Więcej wpisów

  • w

    Dyrektorka fundacji „Razem Łatwiej” podejrzana o przywłaszczenie 600 tys. zł (gloswielkopolski.pl)

    Funkcjonariusze policji zatrzymali 38-latkę, która na co dzień pełniła funkcję dyrektorki generalnej Fundacji „Razem Łatwiej” w Poznaniu. Kobieta podejrzana jest o kradzież 600 tysięcy złotych, które miały być przeznaczone na wsparcie dla chorych dzieci. Ostatecznie trafiły do jej osobistej kieszeni.

    W Poznaniu prowadzone jest dochodzenie w sprawie nieprawidłowych działań w trzech fundacjach: „Łatwiej”, „Razem Da się” oraz „Champion Foundation”. Zatrzymanie dyrektorki Fundacji „Razem Łatwiej” nastąpiło na skutek zgłoszeń i publikacji, które wywołały podejrzenia wśród policjantów. Śledczy podejrzewają, że wiele osób zostało pokrzywdzonych przez tę fundację.

    Dotychczas ustalono, że ofiarą defraudacji środków ze strony dyrektorki fundacji padło około 20 osób. W związku ze sprawą podejrzana usłyszała aż 20 zarzutów. Zastosowano wobec niej środki zapobiegawcze, w tym poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Grozi jej do 10 lat pobytu w zakładzie karnym.

    Śledczy apelują, aby osoby, które mogły zostać poszkodowane przez działania wymienionych fundacji lub dysponują istotnymi informacjami na ich temat, skontaktowały się z poznańską policją. Zgłoszenia można składać telefonicznie lub drogą mejlową albo złożyć wizytę na komendzie.

  • w

    Nieudany skok na bank we Wrocławiu. Plany złodzieja pokrzyżował ochroniarz (sportowefakty.wp.pl)

    W piątek doszło do napadu na bank we Wrocławiu, który udaremnił ochroniarz Paweł Ostapski, znany z pracy w klubie MAKS Tytan Oława. W kwestii napadu Ostapski zaznaczył, że była to sytuacja „podbramkowa”.

    Nieudany napad na jeden z banków we Wrocławiu miał miejsce w ubiegły piątek. Na szczęście próba rabunku została szybko udaremniona przez interwencję ochroniarza, Pawła Ostapskiego, syna trenera kadry narodowej kobiet. Ostapski zareagował błyskawicznie, pomagając w ujęciu sprawcy.

    Napastnik pojawił się w banku, gdzie zagroził jednej z pracownic przedmiotem przypominającym broń. Ponadto, z kieszeni wypadł mu nóż. Przerażona kobieta zawołała na pomoc pana Pawła, który potraktował złodzieja pałką teleskopową. W rezultacie sprawca wybiegł z placówki i zniknął. Ostapski powiedział, że była to „podbramkowa” sytuacja.

    Nie jest to pierwszy raz, gdy doszło do napadu w tym banku. Jednakże tym razem plany przestępcy udaremniła obecność w banku Pawła Ostapskiego. Paweł Ostapski podkreśla, że jego reakcja pomogła w uniknięciu tragedii i zwiększyła poczucie bezpieczeństwa pracowników.

    Niedługo po swojej ucieczce złodziej został złapany przez policję w pobliskim sklepie.

  • w

    TVN kazał usunąć film "jak TVN monetyzuje ośmieszanie ludzi i ich problemy życiowe?". Autor opublikował go ponownie

    Joanna Kurpa i Ewa Chodakowska rozwiązują problemy małżeńskie (serio). Co może pójść nie tak? Analiza pisma od TVNu pierwsze 4 minuty, a później odcinek dot. monetyzowania intymności i problemów zwykłych ludzi (monetyzowanie traum dzieci). Czy o TVNie trzeba wypowiadać się dobrze albo wcale?Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory […] Więcej

  • w

    System Red Light źródłem frustracji kierowców. W Nowym Sączu sypią się mandaty na rondzie Solidarności (sadeczanin.info)

    Mieszkańcy Nowego Sącza są coraz bardziej sfrustrowani liczbą nadmiernych mandatów, które wypisywane są za minimalne przewinienia drogowe, zwłaszcza na rondzie Solidarności. Utrzymująca się sytuacja wywołała dyskusję na temat skuteczności środków egzekucyjnych i potrzeby zmian w systemie kontroli.

