Więcej wpisów

  • w

    Mateusz Jaśko groził dziennikarzowi, zmuszając go do ukrywania się wraz z rodziną. Sąd wydał wyrok (lovekrakow.pl)

    Sąd skazał Mateusza Jaśko, aktywistę miejskiego, za groźby skierowane wobec dziennikarza TVN, Michała Fuji. Jaśko próbował zastraszyć i przekupić reportera, grożąc, że użyje przemocy fizycznej. Obrona oskarżonego opierała się na twierdzeniu, że cała sytuacja była ustawiona w celach reportażu. Sąd jednak odrzucił te wyjaśnienia z uwagi na zawarte w nich sprzeczności.

    W toku prac nad reportażem o giełdzie kryptowalut dziennikarz Michał Fuja natrafił na Mateusza Jaśko, który najpierw zamierzał zniechęcić go do tematu. A gdy to nie pomogło, próbował zastraszyć i przekupić mężczyznę, aby ten zrezygnował z tworzenia reportażu. W pewnym momencie oferowana suma dobiła nawet do miliona złotych. A później Jaśko zaczął stosować groźby, twierdząc, że za taką kwotę można wynająć kogoś do „połamania dziennikarza”.

    Jaśko próbował przekonać sąd, że cała sytuacja była tylko inscenizacją, dodając, że jego życie „opiera się na fantazji”. Sąd odrzucił te wyjaśnienia, ponieważ miały w sobie niejedną sprzeczność. W efekcie uznano, że groźby wywołały uzasadnione obawy u dziennikarza, które zmusiły go do ukrywania się wraz ze swoją rodziną i przydzielenia ochrony. Mateusz Jaśko został skazany na grzywnę w wysokości 20 tysięcy złotych.

    Po ogłoszeniu wyroku Jaśko zapowiedział apelację, uważając wyrok za niesprawiedliwy, ponieważ jest niewinny. Podobne zamiary ma Michał Fuja, który również chce złożyć apelację, ale dlatego, że nie zgadza się z tak łagodnym wyrokiem.

  • w

    Ukryta kamera w jaskinie na Jurze zarejestrowała wiele skandalicznych sytuacji (katowice.naszemiasto.pl)

    W rezerwacie przyrody na Śląsku ukryta kamera zarejestrowała liczne osoby w jaskini na Jurze, gdzie obowiązuje całoroczny zakaz wstępu. W ciągu zaledwie trzech miesięcy kamera uchwyciła ponad 200 turystów, grotołazów i rodzin z dziećmi. Wszystkie z tych osób weszły do wnętrza jaskini, nie bacząc na wyraźne ostrzeżenia. Aczkolwiek to nie wszystko.

    Oprócz naruszeń zakazu wstępu do jaskini, władze rezerwatu odnotowały też palenie ognisk i nielegalne eskapady grotołazów. Fotopułapka ujawniła wiele niepokojących sytuacji, rejestrując nawet 20 osób w jednym dniu. Żaden z tych nieproszonych gości nie posiadał stosownych zezwoleń.

    Prawda jest taka, że łamanie zakazów obowiązujących na terenie rezerwatów grozi karą w postaci grzywny, a nawet pobytu w areszcie. A to dlatego, że takie incydenty już niejednokrotnie zdarzały się w przeszłości. Warto zaznaczyć, że kampania edukacyjna #ChronimyRezerwaty wielokrotnie informowała o zakazach na obszarach jaskiń.

    Zakaz wstępu do jaskini na Jurze został wprowadzony w życie również z powodu ochrony populacji nietoperzy, które wybierają tego typu miejsca na hibernację w okresie zimowym. Z kolei wchodzenie do jaskiń i zakłócanie bytu nietoperzy zagraża tym chronionym ssakom, narażając je na utratę energii koniecznej do przetrwania.

  • w

    Polacy i Słowacy policzyli kozice w Tatrach. Zanotowano 25% spadek populacji (www.rmf24.pl)

    Podczas jesiennego spisu tatrzańskich kozic zagrożonych wyginięciem odnotowano 926 osobników. Jest to około 25% mniej w porównaniu z rokiem poprzednim. W sumie doliczono się 267 kozic po stronie polskiej i 660 po stronie słowackiej. Uzyskane liczby wskazują na zmiany w populacji tych zwierząt.

