Więcej wpisów

  • w

    Prokuratura umorzyła śledztwo dot. śmierci 25-latka podczas interwencji policyjnej (www.rmf24.pl)

    Prokuratura zakończyła dochodzenie dotyczące zgonu 25-latka z województwa mazowieckiego. Mężczyzna zmarł podczas interwencji policyjnej. Śledczy wykluczyli teorię, że do śmierci przyczynił się paralizator, którego użyli funkcjonariusze. Zamiast tego stwierdzono, że 25-latek zadławił się wymiocinami, będąc pod wpływem narkotyków.

    Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu, Agnieszka Borkowska, zaznaczyła, że śledztwo ma charakter złożony, w związku z czym wymagało licznych ekspertyz. Jak dodaje, w oparciu o uzyskane ekspertyzy postanowiono umorzyć dochodzenie i zakończyć sprawę.

    Przypomnijmy, że do incydentu doszło podczas interwencji policji, która miała miejsce w listopadzie 2021 roku w Mirowie Nowym. Podejrzany wykazywał agresywne zachowanie i nie stosował się do poleceń funkcjonariuszy. W ostateczności mundurowi musieli użyć paralizatora, po czym założyli mu kajdanki.

    Kwadrans później 25-latek zaczął tracić przytomność. Stanem pacjenta zajął się zespół ratownictwa medycznego, który był na miejscu zdarzenia. Niestety, pomimo intensywnej pierwszej pomocy, mężczyzna zmarł.

    Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci i zarządziła sekcję zwłok. Okazało się, że przyczyną zgonu było zadławienie się wymiocinami. Co więcej, badania toksykologiczne potwierdziły obecność substancji odurzających w organizmie.

    Śledczy stwierdzili, że działania policji były zgodne z procedurami, a użycie paralizatora nie miało bezpośredniego wpływu na zgon. Nie odnaleziono żadnych nieprawidłowości w postępowaniu mundurowych ani służb medycznych.

  • w

    Prokurator złożył apelację ws. łagodnego wyroku dla sędziego za jazdę po pijaku (www.rmf24.pl)

    Prokurator Krajowy złożył apelację w związku z wyrokiem skazującym sędziego z Suwałk. Sprawa dotyczy grzywny, jaką sędzia dostał za jazdę po pijanemu. Należy zaznaczyć, że doprowadził do kolizji i uciekał przed policją, a do tego miał 1,75 promila we krwi.

    Sąd Rejonowy w Ostródzie skazał sędziego z Suwałk na karę 20 tys. zł grzywny za jazdę pod wpływem alkoholu. Ponadto, za swoje zachowanie został objęty zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych na sześć lat oraz świadczeniem pieniężnym na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

    Wyrok dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w sierpniu 2018 roku. Tego dnia nietrzeźwy sędzia spowodował kolizję drogową w Suwałkach. Następnie oddalił się z miejsca zdarzenia, uciekając przed policją. W rezultacie mundurowi schwytali uciekiniera i potraktowali go alkomatem. Okazało się, że miał 1,75 promila w organizmie.

    Prokuratora Krajowa zaskarżyła wyrok sądu, zarzucając niewspółmierność kary grzywny. Wcześniej prokurator domagał się kary pozbawienia wolności z zawieszeniem warunkowym na trzy lata.

    Po zdarzeniu sędzia zrezygnował z funkcji przewodniczącego wydziału karnego, a przez 2,5 roku unikał stawienia się na procesie. Opóźniał przebieg sprawy, przedstawiając zwolnienia lekarskie i prośby o przesunięcie terminów. Tym sposobem sprawił, że jego proces ruszył w pełni, gdy on sam zdążył już przejść w stan spoczynku.

  • w

    Rzeszów chce usunąć pomnik Armii Radzieckiej. Nie wszyscy podzielają to zdanie (www.rmf24.pl)

    Rzeszowscy radni podjęli decyzję w sprawie Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej, która zapadła podczas ostatniej sesji rady. Jak ustalono, aktualnie pomnik pozostanie na swoim dotychczasowym miejscu, pomimo że wcześniej pojawiły się dyskusje na temat jego przeniesienia. Większość mieszkańców zgadza się, aby pomnik zmienił lokalizację.

