Więcej wpisów

  • w

    Ulica w Mierzynie regularnie zamienia się w rzekę. Władze gminy ignorują problem, a mieszkańcy są wściekli (wszczecinie.pl)

    Po każdych opadach deszczu ulica Wenus w Mierzynie zamienia się w rwącą rzekę. Mieszkańcy już od dłuższego czasu interweniują w tej sprawie, apelując do gminy i starostwa powiatowego. Niestety, bezskutecznie. Jeden z mieszkańców twierdzi, że woda nie jest odprowadzana przez system kanalizacyjny, z racji czego zalewa te ulice na głębokość 30 cm.

    Mieszkańcy ulicy Wenus muszą żyć w otoczeniu ogromnych kałuż i płynącej wody. Problem ten narasta od lat, a gęsta zabudowa miejska sprawia, że woda nie ma gdzie spłynąć. Zaniepokojeni mieszkańcy oskarżają gminę o bezradność i lekceważenie tej sytuacji. Dodają, że sprawę pogorszyła też budowa w okolicy ul. Wenus. Przejeżdżające ciężarówki jeszcze bardziej wpłynęły na kiepski stan drogi.

    Do zniszczeń dołączyły się również niedawne opady deszczu, które miały niekorzystny wpływ na nawierzchnię. Mieszkańcy donoszą, że droga jest w coraz gorszym stanie, a gmina nadal bagatelizuje ten problem. Dowcipkują, że być może miasto planuje stworzyć tutaj basen.

    Faktem jest, że ludzie czują się uwięzieni w swoich domach, ponieważ woda sięga do połowy łydek, a samochody z ledwością przemieszczają się po zalanych ulicach. A to jeszcze bardziej frustruje miejscowych, którzy skarżą się na brak możliwości przeprawy przez błotniste tereny.

    Radna Magdalena Zagrodzka przyznaje, że problem jest jej znany, lecz działania wójta w sprawie infrastruktury deszczowej idą bardzo powoli.

  • w

    Poznańskie szkoły chcą wydać pół miliona złotych na ciche i melodyjne dzwonki (wydarzenia.interia.pl)

    W Poznaniu zdecydowano postawić na nowe dzwonki w szkołach. Z tego względu miasto przygotowało pół miliona złotych. Chce pozbyć się głośnych dzwonków szkolnych, a na ich miejsce zainstalować dzwonki, które są melodyjne i cichsze. Ma to na celu zmniejszenie hałasu w placówkach edukacyjnych.

    Władze Poznania zamierzają przeprowadzić rewolucję w szkołach, usuwając z korytarzy dzwonki mechaniczne. Decyzję o zredukowaniu hałasu poparło nie tylko kierownictwo placówek, ale również rodzice. Przemysław Foligowski, dyrektor Wydział  Oświaty UM, oświadczył, że na realizację tego projektu przyszykowano już pół miliona złotych. Natomiast zainteresowane szkoły mogą już składać wnioski w tej sprawie.

    Poznańskie placówki edukacyjne zamierzają wprowadzić dzwonki, których dźwięki będą przyjemniejsze i łagodniejsze w odbiorze. Bardzo możliwe, że w niektórych szkołach zostaną zainstalowane dzwonki melodyjne.

    Poznański projekt uwzględnia też potrzeby osób z nadwrażliwością słuchową i autyzmem. Jak podają władze uczelni, uczniom z tych grup tradycyjna głośność dzwonka przynosi dodatkowy stres i dyskomfort. Foligowski wyjaśnia, że zmiany dotyczące dzwonków szkolnych będą dobrowolne i finansowane na wniosek dyrektorów placówek edukacyjnych.

    Foligowski dodał, że sukces całego programu, jak również jego budżet zależeć będzie od liczby złożonych wniosków.

  • w

    We wrocławskim ZOO z niewiadomych przyczyn konają zwierzęta (www.salon24.pl)

    Zwierzęta w Ogrodzie Zoologicznym we Wrocławiu doświadczają tajemniczych zgonów. W ostatnim czasie ogród stracił manata oraz dwie pandy.

    Z doniesień wynika, że we wrocławskim ZOO konają zwierzęta. W listopadzie ogród przedwcześnie stracił dwie pandy i manata. Najpierw zmarła Livi – młoda samica pandy, której przyczyna śmierci pozostaje nieznana. Następnie zmarła druga panda o imieniu Rufus. 

