Więcej wpisów

  • w

    Mężczyzna ze złamaną nogą uratowany z pustostanu w Strzelcach Krajeńskich. O mało nie umarł z głodu i wyczerpania (www.se.pl)

    Dzięki jednej z okolicznych mieszkanek, która powiadomiła służby, udało się w porę uratować na wpół żywego mężczyznę. Poszkodowany przebywał w opuszczonym budynku w Strzelcach Krajeńskich. Miał złamaną nogę, a do tego był wyczerpany z zimna i głodu. Aktualnie przebywa pod opieką szpitalną, kontynuując rekonwalescencję.

    Kobieta, która przechodziła obok jednego z pustostanów w Strzelcach Krajeńskich, w pewnym momencie usłyszała ciche wołanie o pomoc. W rezultacie powiadomiła służby, które odnalazły bezdomnego mężczyznę ze złamaną nogą. Poszkodowany był unieruchomiony od kilku dni, a przy okazji też skrajnie wyczerpany. Na ratunek pospieszyli strażacy i policjanci.

    Bezdomny mężczyzna w nieludzkich warunkach walczył z niedostatkiem jedzenia i wody, jednocześnie zmagając się ze złamaną nogą. Dzięki szybkiej reakcji kobiety, która akurat przechodziła w okolicy, a także sprawnym działaniom strażaków, pacjent został przejęty przez medyków pogotowia ratunkowego i poddany hospitalizacji.

    Policja przestrzega przed zbliżającym się mrozem, który stanowi zagrożenie dla osób bezdomnych. W związku z tym zachęca wszystkich do czujności i interwencji, szczególnie w okresie zimowym. Co prawda, opuszczone tereny są regularnie kontrolowane przez służby. Niemniej jednak wsparcie społeczne również jest kluczowe w zapewnieniu bezpieczeństwa potrzebującym.

  • w

    Ginekolog ze Szczecina oskarżona o podawanie pacjentkom środków wczesnoporonnych (gs24.pl)

    Ginekolog ze Szczecina została pociągnięta do odpowiedzialności pod kątem zarzutów związanych z podaniem pięciu pacjentkom środków wczesnoporonnych. Lekarka nie przyznaje się do winy. Przy pełnym wymiarze kary może trafić za kratki nawet na 3 lata.

    Prokurator Regionalny w Szczecinie postawił Marii Kubisie zarzut popełnienia pięciu przestępstw. Zarzuty dotyczą udzielania pomocy ciężarnym kobietom w przerwaniu ciąży. Ponadto, opierają są na zebranych dowodach, takich jak zeznania świadków, analiza zawartości telefonu oraz informacje z zatrzymanych dokumentów.

    Według prokuratury ginekolog sprzedawała swoim pacjentkom lek wczesnoporonny w gabinecie. Ponadto, tłumaczyła im również, jak mają go używać w celu przerwania ciąży. Śledztwo wykazało, że ginekolog nie przeprowadzała żadnych badań lekarskich podczas wizyt, ani nie tworzyła dokumentacji medycznej.

    Prokuratura podkreśla, że takie działania stanowią przestępstwo zgodnie z polskim prawem (zgodnie z art. 152 § 2 k.k.) i są zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Adwokat Marii Kubisy zaprzecza oskarżeniom, twierdząc, że nie ma pewności, czy kobiety wymienione w zarzutach były jej pacjentkami.

  • w

    Dwójka złodziei kradła sejfy w rejonie Przeźmierowa. Zostali zatrzymani na gorącym uczynku (gloswielkopolski.pl)

    Policja z Poznania schwytała na gorącym uczynku dwójkę przestępców, którzy włamali się do jednej z firm w rejonie Przeźmierowa. W rezultacie sprawcy wynieśli stamtąd dwa sejfy. Podejrzanymi są kobieta w wieku 20 lat i mężczyzna w wieku 48 lat, którzy zostali aresztowani po postawieniu zarzutów.

