udzielają pouczeń, ale również nakładają mandaty, jeżeli dochodzi do poważnego naruszenia zasad bezpieczeństwa.

    Asp. sztab. Roman Wieczorek, rzecznik zakopiańskiej policji, podkreśla, że mundurowi skupiają uwagę na agresywnych narciarzach, którzy korzystają ze stoków, będąc pod wpływem alkoholu. Takie osoby stwarzają realne zagrożenie dla innych turystów.

    Ponadto, policja sprawdza też, czy wszyscy przestrzegają regulaminu, zwłaszcza dzieci, które czasami nie mają na sobie obowiązkowych kasków. A do tego pilnują, aby na stokach nie dochodziło do bójek czy kradzieży sprzętu narciarskiego.

    Patrole policji są łatwo rozpoznawalne i zakłada się, że będą wykonywać swoje obowiązki aż do końca okresu ferii zimowych.

    Funkcjonariusze przypominają również o Dekalogu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), gdzie zawarte są zasady bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów. W związku z tym zaznaczają, że należy zwracać uwagę na inne osoby na stokach, panować nad szybkością, bezpiecznie wyprzedzać i przestrzegać znaków narciarskich.

  • w

    Kołodziejczak ostro skrytykował w Sejmie kwestię portu zbożowego w Gdyni (www.polsatnews.pl)

    W Sejmie doszło do starcia między przedstawicielami koalicji rządzącej a posłem z Koła Kukiz’15. Jarosław Sachajko skrytykował sprawę portu zbożowego w Gdyni, wskazując na działania wiceministra rolnictwa, Michała Kołodziejczaka. Na reakcję Kołodziejczaka nie trzeba było czekać zbyt długo. W efekcie upomniał go marszałek Hołownia.

    Podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu poseł opozycji, Jarosław Sachajko, zgłosił wniosek o przerwanie obrad i zwołanie Konwentu Seniorów w celu analizy sytuacji portu zbożowego w Gdyni. Sachajko przypomniał wcześniejsze stanowisko ministra Kołodziejczaka, twierdząc, że zmienił on swoje zdanie w tej sprawie.

    W odpowiedzi poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Krzysztof Paszyk, skrytykował Sachajko za późne zaangażowanie w sprawę portu zbożowego. Paszyk zwrócił uwagę na wcześniejsze zaniedbania Sachajko w tej kwestii i zarzucił mu polityczne wykorzystywanie tematu.

    Ponadto, między Sachajko a Hołownią rozwinęła się dyskusja, podczas której przez mównicę przeszedł Kołodziejczak, kierując się w stronę miejsc, gdzie znajdował się Sachajko. Sytuację skomentował marszałek Hołownia, ostrzegając, aby Kołodziejczak nie szedł tą drogą, żeby uniknąć konfliktu.

    Wiceminister Kołodziejczak zwrócił się do zebranych posłów, twierdząc, że prawda nie zostanie zamieciona pod dywan. Jego zdaniem lista importerów zbóż jest skandaliczna. Twierdzi, iż lista ukazuje, że zboże do Polski przywoziła firma, której posłowie oddali gdyński port. Jak uważa, jest to działanie na niekorzyść polskich rolników.

  • w

    Pijany Gruzin bez prawa jazdy uciekał przed policją, ścinając znaki drogowe na ulicach Gdańska (nadmorski24.pl)

    W policyjnym areszcie znalazł się 45-letni mężczyzna pochodzenia gruzińskiego, który wcześniej unikał kontroli drogowej. Podczas nieudanej ucieczki stracił panowanie nad pojazdem, ścinając znaki drogowe na rondzie. Motywem jego ucieczki był brak prawa jazdy i prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.

    Zdarzenie miało miejsce wieczorem, gdy policja otrzymała zgłoszenie o nietypowym ruchu na trójmiejskiej obwodnicy. Funkcjonariusze ruchu drogowego, próbując zatrzymać kierowcę, natknęli się na trudności, ponieważ mężczyzna zignorował ich polecenia i przyspieszył. Swoją ucieczkę zakończył kolizją na rondzie ulic Kartuskiej i Nowatorów w Gdańsku.