    Początkowo pojawił się pomysł, żeby pomnik, który został wzniesiony w 1951 roku na placu Ofiar Getta, został przeniesiony na cmentarz żołnierzy Armii Radzieckiej przy ul. Lwowskiej. Jednak techniczne trudności sprawiły, że proponowane miejsce okazało się nieodpowiednie. Powodem są struktury grobowe cmentarza.

    Warto zaznaczyć, że wielu mieszkańców i część radnych sprzeciwia się przeniesieniu pomnika. Ich zdaniem nie ma to żadnego sensu od strony finansowej i nawołują do tego, aby miasto zabrało się za rozwiązywanie pilnych i ważnych problemów. Co więcej, uważają też pomnik za formę podziękowania dla Armii Radzieckiej.

    W trakcie dyskusji zastanawiano się, czy koszty przeniesienia pomnika można by przekazać Instytutowi Pamięci Narodowej. Ponadto, podkreślono też, że należy zwrócić uwagę na wartość historyczną monumentu, ponieważ powinna być dostępna również dla przyszłych pokoleń.

    Jak na tę chwilę projekt uchwały o usunięciu pomnika powędrował do dwóch komisji, które mają przeanalizować kwestie gospodarki przestrzennej i porządku publicznego. W Rzeszowie panuje powszechna zgoda co do usunięcia symbolu Armii Radzieckiej. Jednak pomimo tego pomnik nadal stoi na swoim miejscu.

  • w

    Policjanci poszukują właściciela granatnika z Chrzanowa. Internauci wskazują na Jarosława Szymczyka (www.polsatnews.pl)

    Małopolska policja poszukuje właściciela granatnika, który został znaleziony w pustostanie na terenie Chrzanowa. Internauci sugerują, że broń może należeć do byłego komendanta głównego policji, który wcześniej spowodował wybuch podobnego sprzętu w swoim gabinecie. Sprawę przekazano prokuraturze.

    Policja małopolska opublikowała informację, że znaleziono granatnik w Chrzanowie. Zgłoszenie dotarło do mundurowych od jednego z okolicznych mieszkańców, w związku z czym na miejsce wysłano służby. Granatnik został zabezpieczony przez wojskową grupę saperską z Krakowa. Ponadto, w ramach zabezpieczania obszaru zamknięto też część ulicy Balickiej.

    Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Chrzanowie w celu ustalenia pochodzenia broni. Internauci sugerują, że granatnik może należeć do byłego komendanta głównego policji, gen. Jarosława Szymczyka, który już wcześniej miał doświadczenia z takim sprzętem.

    Przypomnijmy, że Jarosław Szymczyk spowodował wybuch granatnika we własnym gabinecie. W związku ze zdarzeniem Szymczyk nie poniósł żadnych konsekwencji, co wywołało kontrowersje w społeczeństwie. Co więcej, zaraz po incydencie otrzymał jeszcze wysokie premie. Minister spraw wewnętrznych i administracji Polski potwierdził tę informację, zaznaczając, że przed odejściem na emeryturę komendant otrzymał dodatek finansowy.

  • w

    W Katowicach powstanie Centrum Usług Biznesowych. Koszt inwestycji to 54 mln zł (investmap.pl)

    Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna w dalszym ciągu zalicza imponujące sukcesy. Dowodem tego może być fakt, że w ostatnim czasie Katowice znowu przyciągnęły w swoje progi dużego inwestora z zagranicy. A to z kolei oznacza nowe miejsca pracy dla mieszkańców.

    Prezes Zarządu Katowickiej SSE, dr Janusz Michałka, w obecności prezydenta Katowic, Marcina Krupy, ogłosił, że podjęto decyzję o zapewnieniu wsparcia dla polskiego oddziału kanadyjskiej firmy Hatch. Jak dodał, można to uważać za bardzo istotny krok, ponieważ projekt ma na celu utworzenie kompleksowego Centrum Usług Biznesowych. Placówka ma specjalizować się w różnorodnych dziedzinach – od usług badawczo-rozwojowych po doradztwo techniczne.

