Marek Grądzki, właściciel marki „Sery Grądzkie” i renomowany serowar z Wielkopolski, opowiedział o swoim doświadczeniu, jakie spotkało go na targach Gruene Woche w Berlinie. Jak twierdzi serowar, po raz pierwszy poczuł się jak obywatel drugiej kategorii.
Informacje o zdarzeniu opublikował profil „Linie w Ogniu” na Facebooku, gdzie można obejrzeć wywiad z Markiem Grądzkim. Słynny producent serów był bardzo zaskoczony, gdy berlińskie służby weterynaryjne niespodziewanie zamknęły jego stoisko na targach.
Należy zaznaczyć, że Grądzki miał przy sobie zaświadczenie od polskiego weterynarza, przetłumaczone na język niemiecki. Jednak służby uznały, że nie jest ono wystarczające. W związku z tym sery zarekwirowano i przeznaczono do utylizacji.
Grądzki podkreśla, że wcześniej takie zaświadczenia zawsze były honorowane. Doskonale się w tym orientuje, ponieważ uczestniczy w berlińskich targach od bardzo dawna. A ta sytuacja – jak uważa Grądzki – sprawiła, że poczuł się jak obywatel drugiej kategorii, zwłaszcza że wcześniej był chwalony jako polski producent w wywiadzie dla Deutsche Welle.
Dziwi tutaj fakt, że zaświadczenie od polskiego weterynarza nie zostało uznane w Unii Europejskiej.
Na targach w Berlinie producenci z całego świata prezentują żywność, produkty organiczne, zaopatrzenie dla rolnictwa, sprzęt kuchenny, a także ofertę związaną z rozwojem obszarów wiejskich.
Ten wpis został utworzony i przesłany przez jednego z użytkowników Spotted.pl, przy użyciu naszego prostego i szybkiego kreatora #spotów. Stwórz swój wpis!
Kacze rządy całkowicie obniżyły wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej. Żaden dokument często nawet wyroki sądu nie są brane pod uwagę przez demontaż wieloletniego systemu demokracji. Mina lata zanim znowu uda się to wszystko odbudować.
Marek Markowski ale Tuskowy rząd napewno podwyższy standardy ???no proszę Cię ???
Tadeusz Tadeusz od czasu wejścia do UE czyli 2004 roku nie było takiego zamętu prawnego, nikt nie musi podwyższać standardow, wystarczy wrócić do 2015 i to pielęgnować…nie psuje się czegoś co dobrze funkcjonowało a do tego właśnie doprowadzono przez 8 lat
Marcin Chruscielewski dlatego trzeba często kupować importowana, zdrowszą i tańsza żywność z głową.
No przecież po co nam polskie sery jak są niemieckie….czego nie rozumiesz…
To dopiero początek . Niemcy tez są członkiem eurokołchozu ale jak niewielu wie to oni są szefem . Oni wyznaczają co można a czego nie . A nam Polakom za wiele nie można . A będzie jeszcze gorzej . Podziękujcie wyborcom
Artur Goldmask delulu
Wywalili kogos kto ma dobry towar, jakość niemieckich serów skierowanych do szarych zjadaczy chleba w połowie to chemiczna gąbka – glut, lepiej ruszyć temat dalej, przy czym promować to co najlepsze z Polski.
Czyżby stanowił zbyt skuteczną konkurencję ?
Pożyczkę udzielam w 10 minut
Kiedyś była PN (polska norma). Już nie obowiązujące bo UE ma inne zdanie