Pożar, który wybuchł na placu budowy drogi do przyszłej elektrowni jądrowej na Pomorzu, został uznany za celowe podpalenie. Ogień strawił kilka maszyn budowlanych, powodując poważne straty. Śledztwo w tej sprawie prowadzą policja i prokuratura. Funkcjonariusze próbują ustalić sprawców zdarzenia.
Do pożaru doszło w nocy z 12 kwietnia w rejonie Słajszewa w gminie Choczewo. Już na początku pojawiły się podejrzenia, że nie był to przypadek. Maszyny, które stanęły w ogniu, znajdowały się w znacznych odległościach od siebie. Taki układ praktycznie wykluczał przypadkowy samozapłon.
Dodatkowo dzień wcześniej odnotowano inne niepokojące incydenty na placu budowy. Ktoś próbował podpalić toaletę i kable, a także uszkodził stróżówkę, rzucając w nią kamieniami. Te zdarzenia mogły być zapowiedzią późniejszego pożaru. Wszystko wskazuje na zaplanowane działania.
Ekspert z zakresu pożarnictwa potwierdził, że ogień został wzniecony celowo. Straty oszacowano na około milion złotych. Spółka odpowiedzialna za inwestycję deklaruje współpracę ze służbami, ale nie komentuje szczegółów do czasu zakończenia postępowania. Śledczy zapowiadają dalsze działania w celu ustalenia sprawców.
fot. Ochotnicza Straż Pożarna z Sasina