    W związku z nową inwestycją powstanie co najmniej 150 nowych miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Jest to znaczący wkład w lokalny rynek pracy. Koszt inwestycji sięga 54 mln zł.

    Historia i globalne doświadczenie firmy Hatch wyznaczają solidną podstawę dla nowej inwestycji w Katowicach. Jej szeroki zakres działań obejmuje różnorodne sektory gospodarki i branże na całym świecie. Firma Hatch, która powstała w Toronto, na drodze długoletniego rozwoju stała się światowym liderem w dziedzinie inżynierii. Jej ekspertyza w obszarze metalurgii i inżynierii lądowej stanowi solidną bazę dla innowacyjnych projektów na całym globie.

    Lokalizacja polskiego oddziału firmy w Katowicach wyraźnie podkreśla potencjał tego regionu jako centrum biznesowego.

  • w

    Wiosenna pogoda zamyka liczne stacje narciarskie na Podhalu (zakopane.naszemiasto.pl)

    Wygląda na to, że ocieplenie już na dobre przypieczętowało los stoków narciarskich w tym sezonie zimowym. Liczne stacje na Podhalu zamykają się wcześniej niż zwykle, zatrzymując swoje wyciągi z powodu zbyt dużych braków śniegu.

    Wzrost temperatur sprawił, że śnieg na trasach zjazdowych topnieje znacznie szybciej. Niektóre stacje, takie jak Długa Polana w Nowym Targu czy Beskid w Spytkowicach, zakończyły już sezon. Inne, jak Koziniec w Czarnej Górze czy Palenica w Szczawnicy, też podjęły podobne decyzje.

    Ta sama sytuacja dotyczy pierwszego wyciągu w Białka Tatrzańska – Horników Wierch. Ponadto, sezon zakończyły również stacje Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach i Witów-Ski w Witowie.

    Mało tego, w najbliższych dniach swoją działalność zakończą też stacje pod Nosalem i na Harendzie w Zakopanem. Warto dodać, że jeszcze przed ostatecznym zamknięciem przedstawiciele stacji narciarskiej Harenda Zakopane planują zorganizować Akademickie Mistrzostwa Polski.

    Decyzję w sprawie zakończenia działania w tym sezonie ogłosiła też Polana Szymoszkowa w Zakopanem. Obiekt zamierza działać do 10 marca, pod warunkiem sprzyjającej pogody.

    Mimo problemów ze śniegiem nadal można jeździć na stokach Kotelnicy Białczańskiej, Rusińskiego Wierchu, oraz innych stacjach w regionie, w tym na Kasprowym Wierchu.

  • w

    Psy w Trójmieście będą mogły za darmo jeździć koleją (www.rmf24.pl)

    Od 15 marca właściciele psów w Trójmieście będą mieli prawdziwy powód do radości, jeśli lubią podróżować pociągiem ze swoim pupilem. Jak się okazuje, PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście i Polregio zadecydowali, że czworonogi będą podróżować pociągiem za darmo.

    Prawda jest taka, że cena biletu dla psa, która aktualnie wynosi 3 złote, zostanie zniesiona od 15 marca. Jak informuje Tomasz Złotoś, rzecznik prasowy SKM Trójmiasto, jest to spore udogodnienie dla osób, które podróżują ze swoimi pupilami. Decyzję podjęto nie tylko ze względu na potrzeby i opinie społeczne. Jest to również reakcja na fakt, że wielu osobom psy zapewniają znaczące wsparcie w codziennym życiu.

    Jednakże, mimo darmowej podróży, obowiązują nadal pewne zasady, takie jak założony kaganiec, zapięta smycz i dysponowanie aktualnym świadectwem szczepień. Co więcej, dostępna jest także lista ras psów, które mogą korzystać z takiego transportu. Agresywne rasy, takie jak rottweilery czy pitbulle amerykańskie, wykluczone są z tego przywileju.

    Limit przewozu wynosi dwa psy na jednego pasażera. Z kolei przewóz psów w transporterach, jak wózki spacerowe, nadal jest płatny. Zwierzęta nie mogą też podróżować na siedzeniach.

