Do niebezpiecznego zdarzenia doszło 16 września przy ul. Franciszkańskiej w Sosnowcu. Na samochodzie kobiety miał zostać umieszczony improwizowany ładunek wybuchowy, którego eksplozja uszkodziła szyby, lusterko oraz karoserię. Na szczęście nikt nie został ranny, choć jak podkreśla prokuratura, sytuacja mogła zagrozić zdrowiu i życiu ludzi.
Śledczy szybko ustalili, że za zdarzeniem może stać były partner właścicielki auta. 45-letniego mieszkańca Sosnowca zatrzymano niedługo później na terenie Będzina, a następnie przeszukano jego mieszkanie i pomieszczenia gospodarcze przy ul. Mikołajczyka. Mężczyzna korzystał tam z dwóch garaży i szałasu. Podczas działań służb ze względów bezpieczeństwa ewakuowano mieszkańców budynku.
W trakcie przeszukania policjanci zabezpieczyli różnego rodzaju materiały i substancje oraz przedmioty przypominające broń. Część znalezionych substancji została zutylizowana przez pirotechników. W akcji uczestniczyli funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Katowicach. Prokurator Zbigniew Pawlik przekazał, że zainteresowania 45-latka związane były właśnie z tego rodzajem substancji i przedmiotów.
Dokładne okoliczności eksplozji mają zostać ustalone przez biegłego, który zbada sposób wykonania i zadziałania ładunku oraz przedmioty znalezione u 45-latka. Według prokuratury motywem mężczyzny miały być jego relacje z byłą partnerką. Śledczy nadal wyjaśniają wszystkie szczegóły sprawy, w tym zakres odpowiedzialności zatrzymanego.
fot. KMP Sosnowiec


