Ogromne emocje wywołały informacje dotyczące analiz prowadzonych po tegorocznym Pyrkonie w Poznaniu. Według doniesień niezależnych mediów miasto korzysta z danych pochodzących z telefonii komórkowej oraz płatności kartami, aby sprawdzać zachowania uczestników wydarzenia.
W sieci krąży film, w którym można usłyszeć następującą wypowiedź: „Jeżeli jakiś telefon przebywał w obszarze imprezy minimum godzinę, to uznajemy, że był uczestnikiem Pyrkonu i sprawdzamy, co jeszcze robił w ten weekend”. To właśnie to zdanie wywołało oburzenie wśród internautów.
Po nagłośnieniu sprawy stanowisko przedstawiła Poznańska Lokalna Organizacja Turystyczna. Jej przedstawiciele zapewniają, że wszystkie działania prowadzone są zgodnie z obowiązującymi przepisami i służą wyłącznie badaniu ruchu turystycznego. Celem analiz ma być lepsze planowanie promocji miasta oraz ocena skuteczności organizowanych wydarzeń.
Organizacja wyjaśnia, że korzysta z opracowań przygotowywanych przez wyspecjalizowaną firmę zajmującą się analizą mobilności. Podkreśla jednocześnie, że nie otrzymuje danych osobowych uczestników, numerów telefonów, adresów e-mail ani informacji pozwalających ustalić tożsamość konkretnych osób. Do dyspozycji trafiają jedynie zbiorcze statystyki opisujące zachowania dużych grup użytkowników.
Według przedstawicieli PLOT podobne metody są od lat stosowane przez miasta, lotniska oraz regiony na całym świecie. Organizacja przekonuje, że analizy nie służą śledzeniu mieszkańców ani turystów, lecz wyłącznie lepszemu poznaniu skali ruchu odwiedzających.
Mimo tych zapewnień sprawa wywołała szeroką dyskusję na temat prywatności i sposobu wykorzystywania danych pochodzących z urządzeń mobilnych.