  • w

    Mężczyzna wypadł z jadącego tramwaju w Gdańsku (pulsgdanska.pl)

    W dniu 7 lutego miał miejsce niebezpieczny incydent w tramwaju linii 10 na skrzyżowaniu w centrum Gdańska. Podczas gdy tramwaj przejeżdżał między przystankami, ze środka wypadł pasażer. W sprawie wypowiedział się przewoźnik, który wyjaśnił okoliczności zdarzenia.

    Do dziwnego incydentu doszło 7 lutego na skrzyżowaniu Wałów Jagiellońskich i Huciska, gdzie z tramwaju linii nr 10 wypadł pasażer. Tramwaj był w ruchu i podróżował w kierunku Brętowa PKM.

    Poszkodowany mężczyzna znajdował się w niskopodłogowej części tramwaju N8C, który kursuje po Gdańsku od 2015 roku. Siedział tyłem do drzwi na tzw. chodziku, opartym o drzwi w środkowej części pojazdu. Pod naporem ciężaru pasażera drzwi się otworzyły, z racji czego od razu wypadł z tramwaju.

    Przewoźnik podjął natychmiastowe działania i wezwał na miejsce służby. Co prawda, pasażer nie odniósł żadnych obrażeń, ale już samo otwarcie drzwi poza przystankiem stanowi tutaj poważne zagrożenie. Jakby nie było, sytuacja ta mogła doprowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji.

    Śledztwo wykazało, że za nieprawidłowe działanie drzwi odpowiada błąd montażowy silnika drzwi. Przewoźnik podjął już szereg działań zapobiegawczych, obejmujących instrukcje regulacji drzwi, szkolenia personelu oraz zmiany w oprogramowaniu sterowników.

  • w

    Od sufitu oderwał się tynk i spadł na uczniów w trakcie lekcji (spottedlublin.pl)

    Do groźnego i nietypowego zdarzenia doszło w poniedziałek w Zespole Szkół Energetycznych w Lublinie. W czasie zajęć lekcyjnych w jednej z klas zerwał się fragment sufitu, który spadł na uczniów. O szczegóły sprawy zapytano dyrekcję placówki, ale nie wyraziła chęci do udzielenia komentarza.

    Niebezpieczny incydent miał miejsce 26 lutego po godzinie 14:00 w Zespole Szkół Energetycznych im. prof. Kazimierza Drewnowskiego przy ul. Długiej w Lublinie. W jednej z klas, gdzie odbywały się zajęcia z języka polskiego, osunął się tynk z sufitu, który spadł prosto na uczniów.

    Sypiący się tynk spadł na dwóch uczniów, którzy akurat znaleźli się pod tym niestabilnym fragmentem stropu. Na szczęście żaden z nich nie odniósł poważnych obrażeń. Sala lekcyjna została tymczasowo wyłączona z użytku. Należy tutaj zaznaczyć, że zdaniem uczniów nie jest to pierwsza taka sytuacja w tej szkole.

    Media próbowały skontaktować się z dyrektorem placówki, ale nie było to możliwe. W związku z tym o komentarz poproszono jego zastępcę, mgr inż. Annę Koput-Zalewską, która również nie miała zamiaru składać wyjaśnień na temat tej sytuacji.

    Jak informuje biuro prasowe Urzędu Miasta Lublin, zarządca budynku oznajmił, że z sufitu oderwał się tylko niewielki fragment tynku. Nikomu nic poważnego się nie stało.

  • w

    Dziesiątki tysięcy cudzoziemców mieszkają i pracują w Lubuskiem. Najwięcej jest Ukraińców (gazetalubuska.pl)

    W województwie lubuskim liczba cudzoziemców ubezpieczonych w ZUS wzrosła do prawie 36 tysięcy. Oznacza to wzrost o jakieś tysiąc osób w porównaniu z rokiem poprzednim. Największą grupę stanowią oczywiście obywatele Ukrainy. Aczkolwiek nie brakuje też obywateli z wielu innych zakątków świata, takich jak Sri Lanka, Tajwan, Uganda, Korea Południowa czy Burundi.