    Policjanci natychmiast podjęli pościg, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. W pewnej chwili kierowca stracił kontrolę nad pojazdem i wjechał w znaki drogowe na rondzie. Zatrzymany obywatel Gruzji nie posiadał prawa jazdy, a do tego można było wyczuć od niego woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że kierował pojazdem w stanie nietrzeźwości. Pobrano mu także krew do badań, aby sprawdzić, czy w jego organizmie były również obecne narkotyki.

    Zatrzymany mieszkaniec Gdańska trafił do policyjnego aresztu, gdzie przedstawiono mu zarzuty. Za niezatrzymanie się do kontroli może otrzymać do 5 lat pozbawienia wolności. Ponadto, odpowie też za prowadzenie pojazdu w stanie upojenia alkoholowego i spowodowanie kolizji.

  • w

    Zaatakowali znajomą i podpalili jej włosy, bo nie chcieli spłacić swojego długu (www.fakt.pl)

    Dwie młode kobiety z Lublina postanowiły rozprawić się ze swoją koleżanką, której były dłużne pieniądze. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, doprowadzając do przerażającego incydentu.

    Dramatyczne wydarzenia rozegrały się niedawno na osiedlu Nałkowskich w Lublinie. Aleksandra O. (28 l.), Agata Z. (26 l.) i Daniel N. (31 l.) zaprosili swoją znajomą do mieszkania, gdzie brutalnie ją zaatakowali, zmuszając pokrzywdzoną do rezygnacji z roszczeń finansowych.

    Do zdarzenia doszło około godziny 3:00 w nocy. Trójka sprawców postanowiła ukarać 28-latkę, która domagała się zwrotu 200 złotych długu. W związku z tym podejrzani postanowili zwabić ją do mieszkania, gdzie zaczęli jej grozić i stosować przemoc.

    Jak podaje nadkom. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, sprawcy pozbawili 28-latkę telefonu, a następnie podpalili jej włosy oraz kaptur od bluzy. Na szczęście ofiara szybko ugasiła płonące włosy i uniknęła poważnych obrażeń.

    Po całym zdarzeniu natychmiast zawiadomiła policję, która szybko aresztowała wszystkich podejrzanych. Postawieni przed obliczem prokuratury, Aleksandra O., Agata Z. i Daniel N. usłyszeli zarzuty w swojej sprawie. Jeżeli sąd wymierzy maksymalną karę, sprawcy mogą trafić do zakładu karnego na 15 lat.

  • w

    Wjechał ciężarówką na deptak w Zielonej Górze. Tłumaczył, że taką trasę wyznaczyła nawigacja (newslubuski.pl)

    Niecodzienny incydent miał miejsce w Zielonej Górze, gdzie kierowca ciężarówki nagle wjechał na deptak. Całe zajście zostało udokumentowane przez monitoring, a na miejsce wezwano stróżów prawa. Mężczyzna tłumaczył się, że taką drogę wyznaczyła dla niego nawigacja.

    Mieszkańcy Zielonej Góry byli bardzo zaskoczeni, gdy kierowca ciągnika siodłowego marki Mercedes z naczepą pojawił się na placu Powstańców Wielkopolskich. Następnie pojazd skręcił w ulicę Adama Mickiewicza i wjechał na starówkę. Wszystko zarejestrował operator miejskiego monitoringu, który natychmiast powiadomił policję.

    Do zadania przydzielono patrol z Wydziału Ruchu Drogowego. Okazało się, że kierowca zdecydował się na przejechanie przez deptak, aby ostatecznie opuścić starówkę, dojeżdżając do skrzyżowania ulicy Bohaterów Westerplatte i alei Wojska Polskiego.

    Jego przejażdżka po deptaku dokonała po drodze kilku zniszczeń, takich jak uszkodzenie latarni, znaku drogowego i roślinności. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Doświadczony kierowca był pewny, że nawigacja zawsze doprowadzi go do celu, wyznaczając odpowiednią trasę. W rozmowie z policją powiedział, że zaufał nawigacji, co sprawiło, że wtargnął ciężarówką na zielonogórski deptak (obszar przeznaczony wyłącznie dla pieszych i rowerzystów).