    Dnia 24 listopada w trakcie nocnego patrolu mundurowi z Poznania zauważyli dwie osoby, które nerwowo opuszczały teren jednej z firm w rejonie Przeźmierowa. W rękach trzymały jakieś przedmioty. Kiedy złodzieje zorientowali się, że nadjeżdża radiowóz, rzucili się do ucieczki, wskakując do zaparkowanego w pobliżu samochodu. Policjanci rozpoczęli pościg i szybko zatrzymali uciekinierów, skutecznie blokując im drogę.

    Marta Mróz z poznańskiej policji podaje, że sprawcy zostali zidentyfikowani, przy czym jeden z nich miał już wcześniej na swoim koncie podobne przestępstwa. Okazało się, że para włamała się do firmy zajmującej się sprzedażą klimatyzatorów. Najpierw wyważyli okno, a następnie ukradli dwa sejfy.

    Według ustaleń policji nie było to pierwsze przestępstwo tej dwójki. W innych przypadkach też włamywali się do lokali, głównie w poszukiwaniu gotówki. Łączne straty oszacowano na ponad 20 tysięcy złotych.

    W sumie podejrzani zostali oskarżeni o 8 przestępstw związanych z kradzieżami i włamaniami do sklepów i restauracji w Wielkopolsce. Co więcej, 48-latek został też oskarżony o niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Za popełnione czyny grozi im do 10 lat w zakładzie karnym.

  • w

    Skandaliczne ceny na wrocławskim jarmarku. 25 zł za pajdę chleba ze smalcem i 10 zł kaucji za kubek na grzaniec (wiadomosci.wp.pl)

    Na wrocławskim jarmarku świątecznym stragany uginają się pod ciężarem smacznych przysmaków i nietuzinkowych ozdób. Jednakże zasobność portfela jest tutaj kluczowa, ponieważ nawet prosta pajda chleba ze smalcem może kosztować fortunę.

    Coroczny Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu przyciąga tłumy turystów, a liczba odwiedzających sięga nawet miliona osób. Wydarzenie będzie trwać do 7 stycznia 2024 roku, oferując 220 stoisk i 150 sprzedawców z różnych krajów. Można nabyć fantastyczne prezenty i pamiątki, a do tego spróbować smakołyków regionalnych. Niestety trzeba mieć także pełny portfel, bo ceny potrafią wprawić w szok.

    Jedna z mieszkanek Wrocławia mówi, że chleb ze smalcem kosztuje na jarmarku aż 53 zł, a do tego dochodzą jeszcze płatne dodatki, takie jak ogórek (8 zł), piwo grzane (16 zł), czy 200 ml grzanego wina (20 zł). Mało tego, nawet za ceramiczny kubek trzeba dopłacić 10 zł kaucji. Z kolei szaszłyk wart jest 40 zł, ale jest to cena za 100 gramów.

    Cenom na jarmarku wrocławskim przyjrzały się również media. Tak więc, jeśli ktoś ma ochotę na pierogi – za te z mięsem zapłaci 35 zł, a z serem 32 zł. Ceny gofrów zaczynają się od 10 zł, a naleśników od 20 zł – oczywiście są to ceny podstawowe, bez dodatków. Warto jeszcze dodać, że mała porcja kasztanów to 15 zł, najtańszy hot-dog to wydatek rzędu 22 zł, a langosz – w zależności od nadzienia – od 25 do 35 zł.

  • w

    Mariusz Błaszczak: Nie będę częścią nowego rządu Mateusza Morawieckiego (www.polsatnews.pl)

    Minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, zakomunikował, że nie będzie częścią nowego rządu Mateusza Morawieckiego. Błaszczak wyjaśnia, że ten nowy skład będzie znacznie różnić się od poprzedniego. A to dlatego, że idea nowego rządu zakłada, że w pierwszym szeregu nie będzie żadnych polityków z partii Prawo i Sprawiedliwość.

    W rozmowie z Polskim Radiem 24 szef MON potwierdza, że nie przyjął propozycji wejścia do nowego gabinetu. Argumentuje swoją decyzję, wskazując na swoją ekspertyzę i doświadczenie w tej dziedzinie. Jednocześnie Błaszczak zaznacza, że nowy skład rządu będzie miał odmienny charakter – będzie pozbawiony liderów pierwszego szeregu, zgodnie z nowymi założeniami politycznymi.