    Jarosław Rabiasz z Tatrzańskiego Parku Narodowego zauważa spadkową tendencję liczby młodych kozic, które stanowią jedynie 4,3% ogółu. I pomimo że nie jest to jeszcze sytuacja alarmowa, istnieje konieczność monitorowania tego gatunku, ponieważ od 2018 roku przyrodnicy obserwują jego delikatny spadek. Na szczęście główna populacja kozic pozostaje stabilna.

    Zachowanie dzikich zwierząt odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu liczby kozic. Ponadto, istotne znaczenie mają również długie, śnieżne zimy i postawa turystów na szlakach. Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego przypominają o zakazie płoszenia, dokarmiania i zbliżania się do kozic. Zakazane jest także używanie fajerwerków, bo mogą mieć negatywny wpływ na populację.

    Koordynowane liczenie kozic w Tatrach, przeprowadzone 7 listopada, to efekt wspólnej akcji polsko-słowackiej. Obserwacje, które odbywają się dwukrotnie w roku – wiosną i jesienią, mają na celu monitorowanie przyrostu młodych osobników i stanu ogólnej populacji. W ubiegłorocznym spisie jesiennym zarejestrowano 1222 kozice.

  • w

    Marynarka Wojenna RP bierze udział w manewrach "Freezing Winds 23" w Finlandii (dziennikbaltycki.pl)

    Właśnie rozpoczęły się Freezing Winds 23 – są to pierwsze międzynarodowe ćwiczenia zorganizowane przez Finlandię od czasu przystąpienia do NATO. Gospodarzem manewrów jest fińskie miasto Turku. Warto dodać, że znaczącą część floty podczas ćwiczeń stanowią sojusznicze siły przeciwminowe SNMCMG1 pod dowództwem PKW Czernicki.

    Ćwiczenia pod nazwą Freezing Winds 23 są pierwszą inicjatywą międzynarodową Finlandii jako członka NATO. W manewrach, które przeprowadzane są w Turku, ważną rolę odgrywają sojusznicze siły przeciwminowe SNMCMG1 pod dowództwem PKW Czernicki. Przez następne dwa tygodnie okręty będą aktywnie uczestniczyć w operacjach morskich z udziałem ponad 4000 osób.

    Polski Kontyngent Wojskowy w ramach Stałego Zespołu Sił Przeciwminowych NATO Grupa 1 jest kluczowym elementem morskim Sojuszu. SNMCMG1, jako jeden z czterech Zespołów Okrętowych, prowadzi operacje oraz uczestniczy w ćwiczeniach na obszarze Morza Bałtyckiego, Morza Północnego, Morza Norweskiego oraz wschodniej części Oceanu Atlantyckiego. Celem jest utrzymanie gotowości do reagowania w sytuacjach kryzysowych, wspieranie obrony kolektywnej NATO oraz doskonalenie współpracy morskich sił okrętowych.

    Od 6 lipca polska marynarka przewodzi jednym z czterech stałych zespołów okrętów NATO o nazwie „Tarcza Przeciwminowa”. Jednostki operują na północnych wodach Europy. Misja potrwa przez pół roku i obejmuje Sztab PKW, załogi okrętów liczące do 140 osób, a także personel wyposażony w okręt dowodzenia siłami obrony przeciwminowej na ORP „Kontradmirał X. Czernicki” oraz dwa trałowce ORP „Hańcza” i ORP „Drużno”.

  • w

    Kierowca autobusów elektrycznych wskazuje na ich wady i naiwność spółki transportowej w Gdańsku (www.trojmiasto.pl)

    Pan Mirek, kierowca autobusu elektrycznego w Niemczech, opisał swoje obawy związane z trudnościami, jakie elektryczne autobusy napotykają podczas zimy. Obawia się, że ich zasięg znacznie spada w warunkach zimowych, co prowadzi do konieczności większej liczby pojazdów i większego zanieczyszczenia środowiska.