    Nowosądeckie systemy monitorowania ruchu drogowego, szczególnie te na rondzie Solidarności, wywołują wiele kontrowersji i frustracji wśród kierowców. Wprowadzony system Red Light spowodował już tysiące mandatów, szczególnie za minimalne przekroczenia czasu na zielonej strzałce. Poszkodowani kierowcy obawiają się utraty prawa jazdy.

    Mechanizm działania systemu sprawia, że kierowcy zatrzymują się na zielonej strzałce, ale gdy zdążą ruszyć z miejsca, strzałka w tym momencie gaśnie. Tym sposobem system wychwytuje, że kierowcy wjeżdżają na czerwonym świetle, za co potem otrzymują wysokie mandaty. Pomimo protestów kierowców ITD nadal utrzymuje obecny sposób funkcjonowania systemu Red Light.

    Urząd miasta rozważa zmiany w działaniu tego systemu, ale nie planuje jego likwidacji, ponieważ uważa, że jest bardzo pomocny w kierowaniu ruchem drogowym. Niemniej jednak coraz więcej kierowców unika wjazdu na rondo, nawet przy świecącej zielonej strzałce. Powodem są oczywiście potencjalne mandaty.

    W związku z oburzeniem mieszkańców miasto rozważa instalację sekundników lub mrugających sygnałów. Tym sposobem można by ostrzegać kierowców o kończącym się czasie na wjazd. Jak na tę chwilę nie zapadła jeszcze żadna decyzja w tej kwestii. 

    Warto zaznaczyć, że system Red Light sprawia problemy również w innych miastach Polski, m.in. w Łodzi.

  • w

    Deweloperzy chcą kolejnego przesunięcia terminu wdrożenia nowych przepisów o „patodeweloperce” (faktyianalizy.info)

    Podczas podpisywania rozporządzenia przeciwko praktykom „patodeweloperki” w październiku, ówczesny minister zgodził się na prośby deweloperów i przesunął termin wdrożenia tych regulacji. Polski Związek Firm Deweloperskich zgłosił prośbę o przesunięcie terminu wdrożenia przepisów z 1 stycznia na 1 kwietnia. Jednak teraz ponownie apeluje o przesunięcie tego terminu.

    Deweloperzy argumentują, że krótki czas na dostosowanie do nowych przepisów może uniemożliwić realizację nawet kilkuset inwestycji. Ekspert ze Związku Deweloperów obawia się opóźnień lub porzucenia wielu projektów inwestycyjnych, co z kolei może doprowadzić do deficytu mieszkań i wzrostu cen. Nowe przepisy wykluczają powstawanie mikrokawalerek oraz określają minimalne wymagania techniczne dla budynków.

    Decyzja dotycząca tego rozporządzenia budzi kontrowersje, ale większość uznaje je za krok w kierunku ucywilizowania rynku mieszkaniowego. Firmy deweloperskie popierają te przepisy, ale domagają się przesunięcia terminu ich wdrożenia. Z kolei Ministerstwo Rozwoju i Technologii nie zamierza zmieniać ustalonego terminu, obawiając się nadużyć ze strony deweloperów.

    Walka z „patodeweloperami” jest trudna ze względu na ich potężny wpływ. Z tego względu jak najszybsze wprowadzenie przepisów jest tutaj kluczowe, aby uniknąć dalszych nadużyć i zagwarantować egzekwowanie prawa.

  • w

    TVP odmawia ujawnienia informacji o umowach dot. „Sylwestra marzeń” w Zakopanem (wiadomosci.wp.pl)

    Sieć Obywatelska Watchdog Polska złożyła wniosek do Telewizji Publicznej o udostępnienie informacji dotyczących organizacji „Sylwestra marzeń” w Zakopanem. TVP odpowiedziała na to pismo.

    W ostatnich dniach odpowiedź z ulicy Woronicza została opublikowana w mediach społecznościowych. W swojej publikacji TVP stanowczo odmówiła udostępnienia informacji na temat umów dotyczących organizacji imprezy sylwestrowej „Sylwester Marzeń z Dwójką 2023”.

    Nowe władze TVP argumentują swoją decyzję, powołując się na istniejące prawo o dostępie do publicznych informacji. W związku z wpisem zamieszczonym przez TVP, Sieć Obywatelska Watchdog Polska skomentowała decyzję stacji na platformie X. Watchdog twierdzi, iż nie jest żadnym zaskoczeniem, że TVP ponownie odmawia ujawnienia swoich informacji.