    Mariusz Błaszczak twierdzi, że rząd Morawieckiego otwarty jest na postulaty opozycji, co zostało potwierdzone przez samego premiera, podczas gdy prezentował postulaty związane z bezpieczeństwem. Szef MON wskazuje na zgodność tych działań z konstytucją, dodając, że oczekuje, jakie będą tego rezultaty.

    Należy zaznaczyć, że Mariusz Błaszczak pełni funkcję ministra obrony narodowej od 2018 roku. Natomiast po wyborach parlamentarnych został szefem klubu PiS.

  • w

    Petycja ws. żądania zwrotów odpraw i wynagrodzeń od Morawieckiego i Rady Ministrów na rzecz PCK (secure.avaaz.org)

    W ostatnim czasie pojawiła się petycja, która została złożona w sprawie zwrotów wynagrodzeń i odpraw, jakie premier Mateusz Morawiecki oraz członkowie Rady Ministrów pobrali.

    Treść petycji dotyczy oddania wynagrodzeń i odpraw związanych z pełnieniem funkcji w rządzie na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża, jeśli nie zostanie udzielone wotum zaufania przez Sejm. Społeczeństwo obywatelskie, zaangażowane w niedawne wybory parlamentarne, priorytetowo ceni sobie uczciwość w polityce oraz odpowiedzialność w rozporządzaniu środkami publicznymi.

    Zgodnie z art. 154 ust. 2 Konstytucji RP, Sejm ma termin do 11 grudnia 2023 r., aby wysłuchać programu działań Rady Ministrów pod kierownictwem Mateusza Morawieckiego. Podobnie ma się rzecz z podjęciem decyzji w sprawie udzielenia wotum zaufania, które również objęte jest tym samym terminem.

    Brak udzielenia wotum zaufania dla Rady Ministrów sprawi, że będzie to rząd o najkrótszym okresie urzędowania od 1989 roku. Taka sytuacja uniemożliwi podejmowanie długofalowych decyzji dotyczących polityki państwa. Co więcej, może stanowić poważne zagrożenie dla państwa demokratycznego oraz uczciwego funkcjonowania instytucji publicznych.

    W przypadku braku wotum zaufania oczekuje się – zgodnie z wcześniejszą praktyką – że Mateusz Morawiecki i członkowie jego rządu przekażą pobrane wynagrodzenia i odprawy na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża. W okresie zbliżających się świąt oraz w czasach kryzysów humanitarnych takie środki mogą być efektywniej wykorzystane przez PCK, na przykład w działaniach na rzecz osób dotkniętych kryzysami humanitarnymi na Ukrainie, w Izraelu czy Palestynie.

  • w

    Małgorzata Tomczak: 4-letnia Eileen nie istnieje. Dziewczynka jest wytworem propagandy (i.pl)

    W tekście opublikowanym na łamach „Gazety Wyborczej” Małgorzata Tomczak zaznacza, że przez długi czas zarówno dziennikarze, jak i aktywiści tworzyli nieprawdziwe informacje na temat kryzysu na granicy polsko-białoruskiej.

    W grudniu 2021 roku liczne osoby, w tym aktywiści i media, opisywały dramat 4-letniej Eileen, która miała być porzucona przez rodziców na Białorusi podczas ostrej, mroźnej zimy.

    Małgorzata Tomczak podkreśliła w artykule, że historia dziewczynki Eileen była fikcyjna. Jest to tylko istotny element narracji dotyczącej „dzieci umierających na granicy”. Ponadto, autorka dodała, że nie zarejestrowano żadnego przypadku śmierci dziecka na polskiej granicy. Aczkolwiek, to wcale nie znaczy, że nie występują takie sytuacje na obszarze białoruskim.

    Tomczak zaznaczyła, że kobiety z dziećmi stanowią niewielki odsetek migrantów na granicy, ponieważ większość to młodzi mężczyźni. Zwróciła też uwagę na fakt, że media kierują uwagę w stronę bezbronnych matek, wpływając w ten sposób na tworzenie określonej opinii wśród Polaków.