    Kierowca wskazał na naiwność spółki transportowej w Gdańsku, która nie uwzględnia realnych warunków użytkowania pojazdów elektrycznych. Zauważa, że deklarowane zasięgi często nie pokrywają się z rzeczywistością, a testy przeprowadzane są w warunkach optymalnych, jakie nie odzwierciedlają codziennych wyzwań.

    Pan Mirek opisuje też, jak zmiana na elektryczne pojazdy wpływa na długość codziennych zadań kierowców w Niemczech, gdzie również stosuje się takie autobusy. Twierdzi, że zasięg elektrycznych autobusów określa długość ich zadań, co prowadzi do podziału trasy na dwie części i konieczności zmiany pojazdu w trakcie dnia.

    Ponadto podkreśla, że zmiany te są niezauważalne dla pasażerów, ale za to wpływają na plany pracy kierowców. Kwestionuje również efektywność ogrzewania w elektrycznych autobusach w porównaniu do tych z napędem spalinowym, zauważając, że zużycie energii elektrycznej znacząco wpływa na zasięg pojazdów.

    Pan Mirek zwraca uwagę na problemy, jakie mogą wyniknąć ze spadku temperatur w zimie, które dodatkowo obniżają zasięg elektrycznych autobusów. Przestrzega również, że wraz z upływem lat kondycja baterii będzie się pogarszać. A to będzie skutkować jeszcze większą koniecznością produkcji większej liczby pojazdów, jednocześnie powodując zwiększone zanieczyszczenie środowiska.

  • w

    Miał dwa promile i przyjechał autem na posterunek, żeby stawić się na dozór (www.lublin112.pl)

    42-letni mężczyzna, który na co dzień mieszka w gminie Baranów, pojawił się na posterunku Policji w Puławach, aby stawić się na dozór. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przyjechał pod posterunek, mając 2 promile alkoholu we krwi. Policja zabrała mu prawo jazdy, a do tego czeka go teraz wizyta w sądzie, która może skończyć się pięcioletnim pobytem w zakładzie karnym i wysoką grzywną.

    W niedzielny poranek w Kurowie 42-letni mieszkaniec gminy Baranów postanowił stawić się na dozór policyjny, udając się na posterunek Policji w Puławach. Funkcjonariusze policji widzieli przez okno, jak mężczyzna wjeżdża na parking samochodem, a następnie udaje się w kierunku posterunku. Po drodze mężczyzna lekko się zataczał i szedł chwiejnym krokiem.

    Kiedy tylko dotarł do budynku, policjanci podjęli działania mające na celu sprawdzenie poziomu trzeźwości 42-latka. Okazało się, że mieszkaniec gminy Baranów nie tylko szedł chwiejnym krokiem, ale również z trudnością wypowiadał słowa. Mężczyzna powiedział mundurowym, że przyszedł zgłosić się w ramach dozoru policyjnego, jaki został na niego nałożony. Alkomat wykazał 2 promile alkoholu.

    Jak podaje kom. Ewa Rejn-Kozak z puławskiej Policji, funkcjonariusze odebrali mężczyźnie prawo jazdy i zabronili mu dalszej jazdy samochodem. Ponadto, za swoje działania odpowie teraz przed sądem. Grozi mu kara do 5 lat więzienia, a także zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej 3 lata i wysoka grzywna.

  • w

    Po ponad pięciu latach policja zawiesza śledztwo w sprawie pobitej kobiety, która straciła wzrok w klubie X-Demon (www.se.pl)

    Historia kobiety dotkniętej brutalnym atakiem w klubie X-Demon w Zielonej Górze pozostaje nierozwiązana przez ponad pięć lat. Przypomnijmy, że podczas zdarzenia poszkodowana straciła wzrok w jednym oku, gdy nieznany mężczyzna brutalnie uderzył ją w twarz. Cios doprowadził do poważnego uszkodzenia gałki ocznej. Nie znaleziono również kobiety o czarnych włosach, która po wszystkim przepraszała poszkodowaną za całą sytuację.