    Ostatecznie został zatrzymany przez policjantów z drogówki, którzy ukarali go mandatem w wysokości 1100 złotych i 8 punktami karnymi. Ponadto, będzie musiał pokryć koszty naprawy szkód, jakie spowodowała jego przejażdżka po deptaku.

  • w

    Sędzia przykleiła na książki niższe ceny, żeby uzyskać korzyść majątkową podczas zakupu (www.prawo.pl)

    Sąd Najwyższy w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej podjął decyzję o obniżeniu uposażenia sędzi w stanie spoczynku. Uposażenie zmniejszono o 20 proc. z powodu naruszenia godności urzędu. Jest to już drugi wyrok ws. tej samej sędzi, tym razem z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej – za wywołanie strat w hipermarkecie.

    Sędzia Wiesława B. została oskarżona o celowe obniżenie cen na okładkach trzech przewodników turystycznych, co spowodowało niekorzystne rozporządzenie mieniem sklepu. Sędzia zmieniła ceny na trzech przewodnikach turystycznych, płacąc 5 zł za każdy z nich, pomimo że oryginalna cena każdego z nich wynosiła 15 zł. Tym sposobem naraziła sklep na stratę 30 zł.

    Choć wydarzenie miało miejsce siedem lat temu, Sąd Najwyższy dopiero teraz podjął decyzję w sprawie odpowiedzialności dyscyplinarnej. Sprawą zajmowała się Izba Dyscyplinarna, a sędzia została na miesiąc zawieszona w czynnościach służbowych.

    W wyniku rozwiązania Izby Dyscyplinarnej w lipcu 2022 roku, wniosek o ukaranie przejęła nowo utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Sędzia Wiesława B. zdecydowała się dobrowolnie poddać karze, z racji czego nie zaistniała potrzeba przeprowadzenia rozprawy. Jej obrońca zaproponował obniżenie uposażenia o 20 proc. na rok.

    Sąd Najwyższy uznał porozumienie z prokuratorem za akceptowalne i obniżył uposażenie sędzi na 12 miesięcy. Decyzja ta została podjęta, biorąc pod uwagę wcześniejszy wyrok sądu powszechnego oraz fakt, że sędzia już od czterech lat jest emerytką. Zdaniem Sądu Najwyższego dobrowolne poddanie się karze było akceptowalne, a wymierzona kara była adekwatna.

  • w

    Matka bliźniąt zmarła po leku podanym przez pielęgniarkę. Poznański sąd wydał wyrok (gloswielkopolski.pl)

    Anna Kołcz, matka dwójki 8-miesięcznych bliźniąt, zmarła po tym, jak skorzystała z usług kliniki medycyny naturalnej w Poznaniu. Odpowiedzialność za śmierć kobiety poniosła pielęgniarka Lucyna P., która podała jej niewłaściwą dawkę leku. Rodzina zmarłej domagała się 1,8 mln złotych zadośćuczynienia zarówno od pielęgniarki, jak i kliniki. Sąd podjął decyzję w tej sprawie.

    Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że rodzina otrzyma łącznie 1,6 mln złotych zadośćuczynienia, które powędrują do męża i bliźniąt Anny Kołcz. Mąż Anny otrzymał 400 tys. złotych, a każde dziecko 600 tys. złotych. Ponadto, sąd przyznał również dla bliźniąt rentę miesięczną w wysokości 1000 zł, a do tego 18 tys. złotych renty za ostatnie dwa lata. Orzeczenie nie jest prawomocne.

    Pełnomocnik Macieja Kołcza, adwokat Krzysztof Szczepański, uznaje wyrok sądu za sprawiedliwy. Jego zdaniem sąd w pełni uwzględnił żądanie zadośćuczynienia dla małoletnich.

    Pełnomocnik Lucyny P. nie zamierza składać apelacji od wyroku, ponieważ uważa, że jest to bezskuteczne na podstawie uzasadnienia sądu. Aczkolwiek zaznaczył, że przyznane zadośćuczynienie przekracza możliwości finansowe Lucyny P.

