Łukasz Gibała poinformował w poniedziałek, że znaczna część podpisów, które zebrano pod jego kandydaturą, może zostać odrzucona z przyczyn formalnych. Jak wyjaśniał kandydat na prezydenta Krakowa, problem nie dotyczył fałszowania podpisów ani osób nieuprawnionych do głosowania. Powodem miał być brak słowa „Kraków” w adresach wpisanych na części kart, co skutkowało uznaniem podpisów za nieprawidłowe.
Gibała przekonywał, że sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby przy zbieraniu podpisów wykorzystano rozwiązanie dostępne za pośrednictwem aplikacji mObywatel. Zaapelował do osób, które już wcześniej poparły jego kandydaturę, aby ponownie złożyły podpis, jeśli nie mają pewności, czy w adresie znalazła się nazwa miasta. Kandydat podkreślił jednocześnie, że jego komitet ma jeszcze czas na uzupełnienie wymaganej liczby głosów.
Wieczorem miejska komisja wyborcza oficjalnie potwierdziła problemy komitetu Łukasza Gibały. Spośród 5449 zweryfikowanych podpisów aż 3836 uznano za nieprawidłowe i tylko 1613 spełniło wymagania. Do zarejestrowania kandydata potrzeba co najmniej 3 tys. ważnych podpisów, dlatego komitet musi w krótkim czasie zdobyć jeszcze 1387 prawidłowych poparć.
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa zaplanowano na 27 września i są one konsekwencją majowego referendum, w którym mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego.
Dla Gibały byłaby to już czwarta próba zdobycia stanowiska prezydenta miasta – w 2024 roku przegrał w drugiej turze właśnie z Miszalskim, a w 2014 i 2018 roku odpadał przed drugą turą.
O urząd ubiegają się również m.in. Monika Piątkowska, Daria Gosek-Popiołek, Michał Drewnicki, Aleksandra Owca i Bartosz Bocheńczak.
fot. Łukasz Gibała / Facebook