    Po upływie pięciu lat od tego okrutnego aktu przemocy, sprawcy ataku nadal nie ujęto. Przestępstwo miało miejsce 4 sierpnia 2018 roku, w godzinach nocnych, w klubie X-Demon w Zielonej Górze. Nieznany napastnik zaatakował kobietę w sposób, który doprowadził do poważnych obrażeń gałki ocznej, a w konsekwencji do trwałej utraty wzroku.

    Policja i prokuratura prowadziły śledztwo w tej sprawie, ale w efekcie nie udało się ustalić tożsamości osób odpowiedzialnych za to zdarzenie. Śledczy poszukiwali nie tylko sprawcy ataku, lecz także młodej kobiety o czarnych włosach, w wieku około 20-25 lat. Podobno usiadła obok poszkodowanej po incydencie, aby ją przeprosić za ten akt agresji.

    Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, apeluje o pomoc w tej sprawie. Pomimo że śledztwo zostało zawieszone z powodu braku identyfikacji sprawcy, jeśli ktoś posiada nowe informacje związane z tym zdarzeniem, nadal może skontaktować się z Komendą Miejską Policji w Zielonej Górze.

  • w

    Zderzenie osobówek z udziałem sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia mówi, że był trzeźwy (gs24.pl)

    Dnia 20 listopada w godzinach porannych doszło do kolizji dwóch mercedesów na terenie stolicy. Jeden z samochodów prowadził sędzia Trybunału Konstytucyjnego, Bartłomiej Sochański. Podczas udzielania wywiadu dziennikarzom, sędzia zapewnił, że nie spożywał alkoholu.

    Do sytuacji doszło w poniedziałek rano przy ul. Szucha w Warszawie, gdzie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, Bartłomiej Sochański, zderzył się swoim mercedesem z innym mercedesem. Bezpośrednio po zdarzeniu sędzia Sochański został poddany kontroli trzeźwości, która nie wykazała obecności alkoholu w wydychanym powietrzu. Jednakże policjanci chcieli przeprowadzić też profesjonalne badanie alkomatem, ale sędzia odmówił.

    Jak zaznaczył sędzia Sochański, w momencie zdarzenia był absolutnie trzeźwy. Z tego też względu konsekwentnie odmówił dodatkowego testu, powołując się na swoje prawa.

    Trybunał Konstytucyjny wydał komunikat dotyczący incydentu, podkreślając, że zgodnie z przepisami sędzia odpowie za wykroczenia wyłącznie dyscyplinarnie. Dodatkowo stwierdzono, że po zdarzeniu sędzia Sochański dobrowolnie poddał się badaniu alkomatem, które nie wykazało śladu alkoholu w organizmie.

  • w

    NIK powiadomiła prokuraturę w sprawie prezydenta Jaśkowiaka. Poznań mógł stracić nawet kilka milionów złotych (epoznan.pl)

    Najważniejszym wynikiem zakończonej w maju kontroli NIK było zawiadomienie do prokuratury dotyczące zarządzania przez prezydenta Jaśkowiaka. Działania prezydenta Poznania, które miały związek z reklamami, mogły zakończyć się stratą kilku milionów złotych dla miasta.

    Przeprowadzona kontrola, poparta wnioskiem Tomasza Hejny z „Gemeli poznańskiej”, ujawniła, że działania prezydenta w kwestii uregulowania przestrzeni publicznej z nośnikami reklamowymi okazały się niewystarczające. Raport NIK z maja br. wskazywał na niedostateczne działania miasta w kwestii zarabiania należnych środków finansowych z reklam.

    Według NIK monopol na zarządzanie nośnikami reklamowymi w mieście przejęły Międzynarodowe Targi Poznańskie, po przekazaniu im zarządzania wiatami przystankowymi i słupami ogłoszeniowymi. NIK oznajmiła, że to działanie prezydenta przekroczyło zakres upoważnienia zawartego w uchwale Rady Miasta.

    Ponadto, raport NIK wskazał także na brak kontroli nad reklamami umieszczanymi na innych terenach miejskich oraz na zaniedbanie Miejskiego Konserwatora Zabytków w reagowaniu na nielegalne reklamy na zabytkach. Tomasz Hejna powiedział, że sprawa została już zgłoszona do prokuratury.

