Podróż pociągiem z Berlina do Gdyni zamieniła się dla wielu pasażerów w walkę z ekstremalnym upałem. Z powodu awarii klimatyzacji temperatura w wagonach miała sięgać nawet 44 stopni Celsjusza. Podróżni relacjonowali, że niektórzy pasażerowie zasłabli, a jedynym sposobem na ochłodzenie było otwieranie okien.
Osoby podróżujące skarżyły się również na brak informacji ze strony obsługi. Według ich relacji nie rozdano nawet wody, mimo bardzo trudnych warunków panujących w wagonach. Pasażerowie podkreślali, że za bilety zapłacili ponad 300 zł, oczekując znacznie wyższego standardu podróży.
Do sprawy odniósł się rzecznik PKP Intercity Michał Wrzosek. Wyjaśnił, że na odcinku niemieckim skład obsługiwany jest przez niemieckiego przewoźnika, który od kilku dni zmaga się z problemami z uruchamianiem klimatyzacji. Dodał, że polski przewoźnik pozostaje w kontakcie ze stroną niemiecką.
PKP Intercity zapowiedziało, że po przekroczeniu granicy polska obsługa podejmie próbę usunięcia usterki. Jeśli naprawa okaże się niemożliwa, przewoźnik zapewni pasażerom transport zastępczy. Rzecznik przyznał także, że brak rozdawania wody nie powinien mieć miejsca i przeprosił podróżnych za zaistniałą sytuację.



Ale kasę bierze PKP Intercity od podróżnych. Więc albo biorą za to odpowiedzialność, albo niech się nie biorą za międzynarodówki
A tam, biedni – niech na Antarktydę jadą.
W pociągu jak jest klima to mrożą że człowiek końćzy z anginą.