Zimowy poniedziałek okazał się wyjątkowo trudny dla pasażerów kolei. Jednym z najbardziej dotkliwych przykładów był pociąg PKP Intercity jadący z Zielonej Góry do Warszawy Centralnej, który do stolicy dotarł z opóźnieniem około 7,5 godz. Co istotne, czas spóźnienia przekroczył standardowy czas trwania całego przejazdu na tej trasie.
Problemy nie dotyczyły jednak tylko jednego połączenia. Z danych publikowanych na Portalu Pasażera wynika, że inne składy miały jeszcze większe opóźnienia. Pociąg Kolei Wielkopolskich na trasie Leszno – Szamotuły spóźnił się o niemal osiem godzin, a kursy regionalne w województwach zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim notowały opóźnienia przekraczające 430 minut.
Szczególnie trudna sytuacja panowała na warszawskim dworcu centralnym, gdzie podróżni przez wiele godzin oczekiwali na kolejne komunikaty o zmianach w rozkładzie jazdy. Część połączeń dalekobieżnych została całkowicie odwołana, w tym m.in. pociągi relacji Wrocław – Gdynia czy Szczecin – Kraków. W niektórych przypadkach pasażerom umożliwiono przejazd innymi składami.
Przyczyną paraliżu były ekstremalne warunki pogodowe – silny wiatr, intensywne opady śniegu i oblodzone tory. Zarządca infrastruktury wskazywał na szczególnie trudne odcinki w zachodniej i północnej części kraju. Kolejarze przypominają, że w przypadku opóźnień przekraczających 60 minut pasażerom przysługuje częściowy zwrot kosztów biletu.