    Jacek Jaśkowiak odpowiedział, że nie odczuwa strachu, ponieważ najpoważniejsze zarzuty zostały już odrzucone. Natomiast decyzje wobec miasta, Targów Poznańskich i ZDM uległy zmianie z negatywnych na opisowe, co stanowi ogromną różnicę.

  • w

    Michał Jaros i PO opuszczają klub Jacka Sutryka. Prezydent Wrocławia traci znaczną część poparcia (www.salon24.pl)

    We Wrocławiu Platforma Obywatelska pod wodzą Michała Jarosa postanowiła opuścić klub prezydenta Jacka Sutryka. Zamiast tego, stworzyła własny, rezygnując z dalszego popierania jego działań w radzie miejskiej.

    Niezwykłość sytuacji polega na tym, że do piątku PO nie miała własnego klubu w radzie, mimo że miała największą reprezentację. Radni zrzeszeni byli w klubie Jacka Sutryka, obejmującym także członków innych ugrupowań, takich jak Prawo i Sprawiedliwość czy Lewica. A teraz PO ma już samodzielny klub, co oznacza, że Sutryk utracił większość poparcia.

    Decyzję podjęto ze względu na pogarszającą się popularność Sutryka. Duża część mieszkańców Wrocławia wyraźnie jest zmęczona jego prezydenturą, co widać po negatywnych komentarzach pod jego wpisami na X. Lider PO na Dolnym Śląsku, Michał Jaros, jest świadomy tej sytuacji i krytycznego nastawienia Sutryka do obecnej władzy. Co więcej, w ostatnim czasie PO zyskuje na sile w regionie, co przekłada się na około 40 procent poparcia wyborczego. Może to mieć znaczenie w przyszłych wyborach.

    Jacek Sutryk ma problemy nie tylko z poparciem PO, ale także z Lewicą, która jest znacznie słabszym koalicjantem, reprezentowanym zaledwie przez dwóch radnych. Dlatego nie byłoby w tym nic dziwnego, jakby ta grupa również zerwała współpracę z Sutrykiem.

    Podczas wyborów prezydenckich Sutryka wesprze tylko kilku radnych, którzy wcześniej byli związani z PiS. Każdy z nich poparł prezydenta Wrocławia. Warto dodać, że jeden z nich został przekonany do zmiany stron poprzez hojną zachętę finansową.

  • w

    Katastrofa w dolnej Odrze wybiła setki milionów stworzeń, w tym małże, ślimaki i 3,3 mln ryb (dzienniknaukowy.pl)

    Zespół naukowców opublikował dane dotyczące katastrofy w dolnej Odrze, która dokonała olbrzymich zniszczeń w ichtiofaunie. W rezultacie spowodowała utratę około 90% małży i ślimaków wodnych, a także 3,3 miliona ryb. Straty w populacji ryb na dotkniętym obszarze wyniosły prawie 1,7 tys. ton, co stanowi 60% ich biomasy.

    W związku z ubiegłoroczną katastrofą dwójka naukowców i grupa ekologów zajęła się oceną strat populacji ryb i mięczaków w rejonie dolnej Odry. Wyniki ich badań są naprawdę szokujące.

    Otóż badania wskazują, że w wyniku katastrofy zginęło 65 milionów małży skójkowatych, prawie 150 milionów ślimaków wodnych, głównie skrzelodysznych, oraz 3,3 miliona ryb. Ponadto, autorzy badań ostrzegają też przed ryzykiem inwazji szczeżui chińskiej w związku z drastycznym zmniejszeniem się populacji szczeżui pospolitej. Nawołują, aby nie wypełniać szczeżują chińską niszy, jaką pozostawiły po sobie rodzime małże.

