Budowa metra w Krakowie może rozpocząć się znacznie później, niż dotychczas zakładano. Pełniący obowiązki prezydenta miasta Stanisław Kracik ocenił, że realnym terminem rozpoczęcia inwestycji są lata 2040–2045. To oznacza, że wcześniejsze zapowiedzi mówiące o starcie prac około 2030 roku mogą okazać się nierealne.
Kracik tłumaczył, że tak duże inwestycje wymagają wielu lat przygotowań i uzyskania niezbędnych decyzji administracyjnych. Jako przykład podał budowę trasy pychowicko-zwierzynieckiej, której procedury środowiskowe trwają już od sześciu lat. Jego zdaniem przygotowanie inwestycji tak skomplikowanej jak metro będzie jeszcze bardziej czasochłonne.
Pytany o wcześniejsze deklaracje władz miasta, przyznał, że termin 2030 roku wynikał z dużego optymizmu i wiary w sprawną realizację projektu. Podkreślił jednak, że nie była to świadoma próba wprowadzania mieszkańców w błąd. Jak zaznaczył, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej wymagająca.
Przedstawiciele magistratu poinformowali jednocześnie, że trwają przygotowania do kolejnego etapu inwestycji. W najbliższym czasie ma zostać ogłoszony przetarg na prace koncepcyjne i przedprojektowe dotyczące pierwszej linii metra. Konieczne będzie również uzyskanie nowej decyzji środowiskowej, ponieważ wcześniejsza dotyczyła innej koncepcji, czyli premetra.
Według planów Kraków docelowo ma zyskać dwie linie metra o łącznej długości około 29 kilometrów i 29 stacjach. Trasy mają połączyć Nową Hutę z Opatkowicami i Kurdwanowem, przebiegając przez centrum miasta. Szacowany koszt całej inwestycji wynosi od 13 do 15 miliardów złotych.



W krk nue będzie metra
Nikt nie wbił łopaty a juz wydano
762 600 zł poszło w 2015 roku na pierwsze “Studium rozwoju systemu transportu”.
9,47 miliona złotych kosztowało podpisane w 2018 roku “Studium wykonalności” (tutaj na szczęście połowę dorzuciła Unia Europejska).
Metro dalej niż neurolog na NFZ