    Anna Kołcz, cierpiąc na liczne dolegliwości zdrowotne, nie otrzymała precyzyjnej diagnozy. Kobieta trafiła do kliniki medycyny naturalnej w Poznaniu po wizycie u lekarza w Gdyni, który przepisał wlewy dożylne z witaminami i lekami. Po podaniu kroplówki przez pielęgniarkę Lucynę P., Anna Kołcz zmarła następnego dnia.

    Lucyna P. została skazana na 1,5 roku więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci Anny Kołcz.

  • w

    Nowe budynki mieszkalne powstaną w pobliżu Magnolia Park we Wrocławiu (investmap.pl)

    Jeden z czołowych deweloperów w Polsce, firma Develia S.A., planuje nową inwestycję w stolicy Dolnego Śląska. Projekt ten ma znaleźć się na wolnej działce w pobliżu centrum handlowego Magnolia Park.

    Dnia 29 grudnia 2023 r. inwestor otrzymał zielone światło na budowę dwóch wielorodzinnych budynków mieszkalnych z dwukondygnacyjnymi garażami podziemnymi. Lokalizacja inwestycji to ulica Legnicka 51a.

    Nowy kompleks mieszkaniowy nosi nazwę handlową „Legnicka Vita”. W ramach projektu Develia zapowiada 290 mieszkań z balkonami. Natomiast parter budynków będzie przeznaczony na lokale usługowe.

    Osiedle przy ul. Legnickiej 52a, blisko Magnolia Park, obejmie dwa wysokie budynki o 16 i 18 kondygnacjach naziemnych. Dla kierowców przewidziany jest garaż podziemny z platformami i tradycyjnymi miejscami postojowymi, a także kilkanaście miejsc naziemnych, w tym sześć dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami.

    Na terenie osiedla pojawią się także plac zabaw, elementy małej architektury i miejsca dla rowerów.

    Develia nabyła prawo własności nieruchomości przy ul. Legnickiej 5 maja 2023 r. Cena transakcji wyniosła 35 mln zł netto, co daje 43 mln zł brutto.

    Niemniej jednak pojawiają się pytania, czy miejsce pod wzniesienie tych budynków jest adekwatne. Warto zaznaczyć, że na tym obszarze panuje intensywny ruch samochodowy i często tworzą się korki, zwłaszcza przy wyjeździe z parkingu przed Magnolia Park.

  • w

    Jest decyzja posłów o utworzeniu Komisji Śledczej ds. Pegasusa (wiadomosci.wp.pl)

    Sejm jednogłośnie zatwierdził decyzję o utworzeniu Komisji Śledczej ds. Pegasusa. Głosowanie poparło 432 posłów, którzy byli obecni na sali. Nie odnotowano żadnych sprzeciwów ani wstrzymań. Planowana komisja będzie badać legalność, prawidłowość i celowość działań operacyjno-rozpoznawczych wykorzystujących system Pegasus.

    Decyzję o utworzeniu komisji poparło 432 posłów obecnych na sali. Nikt nie zagłosował przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. W głosowaniu nie uczestniczyło 25 posłów. Zakres działania komisji będzie obejmować okres od 16 listopada 2015 do 20 listopada 2023, skupiając się na analizie podejmowanych wówczas działań.

    Zadania Komisji Śledczej ds. Pegasusa obejmują ocenę legalności, prawidłowości i celowości czynności związanych z systemem Pegasus oraz podobnymi oprogramowaniami.

    Ponadto, komisja skupi się także na działaniach podejmowanych przez członków Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz organy ścigania, w tym szefa CBA Ernesta Bejdę.

    Poseł Lewicy Tomasz Trela skomentował decyzję o utworzeniu komisji, zwracając uwagę na to, że wszyscy będą zeznawać, a komisja wyciągnie z nich nawet te najdrobniejsze informacje. Jak twierdzi, ma zamiar przeprowadzić otwarte i szczegółowe dochodzenie.