    Według uzyskanych wyników skala śmiertelności organizmów wodnych w tej części Europy jest bezprecedensowa. Z tego względu naukowcy rekomendują odmienne podejście w rewitalizacji ekosystemu Odry, wstrzymanie budowy lub odbudowy obiektów regulacyjnych, zwiększenie monitoringu oraz wdrożenie działań ograniczających spływ biogenów i zrzuty wód zasolonych z przemysłu i zakładów górniczych. Są to rozwiązania, które znacznie różnią się od tych, jakie zostały wcześniej ustanowione przez rząd polski.

  • w

    Cyklon nad Polską: Przewidywane są silne wichury i porywisty wiatr do 100 km/h (i.pl)

    Najnowsze prognozy meteorologiczne wskazują, że nad Polskę nadciąga silny cyklon. W związku z tym serwis dobrapogoda24.pl ostrzega przed wichurami, które mogą nieść ze sobą porywiste wiatry z prędkością 70-100 km/h. A to z kolei może prowadzić do różnych zniszczeń i zagrożeń.

    Silne wichury, które zapowiadane są między 23 a 24 listopada, spowodowane są głębokim cyklonem nad Atlantykiem, który przemieszcza się w kierunku Polski i wschodniej Europy. W takiej sytuacji niż wtórny wywołuje zwiększenie gradientu ciśnienia, co w efekcie skutkuje pojawieniem się wichury.

    W najbliższych dniach centrum cyklonu, zlokalizowane obecnie nad Estonią, rozszerzy swoje oddziaływanie nad Polską, zwłaszcza na północy kraju i nad morzem. Wichura prawdopodobnie nasili się nocą 23 listopada, powodując szkody, takie jak łamanie drzew, przerwy w dostawach prądu oraz uszkodzenia dachów. Ponadto, będzie się rozszerzać w głąb kraju.

    Meteorolodzy zalecają, aby przy takich warunkach osoby, które nie muszą nigdzie wychodzić, pozostały w swoich domach. Warto też zabezpieczyć mniejsze przedmioty na posesjach, tarasach i balkonach, aby nie zostały porwane przez wiatr.

  • w

    Borys Budka: Daniel Obajtek powinien zrezygnować ze stanowiska prezesa Orlenu (i.pl)

    Borys Budka, lider frakcji Koalicji Obywatelskiej, wypowiedział się na temat prezesa Orlenu, jeszcze przed powstaniem nowego rządu. Polityk twierdzi, że Daniel Obajtek powinien ustąpić z pełnienia funkcji prezesa koncernu paliwowego. Budka skrytykował Obajtka, nazywając go „wójtem Pcimia” i wskazał na jego brak umiejętności menedżerskich.

    Podczas konfrontacji z dziennikarzem w Sejmie, Budka jasno stwierdził, że Obajtek powinien złożyć rezygnację przed nowym rządem. Krytycznie ocenił jego umiejętności, podkreślając, że nie jest to osoba o wybitnych zdolnościach menedżerskich, ale raczej taka, która korzysta z politycznego poparcia.

    Reakcja Daniela Obajtka na oskarżenia pojawiła się w mediach społecznościowych, gdzie prezes podkreślił sukcesy Orlenu, szczególnie przejęcie udziałów w norweskich złożach, dzięki czemu zwiększyło się polskie wydobycie gazu ziemnego. Obajtek oznajmił też, że jest w pełni zaangażowany w zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Polski, na dowód czego zaprezentował wyniki finansowe firmy.

  • w

    Krakowianie przygotowali wielki protest w celu likwidacji „Strefy Czystego Transportu” (legaartis.pl)

    Rozszerzająca się władza miasta pod pretekstem „zielonego postępu” coraz bardziej ogranicza prawa mieszkańców. Z tego względu zaplanowano wielki protest w Krakowie, który zorganizował ruch „Nie oddamy miasta”. Zbliżający się protest ma sprzeciwiać się temu trendowi, dzięki temu istnieje inna szansa na odrzucenie projektu „Strefy Czystego Transportu”. Potencjalnym rozwiązaniem jest obywatelski projekt uchwały o zniesienie tej strefy, który wylądował już na biurku Rady Miasta.