    Rozkładające się truchło pandy odkryto w klatce dopiero po jakimś czasie. Ponadto, skonała także samica manata o imieniu Ling, której powodem śmierci była infekcja. Ling cierpiała na wiele zmian chorobowych w narządach wewnętrznych, w tym trzustce, wątrobie i jelitach.

    Warto zaznaczyć, że ogród wzbudza też kontrowersje wśród turystów i polityków. Posłanka Jolanta Niezgodzka z Nowoczesnej sprawdziła umowy, jakie zawarto z ogrodem zoologicznym. Okazało się, że na liście płac ZOO znajdują się nazwiska żon radnych, którzy wspierają prezydenta Jacka Sutryka.

    Należy zaznaczyć, że Sutryk poparł nominację obecnej prezes ZOO, Joanny Kasprzak. Prawdopodobnie dlatego, że jej mąż zakupił od niego dom za ponad milion złotych.

    Wrocławskie ZOO, dzięki wieloletnim działaniom prezesa Radosława Ratajszczaka, stało się jednym z najbardziej renomowanych ogrodów nie tylko w Polsce, lecz także w Europie. Kilkanaście miesięcy temu Ratajszczak odszedł ze stanowiska prezesa.

  • w

    Noworoczny cud. Zepsuty Impuls sam się naprawił 1 stycznia (www.rynek-kolejowy.pl)

    Należący do województwa lubuskiego pociąg Impuls, który przestał się uruchamiać 21 grudnia, od 1 stycznia ponownie działa bez żadnej zewnętrznej ingerencji. Dokładnie taki przebieg wydarzeń przewidzieli hakerzy z Dragon Sector, którzy analizowali jego oprogramowanie.

  • w

    Protestujący rolnicy ponownie zablokowali przejście w Medyce (www.rmf24.pl)

    Rolnicy zrzeszeni w stowarzyszeniu „Podkarpackiej oszukanej wsi” ponownie rozpoczęli protest oraz blokadę przejścia granicznego w Medyce. Ich postulaty obejmują m.in. żądania dopłat do kukurydzy oraz utrzymania podatku rolnego na poziomie z poprzedniego roku.

    Wczoraj o godzinie 8:00 rolnicy wznowili protest w miejscowości Medyka na Podkarpaciu, który był zawieszony od wigilii. Roman Kondrów, lider rolników z „Podkarpackiej oszukanej wsi”, zaznaczył, że żądania obejmują m.in. podpisanie dwustronnego porozumienia między ministerstwem a rolnikami. W przypadku takiego porozumienia protest zostanie szybko zawieszony.

    Protest rozpoczął się 23 listopada, a zawieszono go 24 grudnia. Przed zawieszeniem minister rolnictwa Czesław Siekierski obiecał spełnienie postulatów rolników, a lider stowarzyszenia oczekiwał pisemnego potwierdzenia tych zapewnień. Kluczowymi żądaniami rolników są m.in. dopłaty do kukurydzy, zwiększenie kwoty na kredyty płynnościowe oraz utrzymanie podatku rolnego na poziomie z poprzedniego roku. Roman Kondrów wskazał, że nie otrzymał dotąd pisemnego zapewnienia.

    W związku z tym protestujący nadal blokują drogę, przepuszczając jedynie trzy tiry na godzinę. W trakcie blokady przepuszczane są pojazdy osobowe, autokary, oraz TIR-y z ładunkami humanitarnymi, wojskowymi, ADR i żywnością o krótkim terminie przydatności.

    Minister twierdzi, że złożył już pisemne, wiążące deklaracje, zawarte w notatce wysłanej do rolników po ich ostatnim spotkaniu. Zapewnił też, że postulaty rolników są uwzględnione w procedowanym budżecie oraz trwają zaawansowane rozmowy dotyczące dopłat w Brukseli.

  • w

    Za bony dla nauczycieli płacą teraz sprzedawcy, którym rząd jest już winny 250 mln zł (www.telepolis.pl)

    Poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził program bonów dla nauczycieli na zakup laptopów, z którego skorzystało już 100 tysięcy pedagogów. Jednakże najnowsze informacje sugerują, że teraz sprzedawcy ponoszą koszty tego przedsięwzięcia.