    Jan Rokita poparł treść artykułu Tomczak, wskazując na jego unikalność w ujawnianiu kłamstw wykorzystywanych do politycznej propagandy, w tym stworzenia fikcyjnego dziecka związanego z sytuacją na granicy. Rokita dodał, że tekst Tomczak powinien wstrząsnąć całym światem dziennikarskim, który wyżywa się na niespotykaną dotąd skalę, używając kłamliwej propagandy.

  • w

    Zniszczono pierwszy podgrzewany przystanek w Krakowie. Obiekt działał zaledwie kilka tygodni (gazetakrakowska.pl)

    Niedawno na krakowskim Borku Fałęckim pojawił się pierwszy podgrzewany przystanek, który już został zniszczony. Obiekt był dostępny do użytku zaledwie od początku listopada. W akcie wandalizmu ktoś przeciął kable od instalacji, uniemożliwiając prawidłowe funkcjonowanie przystanku. Prezes Termofolu, który stworzył tę innowacyjną ławę, wydał oświadczenie w tej sprawie.

    Borek Fałęcki 03 to pierwszy ogrzewany przystanek w Krakowie, dostarczony przez firmę Termofol. Innowacyjna ławka miała zapewnić komfort pasażerom oczekującym na autobus. Projekt przystanku był pilotażowy i wynikał z kooperacji z firmą AMS, która zarządza licznymi przystankami na terenie miasta.

    Prezes Termofolu potępił akt zniszczenia instalacji, ujawniając, że nie była to przypadkowa dewastacja, lecz celowe działanie za pomocą narzędzia do przecinania przewodów elektrycznych. Termofol stworzył ogrzewaną ławkę na własny koszt, bez obciążania instytucji publicznych. A to dodatkowo sprawia, że akt wandalizmu jest szczególnie przykry.

    Ogrzewana ławka opiera się na dwóch warstwach folii grzewczej, korzystających z podczerwieni, która przekształca pobierany prąd w ciepło. Rozwiązanie to jest bezpieczne i wykorzystuje naturalne dla człowieka źródło ciepła – podczerwień, która dociera również ze Słońca.

  • w

    Pisał na przystankach hasła nawołujące do zabicia polityka. Policja poszukuje podejrzanego ze zdjęcia (katowice24.info)

    W Katowicach doszło do dewastacji przystanków autobusowych, za którą stoi niezidentyfikowany mężczyzna. Podejrzany wypisywał na przystankach hasła nawołujące do zabicia pewnego polityka. Napisy zostały już usunięte, a policja poszukuje osoby odpowiedzialnej. W związku z tym opublikowała też zdjęcie mężczyzny.

    Przed październikowymi wyborami parlamentarnymi na dwóch przystankach w Katowicach pojawiły się napisy nawołujące do zbrodni. Incydenty miały miejsce 26 września i 9 października przy skrzyżowaniu ulic Bagiennej i Lwowskiej, a także przy ul. 1 Maja.

    Policja odmawia podania oryginalnej treści usuniętych już napisów, jakie wcześniej pojawiły się na przystankach. Jednakże informacje wskazują, że autor napisów nawoływał do zabicia jednego z prominentnych polityków.

    Monitoring zarejestrował wizerunek podejrzanego, co skłoniło policję z V komisariatu w Katowicach do rozpoczęcia poszukiwań mężczyzny widocznego na zdjęciu. Świadkowie zdarzenia lub osoby dysponujące informacjami mogącymi pomóc w ustaleniu tożsamości sprawcy są proszone o kontakt z policjantami V komisariatu albo z numerem alarmowym 112.

  • w

    14-latek dachował samochodem ojca w Chochołowie. Wiózł ze sobą pięciu nieletnich pasażerów (zakopane.naszemiasto.pl)

    Funkcjonariusze policji badają incydent, podczas którego samochód osobowy dachował w miejscowości Chochołów. Za kierownicą pojazdu siedział 14-latek, który podróżował z kilkoma innymi nastolatkami. Dwóch pasażerów z obrażeniami zostało przewiezionych do szpitala.