    Pegasus to izraelskie oprogramowanie śledzące, zdolne do zdalnego szpiegowania poprzez smartfony lub komputery. Zakupiony przez polskie służby z Funduszu Sprawiedliwości, pierwotnie miał służyć pomocą ofiarom przestępstw. Jednak informacje potwierdzają, że system był używany do inwigilacji kluczowych postaci, jak senator KO Krzysztof Brejza czy lider AgroUnii Michał Kołodziejczak.

  • w

    Arcybiskup Jędraszewski nie pojawił się na pogrzebie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego (wydarzenia.interia.pl)

    Arcybiskup Marek Jędraszewski zdecydował się na pominięcie ceremonii pogrzebowej księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Zamiast tego, w tym samym czasie duchowny zaplanował spotkanie z przedstawicielami małopolskiego oddziału Solidarności.

    Msza pogrzebowa rozpoczęła się o godzinie 12:00 w kościele w Radwanowicach, a po jej zakończeniu ks. Isakowicza-Zaleskiego pochowano na cmentarzu w Rudawie. Przed pogrzebem wypowiedział się arcybiskup Jędraszewski, który oznajmił, że nie pojawi się na ostatnim pożegnaniu. Jak zaznaczył, preferuje selektywne uczestnictwo w takich uroczystościach, skupiając się głównie na pogrzebach księży związanych z kurią.

    W trakcie uroczystości pogrzebowych księdza Isakowicza-Zaleskiego, arcybiskup Jędraszewski uczestniczył w spotkaniu opłatkowym małopolskiego oddziału NSZZ Solidarność. Wydarzenie to odbyło się w domu kolejarza przy ul. św. Filipa w Krakowie.

    Na stronach kurii przez długi czas nie było żadnych informacji o tym, że ksiądz nie żyje, co wzbudziło spore kontrowersje. Ponadto, katolicki publicysta, Tomasz Terlikowski zwrócił też uwagę, że arcybiskup Jędraszewski nie wyraża żalu po stracie duchownego.

    Kuria zamieściła informację o śmierci dopiero po ponad dobie od śmierci.

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, urodzony 7 września 1956 roku w Krakowie, był aktywnym uczestnikiem opozycji antykomunistycznej w czasach PRL. Jako Ormianin katolickiego obrządku angażował się w działalność NSZZ „Solidarność” i pisał dla „Tygodnika Powszechnego”. Działał także na rzecz upamiętnienia ludobójstwa Polaków na Wołyniu.

  • w

    OMZRiK skierował do prokuratury doniesienie ws. Samuela Pereiry (www.salon24.pl)

    W prokuraturze pojawiło się doniesienie dotyczące Samuela Pereiry, które nadeszło z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł z OMZRiK przedstawili zarzuty wobec byłego wicedyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej oraz kierownika TVP Info.

    Na oficjalnym profilu Konrada Dulkowskiego z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych pojawiło się nagranie związane z Samuelem Pereirą. Ośrodek zgłosił podejrzenie popełnienia różnych przestępstw przez byłego pracownika TVP, takich jak naruszenie miru domowego instytucji, bezprawne legitymowanie i utrudnianie pracy dziennikarzom.

    Ponadto, doniesienie obejmuje też przywłaszczenie prywatnych kanałów TVP na platformach YouTube i Twitter.

    Rafał Gaweł, obecnie na uchodźstwie w Norwegii, wyjaśnił na nagraniu, że Pereirę zgłoszono do prokuratury z powodu utrudniania obowiązków dziennikarzom. Gaweł podkreślił, że wyłączenie kanału YouTube TVP Info przynosi spółce ogromne straty finansowe i narusza jej wizerunek.

    Dla przypomnienia; Od 20 grudnia Michał Adamczyk, wraz z grupą towarzyszących mu osób, w tym Samuelem Pereirą i Marcinem Tulickim, prawie cały swój czas spędził w siedzibie Telewizyjnej Agencji Informacyjnej przy placu Powstańców Warszawy.

