Wcześnie informowano, że podczas rutynowej kontroli w Wojewódzkim Urzędzie w Katowicach, gdzie odbyło się posiedzenie wyjazdowe Rady Ministrów, służby specjalne natrafiły na podejrzane urządzenia do podsłuchu. Jednakże teraz okazało się, że jest to tylko stary system nagłośnieniowy, którego przestano używać jeszcze przed erą smartfonów.
Najpierw rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych doniósł o znalezieniu podejrzanych urządzeń w sali obrad Rady Ministrów. Od razu pojawiły się podejrzenia o szpiegostwo. Jednak później okazało się, że cała sytuacja jest bardziej absurdalna niż niebezpieczna.
Rzeczniczka wojewody śląskiego wyjaśniła, że te „podsłuchy” to tylko stary sprzęt do komunikacji wewnętrznej urzędu. Zamiast mikrofonów szpiegowskich, służby odkryły system, który prawdopodobnie służył do ogłaszania przerw dla pracowników.
Incydent ten pokazał, że nawet najstarsze technologie mogą wywołać zamieszanie wśród przedstawicieli polskich służb i polskiego rządu.
Ten wpis został utworzony i przesłany przez jednego z użytkowników Spotted.pl, przy użyciu naszego prostego i szybkiego kreatora #spotów. Stwórz swój wpis!