    W niedzielę wieczorem (26 listopada) około godziny 18:00 nastoletni mieszkaniec powiatu tatrzańskiego stracił kontrolę nad pojazdem marki Dacia w miejscowości Chochołów. W rezultacie samochód zjechał z drogi i dachował. Oprócz nieletniego kierowcy, w samochodzie podróżowało jeszcze pięciu nieletnich pasażerów. Po wypadku pasażerowie szybko oddalili się od auta, ale po chwili wrócili na miejsce.

    W samochodzie, oprócz 14-latka, znajdowało się czterech nastolatków w wieku od 14 do 15 lat z powiatu tatrzańskiego, a także jeden 16-latek z powiatu nowotarskiego. Dwóch pasażerów trafiło do szpitala na badania, a pozostali zostali przekazani rodzicom.

    Według informacji policji pojazdem kierował 14-latek bez uprawnień, który prowadził samochód swojego ojca. Mundurowi będą wyjaśniać szczegóły tego incydentu w trakcie prowadzonego postępowania. Sprawa zostanie przekazana też do sądu rodzinnego, który może podjąć działania wobec nieletniego, uwzględniając środki wychowawcze, lecznicze i poprawcze.

  • w

    W najbliższy weekend odbędzie się 21. edycja „Mikołajów na Motocyklach” w Trójmieście (moto.trojmiasto.pl)

    Nadciąga 21. edycja „Mikołajów na Motocyklach”, która dojedzie do Trójmiasta w najbliższą niedzielę (3 grudnia). W zeszłym roku uzbierano blisko 120 tys. zł na cele charytatywne dla dzieci z Trójmiasta. W wydarzeniu wzięło udział ponad 530 motocykli i quadów, które pokonały trasę z Gdyni do Gdańska.

    Dnia 3 grudnia liczni motocykliści ubiorą czerwone stroje Mikołaja, uruchomią swoje maszyny i ruszą w stronę Polsat Plus Arena w Gdańsku, aby wziąć udział w kultowym przejeździe przez Trójmiasto. Głównym celem wydarzenia nadal pozostaje zbieranie funduszy, które zostaną przeznaczone na świąteczne paczki oraz ciepłe posiłki dla podopiecznych domów dziecka i ośrodków szkolno-wychowawczych na Pomorzu. W poprzednim roku udało się zebrać niemalże 120 tys. zł.

    Wyjazd nastąpi z parkingu Polsat Plus Arena w Gdańsku, kierując się w stronę Skweru Kościuszki w Gdyni. Kawalkada motocyklistów przejedzie przez ulice Marynarki Polskiej i Jana z Kolna. Następnie podąży głównymi arteriami Trójmiasta: alejami Zwycięstwa i Grunwaldzką w Gdańsku, aleją Niepodległości w Sopocie oraz aleją Zwycięstwa w Gdyni. Ostatnim odcinkiem trasy będzie ul. Świętojańska, z której motocykliści dojadą na skwer Kościuszki.

    Organizatorzy zachęcają do zakupu „cegiełek” przed paradą motocykli. Można je nabyć w różnych punktach stacjonarnych, na Allegro, a także na starcie w dniu imprezy. Cena minimalna cegiełki w przedsprzedaży wynosi 40 złotych.

  • w

    Uciekał przed policją z narkotykami w kieszeni. Pościg zakończył się kolizją z radiowozem (www.trojmiasto.pl)

    W Gdyni kierowca osobówki uniknął rutynowej kontroli drogowej, rzucając się do ucieczki i zmuszając funkcjonariuszy do wszczęcia pościgu. W efekcie jego rajd zakończył się kolizją z… radiowozem. Mundurowi aresztowali kierowcę, który nie tylko prowadził auto bez prawa jazdy, ale miał też przy sobie nielegalne substancje psychotropowe.

    Do zdarzenia doszło 26 listopada około godziny 11:00 na skrzyżowaniu ulic Morskiej i Kartuskiej w Gdyni. Policjanci próbowali zatrzymać do kontroli kierowcę samochodu osobowego marki Volkswagen. Mężczyzna zdecydowanie zignorował sygnały funkcjonariuszy i zaczął uciekać ulicą Morską. Mundurowi rzucili się w pościg za podejrzanym.