    Spośród blisko 36 tysięcy obcokrajowców, którzy są ubezpieczeni na terenie województwa lubuskiego, prawie 80 proc. stanowią Ukraińcy.

    W Gorzowie Wielkopolskim, oprócz Ukraińców, jest zarejestrowanych wielu obywateli Białorusi, Gruzji i Mołdawii. W Zielonej Górze jest podobnie – tutaj też liczba obywateli Białorusi i Gruzji jest znacząca. Jednakże należy też dodać, że południowa część województwa przyciąga również mieszkańców Ugandy, Południowej Afryki czy Estonii.

    Spośród cudzoziemców ubezpieczonych w Lubuskiem prawie 24 tysiące pracuje na umowę o pracę, a ponad tysiąc prowadzi własną działalność gospodarczą. Pozostałe osoby zatrudnione są na różnych umowach o pracę.

    Warto podkreślić, że rzeczywista liczba cudzoziemców, którzy pracują w województwie lubuskim, może być wyższa. A to dlatego, że niektórzy z nich nie są ubezpieczeni w ZUS z powodu pracy w szarej strefie lub zatrudnienia na umowach nieoskładkowanych. Ponadto, część z nich podlega także ubezpieczeniom w KRUS.

  • w

    Co trzeci uczeń w Szczecinie używa e-papierosów do łagodzenia stresu (www.rmf24.pl)

    Ostatnio wśród uczniów ze Szczecina przeprowadzono badania, które przygotowało Stowarzyszenie Walki z Rakiem Płuca. Okazuje się, że prawie połowa z badanej młodzieży korzysta z e-papierosów. Co więcej, co trzeci uczeń decyduje się na ten krok w celu obniżenia poziomu swojego stresu.

    Specjaliści alarmują, że e-papierosy, zwłaszcza te jednorazowe, cieszą się ogromną popularnością wśród młodzieży. Nęcą klientów atrakcyjnymi aromatami i różnymi dodatkami, dzięki którym są dzisiaj popularniejsze niż papierosy tradycyjne. Natomiast łatwa dostępność tych wyrobów, brak ograniczeń wiekowych i atrakcyjna cena sprawiają, że są one łatwo dostępne dla młodzieży.

    Naukowcy przypominają, że to nie papierosy ani e-papierosy uzależniają użytkownika, tylko nikotyna. Ilość tego związku w liquidach może być porównywalna do ilości w papierosach tytoniowych. Zdaniem psychiatrów należy całkowicie zakazać sprzedaży e-papierosów, aby zapobiec uzależnieniu nie tylko od nikotyny, ale również od nawyków behawioralnych.

    Brak regulacji dotyczących sprzedaży e-papierosów sprawia, że są one łatwo dostępne dla młodzieży. A do tego – jak mówią uczniowie – papierosy elektroniczne są też wygodne do ukrycia.

    Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło już prace nad nowymi przepisami, które mają na celu zakazanie sprzedaży e-papierosów jednorazowych. Projekty ustaw mają być wdrożone w życie jeszcze przed wakacjami.

    Eksperci alarmują, że odsetek palaczy w Polsce rośnie. Według danych Polskiej Akademii Nauk prawie 30 proc. Polaków pali papierosy codziennie. A to z kolei zwiększa ryzyko chorób cywilizacyjnych i przyczynia się do wzrostu śmiertelności w Polsce.

  • w

    Poznańska młodzież znalazła nową rozrywkę. Nastolatki jeżdżą na zderzakach tramwajów (wiadomosci.wp.pl)

    Nastolatki w Poznaniu nie próżnują i po raz kolejny dają o sobie znać całej Polsce. Tym razem poznańska młodzież zdecydowała się na korzystanie z uroków niebezpiecznego trendu, w ramach którego jeździ na zderzakach tramwajów miejskich. Jest to poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ostrzega przed tragicznymi konsekwencjami takiej zabawy.

