Skradziono mu obrączkę, a teraz będzie musiał zapłacić za komornika (www.polsatnews.pl)
Pan Krzysztof padł ofiarą bezczelnej kradzieży, w wyniku której stracił swoją obrączkę. Złodziejem okazał się jego kolega, który zgarnął swój łup w momencie, gdy pokrzywdzony podwoził go po pracy. Sprawca nigdy nie zwrócił pieniędzy za skradziony przedmiot, pomimo że komornik przez sześć lat próbował wyegzekwować od niego rekompensatę. W rezultacie teraz pan Krzysztof musi zapłacić za działania komornicze.
Krzysztof Dąbrowski podczas podwożenia kolegi z pracy padł ofiarą złodzieja, który ukradł mu obrączkę. Pan Krzysztof zostawił obrączkę w schowku, gdy szedł do pracy. Natomiast po pracy zgodził się podwieźć swojego kolegę. Kiedy już siedzieli w samochodzie, pan Krzysztof musiał na chwilę wyjść, żeby podpisać dokumenty. Wówczas złodziej skorzystał z okazji i dokonał kradzieży.
Niedługo po tym złodziej został schwytany i przyznał się do winy. Niestety, obrączki nie udało się odzyskać, ponieważ wcześniej zdążył już ją sprzedać w lombardzie. Z kolei właściciel punktu odmówił wydania przedmiotu prawowitemu właścicielowi.
Mimo ujęcia sprawcy sąd skazał go tylko na 30 godzin prac społecznych i zwrot kosztów obrączki. Komornik, odpowiedzialny za odzyskanie pieniędzy, przez sześć lat nie potrafił ściągnąć z niego żadnej kwoty. Złodziej utrzymywał, że praca dorywcza nie pozwala mu na uzyskiwanie regularnych dochodów.
Po upływie sześciu lat komornik umorzył sprawę i zażądał pieniędzy od właściciela obrączki. Komornik argumentuje, że ktoś musi pokryć koszty jego działań – a skoro nie można ściągnąć długu z dłużnika, wówczas rachunkiem zostaje obciążona ofiara.
Krzysztof Dąbrowski nie zgodził się na poniesienie kosztów za własne nieszczęście, w związku z czym odmówił uiszczenia płatności. Komornik zadeklarował, że w przypadku braku zapłaty rozpocznie egzekucję długu.