38-letnia prawniczka z Lublina usłyszała prokuratorskie zarzuty po zdarzeniu drogowym, do którego doszło 16 czerwca przy ulicy Onyksowej. Kobieta kierująca samochodem uderzyła najpierw w krawężnik, a następnie staranowała zaparkowane pojazdy. Badanie alkomatem wykazało u niej 0,56 promila alkoholu.
Po zatrzymaniu prawniczka tłumaczyła, że przed kolizją miała na chwilę stracić przytomność i nie pamięta przebiegu zdarzenia. Nie przyznała się jednak do postawionych jej zarzutów. Prokuratura nie zastosowała wobec niej żadnych środków zapobiegawczych.
Kobiecie zarzucono spowodowanie kolizji pod wpływem alkoholu, za co grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Sprawa trafi do sądu, który zdecyduje o jej odpowiedzialności karnej. Dopiero po prawomocnym wyroku możliwe będzie podjęcie działań przez samorząd zawodowy radców prawnych.
Do tego czasu prawniczka nadal może wykonywać swój zawód i reprezentować klientów przed sądami. Rzeczniczka Okręgowej Izby Radców Prawnych wyjaśniła, że postępowanie dyscyplinarne zostanie najprawdopodobniej zawieszone do zakończenia procesu karnego. Takie rozwiązanie wynika z obowiązujących przepisów.
Część lubelskich radców prawnych krytycznie ocenia tę sytuację. Ich zdaniem postępowania sądowe mogą potrwać kilka lat, przez co osoba z poważnymi zarzutami będzie przez długi czas mogła nadal prowadzić kancelarię i występować przed sądami. Jak podkreślają, negatywnie wpływa to na wizerunek całego środowiska prawniczego.