    Nagrania w internecie ukazują młodzież z Poznania, która wskakuje na zderzaki tramwajów. Osoby te nie są w żaden sposób zabezpieczone, jednak to wcale im nie przeszkadza, żeby mogły tak podróżować po mieście. Nic więc dziwnego, że całej tej sytuacji przyjrzało się już MPK Poznań, które postanowiło podjąć odpowiednie działania w tej sprawie.

    MPK Poznań, obserwując tę niebezpieczną modę na filmach w internecie, zaapelowało do młodych ludzi o rozsądek, nazywając taką jazdę „igraniem ze śmiercią”. Jak twierdzą przedstawiciele MPK, jazda na zewnątrz tramwaju jest bardzo niebezpieczna – grozi upadkiem na torowisko i potencjalną kolizją z innymi pojazdami. Może łatwo dojść do okropnej tragedii.

    Ponadto MPK zaznacza, że motorniczemu trudno obserwować, co dzieje się na zderzaku. Z tego względu MPK zachęca pasażerów i mieszkańców do zgłaszania takich incydentów policji lub Centrali Nadzoru Ruchu.

  • w

    Pościg za piratem drogowym w Świdnicy. Uderzył w radiowóz i kilka innych pojazdów (www.rmf24.pl)

    W Świdnicy na Dolnym Śląsku policjanci wszczęli pościg za kierowcą osobówki, który w trakcie brawurowej jazdy uszkodził cztery samochody. Mężczyzna najeżdżał na chodniki, sprawnie uciekając przed kontrolą drogową. W pewnym momencie doprowadził do kolizji z radiowozem i zaczął uciekać na piechotę.

    Podczas rutynowej kontroli drogowej świdniccy policjanci zauważyli samochód osobowy marki Audi, który postanowili zatrzymać. Włączyli sygnały policyjne, dając kierowcy do zrozumienia, żeby ten zjechał na pobocze. Zamiast tego, kierowca zignorował sygnały mundurowych, przyspieszył i rzucił się do ucieczki. Policja wszczęła pościg.

    Kierowca audi, nie zważając na konsekwencje, zaczął łamać przepisy drogowe, przekraczając prędkość i wjeżdżając na krawężniki. W trakcie jazdy ignorował też znaki drogowe. Ponadto, pościg dotarł do miejsca w Świdnicy, gdzie odbywała się manifestacja. A tam uciekinier uderzył w radiowóz, a przy okazji również w inne pojazdy, ponieważ próbował ominąć blokadę policyjną.

    Po kolizji kierowca wyskoczył z pojazdu i zaczął uciekać pieszo. Chwilę potem został zatrzymany. Okazało się, że podejrzany to 26-letni mężczyzna, który obawiał się konsekwencji prawnych za złamanie zakazu sądowego. Wcześniej sąd nałożył na niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

    W związku ze swoim zachowaniem 26-latek usłyszał zarzuty dotyczące stwarzania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadzenia samochodu pomimo zakazu, a także niezatrzymania się do kontroli. Kierowcy pobrano też krew do badań, a później umieszczono go w areszcie tymczasowym na trzy miesiące. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

  • w

    Donald Tusk wypowiedział się na temat wysłania polskich żołnierzy na Ukrainę (wiadomosci.wp.pl)

    W trakcie konferencji, na której Donald Tusk spotkał się z premierem Czech, Petrem Fialą, premier Polski wypowiedział się na temat wysyłania polskich żołnierzy na Ukrainę. Tusk zaznaczył, że Polska nie planuje wysyłać swoich sił zbrojnych na ziemie ukraińskie.

    Wcześniej Emmanuel Macron, prezydent Francji, zasugerował, że w przyszłości można pomyśleć nad wysłaniem na Ukrainę zachodnich wojsk lądowych. Wypowiedź Macrona stała się jednym z tematów dyskusji premierów Polski i Czech na wspólnej konferencji w Pradze. Premier Tusk oznajmił, że teraz nie ma powodu, żeby dyskutować o takich scenariuszach i że Polska nadal skupia się na wspieraniu Ukrainy w wysiłku zbrojnym. I podkreślił, że polscy żołnierze nie będą wysyłani na Ukrainę.

