Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w poniedziałkowy wieczór na wrocławskim osiedlu Gądów. W ciągu zaledwie godziny, między 22.30 a 23.30, ogień pojawił się w trzech miejscach: przy ulicach Drzewieckiego, Horbaczewskiego i Lotniczej. Spłonęły m.in. kontenery i tuje, a przy ulicy Horbaczewskiego nadpalony został również samochód. Policja prowadzi czynności w celu wyjaśnienia przyczyny pożarów.
Mieszkańcy podejrzewają, że mogło dojść do celowych podpaleń. Według ich relacji w okolicy widziano mężczyznę, który miał rozrzucać coś na swojej drodze. Nikt jednak nie próbował go zatrzymać, ponieważ w tamtej chwili najważniejsze było opanowanie ognia. Świadkowie skupili się na ratowaniu dobytku i gaszeniu płomieni.
W akcję gaśniczą zaangażowali się mieszkańcy, którzy szukali pomocy u przejeżdżających kierowców. Agnieszka Wiśniewska ze spółdzielni mieszkaniowej Piast opowiedziała „Gazecie Wrocławskiej”, że sama zatrzymała autobus, aby zdobyć gaśnice. Później kierowcy zaczęli zatrzymywać się z własnej inicjatywy. Ponadto, ludzie przynosili wodę z pobliskiego sklepu Żabka, wykorzystując wiadra i pięciolitrowe butelki.
Sprawą zajęli się funkcjonariusze z komisariatu Wrocław-Fabryczna. Policjanci zbierają informacje i sprawdzają, co doprowadziło do pojawienia się ognia w trzech lokalizacjach. Na razie nie przesądzono, czy pożary były wynikiem podpalenia.


