Pochodząca z Trójmiasta influencerka Agasava znalazła się w centrum głośnej afery po opublikowaniu nagrań, na których wykopywała rośliny z prywatnych działek. Kobieta przewoziła je taczką i pokazywała wszystko swoim obserwatorom w mediach społecznościowych. Choć później usunęła materiały, internauci zdążyli wcześniej wykonać zrzuty ekranu.
Sprawa szybko obiegła internet i wywołała falę krytyki, szczególnie wśród mieszkańców Gdyni. Na lokalnych grupach w mediach społecznościowych pojawiły się ostrzeżenia przed influencerką oraz apele o zgłoszenie sprawy odpowiednim służbom. Wielu komentujących podkreślało, że zabieranie roślin z cudzej działki jest zwykłą kradzieżą, niezależnie od stanu posesji.
Pod filmami dominowały negatywne komentarze. Internauci zwracali uwagę, że nawet zaniedbana działka ma właściciela, a zabieranie z niej roślin bez zgody jest bezprawne. Prawnicy przypominają, że w zależności od wartości skradzionego mienia taki czyn może zostać zakwalifikowany jako wykroczenie lub przestępstwo.
Po wybuchu afery Agasava opublikowała przeprosiny i usunęła kontrowersyjne nagrania. Tłumaczyła, że chciała uratować rośliny przed zniszczeniem i nie sprawdziła wcześniej, czy może je zabrać. Przyznała również, że publikacja filmów była nieprzemyślana i zapewniła, że podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości.


