Władze Gdańska rozpoczęły kampanię „Szczur ma nosa”, która ma pomóc w ograniczeniu rosnącej liczby gryzoni w centrum miasta. Jak podkreślają urzędnicy, problem wynika nie tylko z obecności szczurów, ale również z nawyków mieszkańców, turystów i części lokali gastronomicznych. Zwierzęta przyciąga przede wszystkim łatwo dostępne pożywienie pozostawiane w przestrzeni publicznej.
Miasto przypomina, że obowiązkowa deratyzacja prowadzona jest dwa razy w roku, jednak sama nie wystarczy do rozwiązania problemu. Jeśli w pobliżu altan śmietnikowych, restauracji czy na ulicach pozostają resztki jedzenia, szczury szybko wracają. Dlatego przygotowano materiały informacyjne oraz kodeks dobrych praktyk mający zmienić codzienne zachowania mieszkańców.
Do walki z plagą zaangażowano również miejskie spółki i służby. Gdańskie Nieruchomości odpowiadają za regularną deratyzację zarządzanych budynków, natomiast Gdańskie Wodociągi prowadzą działania w kanalizacji. Eksperci zwracają jednak uwagę, że główne nory szczurów znajdują się w ziemi, dlatego konieczne są działania obejmujące całe otoczenie budynków.
Miasto analizuje także kolejne rozwiązania, które mogłyby ograniczyć liczbę gryzoni, w tym dokładniejszą kontrolę odbioru odpadów. Straż miejska regularnie prowadzi kontrole i może żądać potwierdzenia wykonania deratyzacji. Za brak wymaganej dokumentacji właścicielom nieruchomości grozi mandat sięgający 500 zł.


