Zakopiańscy radni jednogłośnie przyjęli uchwałę krajobrazową, która ma uporządkować przestrzeń miasta i ograniczyć nadmiar reklam. Władze chcą pozbyć się wielkich banerów szpecących ulice oraz zastąpić je mniejszymi i bardziej estetycznymi szyldami. Nowe przepisy mają zmienić wygląd popularnego miasta turystycznego.
Zgodnie z uchwałą przedsiębiorcy będą mogli korzystać jedynie z reklam spełniających określone wymogi. Dopuszczone zostaną także specjalne kierunkowskazy reklamowe, jednak ich liczba będzie ograniczona. Mieszkańcy mają rok na usunięcie nielegalnych reklam. Natomiast w przypadku legalnych nośników czas dostosowania wyniesie pięć lat.
Miasto zapowiada surowe kary dla osób, które zignorują nowe przepisy. Urzędnicy wyliczyli, że właściciel reklamy o powierzchni 10 metrów kwadratowych może zapłacić nawet 9 tysięcy złotych miesięcznie za nieprzestrzeganie uchwały. Postępowania w takich sprawach będzie wszczynał burmistrz miasta.
Choć część radnych zwracała uwagę na niedoskonałości projektu, ostatecznie wszyscy poparli nowe przepisy. Pojawiły się również sugestie stworzenia specjalnego przewodnika dla mieszkańców, który ułatwi dostosowanie się do zmian. Prace nad uchwałą trwały ponad dekadę, a jej przyjęcie ma być początkiem porządkowania wizerunku Zakopanego.



„Koniec reklamowego chaosu” brzmi pięknie i każdy mieszkaniec Zakopanego to popiera. Szkoda tylko, że pod tym chwytliwym hasłem urzędnicy i radni zrobili klasyczny „przemyt stulecia” i w tej samej uchwale sprytnie upchnęli przepisy, które uderzają bezpośrednio w prywatną własność i portfele Podhalan. No ale przecież nic tak nie poprawia krajobrazu jak czyszczenie kont bankowych mieszkańców!
Walka ze szpetnymi billboardami to jedno, ale narzucanie ludziom nagłych, absurdalnych restrykcji dotyczących ich własnych, prywatnych płotów to już wyższa szkoła urzędniczej bezczelności. Rozumiemy, że te