38-letni Szymon Kaczyński nadal boryka się z konsekwencjami ubiegłorocznego wypadku, do którego doprowadził nieodpowiedzialny kierowca w Lgocie Błotnej. Jak twierdzi Szymon Kaczyński, kara nałożona na sprawcę jest zbyt łagodna, zważywszy, że kierowca nawet go nie przeprosił za swoje postępowanie.
Dramatyczna sytuacja rozegrała się o godzinie 10.30 na DK46 w Lgocie Błotnej, gdzie kierowca samochodu marki Toyota notorycznie łamał przepisy drogowe. Pewnej chwili chciał wyprzedzić kolumnę pojazdów na łuku drogi i podwójnej ciągłej. Szymon Kaczyński, aby uniknąć zderzenia, gwałtownie skręcił i uderzył w przepust drogowy. Sprawca uciekł z miejsca wypadku, pozostawiając poszkodowanego na pastwę losu.
Szymon Kaczyński – z poważnymi obrażeniami – został uwięziony w uszkodzonym aucie. Błagał o pomoc, ponieważ obawiał się, że samochód może eksplodować. W wyniku wypadku doznał wieloodłamowego złamania kości udowej oraz wstrząsu mózgu, co skutkowało przeprowadzeniem dwóch operacji.
Sprawcą incydentu jest 64-letni profesor z Łodzi, który już wcześniej był zatrzymywany za przekroczenie prędkości.
Minął już rok od tragicznego wypadku, a Szymon Kaczyński wciąż boryka się z poważnymi konsekwencjami. Mimo rehabilitacji i leków mówi, że czuje się jak wrak człowieka i nie ma pojęcia, czy jeszcze kiedyś wróci za kierownicę.
Sąd nałożył na profesora grzywnę, odebrał mu prawo jazdy na trzy lata, a także nakazał zapłatę zadośćuczynienia w wysokości 10 tys. zł. Jednak Kaczyński uważa, że kara jest skandalicznie niska. Jego zdanie popiera prokuratura, zaznaczając, że jest to rażąco niewspółmierna kara wobec stopnia społecznej szkodliwości czynu.
Ten wpis został utworzony i przesłany przez jednego z użytkowników Spotted.pl, przy użyciu naszego prostego i szybkiego kreatora #spotów. Stwórz swój wpis!