    22 listopada jest kluczowym dniem dla Krakowian, ponieważ mają szansę na wprowadzenie zmiany poprzez szerokie poparcie dla projektu uchwały. Manifestacja planowana jest o godzinie 14:00 pod krakowskim magistratem, a projekt uchwały, wsparty przez ponad 7 tysięcy osób, ma potencjał na unieważnienie „Strefy Czystego Transportu”.

    Organizatorzy zachęcają do działania nie tylko poprzez manifestację, lecz również wysyłanie maili do radnych. Ich celem jest obalenie „strefy czystego transportu” w Krakowie, co może stać się przykładem dla innych miast w Polsce.

    Jeśli Rada Miasta nie unieważni SCT, planowane jest umieszczenie billboardów krytykujących ich postawę przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Dodatkowo, organizacja pozarządowa złożyła wniosek do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, aby przyłączyć się do skargi Wojewody Małopolskiego, który już wcześniej ją złożył w związku z SCT.

  • w

    Policja schwytała nastolatka, który wypożyczał auta na obce dane, a następnie je dewastował (dziennikzachodni.pl)

    Grupa policyjna w Katowicach schwytała 19-latka, który wielokrotnie wskakiwał za kierownicę wynajętych samochodów. Młody mężczyzna dopuszczał się tych czynów, pomimo że był objętym zakazem prowadzenia pojazdów, który nałożył na niego sąd. Do wypożyczania samochodów wykorzystywał obce dokumenty i dane osobowe, dzięki temu unikał opłat. Ponadto, totalnie zniszczył też każdy pojazd, jaki wynajął.

    Dnia 20 listopada policja poinformowała, że nastolatek został zatrzymany przez oddział kryminalny z Komisariatu Policji IV w Katowicach. Podejrzany stoi teraz przed karą nawet 8 lat pobytu w więzieniu. Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego w Tychach, 19-latek miał zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych do 10 grudnia. Jednym z powodów była jazda w stanie nietrzeźwości.

    Rzeczniczka katowickiej policji, kom. Agnieszka Żyłka, powiedziała, że 19-latek złamał zakaz aż sześciokrotnie. Do tego zniszczył trzy wypożyczone samochody, dokonując dewastacji ich wnętrz i karoserii, m.in. poprzez malowanie sprayem. Szacowane straty wyniosły około 90 tys. zł.

    Mało tego, nastolatek jest również winny około 1,5 tys. zł firmie wynajmującej samochody. Jest to należność z tytułu nieuregulowanych opłat za wynajem.

    Podejrzanemu przedstawiono 12 zarzutów związanych z naruszeniem zakazu sądowego dotyczącego prowadzenia pojazdów, oszustwa oraz zniszczenia mienia. W związku z trwającym śledztwem prokuratura złożyła wniosek o areszt tymczasowy. Sąd przychylił się do wniosku, osadzając podejrzanego w areszcie na trzy miesiące. Za popełnione przestępstwa grozi mu do 8 lat za kratkami.

  • w

    Ewakuacja ponad 500 osób ze szkoły w Suchej Beskidzkiej z powodu rozpylenia substancji chemicznej (www.rmf24.pl)

    W małopolskiej Suchej Beskidzkiej ewakuowano ze szkoły i internatu ponad 500 uczniów i członków personelu. Powodem tej decyzji był silny zapach chemiczny, który pojawił się w budynku. W wyniku incydentu hospitalizowano sześć osób.

    W internacie Zespołu Szkół im. Witosa w Suchej Beskidzkiej pojawił się intensywny zapach chemiczny, wywołując u kilkunastu osób bóle i zawroty głowy. Objawy zgłosiło 15 uczniów, z których sześciu znalazło się w szpitalu. Pozostałe dziewięć osób nie wymagały hospitalizacji. W sumie ewakuowano 495 uczniów i 45 pracowników.

    Początkowe badania nie ujawniły obecności niebezpiecznych substancji, co potwierdziła specjalistyczna grupa ratownictwa chemicznego z Krakowa. Młodszy kapitan Hubert Ciepły z małopolskiej straży pożarnej zaznaczył, że do działań zaangażowano osiem pojazdów ratowniczo-gaśniczych. Ponadto, na miejscu zdarzenia pojawiły się również jednostki straży pożarnej z Suchej Beskidzkiej i okolicznych OSP.

