Konflikt w kopalni „Wujek” ponownie się zaostrzył. W poniedziałek rano górnicy pracujący na nocnej zmianie zakończyli szychtę, ale część z nich nie wyjechała na powierzchnię i zdecydowała się kontynuować protest pod ziemią. To kolejna taka akcja w ostatnich dniach. Jest to reakcja na brak porozumienia z zarządem Polskiej Grupy Górniczej w sprawie zmian organizacyjnych i kadrowych.
Do pierwszego protestu doszło w piątek, w ramach którego 11 górników pozostało pod ziemią, blokując w ten sposób normalny ruch zakładu. Po kilku godzinach akcję zawieszono, a pracownicy wyjechali na powierzchnię i zostali przebadani przez lekarza. Weekendowe rozmowy nie przyniosły jednak oczekiwanego przełomu, dlatego po zakończeniu kolejnej nocnej zmiany protest został wznowiony.
Jednym z głównych powodów sporu jest odwołanie dotychczasowego dyrektora zakładu oraz planowany sposób dalszej likwidacji kopalni. Związkowcy, w tym przedstawiciele „Sierpnia 80”, chcą utrzymania dotychczasowego modelu wygaszania zakładu, który ich zdaniem pozwala ograniczyć koszty i prowadzić prace bez niepotrzebnego angażowania firm zewnętrznych. PGG odpiera te zarzuty i przekonuje, że decyzje dotyczące obsady stanowisk kierowniczych należą do zarządu, a planowane zmiany nie wpłyną na zatrudnienie, wynagrodzenia ani prawa pracowników.
Spółka zapewnia również, że pozostaje otwarta na rozmowy ze stroną społeczną. PGG podkreśla, że prace likwidacyjne związane z zasypywaniem szybów są w miarę możliwości wykonywane własnymi siłami, a informacje o 73 mln zł potencjalnych oszczędności na odwadnianiu kopalni nie znajdują potwierdzenia w danych spółki. Zarząd wyjaśnia także spadek wydobycia na jednej ze ścian pogarszającymi się warunkami geologicznymi, mniejszą liczbą zmian oraz przesunięciami pracowników. Na miejscu przebywa wiceprezes PGG, który prowadzi rozmowy z protestującymi górnikami.
fot. aut. Monisiolek, CC BY-SA 3.0, Wikipedia



Za późno, papiery w unii podpisane, zawód zniknie jak zawód latarnika.