Zapadła decyzja w sprawie referendum dotyczącego odwołania prezydenta Krakowa. Głosowanie odbędzie się w niedzielę, 24 maja, zgodnie z postanowieniem komisarza wyborczego. Mieszkańcy zdecydują nie tylko o losie Aleksandra Miszalskiego, ale również całej Rady Miasta. To jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych w mieście od lat.
Aby referendum było ważne, frekwencja musi przekroczyć określony próg. W przypadku odwołania prezydenta do urn musi pójść co najmniej 158 555 osób. Dla Rady Miasta próg ten jest jeszcze wyższy i wynosi 179 792 głosujących. Bez osiągnięcia tych wartości wynik nie będzie wiążący.
Aleksander Miszalski odniósł się już do decyzji o referendum, apelując do swoich zwolenników, aby nie brali udziału w głosowaniu. Podkreślał, że realizuje ważne inwestycje i potrzebuje czasu na ich dokończenie. Ponadto, zapowiedział również intensywną kampanię informacyjną w najbliższych tygodniach.
Zupełnie inne stanowisko mają inicjatorzy referendum, którzy zachęcają mieszkańców do mobilizacji i udziału w głosowaniu, określając to jako szansę na zmianę władzy. Wskazują na problemy miasta, takie jak zadłużenie, kontrowersje wokół strefy czystego transportu czy podwyżki opłat. Ich zdaniem data 24 maja może być przełomowym momentem dla Krakowa.
Sam Miszalski odpiera zarzuty i wskazuje na rosnące dochody miasta oraz realizowane inwestycje. W ostatnich miesiącach zapowiedział też korekty w polityce miasta, m.in. zmiany w strefie czystego transportu i rezygnację z opłat za parkowanie w niedziele dla mieszkańców. Wprowadził również oszczędności w spółkach miejskich i zapowiedział zmiany kadrowe.
Ostateczna decyzja będzie jednak należeć do mieszkańców.


