Dwa duże psy typu husky wbiegły na zamarznięty zbiornik na Polu Mokotowskim w Warszawie i zaczęły atakować kaczki. Świadkowie podkreślają, że zwierzęta były pozostawione bez opieki. Mieszkanka okolicy poinformowała, że właścicielka zostawiła dwa duże psy bez smyczy i nadzoru, i pojawiła się dopiero po przyjeździe policji.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 25 grudnia, po godz. 9:00. Świadkiem zdarzenia była mieszkanka okolicy, która podczas spaceru ze swoim psem nagrała sytuację. Okazuje się, że husky uganiały się za ptakami, które nie uciekały, bo prawdopodobnie przymarzły do lodu. Inne osoby próbowały przywołać psy, ale bez skutku. Mieszkanka mówi, że bała się o swojego psa i dlatego nie brała w tym udziału.
Interwencja funkcjonariuszy policji
Wezwano policję, która przyjechała po kilku minutach. Właścicielka psów pojawiła się mniej więcej w tym samym czasie. Niestety, ptaki zginęły. Ponadto, psy mogły też stanowić zagrożenie dla ludzi.
Policja potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie o zagryzionych kaczkach przy zbiorniku. Dodała, że psy typu husky były pozostawione bez opieki. Funkcjonariusze ustalili tożsamość właścicielki, która wkrótce zostanie wezwana na komendę. Mogą jej grozić konsekwencje za niewłaściwe sprawowanie opieki nad zwierzętami.


