w

Naładował auto na wrocławskim lotnisku, oszukując system. Potrzebował taśmy, kartki i długopisu (motoryzacja.interia.pl)

W 2024 roku ładowanie samochodów elektrycznych miało być prostą czynnością. Jednakże przykład lotniska we Wrocławiu pokazuje, że proces ten może być znacznie bardziej skomplikowany. Powodem jest fakt, że może być konieczne fałszowanie tablic rejestracyjnych, co jest wręcz absurdalne.

Do ładowania pojazdu elektrycznego potrzebny jest nie tylko kabel i ładowarka, ale także kartka, taśma samoprzylepna i coś do pisania. Zestaw tego typu potrzebny jest na przykład na lotnisku we Wrocławiu.

Jeden z kierowców poinformował, że próbował naładować swój samochód na wrocławskim lotnisku. Jednak pomimo rezerwacji miejsca na parkingu, musiał sfałszować tablice rejestracyjne, aby dostać się do strefy z ładowarką. W rezultacie w naładowaniu samochodu pomogła mu pracownica recepcji.

Należy zaznaczyć, że stacja ładowania mieści się na parkingu w strefie „G”, gdzie nie mogą wjechać pojazdy, które zarezerwowane są w innych strefach (A-D). Z tego względu system nie drukuje osobnego biletu, jeżeli samochód wjechał już na parking inną bramką.

Jak twierdzi kierowca, pracownica recepcji nie była zaskoczona tą sytuacją. Od razu podała mu kartkę i długopis, a następnie wyjaśniła, co powinien zrobić. Okazało się, że mężczyzna musiał wyjechać z parkingu i sfałszować swoje tablice rejestracyjne, a później odjechać od parkingu co najmniej kilkaset metrów i wrócić, aby system wydrukował mu nowy bilet na sfałszowanych tablicach.

Warto dodać, że zasłanianie i przerabianie tablic rejestracyjnych jest nielegalne. Grozi mandatem w wysokości 500 zł. Natomiast kierowca musiał krążyć pod lotniskiem na fałszywych numerach.

Ten wpis został utworzony i przesłany przez jednego z użytkowników Spotted.pl, przy użyciu naszego prostego i szybkiego kreatora #spotów. Stwórz swój wpis!

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Legenda

Opublikowane przez Spotter

Autor wpisówLubi oceniaćLata członkostwa

Dodaj komentarz

24 komentarze

  1. Wymyślił patent no to naładował to powinni puścić go wolno z tym naładowanym samochodem a patentem się bardziej zająć zeby go udoskonalić i opatentować i technologia poszybuje w górę a tu dupa zrobią z niego złodzieja wszystko co najgorsze no bo przecież Polacy nie mogą przechytrzyć państwa i odrazu sprowadzony jest do 0 i wyzwany od najgorszych. No to morał jest taki że lepiej się nie wychylać bo spadnie na Ciebie kara niż budować silną mocną Polskę, oczywiście ogólne rzecz biorąc, nie tylko w tym przypadku. Dziękuję za uwagę.

Aplikacja „Mąż zaufania” kosztowała prawie 2 mln zł. Skorzystało z niej osiem osób (www.komputerswiat.pl)

CBA rozbiło grupę przestępczą w Wielkopolsce. Skarb Państwa poniósł straty w wysokości 57 mln zł (gloswielkopolski.pl)