Majówkowy wypoczynek w Zakopanem zakończył się dla wielu turystów niemałą frustracją. Zamiast bezproblemowo oddać puste opakowania i odzyskać kaucję, musieli zmagać się z niedziałającym systemem. Jedna z turystek opisała sytuację, która pokazuje, że teoria i praktyka to wciąż dwie różne rzeczy. Problem pojawił się tuż przed wyjazdem.
System kaucyjny miał być prosty i wygodny. Kupujesz napój, oddajesz butelkę i odzyskujesz pieniądze – bez zbędnych formalności. W praktyce jednak wystarczy awaria automatu lub brak współpracy ze strony sklepu, aby wszystko się posypało. Dokładnie taka sytuacja spotkała turystów w Zakopanem.
Pierwsze dni pobytu nie zapowiadały problemów. Lokalny system kaucyjny działał bez zarzutu i przyjmował opakowania. Kłopoty zaczęły się w niedzielę, kiedy nagle przestał działać. Na miejscu pojawiła się informacja, że butelki można oddać w kasie, ale sprzedawca odmówił ich przyjęcia.
Turystka wraz z innymi osobami, którzy mieli ze sobą butelki, nie poddała się po pierwszej próbie. Grupa odwiedziła kilka sklepów, licząc, że gdzieś uda się oddać opakowania. W każdym miejscu spotykała się jednak z odmową lub kolejnymi problemami technicznymi. Padały różne tłumaczenia – od braku miejsca po niesprawne czytniki.
Sytuacja była na tyle absurdalna, że inni klienci zaczęli interweniować w ich obronie. Mimo to nic się nie zmieniło, a system, który miał działać automatycznie, zawiódł na całej linii. Ostatecznie turyści wyrzucili butelki do kosza. To dokładnie odwrotny efekt od tego, który miał przynieść system kaucyjny.
Co więcej, problem nie dotyczył tylko jednej osoby. W drodze powrotnej z Zakopanego w pociągu pojawili się pasażerowie, którzy podróżowali z torbami pełnymi pustych butelek.



System kaucyjny ma zniechęcać do używania jednorazowych plastików i noszenia wody w wielorazówkach 🙂 a skoro wyrzucili do kosza to świetnie- nie zaśmiecili ulic.
Problemy pierwszego swiata w pełnej chwale 😂