    Jak relacjonuje podkom. Jolanta Grunert, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, w trakcie pościgu doszło do zderzenia radiowozu z uciekającym pojazdem. Na szczęście w wyniku kolizji nikt nie odniósł obrażeń. Kierowca został zatrzymany, a policjanci zajęli się wyjaśnianiem przyczyny jego zachowania.

    Według ustaleń zatrzymany 34-latek miał przy sobie niewielką ilość narkotyków, co spowodowało, że zaczął uciekać przed radiowozem. Ponadto, prowadził pojazd bez wymaganych uprawnień. Alkomat wykazał, że w chwili zdarzenia kierowca był trzeźwy. Aczkolwiek skierowano go na dodatkowe badania, aby sprawdzić obecność narkotyków we krwi.

  • w

    Awantura o pytanie w „Milionerach”. Uczestnik pozwał twórców programu (kurierlubelski.pl)

    Mieszkaniec Lublina, uczestnik popularnego teleturnieju „Milionerzy”, zdecydował się podjąć kroki prawne przeciwko twórcom programu. Powodem jego decyzji jest reakcja komputera na jego odpowiedź na jedno z pytań. W rezultacie sytuacja doprowadziła do sporu rozstrzyganego w sądzie.

    W 2000 roku Waldemar Jabłoński, reprezentujący Lublin w „Milionerach”, wziął udział w programie i odpadł na pytaniu za 1000 zł. Pytanie odnosiło się do tego, ile jest nacięć na kajzerce. Jabłoński odpowiedział, że są cztery nacięcia, jednak komputer uznał to za błąd i jako poprawną odpowiedź podał „pięć”. Po analizie różnych źródeł Jabłoński zauważył, że jego odpowiedź była właściwa, w związku z czym złożył reklamację, ale została odrzucona.

    Komisja powołana przez producentów „Milionerów” powołała się na źródła piekarnicze, które wskazywały, że nacięcia kajzerki są łukowate, a nie „na krzyż”. Dodała też, że na rynku nie ma kajzerek z nacięciem „na krzyż”. A to z kolei przyczyniło się do odrzucenia reklamacji przez stację TVN.

    Jabłoński zdecydował się na proces sądowy, w który zaangażowano nawet autorów „Słownika języka polskiego PWN”. Jednak ostatecznie przegrał sprawę, a jego pozew został uznany za nieuzasadniony.

    Producentci „Milionerów” postanowili dać Jabłońskiemu kolejną szansę, zapraszając go ponownie do udziału w programie. Jednak pomimo drugiej szansy mężczyzna szybko odpadł, powracając do domu bez żadnej wygranej.

  • w

    Ktoś strzela z wiatrówki do kotów w Starym Kisielinie. Jedno ze zwierząt postrzelono w brzuch (www.se.pl)

    W Starym Kisielinie, stanowiącym część Zielonej Góry, powrócił problem strzelania do kotów z wiatrówki. Właściciele zwierząt obawiają się o swoje pupile, ponieważ w ostatnich dniach ofiarą tego okrutnego czynu padł kolejny kot. Świadkiem była kobieta z Zielonej Góry.

    Incydent miał miejsce 24 listopada w rejonie ul. Dojazdowej w Starym Kisielinie. Jedna z mieszkanek relacjonuje, że jej kot wrócił do domu w poniedziałek, bardzo cierpiąc z powodu obrażeń brzucha. Początkowo podejrzewała, że został kopnięty.

    Właścicielka natychmiast zabrała kota do weterynarza, gdzie badanie RTG ujawniło strzał w brzuch śrutem z wiatrówki. Mieszkanka podkreśla, że stan zwierzęcia mógł być o wiele gorszy, gdyby śrut uszkodził organy wewnętrzne. Dodała, że nie może zrozumieć, jakimi motywami może kierować się osoba, która dopuszcza się takiej brutalności wobec kotów.

