Władze Gdyni wróciły do kontroli dotacji dla prywatnych placówek oświatowych. Jak się okazuje, już pierwsze wyniki budzą poważne zastrzeżenia. Po sprawdzeniu zaledwie pięciu placówek wykryto nieprawidłowości sięgające ponad 1,5 mln zł. Miasto zapowiada kolejne działania, które mogą ujawnić jeszcze większą skalę problemu.
Kontrole obejmują zarówno analizę dokumentów, jak i sprawdzanie frekwencji uczniów. W wielu przypadkach wykryto tzw. „martwe dusze”, czyli osoby widniejące na listach, które jednak wcale nie uczestniczyły w zajęciach. W innych sytuacjach dotacje były pobierane w zawyżonej wysokości lub wydawane niezgodnie z przeznaczeniem.
Największe nieprawidłowości dotyczą jednej z placówek, gdzie kwota do zwrotu może wynieść aż 1,2 mln zł. Sprawy części szkół trafiły już do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a kolejne są w trakcie postępowań. Do tej pory udało się odzyskać jedynie niewielką część środków.
Miasto planuje rozszerzenie kontroli na kolejne placówki, których w Gdyni działa ponad sto. W budżecie na dotacje przeznaczono aż 163 mln zł, dlatego władze zapowiadają zaostrzenie nadzoru. Urzędnicy podkreślają, że regularne kontrole mają zdyscyplinować placówki i ograniczyć nadużycia.