    Ponadto, Watchdog Polska przypomina, że wnioski o informacje publiczne dotyczące imprez sylwestrowych w Zakopanem były także składane do TVP w latach poprzednich. Jednak wtedy również spotykały się z odmową.

  • w

    Ukrainiec podciął nożem gardło kobiecie w Krakowie. Leonid H. usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa (tvn24.pl)

    Funkcjonariusze krakowskiej policji zatrzymali Leonida H., który podejrzany jest o próbę zabójstwa kobiety. Sprawca zaatakował swoją ofiarę w bramie budynku, podcinając nożem jej gardło. Podejrzany trafił do aresztu tymczasowego na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

    Do dramatycznego incydentu doszło w piątek przy bramie jednego z budynków na terenie Krakowa. Według ustaleń śledczych sprawcą jest obywatel Ukrainy, który napadł na kobietę w bramie budynku. Mężczyzna zaatakował swoją ofiarę nożem – podciął jej gardło i dwa razy dźgnął ją w szyję. Po wszystkim uciekł z miejsca zdarzenia.

    Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Krakowie, do ataku miało dojść po kłótni, która wybuchła między sprawcą a ofiarą. Prokuratura dodaje, że kobieta i Ukrainiec znali się ze sobą. W wyniku ataku poszkodowana trafiła pod opiekę lekarzy w Szpitalu Wojskowym. Jak podają medycy, stan pacjentki jest ciężki.

    Podejrzany został ujęty przez władze, gdy wrócił na miejsce zbrodni w trakcie, gdy funkcjonariusze policji dokonywali oględzin i wyjaśniali szczegóły zdarzenia. Ukrainiec natychmiast został aresztowany, a podczas przesłuchania przyznał się do swoich czynów.

    Dostarczony do prokuratury usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Na wniosek prokuratora sąd osadził podejrzanego w areszcie tymczasowym na trzy miesiące, gdzie poczeka na dalszy rozwój sprawy.

  • w

    Rzęsiste ulewy w woj. śląskim gwałtownie podniosły stan wód. Ponad 300 interwencji straży pożarnej (dziennikzachodni.pl)

    Nad obszar województwa śląskiego nadciągnęły mroczne chmury, powodując intensywne opady deszczu. Rzęsiste ulewy doprowadziły do wzrostu stanów wody i wydania ostrzeżeń hydrologicznych. Straż pożarna odnotowała już ponad 300 interwencji, głównie w powiatach częstochowskim i będzińskim.

    Intensywne opady deszczu na Śląsku skłoniły władze do wydania ostrzeżenia hydrologicznego z powodu gwałtownego wzrostu poziomu wód. Sytuacja w regionie częstochowskim jest krytyczna, czego dowodem są m.in. liczne interwencje straży pożarnej.

    Jak relacjonuje bryg. Aneta Gołębiowska, rzecznik prasowa Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach, w niespełna jeden dzień straż pożarna odnotowała 307 interwencji związanych głównie z pompowaniem wody. Najwięcej zgłoszeń dotarło z powiatów częstochowskiego i będzińskiego.

  • w

    IX Bieg Walentynkowy Parami zmienia termin. Odwilż roztopiła śnieg na trasach biegowych w Kościelisku (zakopane.naszemiasto.pl)

    Nagła zmiana pogody na Podhalu mocno pokrzyżowała plany zakochanych, którzy przygotowują się do Biegu Walentynkowego Parami na Chotarzu w Kościelisku. Utrzymująca się odwilż całkowicie roztopiła trasy biegowe.

    Zima powoli ustępuje nadchodzącej wiośnie, a dodatnia temperatura, deszcz i wiatr sprawiają, że śnieg na Podhalu znika w zawrotnym tempie. Co prawda, na stokach narciarskich jest jeszcze szansa na aktywności zimowe, czego nie można niestety powiedzieć o trasach do narciarstwa biegowego na Chotarzu w Kościelisku.

    Faktem jest, że śnieg w Kościelisku już niemal całkowicie się roztopił, podobnie jak na trasach biathlonowych w Kirach. A to sprawia, że treningi stają się coraz trudniejsze.

