w

Konflikt o Morskie Oko eskaluje. Starosta zawiadomił prokuraturę, aktywiści z zarzutami (wideo)

Konflikt wokół konnego transportu do Morskiego Oka wchodzi w kolejną fazę. Aktywiści zajmujący się ochroną zwierząt usłyszeli od kilku do kilkunastu zarzutów w związku z manifestacją przeprowadzoną 8 sierpnia na drodze prowadzącej do Morskiego Oka. Protestujący blokowali wówczas trasę i wchodzili przed nadjeżdżające pojazdy. Sprawą zajmie się teraz sąd.

Na tym jednak problemy aktywistów się nie kończą, ponieważ podczas kolejnego protestu policja ponownie interweniowała i siłą usuwała demonstrantów z drogi. Obrońcy praw zwierząt zapowiadają pozwy o wielomilionowe odszkodowania, twierdząc, że działania funkcjonariuszy były brutalne i nieuprawnione.

Z kolei starosta tatrzański Andrzej Skupień zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przez aktywistów kolejnych przestępstw, wskazując na znieważenie funkcjonariuszy publicznych, wymuszanie korzystnej decyzji administracyjnej oraz mowę nienawiści wobec górali.

Równolegle policja prowadzi postępowanie dotyczące pożaru samochodu należącego do aktywistów z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Funkcjonariusze z Zakopanego czekają na opinię biegłego, która ma pomóc ustalić, czy pojazd został podpalony.

Spór o transport konny na drodze do Morskiego Oka trwa od lat, a organizacje prozwierzęce domagają się całkowitej likwidacji przewozów z udziałem koni. Ich zdaniem zwierzęta są przeciążane i nadmiernie przemęczane, podczas gdy druga strona konfliktu broni obecnego rozwiązania.

Od 1 września ma rozpocząć się pilotaż nowej organizacji transportu, w ramach którego trasa przejazdów konnych zostanie skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza, a równolegle na trasie będzie funkcjonował transport elektryczny.

No Title

No Description

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Nestor

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

„Wielki Bu” przed sądem za udział w gangu i hurtowy handel narkotykami. W tle zdjęcie z Nawrockim

Pijany 24-latek wbiegł na boisko po meczu Ekstraklasy. Dwa dni później usłyszał wyrok