    Rząd poprzedniej kadencji słynął z inicjatyw socjalnych, w tym z dwóch programów przedwyborczych. Pierwszy obejmował rozdanie laptopów dla czwartoklasistów, a drugi przyznanie nauczycielom bonów o wartości 2500 zł na zakup komputerów. Pomimo że ucieszyło to pedagogów, kwaśną minę mają teraz sprzedawcy, ponieważ rząd opóźnia spłaty za bony sklepom uczestniczącym w programie.

    Aktualnie rząd winny jest sprzedawcom 250 mln zł za wykorzystane bony, które pierwotnie miały być zwracane w ciągu 30 dni od ich akceptacji. W praktyce sklepy oczekują na te środki już od 2 miesięcy, a pieniędzy nadal nie ma. Program nie obejmuje wyłącznie dużych sklepów elektronicznych, ale także mniejsze punkty prywatne, które zainwestowały w bony znaczne sumy i odprowadziły już za nie podatki.

    Problem dotyczy również dużych sieci handlowych, gdzie oczekuje się zwrotu za kilka tysięcy sprzedanych laptopów, na kwotę 10 mln zł. Co więcej, w trakcie trwania programu dokonano w regulaminie zmiany dotyczącej wypłaty środków, która obecnie ma nastąpić 30 dni po zaakceptowaniu wniosku. Tylko że czas akceptacji nadal pozostaje nieokreślony.

    Przyczyną wydłużenia procedury może być zmiana partii rządzącej. Nieoficjalne informacje wskazują, że w Ministerstwie Finansów brakuje pełnomocnictw finansowych, a wypłaty muszą zostać zatwierdzone przez nowego ministra. Mimo że nauczyciele aktywowali już 300 tysięcy bonów, wykorzystano zaledwie 1/3 z nich.

    Były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński zapewnia, że środki zostały zabezpieczone w budżecie, więc przekazywanie pieniędzy powinno być realizowane.

  • w

    Prokuratura umorzyła śledztwo ws. Krystiana S., który zmarł podczas interwencji policji (www.rmf24.pl)

    Prokuratura zakończyła śledztwo dotyczące śmierci Krystiana S., do której doszło w 2022 roku na Podkarpaciu. 42-latek zmarł po interwencji policji w Radymnie.

    Prokuratura umorzyła sprawę po tym, jak biegli uznali, że działania policjantów były odpowiednie w stosunku do zachowania pokrzywdzonego. Policjanci otrzymali zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, wobec którego musieli zastosować chwyt obezwładniający, co miało spowodować utratę przytomności i późniejszy zgon.

    Śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. Sekcja zwłok wykazała, że zgon spowodowany był zadławieniem, będącym efektem chwytu obezwładniającego. Biegli stwierdzili obrażenia na organach wewnętrznych. Jednak eksperci ze Straży Granicznej stwierdzili, że proces zatrzymania przebiegł zgodnie z przepisami, zaznaczając przy tym, że Krystian S. stawiał opór.

    Analiza całego zdarzenia wykazała, że policjanci mieli prawo użyć siły fizycznej, a ich działania były zgodne z przepisami. Nagranie monitoringu potwierdziło właściwe zachowanie funkcjonariuszy i sposób prowadzenia interwencji.

    Na filmie widać m.in. moment od założenia chwytu obezwładniającego po próbę założenia kajdanek. Widoczny jest także opór ze strony zmarłego oraz jego niechęć do współpracy z policją. Mężczyzna był znany organom ścigania, a do tego miał historię problemów psychiatrycznych oraz karnych.

    Policjanci – po trzymiesięcznym zawieszeniu – wrócili do pełnienia swoich obowiązków służbowych.

  • w

    Zaginęła Czesława Stachnik, 89-letnia mieszkanka Krakowa. Jej życie jest zagrożone (sadeczanin.info)

    Zaginęła Czesława Stachnik, 89-letnia mieszkanka Krakowa, która opuściła swoje mieszkanie 3 stycznia w godzinach popołudniowych. Od tego czasu nie wróciła do domu, ani nie kontaktowała się z rodziną i przyjaciółmi. Rodzina jest bardzo zaniepokojona w kwestii jej bezpieczeństwa. Z tego względu apeluje do wszystkich, którzy mogliby mieć jakieś informacje w tej sprawie.

    Czesławę Stachnik widziano po raz ostatni, gdy o godzinie 14:00 opuszczała mieszkanie przy ulicy Emaus w Krakowie. Rodzina powiedziała, że od wyjścia 89-latka z nikim się nie kontaktowała. Z tego względu postanowili zgłosić jej zaginięcie na policję.

