We Wrocławiu doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji z udziałem małego dziecka. Dwuletni chłopiec bez opieki znalazł się w pobliżu ruchliwej jezdni w okolicy ulic Bardzkiej i Pięknej. Gdyby nie szybka reakcja przypadkowej kobiety, mogło dojść do tragedii.
Świadek zauważyła dziecko idące w stronę ulicy i natychmiast zaczęła działać. Krzyknęła do chłopca, aby się zatrzymał, a ten na szczęście posłuchał. Kobieta zabrała malucha w bezpieczne miejsce i powiadomiła policję, która rozpoczęła poszukiwania rodziców.
Funkcjonariusze próbowali porozmawiać z dzieckiem, jednak okazało się, że chłopiec nie mówi po polsku i odpowiada jedynie pojedynczymi słowami. Policjanci jeździli po okolicy z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi, licząc, że rodzice zauważą radiowóz. W pewnym momencie zmęczone dziecko zasnęło na rękach jednego z mundurowych.
Po pewnym czasie do policjantów podeszła kobieta, która okazała się matką chłopca. Tłumaczyła, że podczas pobytu na placu zabaw dziecko nagle odbiegło za budynek i zniknęło jej z pola widzenia. Policja potwierdziła, że kobieta była trzeźwa, a w miejscu zamieszkania nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.
Ustalono, że dwulatek przeszedł samotnie około 500 metrów w pobliżu ruchliwych ulic.
fot. KMP we Wrocławiu


