w

Drastyczne zdjęcia ze stajni w Krakowie. Właścicielka odpiera zarzuty, wkroczyły służby (wideo)

Od kilku dni w internecie krążą drastyczne zdjęcia i nagrania ze stajni Ośrodka Jazdy Konnej Zordina w krakowskich Łuczanowicach. Autorzy publikacji zarzucają właścicielom zaniedbywanie koni oraz innych zwierząt i wskazują na fatalne warunki, w jakich mają być utrzymywane. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w mediach społecznościowych, a do ośrodka skierowano już służby, które mają zweryfikować krążące po sieci informacje.

Alarm podniosła Aniela Kuczeriszka (kuczerkonno – profil na Instagramie), która korzysta z usług stajni i 8 sierpnia miała osobiście zobaczyć warunki panujące na miejscu. Kobieta twierdziła, że część koni była skrajnie wychudzona, a psy miały przebywać w złych warunkach i bez dostępu do wody. I dodała, że tego dnia temperatura wynosiła około 26 stopni. W internecie pojawiły się również fotografie zwierząt z widocznymi ranami u zwierząt, martwymi szczurami, brudnymi boksami i innymi elementami, które miały świadczyć o poważnych zaniedbaniach.

Na miejscu pojawili się dziennikarze, którzy 12 sierpnia sprawdzili sytuację. W ośrodku znajdowało się wówczas około 30 koni i koza, a także psy i koty. Właścicielka ośrodka Kinga Czekaj stanowczo odrzuca część zarzutów. Wyjaśniła, że dwie klacze pokazane na zdjęciach były niedawno źrebne, a ich gorszy wygląd miał mieć związek z porodem. Jedna z nich wróciła do stajni z profesjonalnego ośrodka porodowego zaledwie trzy dni przed wybuchem afery. A druga miała urodzić źrebię niespodziewanie po zakupie przez właścicielkę.

Duże emocje wzbudziły także zdjęcia owcy z poważną raną na szyi. Właścicielka stajni twierdzi, że rana powstała ponad rok temu w wyniku pogryzienia przez psa, a zwierzę było konsultowane z weterynarzem; Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przedstawia jednak inną wersję wydarzeń. Według KTOZ podczas ponownej kontroli okazało się, że zwierzę nie otrzymało obiecanej pomocy weterynaryjnej i dlatego zostało odebrane interwencyjnie w asyście policji, a następnie przekazane fundacji.

Kinga Czekaj uważa, że cała sprawa jest wymierzonym w nią atakiem personalnym. Przekonuje, że konie mają stały dostęp do wody i siana, padok jest regularnie sprzątany, a publikacje w internecie pokazują przede wszystkim dwie klacze, pomijając pozostałe zwierzęta znajdujące się w ośrodku.

Właścicielka zaprzeczyła również informacjom, że w nocy z 11 na 12 sierpnia wywożono konie ze stajni (na Instagramie pojawiły się takie insynuacje, ale później zostały usunięte). Przyznała natomiast, że wraz z matką sprzątała obiekt, zaznaczając, że nie ma w tym nic dziwnego.

Sprawa nie pozostaje już wyłącznie przedmiotem internetowej dyskusji. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami oraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii przeprowadziły kontrolę, podczas której stwierdzono obecność 28 koni, siedmiu psów, kozy i kotów.

Według KTOZ stan zwierząt nie uzasadniał ich natychmiastowego odbioru, ale zalecono poprawę warunków bytowych i dalsze monitorowanie sytuacji. Co ważne, część krążących w sieci zdjęć nie jest aktualna – na jednym z nich znajduje się owca odebrana przez KTOZ już w maju ubiegłego roku.

No Title

No Description

fot. TARA – Schronisko dla Koni / Facebook

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Nestor

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

Rosjanin miał przeprowadzić egzekucję na Ukraińcu. ABW i policja udaremniły próbę zamachu