    Czesława Stachnik jest szczupłej budowy, ma 155 cm wzrostu, siwe proste włosy sięgające do szyi oraz lekko przygarbioną postawę. W dniu zaginięcia seniorka miała na sobie jasnopopielaty płaszcz, popielaty kapelusz i czarne buty. Należy zaznaczyć, że poruszała się przy pomocy balkonika.

    W przypadku posiadania jakichkolwiek informacji należy skontaktować się z policją. Numery telefonów do funkcjonariuszy to 47-83-52-913, 47-83-52-234. Można też dzwonić na numer alarmowy 112. Warto mieć na uwadze, że każdy ślad może pomóc w odnalezieniu zaginionej.

  • w

    Skradziono ciężarówkę z hasłem „Konstytucja”, kilka razy złamano prawo i odstawiono pojazd blisko miejsca kradzieży (www.infokatowice.pl)

    W Katowicach ktoś ukradł ciężarówkę z hasłem „Konstytucja”, wprawiając w ruch szereg wydarzeń przestępczych. Warto dodać, iż właściciel pojazdu twierdzi, że złodzieje zostali już zatrzymani, ale policja nie potwierdza tych informacji.

    Całe zamieszanie rozpoczęło się około godziny 2:30, gdy policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży ciężarówki z naczepą. Pojazd miał napis „Konstytucja”. Kradzieży dokonano z terenu firmy – brama wjazdowa była otwarta, a dokumenty i kluczyki były w aucie.

    Około godziny 5:00 ciężarówka zatankowała na stacji w Myszkowie, po czym odjechała, nie regulując rachunku. Chwilę potem wzięła udział w kolizji pod Częstochową i odjechała z miejsca zdarzenia. Około godziny 13:00 samochód znaleziono jakieś 500 metrów od miejsca kradzieży.

    Obecnie policja ustala, kto dokonał tej kradzieży, a także, dlaczego w otwartym pojeździe były kluczyki i dokumenty. Ponadto, ustalane są również szczegóły kradzieży paliwa i udziału w kolizji.

    Właściciel pojazdu, pan Stanisław, podziękował na mediach społecznościowych wszystkim, którzy przyczynili się do odzyskania ciężarówki. Co więcej, wraz z synem poinformowali, że złodzieje ciężarówki zostali już złapani. Jednakże policja nie potwierdziła żadnych aresztowań związanych z tą sprawą. Ponadto ani pan Stanisław, ani jego syn, nikogo też nie przekazali policji.

  • w

    Kobieta potrąciła nastolatkę na przejściu dla pieszych w Jordanowie (zakopane.naszemiasto.pl)

    W czwartek rano wydarzył się niebezpieczny wypadek, do którego doszło w miejscowości Jordanów (województwo małopolskie). Na oznakowanym przejściu dla pieszych kierowca osobówki potrąciła nastolatkę, w związku z czym po poszkodowaną musiał lądować śmigłowiec LPR.

    Groźna sytuacja miała miejsce 4 stycznia około godziny 7:00 na ul. Kolejowej w Jordanowie (gm. Jordanów, pow. suski). Jak przekazuje asp. sztab. Wojciech Copija, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Suchej Beskidzkiej, na miejsce zdarzenia wezwano funkcjonariuszy policji i straży pożarnej.

    Jak dodaje rzecznik policji, z uwagi na obrażenia poszkodowanej nastolatki do akcji wezwano również zespół ratownictwa medycznego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W rezultacie pacjentka została przetransportowana do szpitala śmigłowcem.

    Według wstępnych ustaleń policji młoda dziewczyna została potrącona, gdy była na przejściu dla pieszych. Do wypadku doprowadziła kobieta, która siedziała za kierownicą samochodu osobowego marki Volkswagen. Policjanci przebadali ją alkomatem, który wykazał, że była trzeźwa.

    Na czas oględzin, których dokonywali policjanci i biegli, ruch na drodze został zablokowany.

  • w

    Okręt FGS Donau przypłynął do Portu Wojennego w Świnoujściu. Dojdzie do zmiany dowodzenia nad SNMCMG1 (dziennikbaltycki.pl)

    W Porcie Wojennym w Świnoujściu pojawił się niemiecki okręt zaopatrzeniowy Deutsche Marine, FGS Donau. Jego obecność w Polsce związana jest z ceremonią przekazania dowodzenia nad Stałym Zespołem Sił Obrony Przeciwminowej NATO Grupa 1 (SNMCMG1) z polskiego sztabu na ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Wydarzenie to odbędzie się 8 stycznia 2024 roku.