    W rezultacie brak śniegu skłonił organizatorów IX Walentynkowego Biegu Narciarskiego Parami do zmiany daty. W związku z tym zawody przesunięto z 10 lutego na 18 lutego. Wcześniej zmieniono też miejsce ich przeprowadzenia. Pierwotnie miały odbyć się na stadionie biathlonowym w Kirach, ale przeniesiono je na trasy biegowe na Chotarzu.

  • w

    W Gdyni powstała nowa ścieżka leśna łącząca dwie części Oksywia w celu poprawy komunikacji (www.whitemad.pl)

    W Gdyni dostępna jest już nowa ścieżka leśna, która przecina Oksywie Dolne i Górne. Jest to rezultat ostatnich działań modernizacyjnych, zrealizowanych przez miasto. Projekt nie tylko poprawił infrastrukturę komunikacyjną. Zafundował również atrakcyjny wizerunek całej okolicy.

    Wcześniej, naturalne ukształtowanie terenu sprawiało, że teren Oksywia podzielony był na dwie części, co powodowało trudności w komunikacji pieszej. Z kolei nowe rozwiązania skutecznie ułatwiają teraz przemieszczanie się po tym obszarze.

    Projekt ścieżki leśnej został wybrany w konkursie, a jego realizacja trwała niespełna rok. Ścieżka liczy około 350 m i jest dostosowana do różnych potrzeb, w tym dla osób o ograniczonej mobilności.

    Ciekawym elementem są lampy oświetleniowe, połączone pomarańczowymi rurkami. Dodają charakteru całej przestrzeni. Ponadto, na ścieżce ustawiono też drewniane ławki z koszami na śmieci, a także plac zabaw dla dzieci.

    Całkowity koszt projektu opiewał na 3,8 mln zł, a jego wykonawcą była firma FB-Jelcz z Chwaszczyna. Inwestycja została częściowo sfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach programu operacyjnego dla województwa pomorskiego.

  • w

    Gdańsk planuje rewitalizację placu Wałowego w 2025 roku. Prace miały rozpocząć się 15 lat temu (dziennikbaltycki.pl)

    Plany rewitalizacji placu Wałowego w Gdańsku pojawiły się już 15 lat temu, jednak do dzisiaj nie zostały zrealizowane. Najnowszy termin rozpoczęcia prac wyznaczono na pierwszy kwartał 2025 roku. Jest to rezultat dyskusji, które rozpoczęły się w 2010 roku.

    Planowane od niemal 15 lat prace rewitalizacyjne na placu Wałowym, który znajduje się na uboczu turystycznych szlaków, powoli zaczynają nabierać kształtu. Dokumentacja techniczna jest już na ostatnim etapie, a pozwolenie na budowę powinno ukazać się na przełomie drugiego i trzeciego kwartału br.

    Prace budowlane mają rozpocząć się w pierwszym kwartale 2025 roku, zgodnie z zapewnieniami wiceprezydenta Gdańska, Piotra Kryszewskiego.

    Miasto już w 2010 roku zadeklarowało podjęcie działań rewitalizacyjnych, które miały uwzględniać artystyczną i akademicką specyfikę tego miejsca. Jednak pomimo inicjatyw i konkursów organizowanych przez miasto, brak środków finansowych uniemożliwił kontynuację projektu.

    Dopiero po uzyskaniu funduszy unijnych w 2017 roku pojawiła się szansa na realizację programów rewitalizacyjnych. Gdańsk zawnioskował o środki na kilka projektów, w tym na odnowę placu Wałowego. Jednak problemy z przetargami i przekroczenie budżetu również opóźniły planowany termin rozpoczęcia prac.

    Kolejne komplikacje pojawiły się w trakcie przetargu na projekt budowlany, gdzie oferty przekroczyły dostępny budżet, a wybrana pracownia nie dotrzymała terminów. W międzyczasie środki z programu rewitalizacyjnego przepadły, co wymagało nowych konsultacji nad kolejną edycją programu, z którego ma być sfinansowana dalsza rewitalizacja tego obiektu.

  • w

    Okropny fetor na klatce schodowej przy ul. Zielone Wzgórze. Źródło smrodu zszokowało lokatorów (kurierlubelski.pl)

    Na klatce schodowej przy ulicy Zielone Wzgórze unosił się okropny smród, który coraz bardziej niepokoił mieszkańców. Z racji tego lokatorzy budynku postanowili powiadomić o sytuacji funkcjonariuszy policji. Jak się okazało, mieszkanie, z którego wydobywał się fetor, było zanieczyszczone licznymi psimi odchodami.