    Ponadto, Tusk zaznaczył, że Polska przeznacza 4% PKB na obronność, będąc pod tym względem liderem w NATO. Co więcej, podkreślił, że zbrojenie Polski służy również wspieraniu Ukrainy. Jego zdaniem skuteczne wsparcie dla Ukrainy to zwiększenie wydatków na obronność w Europie, co może odstraszyć Putina.

    Donald Tusk zaproponował różne sposoby pomocy Ukrainie, w tym odblokowanie zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego oraz dostarczanie sprzętu i amunicji. Uważa, że działania te mogą znacząco przyczynić się do wsparcia finansowego i obronnego Ukrainy.

    Petr Fiala, premier Czech, wyraził podobne stanowisko, mówiąc, że Czechy nie rozważają wysyłki swoich żołnierzy na Ukrainę, ale też skupiają się na wspieraniu Ukrainy w jej walce z agresją rosyjską.

  • w

    Afera Collegium Humanum ujawnia coraz więcej szokujących faktów (www.salon24.pl)

    Afera związana z Collegium Humanum coraz bardziej się rozszerza, rzucając teraz podejrzenia na kwestię posługiwania się fałszywymi dyplomami MBA przez polityków, którzy wyszli z tej uczelni. Marcin Torz informuje, że nieustannie pojawiają się nowe nazwiska w tej sprawie.

    Centralne Biuro Antykorupcyjne odkryło gang, który zajmował się nielegalnym handlem dyplomami MBA. Wspomniane dyplomy umożliwiały zasiadanie w radach nadzorczych i czerpanie wysokich dochodów dodatkowych. Wśród osób na liście absolwentów znajdują się politycy z różnych partii, m.in. Waldemar Kraska, Antoni Duda, żona Ryszarda Czarneckiego, brat Daniela Obajtka, Aleksandra Gajewska, a nawet prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk.

    CBA twierdzi, że nauka i egzaminy na Collegium Humanum były fikcją, a dyplomy można było po prostu kupić za około 10 tysięcy złotych. Ministerstwo nauki planuje już pełną kontrolę, a minister Dariusz Wieczorek domaga się unieważnienia dyplomów. To drugie oznaczałoby, że wszystkie działania i decyzje podejmowane przez posiadaczy tych dyplomów byłyby nieważne. Ponadto, każdy z nich musiałby też zwrócić zarobione pieniądze.

    Sprawa jest złożona i poważna, a do tego nadal istnieje ryzyko kolejnych zatrzymań. Faktem jest, że uczelnia przyznawała dyplomy bez należytej nauki, zwłaszcza po przejściu na nauczanie zdalne. Co więcej, koordynatorzy Collegium Humanum, działający w różnych miastach, werbowali studentów, otrzymując za to wysokie prowizje.

  • w

    „Miś Uszatek” podbija serca widzów w Japonii! Bajka cieszy się tam dużą popularnością (dobrewiadomosci.net.pl)

    W ostatnim czasie legendarna bajka polska pt. „Miś Uszarek” przeżywa swój renesans, ale robi to… w Japonii! Miś z klapniętym uszkiem zaskarbił sobie serca zarówno dzieci, jak i dorosłych z Dalekiego Wschodu. W Kraju Kwitnącej Wiśni ten sympatyczny misiek znany jest jako Kumachan. Bajka trafiła na tamtejsze ekrany dzięki sprzedaży odcinków przez Telewizję Polską. Obecnie jest hitem w Japonii.

    Co ciekawe, sukces „Misia Uszatka” skłonił japońskie firmy do rozważenia dalszej współpracy z polskimi twórcami animacji. Studio SeMaFor, producent oryginalnej serii, rozważa nawet stworzenie pełnometrażowego filmu kinowego, co byłoby kolejnym etapem w międzynarodowej ekspansji animacji polskiej.

    Japońska firma Eden Entertainment, która nabyła prawa do serii, aktywnie promuje postać Kumachana poprzez specjalną stronę internetową, płyty DVD i zabawki. A to z kolei wyraźnie świadczy o dużym zainteresowaniu japońskiej publiczności, a także o chęci rozwoju międzynarodowej współpracy w dziedzinie animacji.