    FGS Donau opuścił swoją bazę w Kilonii 2 stycznia i już następnego dnia przybił do nabrzeża Portu Wojennego w Świnoujściu. W ramach wydarzenia zaplanowano spotkania i wymianę doświadczeń między kadrami Marynarki Wojennej RP i Deutsche Marine.

    Plan działania FGS Donau obejmuje zarówno manewry na Morzu Północnym i Bałtyckim, jak i wizyty w portach międzynarodowych. Okręt będzie brać udział w operacji NATO BALTOPS, poprzedzającej tradycyjne regaty żeglarskie znane jako Tydzień Kiloński.

    FGS Donau to okręt zaopatrzeniowy typu Elbe, służący w Deutsche Marine od 1994 roku. Jednostka liczy 100 m długości i 3 586 ton wyporności, a na pokładzie służy 40 niemieckich żołnierzy. Okręt wyposażony jest w systemy obrony, takie jak rakietowe stanowiska Fliegerfaust 2 (MANPADS) i zdalnie sterowane działka automatyczne MLG-27 27 mm.

    Po sześciu miesiącach polskiego dowodzenia w SNMCMG1, dowództwo teraz przejmie oficer niemiecki. Razem ze sztabem będzie kierować z pokładu FGS Donau.

  • w

    Ochroniarz Biedronki zamknął 79-latkę w wiacie śmietnikowej (www.trojmiasto.pl)

    W sklepie Biedronka ochroniarz zamknął starszą kobietę w wiacie śmietnikowej. Pracownik ochrony przyłapał seniorkę na wyciąganiu rzeczy z kontenerów na odpady warzywne. Nagranie wywołało falę kontrowersji w internecie.

    W chłodny poranek przy sklepie Biedronka na Morenie przebywała 79-letnia kobieta. Zrozpaczoną seniorkę zauważyła przypadkowo przechodząca kobieta, pani Lucyna. 79-latka powiedziała jej, że kupiła w sklepie dwie bułki, bo tylko na tyle było ją stać. Dlatego potem postanowiła sprawdzić śmietnik, gdzie sklep pozbywa się przeterminowanej żywności.

    Dostrzegł ją ochroniarz i zamknął w wiacie śmietnikowej, wystawiając starszą panią na ziąb i chłód. Seniorka, próbując wydostać się z wiaty, poraniła sobie rękę. Jakiś czas później ochroniarz wrócił i ją wypuścił.

    Pani Lucyna przeprowadziła rozmowę z kierowniczką sklepu i ochroniarzem, wyjaśniając, dlaczego ich zachowanie wobec starszej kobiety było karygodne. W rezultacie ochroniarz przy wszystkich przeprosił seniorkę za swoje postępowanie.

    Warto nadmienić, że podobny przypadek miał miejsce w 2022 roku w Białymstoku. Sąd uchylił mandat nałożony na kobietę, która wzięła jedzenie z kontenera na odpady. Decyzję uzasadnił tym, że rzeczy porzucone nie mogą być przedmiotem kradzieży, zwłaszcza jeśli są one o wątpliwej wartości.

  • w

    Przestój w procesie banksterów z Grębowa. Władze zapomniały dowieźć do sądu byłą prezes banku (echodnia.eu)

    W ostatnim czasie nastąpił przestój w procesie byłych pracowników Banku Spółdzielczego w Grębowie. Każdy z oskarżonych odpowiada na zarzuty dotyczące przekrętów finansowych. Zaplanowano też przesłuchanie byłej prezes banku, Janiny K. Jednak przełożono je na późniejszy termin, ponieważ zapomniano, że ma zeznawać.

    Grupa składająca się z byłych pracowników Banku Spółdzielczego w Grębowie została oskarżona o związek z przekrętem na kwotę wielu milionów, który w efekcie doprowadził do bankructwa. Większość oskarżonych złożyła już wyjaśnienia przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu. Jednak wyjaśnienia byłej prezes Janiny K. zostały odroczone, zgodnie z zasadami postępowania sądowego.

    W dniu rozprawy z zakładów karnych miało dojechać do sądu 10 oskarżonych. Konwoje wiozące dwóch z oskarżonych dotarły na czas. Jednakże konwój z Lublina zaliczył zbyt duże opóźnienie. Sąd próbował nawiązać kontakt z transportem, jednak bezskutecznie.

