Do dramatycznych wydarzeń doszło przy ul. Łączyńskiego w Szczawnie-Zdroju. 42-letni mężczyzna, który miał być silnie pobudzony i agresywny, został zatrzymany przez policję. Podczas interwencji funkcjonariusze użyli tasera. Po obezwładnieniu 42-latek trafił do karetki, gdzie doszło u niego do zatrzymania krążenia. Pomimo 50-minutowej reanimacji mężczyzny nie udało się uratować.
Do pierwszej interwencji doszło w miniony weekend. Policjanci zjawili się w mieszkaniu, gdzie 42-latek miał nóż i groził, że popełni samobójstwo. Był agresywny i pobudzony. W efekcie został przewieziony do szpitala. 6 października wypisał się z placówki na własne żądanie. Tego samego dnia ponownie był agresywny i znajdował się pod wpływem środków psychoaktywnych lub alkoholu. W mieszkaniu próbował wbić sobie nóż w szyję. Doprowadziło to do kolejnej interwencji. Na miejsce wezwano policję i zespół ratownictwa medycznego.
Mundurowi potraktowali 42-latka paralizatorem. A następnie mężczyzna trafił do karetki, gdzie zatrzymało się u niego krążenie. Po 50-minutowej reanimacji zmarł.
Z kolei według relacji Zbigniewa Stonogi mężczyzna miał nie posiadać przy sobie noża, lecz ośmiocentymetrowy pilnik i pudełko ze śrubokrętami zegarmistrzowskimi. Stonoga twierdzi, że policjanci po wyłamaniu drzwi obezwładnili mężczyznę, skuli go kajdankami z rękami z tyłu, a następnie użyli tasera. A wszystkiemu miał przyglądać się jego ojciec, który porusza się na wózku po amputacji nogi. Te informacje wymagają jednak wyjaśnienia przez śledczych.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu, która wszczęła postępowanie i zabezpieczyła ciało 42-latka. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która ma pomóc ustalić dokładną przyczynę jego śmierci. Kluczowe będzie również wyjaśnienie przebiegu policyjnej interwencji i okoliczności użycia paralizatora. Na razie wałbrzyska policja nie przedstawiła jeszcze oficjalnego stanowiska w tej sprawie.