    Fumio Furuya, szef Eden Entertainment, powiedział, że jest pod wielkim wrażeniem polskiej produkcji, w związku z czym rozważa organizację festiwalu filmów animowanych SeMaFor w Japonii. Byłoby to nie tylko ukłonem w stronę polskich twórców, ale także sposobem na promowanie polskiej kultury za granicą.

  • w

    Dzwon kościelny bije codziennie o godz. 21.37. Proboszcz nie rezygnuje pomimo apelu mieszkańców (www.onet.pl)

    Kilkanaście dni temu na wieży nowego kościoła pw. św. Jana Pawła II na krakowskim Ruczaju zawisł ogromny dzwon. Od tego czasu okoliczni mieszkańcy skarżą się na wieczorny hałas, bo dzwon odzywa się codziennie o godzinie 21.37. Bicia dzwonu można słuchać na całym osiedlu przez około dwie minuty, mimo zamkniętych okien. Ponadto, nie daje spać dzieciom. Jednak pomimo skarg i próśb proboszcz nie zamierza „uciszyć” dzwonu.

    Kościół pw. św. Jana Pawła II na krakowskim Ruczaju ma dzwonnicę, w której kilkanaście dni temu zawisł tonowy dzwon. Zrzucili się na niego sami parafianie, którzy uzbierali ponad 160 tys. zł. Na ludwisarskim dziele znalazł się napis „Imię moje św. Jan Paweł II”.

    W niedzielę, 18 lutego, zanim dzwon zajął miejsce na dzwonnicy, został poświęcony przez metropolitę krakowskiego, abp. Marka Jędraszewskiego. A gdy dzwon już zawisł, pojawiły się problemy. Od tego czasu okoliczni mieszkańcy skarżą się, że dzwon uruchamiany jest codziennie o 21.37 (godzina śmierci papieża Jana Pawła II). Ponadto jest tak głośny, że zakłóca ich spokój, nawet przy zamkniętych oknach.

    Z powodu hałasu w sieci powstała już petycja do proboszcza kościoła, w której mieszkańcy tłumaczą swoje argumenty i proszą go o zaprzestanie tej praktyki. Jedna z mieszkanek zaznacza, że mieszka naprzeciwko kościoła, a dzwon nie daje spać jej małemu dziecku. A kiedy malec śpi, dzwon go wybudza.

    Mieszkańcy oznajmili, że petycja trafi też do kurii krakowskiej, prosto w ręce metropolity abp. Marka Jędraszewskiego.

  • w

    Prokuratura oskarżyła wydawcę książki o szerzenie „oświęcimskiego kłamstwa” (dziennikzachodni.pl)

    W budynku IPN w Katowicach prokurator przeprowadził przesłuchanie Tomasza Stali w związku z książką wydaną przez jego wydawnictwo, 3DOM. Zdaniem prokuratury książka ta promuje „kłamstwo oświęcimskie”. W związku ze sprawą i postawieniem podejrzanemu zarzutów, przed budynkiem odbył się protest z pikietami „Stop cenzurze IPN” – zwolennicy Stali sprzeciwiali się oskarżeniom.

    Uczestnicy protestu wykrzykiwali hasła w obronie Tomasza Stali i jego wydawnictwa. Należy zaznaczyć, że organizacja tego zgromadzenia, którą wcześniej zapowiedział Grzegorz Braun, miała charakter polityczny. W rezultacie pikieta została zgłoszona przez Fundację Polskie Veto.

    Po przesłuchaniu Tomasza Stali postawiono mu zarzuty i zastosowano środki zapobiegawcze w postaci zakazu produkcji i dystrybucji trzech książek. Pomimo całej tej sytuacji Stala ma nadzieję, że wszystko zakończy się dla niego pomyślnie.

    Funkcjonariusze ABW przeszukali wydawnictwo 3DOM w związku z publikacjami kwestionującymi fakt masowych mordów w Auschwitz-Birkenau. W trakcie przeszukania zatrzymano m.in. egzemplarze publikacji autorstwa Dariusza Ratajczaka, których treść kwestionuje historię Holokaustu.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.