    Niespełna godzinę później okazało się, że funkcjonariusze z Lublina zapomnieli o terminie rozprawy. Jak donieśli policjanci z aresztu, nikt ich nie poinformował o potrzebie dostarczenia Janiny K. na rozprawę sądową. Ostatecznie proces został wstrzymany do 17 stycznia.

    Wszyscy aresztowani, którzy przybyli na rozprawę, zostali odwiezieni z powrotem do aresztów.

  • w

    Cenzura w Polskim Radio Zachód. Łukasza Brodzika nie wpuszczono do studia (gazetalubuska.pl)

    W Polskim Radio Zachód miał miejsce kontrowersyjny incydent, w wyniku którego redaktorowi Łukaszowi Brodzikowi odmówiono wejścia do studia. Redaktor miał w planie przeprowadzić przegląd prasy, jednak nie wpuszczono go do środka.

    Udział Brodzika w audycji zatrzymał Tomasz Oszmiański, prowadzący poranny program. W związku z tym Brodzik nagrał film, na którym oskarża wydawcę o cenzurę, stwierdzając, że decyduje on o artykułach i tytułach prasowych. I jeżeli Brodzik się na to nie zgodzi, nadawanie jego audycji zostanie wstrzymane.

    Po opublikowaniu tej informacji na Facebooku rozwinęła się intensywna dyskusja. Dziennikarze związani z rządem bronili Oszmiańskiego. Natomiast redaktor Marek Poniedziałek z radiowej Solidarności bronił Brodzika, wskazując utrzymanie zasady wolności mediów. Ne szczędził też krytyki pod adresem Oszmiańskiego, zarzucając mu nadużywanie swojej pozycji.

    Wydarzenia w Radio Zachód nie są jedynym takim przypadkiem. Wcześniej prorządowi pracownicy wyłączyli nadajnik w trakcie wywiadu z konserwatywnym komentatorem, tym samym uniemożliwiając dalszy przebieg rozmowy.

    Faktem jest, że cało to napięcie wynika z nieprawnych działań rządu Donalda Tuska w obszarze mediów publicznych, w tym siłowego przejmowania stacji radiowych i telewizyjnych.

  • w

    Szczecińska prokuratura: Tomasz Grodzki nie jest oskarżony ani podejrzany o korupcję (www.polsatnews.pl)

    Prokurator regionalny ze Szczecina przekazał, że Tomasz Grodzki nie jest oskarżony ani podejrzany o korupcję w sprawie jednego ze szczecińskich szpitali. Aczkolwiek, prokuratura wnioskuje do Senatu o odebranie Grodzkiemu immunitetu. Umożliwiłoby to złożenie przez niego zeznań w sądzie.

    Prokuratura Regionalna w Szczecinie postawiła zarzuty korupcyjne wobec 30 osób związanych ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie. Tomasz Grodzki, polityk Platformy Obywatelskiej, został wciągnięty w ten proceder, jednak stanowczo zaprzecza swojemu udziałowi. Prokurator Marcin Lorenc podkreślił, że decyzja o złożeniu zeznań przez byłego marszałka Senatu zależy wyłącznie od jego woli politycznej.

    Materiał dowodowy zgromadzony przez śledczych obejmuje ponad 300 stron dokumentujących działania mające na celu wyłudzanie łapówek od pacjentów, pragnących przyspieszyć operacje związane z otyłością. Śledztwo opiera się m.in. na wyjaśnieniach byłego dyrektora oddziału oraz dokumentacji finansowej fundacji, na której konta miały trafiać łapówki. Według prokuratora część tych pieniędzy była przeznaczana na wyjazdy Grodzkiego do różnych krajów.

    Tomasz Grodzki stanowczo zaprzecza zarzutom o korupcję, nazywając działania prokuratury brutalnymi ruchami zbrojnego ramienia PiS. Prokuratura podaje, że podejrzanym za przestępstwa korupcyjne grozi kara do 10 lat więzienia, a dla osoby odpowiedzialnej za księgowość – grzywna i do 2 lat więzienia.

  • w

    Galeria Malta po 14 latach znika z mapy Poznania. Rozpoczęła się rozbiórka budynku (gloswielkopolski.pl)

    Właśnie ogłoszono rozpoczęcie rozbiórki Galerii Malta w Poznaniu, która zapowiadana była już od lipca 2023 roku. Wcześniej cały proces został wstrzymany z powodu różnych skarg. Jednak w listopadzie zapadła ostateczna decyzja w tej sprawie.

