Była prezes Szpitala Południowego Anna Łukasik udzieliła obszernego wywiadu, w którym odniosła się do nieprawidłowości ujawnionych w placówce. Przekonywała, że o wielu wydarzeniach nie miała wiedzy lub nie miała możliwości skutecznie zareagować. Jej wypowiedzi wywołały jednak kolejne pytania dotyczące sposobu zarządzania szpitalem.
W rozmowie była prezes opisała sytuacje, w których – jak twierdzi – lekarze mieli powoływać się na swoje kontakty z politykami. Wspomniała m.in. o relacjach Dawida Kacprzyka z przedstawicielami warszawskiego ratusza, a także o wizycie wiceminister zdrowia Katarzyny Kacperczyk. Według Łukasik takie sytuacje miały wywierać na niej presję.
Jednym z najgłośniejszych wątków pozostaje działalność prosektorium. Wcześniejsze publikacje medialne opisywały, że prosektorium polecało usługi konkretnego zakładu pogrzebowego, publikowało zdjęcia zmarłych w internecie i oferowało dodatkowe odpłatne usługi. Anna Łukasik zaznaczyła, że złożyła zawiadomienie do prokuratury, jednak śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa.
Anna Łukasik przekonywała, że nie odpowiadała za wiele nieprawidłowości ujawnionych w Szpitalu Południowym. Wyjaśniała, że za nadzór nad tymi obszarami odpowiadała dyrektor medyczna, a część zdarzeń miała miejsce podczas jej urlopu. W ten sposób odniosła się m.in. do kwestii dyżurów lekarzy, konfliktów wśród personelu oraz innych problemów opisanych w mediach.
W wywiadzie pojawiły się także informacje o relacjach niektórych lekarzy z osobami pełniącymi funkcje publiczne. Łukasik twierdzi, że kontakty te miały wpływać na atmosferę panującą w placówce. Jednocześnie nie wskazała, by zgłaszała odpowiednim instytucjom przypadki, które uznawała za nieprawidłowe.
Nie wiadomo jeszcze, czy wywiad byłej prezes przyniesie dalsze konsekwencje lub nowe działania ze strony odpowiednich instytucji.