    To nie pierwszy raz, gdy doszło do podobnego incydentu. W styczniu 2021 roku inny kot tej samej właścicielki został postrzelony w okolicach kręgosłupa. Kobieta zgłosiła sprawę policji, jednak sprawca nie został schwytany. Teraz wyraża obawy o bezpieczeństwo swoich pozostałych kotów, niepokojąc się ich losem.

    Policja w Zielonej Górze podjęła się sprawy i zapewnia, że po każdym zgłoszeniu będzie podejmować natychmiastowe działania. Rzeczniczka policji, Małgorzata Stanisławska, potwierdza, że sprawcy takich czynów grozi kara nawet do 5 lat więzienia. Ponadto, może zostać też nałożona dodatkowa kara za szczególne okrucieństwo.

  • w

    Aleksandra Hopke stworzyła świecę o zapachu paprykarza szczecińskiego (dobrewiadomosci.net.pl)

    W sezonie jesienno-zimowym pojawiła się innowacyjna oferta w Szczecinie. Jest nią gustowna świeca o wyjątkowym zapachu. Aromat tego nietypowego produktu nawiązuje do charakterystycznego zapachu paprykarza szczecińskiego. Twórcą tej nietuzinkowej świecy jest Aleksandra Hopke, która już wprowadziła produkt na rynek.

    Producenci świec aromatycznych zazwyczaj eksperymentują z różnymi zapachami – od świątecznych pierników do letniego bzu. Jednakże założycielka Hoca Candle, Aleksandra Hopke, postanowiła zainspirować się nieco innym lokalnym specjałem. Mowa o paprykarzu szczecińskim, który stał się inspiracją przy tworzeniu jej najnowszej świecy zapachowej.

    Świeca Aleksandry Hopke ma za zadanie przywołać przyjemne wspomnienia związane z tym regionalnym daniem. Oczywiście świeca nie oddaje dosłownie rybnego aromatu paprykarza. Zamiast tego, wykorzystuje garść świeżych, słonecznych pomidorów, bazylii i tymianku, starając się przywołać uczucie letniego relaksu.

    Wyjątkowość tej świecy tkwi nie tylko w jej unikalnym zapachu, lecz także w nietypowym opakowaniu. Zamiast standardowego słoika, świeca została umieszczona w puszce, przypominającej opakowanie paprykarza. Hopke współpracowała przy jej tworzeniu z Bogusławem Dydkiem, twórcą instalacji poświęconej paprykarzowi w Szczecinie, oraz z byłym pracownikiem fabryki Gryf, Jackiem Jastrzębskim.

    Aleksandra Hopke eksperymentuje już od pewnego czasu, starając się uchwycić zapach Szczecina. Oprócz świecy paprykarzowej, na rynku pojawiła się także świeca o zapachu magnolii.

  • w

    Plaga szczurów na ulicach Poznania. Nie pomagają nawet pułapki i trutki (www.polsatnews.pl)

    W Poznaniu szerzy się plaga szczurów od czasu rozkopania głównej płyty Starego Rynku. Mieszkańcy dostrzegają gryzonie biegające po ulicach, grzebiące w śmietnikach i przemykające przez ogródki. Problem w dalszym ciągu nie ustaje, pomimo że próbowano już użyć pułapek z trutkami.

    Po rozkopaniu głównej płyty na Starym Rynku w Poznaniu szczury zaczęły się mnożyć w całym mieście. Według relacji mieszkańców gryzonie mogą szukać nowych schronień. A to z kolei powoduje strach i trudności w codziennych czynnościach, takich jak sprzątanie śmietników.

    Chociaż na ulicach rozmieszczono trutki, poznaniacy są przekonani, że taka walka nie przyniesie żadnych efektów. A to dlatego, że pomimo dziennego ustawiania nowych pułapek liczba szczurów i tak nie maleje. Stacje deratyzacyjne zostały rozłożone w okolicach Starego Rynku, ale szczury nadal panoszą się po miejskich ulicach.