    Dnia 18 grudnia zakończyła się działalność Galerii Malta w Poznaniu, gdzie ostatnim czynnym punktem był klub do gry w squasha. Galerię całkowicie zamknięto z dniem 19 grudnia, a teraz rozpoczął się długo planowany proces rozbiórki.

    Wcześniej rozbiórkę Galerii Malta wstrzymano ze względu na trzy skargi, które wpłynęły w połowie września 2023 roku. Po dokładnym rozpatrzeniu sprawy 3 listopada wojewoda odrzucił te skargi. Jak stwierdził, w żaden sposób nie są uzasadnione i nie mają związku z przedmiotem sprawy.

    Według informacji przekazanej przez rzecznika wojewody, Jarosława Władczyka, przeprowadzona analiza procesu nie wykazała nieprawidłowości, a same skargi zostały uznane za nieuzasadnione.

  • w

    Pogryziona przez pitbulla, zakrwawiona sarna biegała po ulicach we Wrocławiu (www.tuwroclaw.com)

    Mieszkańcy Wrocławia poinformowali, że dostrzegli płoszoną sarnę. Zwierzę było zakrwawione i miało ślady pogryzień. Prawdopodobnie zostało zaatakowane przez pitbulla.

    Jak donosi świadek zdarzenia, zmierzając do swojego samochodu w okolicy ul. Walońskiej, zauważył, jak pies agresywnie gryzie sarnę. Wraz z mężczyzną, który przechodził obok, postanowili zareagować i zaczęli odganiać psa, ale ten nie chciał ustąpić. Po chwili na miejscu pojawił się właściciel, w związku z czym pies odpuścił i uciekł od poranionej sarny. Pies był rasy pitbull.

    Jak dodaje świadek, po incydencie zadzwonił na komendę, ale policjanci powiedzieli, że to nie jest ich zadanie. Ostatecznie zgłosił sytuację straży miejskiej. Według dyżurnego wrocławskiej straży miejskiej pierwsze zgłoszenie o rannej sarnie dotarło z ul. Mazowieckiej. Następne odebrano z ul. Walońskiej, a potem z ul. Szybkiej. W rezultacie sarna dotarła do parku.

    Próby schwytania rannego zwierzęcia trwały ponad dwie godziny. Po schwytaniu okazało się, że sarna ma poranioną głowę, z racji czego troskliwą opiekę zapewnili jej weterynarze z ośrodka rehabilitacji pod Żmigrodem.

  • w

    Bardzo surowe kary za pojazdy bez OC. Kierowcy ciężarówek mogą zapłacić nawet 12 900 zł! (www.salon24.pl)

    Należy zaznaczyć, że konsekwencją wzrostu płacy minimalnej w 2024 roku jest zwiększenie mandatów za brak ubezpieczenia OC. Grzywny za to niedopatrzenie osiągną w tym roku rekordową kwotę, sięgającą prawie 13 tysięcy złotych.

    Od początku 2024 roku minimalna pensja wzrosła do 4242 zł brutto, co oznacza stawkę godzinową na poziomie 27,7 zł brutto. Aczkolwiek wzrost płacy minimalnej wpływa też bezpośrednio na wysokość mandatu za brak OC i będzie zależeć od okresu braku ubezpieczenia pojazdu. Tak więc im dłuższy okres bez OC, tym wyższy mandat.

    Mandaty za brak OC różnią się w zależności od rodzaju pojazdu i okresu, w jakim występuje brak ubezpieczenia. Dla samochodów osobowych brak OC przez 1-3 dni oznacza mandat w wysokości 1700 zł, natomiast powyżej dwóch tygodni kwota wzrasta nawet do 8490 zł.

    Takimi mandatami będą również obciążeni posiadacze motocykli i pojazdów ciężarowych. W przypadku motocyklistów taki mandat może wynieść nawet 1400 złotych. Natomiast kierowcy ciężarówek mogą zapłacić maksymalnie 12 900 zł! Grzywny te, tak jak w przypadku samochodów osobowych, będą rosnąć w zależności od okresu braku ubezpieczenia.

    Wzrost stawek mandatów za brak OC dla różnych rodzajów pojazdów jest związany z kolejnym podwyższeniem płacy minimalnej od lipca 2024 roku.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.