Komisja Europejska zabrała głos w sprawie koni wykorzystywanych do przewożenia turystów w kierunku Morskiego Oka. Bruksela nie zamierza rozstrzygać, czy zwierzęta powinny nadal wykonywać taką pracę, ponieważ kwestia ta pozostaje w gestii polskich władz. Jednocześnie KE przypomina, że konie muszą być chronione przed cierpieniem, a warunki ich pracy nie mogą zagrażać ich zdrowiu ani dobrostanowi.
Sprawa stała się szczególnie głośna w związku z protestami przeciwników transportu konnego. W ubiegłym miesiącu osoby skupione wokół Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt blokowały drogę prowadzącą w stronę Morskiego Oka, co doprowadziło do interwencji policji.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnčířová wyjaśniła, że obecnie unijne przepisy nie regulują bezpośrednio wykorzystywania koni jako zwierząt pracujących, w tym do ciągnięcia powozów turystycznych.
Oznacza to, że oceną warunków, w jakich pracują konie, muszą zajmować się odpowiednie polskie instytucje na podstawie krajowych przepisów. KE podkreśla jednocześnie, że unijne traktaty zobowiązują państwa członkowskie do uwzględniania dobrostanu zwierząt jako istot zdolnych do odczuwania. Sam art. 13 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej nie określa jednak szczegółowych zasad dotyczących pracy koni ani nie daje Komisji prawa do kontrolowania każdej działalności wykorzystującej zwierzęta.
Komisja Europejska nie zajęła więc stanowiska w kwestii tego, czy konie powinny wozić turystów do Morskiego Oka. Zaznaczyła jednak, że państwa UE powinny zapewniać wysoki poziom ochrony zwierząt wykorzystywanych do pracy i reagować w sytuacjach, gdy ich zdrowie lub dobrostan są zagrożone.
Tymczasem od 3 września zmieniają się zasady transportu na trasie – konie mają docierać jedynie do Wodogrzmotów Mickiewicza, a długość przejazdu zostanie skrócona z około 6,9 do 2,9 kilometra. Dalszą część trasy mają stopniowo obsługiwać busy elektryczne.
fot. Konie Morskie Oko / Facebook



Jeden komentarz