    Zastępczyni dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej wskazuje, że skala problemu związana z obecnością szczurów jest niezwykle wysoka. Aktualnie szczury aktywnie poszukują pożywienia na zimę, a do tego reagują na prace ziemne. I to jest powodem trudności, jakie pojawiają się w zwalczaniu ich obecności.

    Do walki z plagą szczurów zaangażowana została Straż Miejska, która rozpoczęła działania mające na celu namierzenie gniazda gryzoni. Mieszkańcy też nie pozostają bierni i podejmują własne inicjatywy, takie jak zorganizowane dezynsekcje przez wspólnoty mieszkaniowe.

  • w

    La Maddalena – najpiękniejsza restauracja na świecie mieści się we Wrocławiu (gazetawroclawska.pl)

    Restauracja La Maddalena to nietuzinkowe miejsce, które zdobyło prestiżowe wyróżnienie w konkursie Muse Design Award w Nowym Jorku. Lokal został doceniony za swój nienaganny styl i szykowną elegancję, jak również za wykorzystanie szlachetnych materiałów w swoich wnętrzach. Udekorowana statuetką Muse Design Award restauracja La Maddalena mieści się przy ul. Pomorskiej we Wrocławiu.

    Beata Ziajka, właścicielka restauracji, jest bardzo zadowolona z nagrody, jaką La Maddalena otrzymała w maju 2021 r. Restauracja konkurowała z lokalami z różnych zakątków świata, w rezultacie zdobywając złotą statuetkę za swoje stylowe wnętrza, emanujące harmonią i pięknem. Wystrojem restauracji zajęło się wrocławskie Studio Dobrych Projektów Julii Kuśmierz.

    Wnętrza lokalu zdobią reliefy w tonacjach platynowego srebra, drewno o różnych odcieniach ziemi, a także szklane, metaliczne mozaiki słupów. Meble – zaprojektowane i wykonane lokalnie – stanowią ważny element ogólnego wystroju.

    W trakcie oceniania szczególne wrażenie na jury wywarły elementy takie jak okrągłe stoły biesiadne z obrotowym kamiennym blatem, jak również piękna podłoga dębowa. Właścicielka podkreśla także zachwycający wystrój sali VIP, oddzielne wejście oraz taras z widokiem na Uniwersytet Wrocławski i Odrę. Można nawet zacumować łódź przy samej restauracji.

  • w

    W amerykańskim artykule na temat Auschwitz użyto określenia „polski obóz śmierci” (wydarzenia.interia.pl)

    W ostatnim czasie pojawiło się niepokojące określenie „polski obóz śmierci”, które opublikowano w artykule amerykańskiego serwisu Stars and Stripes na mediach społecznościowych. Artykuł, który pojawił się online, dotyczy koncertu prezentującego kompozycji stworzonych przez więźniów obozów koncentracyjnych. W internecie zawrzało ze względu na nieprawdziwy charakter tego określenia.

    Muzyka stworzona przez więźniów Auschwitz będzie odtworzona w przyszłym tygodniu, gdy zostaną przedstawione cztery z odrestaurowanych utworów. Leo Geyer, kompozytor i dyrygent, natrafił na rękopisy muzyczne podczas spotkania z archiwistą w 2015 roku. W sumie znaleziono 210 utworów, z których wiele było uszkodzonych. Dzięki znalezisku muzyka stworzona przez więźniów Auschwitz będzie odtworzona w przyszłym tygodniu. Wykonawcą będzie zespół Constella Music.

    Informacje o niezwykłym wydarzeniu podawały różne amerykańskie media, w tym serwis Stars and Stripes – finansowany częściowo przez Pentagon. Jednakże uwaga skupiła się nie na samej prezentacji kompozycji, lecz na użytym sformułowaniu „the polish death camp” (polski obóz śmierci). Określenie, które momentalnie wzbudziło kontrowersje, zostało użyte nie tylko w mediach społecznościowych, lecz także w samym artykule.

    Poprawnym historycznie określeniem jest „Auschwitz – niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny”, zgodnie z UNESCO. Pod postem Stars and Stripes użytkownicy wyrazili swoje oburzenie, zarzucając serwisowi manipulowanie historią.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.