Na pograniczu gmin Łaszczów i Tyszowce doszło do masowego wymierania pszczół. Według wstępnych szacunków mogło zginąć od 150 do nawet 250 rodzin pszczelich, co oznacza straty liczone w dziesiątkach milionów owadów. Dla wielu pszczelarzy to ogromny cios.
Część hodowców straciła po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt uli. Niektóre rodziny pszczele nie mają już szans na odbudowę i muszą zostać zutylizowane. Martwe owady znajdowano na drogach, polach, przy ulach oraz w ich wnętrzach.
Przyczyna katastrofy nadal pozostaje nieznana. Do badań pobrano próbki, które analizują odpowiednie służby. Wśród mieszkańców pojawiają się przypuszczenia, że mogły zostać użyte niewłaściwe lub zakazane środki ochrony roślin, ale na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia.
Skutki mogą wykraczać daleko poza same pasieki. Region przygotowuje się do okresu kwitnienia fasoli, a pszczoły odgrywają kluczową rolę w zapylaniu upraw. Ich masowe wymieranie może przełożyć się nie tylko na straty finansowe pszczelarzy, ale także na niższe plony i problemy dla lokalnego rolnictwa.


