Tuż przed zaćmieniem Słońca w Tatrach doszło do nielegalnego lotu paralotniarza. Mężczyzna wystartował z rejonu Beskidu, mimo że na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje zakaz uprawiania paralotniarstwa i poruszania się poza wyznaczonymi szlakami. Co więcej, pod skrzydłem znajdowały się aż trzy osoby – pilot oraz dwoje pasażerów, w tym dziecko.
Tatrzański Park Narodowy podkreśla, że takie zachowanie może negatywnie wpływać na dzikie zwierzęta. Przelatujące nad ich głowami duże skrzydło może przypominać drapieżnika i powodować stres, płosząc takie gatunki jak kozice. Sam start poza szlakiem oznacza również wejście na obszar, na którym obowiązują dodatkowe ograniczenia dotyczące ochrony przyrody.
Na tym jednak nie kończą się problemy pilota. Z nagrań wynika, że pod paralotnią znajdowały się jednocześnie trzy osoby, podczas gdy w przypadku lotu tandemowego pod skrzydłem mogą znajdować się maksymalnie dwie osoby. Oznacza to kolejne poważne naruszenie przepisów dotyczących wykonywania tego typu lotów, zwłaszcza że jednym z pasażerów było małe dziecko.
Sprawą może zainteresować się tzw. Cyber Ranger, czyli zespół Tatrzańskiego Parku Narodowego zajmujący się wyszukiwaniem w internecie materiałów dokumentujących łamanie przepisów na terenie Parku. Jeżeli uda się ustalić tożsamość paralotniarza, może on zostać pociągnięty do odpowiedzialności za naruszenie przepisów dotyczących ochrony przyrody i zasad wykonywania lotów. Mężczyźnie mogą grozić również kary finansowe.



To samo było w niedzielę na Czerwonych. Z tym że jedna osoba