    Mieszkańcy opowiadają, że na klatce pojawił się intensywny fetor, który mógł wskazywać, że w jednym z lokali doszło do zgonu. Zaniepokojeni lokatorzy zgłosili sprawę do administracji, która nie mogła skontaktować się z właścicielem mieszkania. W związku z tym sprawa trafiła na policję.

    Do akcji oddelegowano policjantów i strażaków, którzy zamierzali siłą wejść do mieszkania, gdzie unosił się wspomniany smród. Jednak nie było to potrzebne, ponieważ drzwi otworzyły im dwie osoby, które wynajmowały ten lokal. W środku władze natrafiły na duże ilości odchodów, które pochodziły od dwóch mniejszych psów. Zwierzęta nie wyglądały na zaniedbane.

    Mieszkanie było tak zanieczyszczone, że odchody w pomieszczeniach były widoczne już na samym wejściu. W rezultacie osoby wynajmujące lokal zobowiązały się do posprzątania fekaliów.

    Jeden z mieszkańców, zaniepokojony warunkami dla psów, postanowił zgłosić to fundacji ochrony praw zwierząt. Dodał też, że lokatorka mieszkania powiedziała mu, że to nie jego sprawa, co ona robi u siebie za zamkniętymi drzwiami.

  • w

    Płk SG Monika Musielak z awansem na komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej (gazetalubuska.pl)

    W dniu 5 lutego odbyła się ceremonia przekazania obowiązków na stanowisku komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Od tego momentu funkcję tę będzie pełnić płk SG Monika Musielak, która zastąpiła gen. bryg. SG Tomasza Michalskiego.

    Decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz rozkaz personalny Komendanta Głównego Straży Granicznej potwierdziły powierzenie obowiązków służbowych płk SG Monice Musielak, która zajęła stanowisko Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

    Płk SG Monika Musielak ma ponad 20 lat pracy w służbie wojskowej. Wcześniej pełniła obowiązki w różnych wydziałach Straży Granicznej, zdobywając doświadczenie operacyjno-śledcze.

    Musielak posiada wykształcenie prawnicze, uzyskane na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Co więcej, zdobyła też dodatkowe umiejętności podczas szkoleń specjalistycznych.

    Należy jeszcze zaznaczyć, że w minionym roku pełniła funkcję Zastępcy Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Za swoją służbę została odznaczona Brązowym i Srebrnym Medalem za Zasługi dla Straży Granicznej oraz innymi wyróżnieniami.

  • w

    Wybuch butli gazowej odebrał dom rodzinie z Podjuch. Zorganizowano zbiórkę w internecie (gs24.pl)

    Dnia 2 lutego przy ulicy Metalowej w szczecińskich Podjuchach wybuchł pożar, który całkowicie pochłonął dom rodziny Stefanko. Z tego względu zorganizowano zbiórkę na portalu zrzutka.pl, aby wspomóc poszkodowanych w tych trudnych chwilach.

    Wybuch nastąpił w piątek o godzinie 3:00 w budynku przy ulicy Metalowej, stawiając na nogi całą rodzinę. Jak podają mieszkańcy, wybuch wstrząsnął budynkiem, a potem rozległ się hałas tłukących się dachówek. Następnie zapanowała chwilowa cisza, która szybko została przerwana przez zawalenie się ściany w sypialni. Runięcie ściany odsłoniło widok na pożar w sąsiednim mieszkaniu.

    Mieszkańcy dostrzegli syczącą butlę z gazem, z której wylatywał strumień ognia. W związku z zagrożeniem natychmiast ewakuowali się z budynku, zostawiając wszystkie swoje rzeczy. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił, doprowadzając do utraty majątku rodziny.

    Pożar spowodowała eksplozja butli gazowej o wadze 11 kg. W akcji ratunkowej uczestniczyło wielu strażaków. Na skutek pożaru ucierpiała jedna osoba, którą przewieziono do szpitala.

    W celu wsparcia poszkodowanej rodziny zorganizowano zbiórkę w internecie, gdzie każdy może dorzucić swoją cegiełkę. Rodzina potrzebuje 500 tys. zł na odbudowę swojego domostwa.

