W jednym z bloków na poznańskim Grunwaldzie narasta poważny konflikt między wspólnotą mieszkaniową a właścicielką jednego z lokali. Zarząd wspólnoty rozważa skorzystanie z rzadko stosowanego przepisu, który pozwala na przymusową licytację mieszkania uciążliwego lokatora. Kobieta odpiera zarzuty i twierdzi, że ktoś nastawia mieszkańców przeciwko niej.
Spór trwa od miesięcy i dotyczy m.in. zalewania mieszkania znajdującego się piętro niżej. Zarządca budynku chce skontrolować instalację wodną w lokalu pani Lidii, jednak właścicielka odmawia wpuszczenia pracowników firmy zarządzającej. Tłumaczy to obawą przed celowym uszkodzeniem instalacji oraz koniecznością kosztownego remontu.
Kobieta podkreśla, że posiada ekspertyzy inżynierów budownictwa oraz kontrolę Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, które mają potwierdzać sprawność instalacji w jej mieszkaniu. Według niej dokumenty te są ignorowane przez zarządcę budynku. Twierdzi także, że problemy zaczęły się od momentu, gdy doszło do zmiany firmy zarządzającej nieruchomością.
Zarząd wspólnoty i przedstawiciele firmy APZ Nieruchomości przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń. Twierdzą, że współpraca z lokatorką od lat jest bardzo trudna, a mieszkańcy skarżą się na różne uciążliwości. Prawnik wspólnoty Jarosław Pucek mówi wprost, że część sąsiadów boi się zeznawać i czuje się zastraszona.
Jeśli większość członków wspólnoty poprze uchwałę, sprawa trafi do sądu. W teorii wyrok pozwalający na licytację mieszkania oznacza również eksmisję właściciela. W praktyce jednak takie rozwiązania są w Polsce stosowane bardzo rzadko, dlatego na finał sporu mieszkańcy mogą jeszcze długo czekać.