    W trakcie konferencji prasowej przed siedzibą TAI, która odbyła się w sobotę, Michał Adamczyk wyraził wdzięczność widzom legalnej, prawdziwej i wolnej Telewizji Polskiej za wsparcie. Adamczyk podziękował za słowa otuchy, które nieprzerwanie napływają do nich od trzech tygodni.

  • w

    Po dobie poszukiwań znaleziono ciało Ewy Potok. Syn zmarłej oskarża policję o zaniedbanie (wiadomosci.wp.pl)

    Radosław Potok, syn zmarłej Ewy Potok, nie szczędził krytyki w kierunku Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Jego zdaniem mundurowi nie potrafią nawet namierzyć najnowszego smartfona, którym przed śmiercią posługiwała się jego matka. Po zgłoszeniu zaginięcia kobieta zmarła z wyziębienia, za co jej syn obwinia policję.

    Ciało Ewy Potok odnaleziono w sobotę w Kocmyrzowie pod Krakowem. Syn, Radosław Potok, zarzuca funkcjonariuszom liczne zaniedbania i błędy w działaniach. Ewa Potok przez cały czas miała włączony telefon, leżąc w śnieżnej zaspie ze złamaną nogą. Należy zaznaczyć, że poszkodowana spędziła tam prawie dobę, zanim zdołano namierzyć jej lokalizację.

    Ratownicy, strażacy i policjanci rozpoczęli poszukiwania o godzinie 18:00. Jednak pomimo aktywnego telefonu policja przez blisko 24 godziny nie potrafiła namierzyć miejsca pobytu wyziębionej kobiety. Syn twierdzi, że matka kontaktowała się z nim wielokrotnie, próbując przekazać informacje o swoim położeniu.

    Dodaje też, że odbył z matką kilkanaście rozmów, a policja nie mogła jej namierzyć. Tester, który miał namierzyć sygnał z telefonu, dotarł dopiero o godzinie 22:00, lecz całą akcję rozpoczęto o godzinie 18:00.

    Radosław Potok oskarża też policję o brak chęci do sprawdzania nagrań z monitoringu, które mogłyby przyspieszyć poszukiwania.

    Prokuratura poinformowała, że prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Ponadto zaznaczyła, że śmierć kobiety nastąpiła z powodu wyziębienia.

  • w

    Lotnisko w Pyrzowicach ustanowiło rekord w liczbie obsłużonych pasażerów (www.rmf24.pl)

    W 2023 roku lotnisko w Pyrzowicach osiągnęło rekordowy wynik, obsługując ponad 5,6 mln pasażerów. Należy zaznaczyć, że tym osiągnięciem lotnisko przekroczyło swój poprzedni rekord z 2019 roku, podwyższając poprzeczkę o 770 tys. podróżnych.

    Jak wynika z danych, Katowice Airport odnotowało wzrost liczby podróżnych, osiągając najlepszy wynik w historii. Rekordowy 2023 rok zanotował 5,61 mln obsłużonych pasażerów. Oznacza to, że liczba pasażerów wzrosła o 26,9 proc. w porównaniu z 2022 rokiem, a także o 15,8 proc. w stosunku do rekordu z 2019 roku.

    W ubiegłym roku linie lotnicze, takie jak Wizz Air, Ryanair, PLL LOT i Air Dolomiti, obsłużyły w ramach regularnego rozkładu lotów 2,95 mln pasażerów. Największym wzięciem cieszyły się połączenia do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii oraz Norwegii.

    Natomiast w sektorze lotów czarterowych odnotowano rekordowy wzrost – z obsługą 2,63 mln pasażerów w 2023 r. Jest to wzrost o 31,7 proc. w porównaniu do 2022 roku i o 31,3 proc. więcej niż w rekordowym 2019 roku. Najpopularniejszymi kierunkami lotów czarterowych były Turcja, Egipt, Grecja, Tunezja oraz Hiszpania.

    Jak poinformował prezydent Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, Artura Tomasik, ruch lotniczy przewyższył jego oczekiwania. W związku z tym zaznaczył, że kluczowym elementem jest budowa nowego terminalu pasażerskiego, który ma wesprzeć rosnący ruch pasażerski.