  • w

    Protest pod urzędem miasta przeciwko wycince lasów: Jaśkowiak chce wyciąć nam płuca (gloswielkopolski.pl)

    Plac Kolegiacki pod budynkiem Urzędu Miasta Poznania zgromadził na swoim terenie mieszkańców Krajkowa oraz inne osoby sprzeciwiające się wycince lasów ochronnych w okolicach Poznania. Protestujący domagają się nadania tym lasom funkcji społecznej i wyrażają swój sprzeciw ws. usuwania drzew wokół rezerwatu Krajkowo (część Rogalińskiego Parku Krajobrazowego).

    Mieszkańcy Krajkowa, z Martą Olejnik na czele, walczą o zachowanie lasów ochronnych w rejonie Mosiny. Oskarżają Nadleśnictwo Konstantynowo o lekceważenie wydanych przez Ministerstwo reguł. Celem protestujących jest całkowite zatrzymanie wycinki w Krajkowie.

    Organizatorzy protestu, w tym Zielona Fala, Rozbrat oraz Poznaniacy Przeciwko Myśliwym, podkreślają, że lasy stanowią ochronę dla zdrowia miasta. Marta Olejnik opowiada o utracie cennych starodrzewów, takich jak ponad 120-letnie sosny, które zostały już wycięte.

    Burmistrz Gminy Mosina wyraził wsparcie dla protestujących, interweniując u Dyrektora Regionalny Lasów Państwowych w Poznaniu. W liście do Wiesława Krzewiny domaga się ograniczenia pozyskiwania drewna oraz stworzenia forum dyskusji z lokalną społecznością.

    Protestujący apelują także do prezydenta Poznania, prosząc o zaangażowanie w sprawę. Pismo zostało wysłane 23 stycznia, ale jak na razie nie ma żadnej odpowiedzi.

  • w

    Otrucie Pauliny Antczak. Nieudolne śledztwo wywołało protest obywatelski przed wrocławskim sądem (www.polsatnews.pl)

    Rodzice młodej Pauliny Antczak nie wierzą w oficjalne zakończenie śledztwa dotyczące śmierci ich córki. W związku z tym po umorzeniu sprawy zorganizowali prywatne dochodzenie, które doprowadziło do ekshumacji ciała. Wyniki badań wykazały, że Paulina została otruta. Głównym podejrzanym był jej chłopak, Dawid Z., który nagle zniknął. Sytuacja doprowadziła do protestu obywatelskiego przed sądem we Wrocławiu.

    Paulina Antczak, 25-letnia studentka anglistyki, mieszkała we Wrocławiu razem z partnerem Dawidem Z. Rodzice niejednokrotnie zauważali na jej ciele siniaki, lecz Paulina zawsze tłumaczyła, że gdzieś się przypadkiem uderzyła – o umywalkę albo barierkę w autobusie.

    Związek między Pauliną a Dawidem zaczął się psuć, co skutkowało częstymi kłótniami. W efekcie Paulina coraz częściej wspominała o rozstaniu. Sytuacja osiągnęła szczyt jesienią 2014 roku, gdy Dawid oskarżył ją o zdradę.

    Dzień po burzliwych wydarzeniach Dawid odnalazł ciało Pauliny w ich mieszkaniu. Rodzice zauważyli ślady pobicia na ciele córki, jednak prokuratura początkowo orzekła, że jej śmierć to wynik upojenia alkoholowego.

    Mimo próśb rodziców sprawę umorzono. Z tego względu rodzice postanowili podjąć własne kroki, co doprowadziło do ekshumacji ciała Pauliny i odkrycia nowych faktów, które wskazywały na otrucie.

    W maju 2023 r. sąd uchylił wyrok uniewinniający Dawida Z. i rozpoczął kolejny proces. Jednakże mężczyzna zniknął. Skłoniło to rodziców do organizacji protestu obywatelskiego ws. śmierci Pauliny, do którego doszło przed sądem we Wrocławiu. Powodem protestu jest sposób prowadzenia tej sprawy przez władze.

  • w

    Rząd weryfikuje nowe plany dotyczące wsparcia dla Ukraińców w Polsce (wydarzenia.interia.pl)

    Rząd planuje przedłużenie terminu legalnego pobytu oraz praw do świadczeń socjalnych, takich jak 800 plus, dla obywateli Ukrainy. Niemniej, trwają też konsultacje na poziomie wojewodów i ministerstw w celu dokonania weryfikacji obowiązujących rozwiązań oraz zdefiniowania nowych kierunków wsparcia. Bliski współpracownik Donalda Tuska podkreśla, że choć pomoc dla uchodźców będzie kontynuowana, jej zasady mogą się nieco zmienić.

