Strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie wprowadzają istotne ograniczenia dla kierowców, jednak robią to w odmienny sposób. Warszawa zdecydowała się na model oparty na bezwzględnym zakazie wjazdu dla pojazdów niespełniających norm emisyjnych. Natomiast Kraków przewidział okres przejściowy z możliwością odpłatnego wjazdu w latach 2026–2028.
Różnice w regulacjach wywołują pytania o równe traktowanie kierowców. W praktyce identyczny samochód może być dopuszczony do ruchu lub objęty zakazem nie ze względu na poziom emisji, lecz na status właściciela – mieszkańca danej gminy lub osoby spoza niej.
W Warszawie nie przewidziano żadnej opcji płatnego wjazdu do SCT. Jedyną formą złagodzenia przepisów są zwolnienia podmiotowe, m.in. dla mieszkańców miasta w okresach przejściowych, seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz wybranych pojazdów specjalnych. Za nieuprawniony wjazd grozi mandat do 500 zł.
Krytycy wskazują, że taki model może prowadzić do pośredniej dyskryminacji, ponieważ formalnie neutralne przepisy w największym stopniu uderzają w określone grupy kierowców. Wątpliwości budzi też to, czy zastosowane rozwiązania są konieczne do realizacji celu środowiskowego i czy nie można było sięgnąć po mniej restrykcyjne środki.