    Prognozy na 2024 rok zakładają obsłużenie ponad 6 mln podróżnych na katowickim lotnisku.

  • w

    Turystę porwała lawina w Tatrach Wysokich. Na akcję wyruszyło pięciu ratowników i pies lawinowy (zakopane.naszemiasto.pl)

    Dnia 15 stycznia wędrowiec, który penetrował tatrzańskie szlaki, miał bardzo wiele szczęścia. W pewnym momencie został porwany przez lawinę w Tatrach Wysokich, ale wyszedł z tego niebezpiecznego incydentu bez szwanku. W związku z pogarszającą się pogodą TOPR ogłosiło trzeci stopień zagrożenia lawinowego.

    Zgłoszenie o wypadku lawinowym w rejonie Rysów dotarło do TOPR w poniedziałek o godzinie 10.40. Ratownicy natychmiast zorganizowali akcję, podejrzewając, że przynajmniej jedna osoba mogła zostać zasypana. Śmigłowiec dostarczył na miejsce pięciu ratowników i psa lawinowego, aby podjąć szybką i sprawną akcję ratunkową.

    Po dotarciu okazało się, że jedna osoba rzeczywiście została porwana przez lawinę. Jednak nic takiego się nie stało, ponieważ udało jej się uniknąć zasypania. W rezultacie pomoc ratowników nie była potrzebna. Jednak dla pewności przeszukano obszar lawiniska w Wielkim Wołowym Żlebie za pomocą detektora, zestawu Recco oraz psa lawinowego. Akcja zakończyła się o godzinie 16:00.

    TOPR stanowczo odradza wychodzenie w wyższe partie gór, gdyż sytuacja lawinowa staje się wyjątkowo niebezpieczna. W wyniku opadów śniegu i silnego wiatru ogłoszono trzeci stopień zagrożenia lawinowego, nakazując ostrożność i rezygnację z eksploracji górskich obszarów.

    Komunikat lawinowy podkreśla, że pokrywa śnieżna na wielu stromych stokach jest słabo lub umiarkowanie związana. Nawet niewielkie obciążenie może spowodować wyzwolenie lawiny, zwłaszcza na stokach wskazanych w komunikacie lawinowym.

  • w

    Bartłomiej Obajtek nie zasiada już w radzie nadzorczej WFOŚ w Gdańsku (zielona.interia.pl)

    Według informacji przekazanych przez wiceministra Miłosza Motykę, Bartłomiej Obajtek nie zasiada już w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Gdańsku. Jest to kolejna utracona funkcja Obajtka. Wcześniej został odwołany ze stanowiska dyrektora regionalnego Lasów Państwowych.

    Wiceminister klimatu, Miłosz Motyka, potwierdził odwołanie Bartłomieja Obajtka z funkcji członka rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Informacje te zostały również zweryfikowane przez WFOŚiGW Gdańsk, gdzie nazwisko Bartłomieja Obajtka nie występuje już w sekcji poświęconej członkom rady nadzorczej.

    Urszula Pakulska, rzeczniczka WFOŚiGW w Gdańsku, udzieliła komentarza w tej sprawie. Zaznaczyła, że WFOŚiGW otrzymał informację od ministra klimatu i środowiska o zmianach w składzie rady nadzorczej. Na miejsce Bartłomieja Obajtka został powołany Maciej Lorek, reprezentujący organizacje pozarządowe.

    W poniedziałek media poinformowały, że brat Daniela Obajtka stracił stanowisko dyrektora regionalnego Lasów Państwowych, które zajmował od 2018 roku. Zmiany te mogą być związane z powołaniem nowego dyrektora generalnego Lasów Państwowych, Witolda Kossa.

    Głośność wokół Bartłomieja Obajtka wzrosła z powodu jego służbowego mieszkania w Gdyni. Warto zaznaczyć, że trzypokojowe lokum, położone w atrakcyjnej okolicy, miało przejść na własność zwolnionego dyrektora regionalnego. Pomimo że wartość mieszkania szacowana jest na około 700 tysięcy złotych, Obajtek miał nabyć ten lokal za jedyne 35 tysięcy złotych.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.