    Aktualnie nowelizacją ustawy dotyczącej obywateli Ukrainy zajmuje się MSWiA. Wiceminister Tomasz Szymański, odpowiedzialny za opracowanie projektu, akcentuje, że pomoc dla Ukraińców jest zgodna z dyrektywą unijną, a termin obowiązywania ustawy ma zostać przedłużony do 30 czerwca 2024 r. Świadczenia, takie jak 40 zł dziennie za pobyt w mieszkaniu prywatnym i 300 zł za przekroczenie granicy, nie są uzależnione od tej dyrektywy.

    Wiceminister zaznacza, że poprzedni rząd zadeklarował kontrolę nad procesem wsparcia, ale brakowało woli politycznej do jego realizacji. Obecna większość polityczna przeprowadza konsultacje, analizując obecne rozwiązania i poszukując potencjalnych oszczędności.

    W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pojawiły się informacje o poszukiwaniu oszczędności przez ekipę Tuska. Faktem jest, iż politycy PO uważają, że pomoc dla Ukraińców jest bardzo ważna. Aczkolwiek, jednocześnie wskazują też na konieczność analizy kosztów oraz potrzeby dostosowania świadczeń z uwagi na zwiększające się wydatki.

    Podczas oficjalnych rozmów politycy PO argumentują, że pomoc dla Ukraińców ma także korzyści dla państwa, ze względu na cyrkulację środków w gospodarce. Oczekiwane zmiany w wysokości świadczeń socjalnych pozostają jednak kwestią decyzji rządowej. Jak zaznacza sam rząd, system musi być elastyczny, ponieważ musi mieć na względzie długotrwały konflikt na Wschodzie.

  • w

    Rząd pozbawił dotacji uczelnię Rydzyka. Władze uczelni: To dyskryminacja (natemat.pl)

    Ostatnio pojawiły się kontrowersje dotyczące decyzji rządu o pozbawieniu dotacji dla Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, założonej przez ojca Tadeusza Rydzyka. Dotacje miały być przeznaczone na utworzenie kierunku pn. „Informatyka medialna”. Uczelnia, należąca do Fundacji Lux Veritatis, straciła wsparcie finansowe ze względu na żądanie od kandydatów zaświadczeń od proboszczów. Władze uczelni mówią o dyskryminacji.

    Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz argumentuje, że sytuacja jest kuriozalna, a ministerstwo nie uznało zaświadczeń od proboszczów za niezbędne do przyjęcia na studia. Chodzi o projekt „Informatyka medialna twoją szansą na sukces!”, finansowany z unijnego programu „POWER”. Dotacje na kwotę ponad 400 tys. zł miały umożliwić otwarcie nowych kierunków.

    O. dr Zdzisław Klafka, rektor uczelni, podkreśla, że projekt został wcześniej zaakceptowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a forma rekrutacji z zaświadczeniem od proboszcza również była akceptowana. Mimo to ministerstwo podjęło decyzję o cofnięciu dotacji. A to z kolei jest sprzeczne z wynikami kontroli doraźnej, przeprowadzonej przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na zlecenie Komisji Europejskiej.

    Kwestia ta ma powiązania z poprzednimi zawiadomieniami ze strony europosłów i rzecznika praw obywatelskich. Zawiadomienia te spowodowały, że uczelnią zajęła się Komisja Europejska. KE uważa, że narzucanie opinii proboszcza jako warunku uczestnictwa w nauce jest działaniem dyskryminacyjnym.

    Warto zauważyć, że mimo sporu wokół dotacji, w 2024 roku PiS zobowiązało się zapłacić Fundacji Lux Veritatis niemal 370 tys. zł za transmisje na żywo mszy świętych. Umowa w tej sprawie została podpisana w 2015 r. i obowiązuje do końca 2024 r., z przewidzianym aneksem zwiększającym kwotę płatności w drugim półroczu 2024 r. A to z kolei wywołuje kontrowersje w kontekście wcześniejszych dotacji dla Fundacji Lux Veritatis z Funduszu Sprawiedliwości, które przekroczyły 22 mln zł – prawie 21,5 mln zł z tej sumy trafiło do fundacji podczas rządów PiS.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.