    Dochodzenie w sprawie incydentu szkolnego prowadzą funkcjonariusze policji pod nadzorem prokuratury.

  • w

    Agresywny bezdomny i jego pies osiedlili się w gdyńskim parku, skąd skutecznie odstraszają mieszkańców (www.trojmiasto.pl)

    Park przy ul. Spokojnej w Gdyni, który niegdyś był przyjemnym miejscem, teraz jest omijany przez większość mieszkańców miasta. Powodem jest obecność agresywnego bezdomnego, który zachowuje się, jakby zieleniec był jego własnością. Mężczyzna nie posiada stałego adresu zamieszkania, a to sprawia, że sąd nie może podjąć wobec niego żadnych działań.

    Park, który dzięki inicjatywie mieszkańców i Budżetowi Obywatelskiemu był kiedyś atrakcyjnym miejscem na relaks, oferuje różnorodne udogodnienia, takie jak wybieg dla psów, strefa rekreacyjna i plac do ćwiczeń. Niestety, jak na tę chwilę jedną z głównych „atrakcji” parku jest bezdomny mężczyzna, który postanowił się tam osiedlić, budując swoje koczowisko.

    Bezdomny okazał się nie tylko agresywny werbalnie, ale też fizycznie. W pewnym momencie zaatakował nawet radnego, który próbował przekonać go do opuszczenia zieleńca. Warto też zaznaczyć, że bezdomnemu towarzyszy równie agresywny pies. W trakcie swojego pobytu w parku mężczyzna stworzył sobie obozowisko z wielu różnych przedmiotów. Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni już niejednokrotnie próbował oczyścić to miejsce, a także zlikwidować obozowisko, jednak bezskutecznie.

    Złożono też wnioski do sądu. Jednak sąd umorzył sprawę z powodu braku możliwości skutecznego dostarczenia wezwania bezdomnemu. Jest to ewidentny przejaw bezradności systemu w tym przypadku.

    Urzędnicy nadal próbują różnych metod – odwiedzają bezdomnego regularnie i oferują mu pomoc. Jednakże mężczyzna odmawia przeniesienia się do schroniska, a procedura przyznania mu mieszkania socjalnego wciąż się toczy. Z kolei termin podjęcia decyzji w tej kwestii nie został jeszcze ustalony.

  • w

    Złodzieje wysadzili bankomat na Kowalach. Plany kradzieży pokrzyżował im patrol ochrony (www.trojmiasto.pl)

    Grupa złodziei podjęła próbę kradzieży pieniędzy z bankomatu ulokowanego przy ul. Zeusa na Kowalach. Sprawcom udało się wysadzić urządzenie, ale ich działania przerwali funkcjonariusze ochrony.

    Wydarzenia miały miejsce w nocy 16 listopada i zostały uwiecznione na nagraniu z monitoringu. Film ukazuje zamaskowanych mężczyzn, którzy robią coś przy bankomacie, a następnie dochodzi do eksplozji. Jednak pomimo próby kradzieży, plany złodziei pokrzyżował patrol ochrony, uniemożliwiając im zabranie pieniędzy.

    Agnieszka Kozłowska z Higasa Properties potwierdziła, że taki incydent miał miejsce. I dodała, że aktualnie policja prowadzi śledztwo w sprawie niezidentyfikowanych złodziei.

    Incydent związany z bankomatem na Kowalach to kolejny taki przypadek w Trójmieście. Do pierwszej kradzieży bankomatu doszło przy ul. Wodnika, a do drugiej w Gdyni, gdzie złodzieje wysadzili dwa bankomaty, z których jeden okradli, a drugi uszkodzili.

    Złodziejom udało się dokonać kradzieży z wolnostojącego bankomatu na ul. Wzgórze Bernadowo. Natomiast drugi zniszczony bankomat znajduje się w pobliżu dyskontu spożywczego na Chwarznie, niedaleko Obwodnicy Trójmiasta. Obie maszyny zostały wysadzone w środku nocy, prawdopodobnie za pomocą specjalnego gazu.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.